środa, 17 lutego 2021

Wpis 100. K2 - Czogori: współpraca i to ze śpiewem na ustach

I stało się. To, co przez całe dziesięciolecia było nieosiągalne teraz stało się faktem. Właśnie minął miesiąc od historycznego wydarzenia, jakim było zimowe wejście na Czogori, na K2. Czy i tutaj można doszukiwać się jakiegoś symbolu, głębszego znaczenia tego wydarzenia? Dlaczego nikomu wcześniej nie było dane dokonać tego, co zrobili Szerpowie? A zwłaszcza Polakom nie powiodły się ich zapędy niejako zwieńczenia zimowego himalaizmu zdobyciem korony, tego szczytu, tak skutecznie dającego odpór wszystkim śmiałkom, jakim się marzyło - w ich błędnym mniemaniu - „pokonanie” o tej właśnie porze roku tej góry gór? W czym tkwi tajemnica powodzenia jednych a porażki drugich?

A kim w ogóle są Szerpowie, to poniżej krótki opis i zdjęcie, a te zostały zaczerpnięte ze strony:

https://podroze.onet.pl/aktualnosci/szerpowie-zdobyli-k2-zima-po-raz-pierwszy-kim-sa-szerpowie/3c8zw74

„Szerpowie to lud tybetański zamieszkujący Himalaje w Indiach i Nepalu. Przybyli na te tereny z Tybetu około XIII–XIV wieku. Populacja wynosi około 120-stu tysięcy ludzi. Szerpowie w większości są wyznawcami tybetańskiej odmiany buddyzmu”.

 

„Szerpowie obdarzeni są niesamowitą wytrzymałością. Zamieszkują piętrowe domy z oborą na dole, są bowiem hodowcami jaków. Co ciekawe, ich domy zbudowane są zazwyczaj na wysokości od trzech do sześciu tysięcy metrów n.p.m., a średnia wysokość Polski to 173 metry”.

I to w zasadzie wystarczy. Warto też podkreślić słowa pełne uznania dla tych skromnych, pracowitych i zwykłych ludzi, którzy będąc w cieniu wielu wypraw w Himalaje, wykonują główną pracę w każdej z nich, nosząc setki kilogramów sprzętu, wyposażenia obozowisk, prowiantu, a do tego - co najważniejsze, pracując nad przygotowaniem przejść, czyli chodzi o olinowanie, by inni wspinali się i zdobywali szczyty gór.

I pomimo tego, że ci inni, tacy „wspaniali”, okryci sławą i chwałą, tacy doświadczeni i nad wyraz biegli w sztuce wspinania na najwyższe szczyty, również i zimą, a do tego mogący poszczycić się niebywałą techniką, to właśnie ci ponieśli wstydliwą klęskę i nie dane im było postawić przysłowiowej kropki nad „i”. A jak się teraz okazało, to zaraz po wejściu Szerpów na Czogori - Rozległą Górę innym wyprawom przytrafiały się różne przygody, jakie skutecznie im to uniemożliwiły.

I nie chodzi tutaj o brak współpracy między himalaistami, z czego słynęła ostatnia polska wyprawa na K2, w której każdy sobie i tylko dla siebie, bo każdy chciał zdobyć sławę. Postawy samolubne, ukierunkowane na własne „ja”, czyli ego wzięły górę. (Pominiemy przy tym sprawę jakiego pokroju są to ludzie, czym się kierują i w ogóle jakie życie wiodą, bo nie mnie osądzać, lecz czyny każdego najlepiej mówią o danej osobie, czy jest ona na wysokim poziomie, czy też nie. A jeśli nie, no to nie może być mowy o wielkich dokonaniach ani o osiąganiu następnych, wysokich szczebli rozwoju duchowego, przejawiającego się w codziennym życiu, jakie się wiedzie na wysokim poziomie).

Dlatego mnie osobiście bardzo cieszy osiągnięcie Szerpów, A właściwie to wydaje mi się, że to jest nie tyle ich osiągnięcie, ile przyzwolenie Matki Przyrody, jaka akurat im to umożliwiła na znak jej przychylności dla chwalebnych postaw człowieczych, czyli współpraca, wzajemna życzliwość, pomaganie sobie, pracowitość, skromność i oddanie sprawie bez szukania własnych korzyści. Przyświecał im wspólny cel, całym sercem byli oddani jednej sprawie.

I taka właśnie chwalebna postawa prawdziwego człowieka jest godna uwagi, pochwały, rozgłosu i uznania. Oto przykład dany z góry jak należy działać wspólnie i wspólnie ciężko pracować. Pracować uczciwie i cały czas. Nie myśleć o przyszłej sławie czy rozgłosie. Liczy się osiągnięcie celu na drodze wzajemnego wspierania się i zgodnego współdziałania.

Oto najlepszy przykład tego, jaka droga prowadzi do Grobowca w Egipcie. Oto najlepszy przykład co oznacza wzajemne poszanowanie, wzajemne uznanie i uczciwość. Uczciwość w odnoszeniu się do siebie i uczciwość w podejściu do wyzwania, do tego jasno wytyczonego i obranego celu.

Trzeba pokazać, że jest się dorosłym i dojrzałym. Tu nie ma miejsca na dziecinadę, na fochy i kapryszenie. Trzeba wykazać się odpowiedzialnością, traktować innych i siebie poważnie, uczciwie.

Potrzebna jest też skromność: nie moimi własnymi siłami jestem w stanie uczynić to czy tamto. Nie jest to tylko moja zasługa. Jestem jaki jestem, ciężko nad sobą pracuję, lecz przede wszystkim potrzebuję pomocy z Wysokości, potrzebuję tego najważniejszego wsparcia Sił Boskich, Sił Doskonałych dla osiągnięcia tego Wielkiego Celu Dla Całej Ludzkości.

Oto Dzieło ze wszech miar chwalebne. Oto Dzieło przynoszące chlubę wielką całej ludzkości - dla całej ludzkości szczęście, dobrobyt i o niebo wyższy poziom życia, zarówno tego cielesnego, jak przede wszystkim duchowego! Bo duchem tutaj kierować się trzeba i sprawy ducha mieć na uwadze, jako te najważniejsze!

Praca dla ducha z natchnienia ducha. Dokonanie dla drugiego człowieka i dla siebie samej, samego. Oto szczytny cel i najbardziej szczytny ze wszystkich. Osiągnąć szczyt wartości duchowych. Okazać troskę o innych i wykonać pracę dla drugiego człowieka. Zrobić naprawdę dużo dla poprawy tego świata!

Czyż nie przyświeca nam często taki właśnie cel? Czyż nie myślimy na okrągło o tym, żeby ten świat był lepszy? Czyż nie marzymy o godnym, szczęśliwym życiu? Czyż nie tęsknimy za usunięciem z naszego codziennego życie tego całego brudu, zakłamania, bagna, jakie szerzą politycy, kapłani i możni tego świata? Czyż nie pragniemy życia wolnego, czystego, szlachetnego, pełnego miłości, prawdy, uznania, prawości, szlachetności, dobrobytu i szczęścia?

Kiedyż wreszcie mamy się nim cieszyć, właśnie takim pięknym jak nie teraz, kiedy to świat stoi na krawędzi ostatniego zniewolenia?! Czyż nie jest to najwyższy CZAS, żeby wreszcie uwolnić się ze strachu i sięgnąć po swoje?

Tak, właśnie że tak - należy się nam wszystkim życie godne człowieka! Już nie niewolnika, lecz prawdziwego Dziecięcia Bożego! Mamy do tego święte prawo, by żyć jak na Córkę i Syna samego Boga Ojca przystało! A co najważniejsze, to przecież nasz Umiłowany Ojciec Stworzyciel tego właśnie dla nas chce! I to od zarania dziejów!

Na cóż nam więc więcej czekać? Do roboty i tyle. Niech każda osoba na tyle, na ile jest w stanie, lecz szczerze i z własnej woli chętnie i w bogactwie swego serca, w bogactwie swego pięknego ducha ofiaruje na rzecz dotarcia do Grobowca Budowniczego wszystko co może. Wspólnie musi się udać. Wspólna praca owoce najlepsze przynosi. Wspólny wysiłek nagrodzonym zostanie! Tym bardziej, że nie tylko na własną korzyść skierowany, lecz dobro innych mający na uwadze.

Ludzie, czy my to sobie w ogóle zdajemy sprawę o jak doniosłe i naprawdę wielkie wydarzenie tutaj chodzi? Przecież dążymy do Otwarcia Bramy Czasu!!! Chodzi o uruchomienie największego Portalu Ziemi! A dzięki temu dostęp do nieziemskich technologii, do kosmicznych nauk i zdobyczy, zarówno naukowych jak i duchowych! Oto prawdziwy postęp, oto dokonanie na miarę całego Wszechświata! Tak, Wszechświata, bo i on sam będzie w zasięgu naszej ręki! A przy tym, to czyż nie chcielibyśmy w pełni należeć do wielkiego grona Rozwiniętych Cywilizacji?! Czyż nie marzy się nam życie na ich poziomie? Czyż nie marzy się nam dokonanie wielkiego skoku cywilizacyjnego?

Jednak nie ma prawdziwego postępu cywilizacyjnego bez tego podstawowego duchowego! Żeby wznieść się na wyżyny życia cielesnego, trzeba najpierw zadbać o swego ducha! I to jest ten początek! Najpierw duch wzniosły, szczerze dążący do doskonałości, ciężko pracujący nad swoim rozwojem i oczyszczeniem, a dopiero potem inne, mniej ważne rzeczy, będące tego wypadkową.

Najpierw Królestwo Boże i Sprawiedliwość Jego, a potem inne, dodatkowe rzeczy.

Wskazania są proste i niezmienne od tysięcy lat. Wstyd, że tyle czasu musiało upłynąć, żeby w końcu to zrozumieć. Wstyd, żeby Matkę Ziemię i Matkę Przyrodę doprowadzić do takiego stanu, jaki jest teraz. Wstyd, żeby duch człowieczy zmarniał do tego stopnia i upadł na takie dno, że już bardziej nie może. To wielki wstyd wobec wszystkich innych Cywilizacji, kiedy człowiek zatracił swoje człowieczeństwo!

Ale nie jest jeszcze za późno. Jest jeszcze nadzieja i ostatnia szansa! Oto Bóg Stworzyciel trzyma do nas wyciągniętą cały czas Swą Ojcowską rękę i wystarczy tylko mocno ją uchwycić - tak z całej siły i nigdy już jej nie puścić ze swoich dziecięcych dłoni. A wtedy wystarczy powiedzieć: Kocham Ciebie, mój Jedyny Boże Ojcze, bo Jesteś całym moim Życiem i Jedynym moim istnieniem - w tym i każdym innym moim bytowaniu na każdym poziomie rzeczywistości, w każdym Twoim Świecie, jaki w Swej ogromnej dobroci raczyłeś stworzyć. Tobie, Jedynemu Władcy, Wszechmogącemu - JAHWE - wszelka cześć i chwała całej Ziemi, całego Wszechświata i wszystkich Twoich Światów orz wszystkich ich mieszkańców! Amen.