piątek, 19 lutego 2021

Wpis 101. Jedyny sposób na pandemię i w ogóle na ucisk rządzących, czyli po rozum do głowy

Obrazki pobrane ze strony: https://www.flickriver.com/photos/25482357@N06/2446185277/ oraz: http://misjafaraon.com/

Jest takie powiedzenie: głupota ludzka nie zna granic. I wcale nie trzeba się nad tym dużo zastanawiać żeby stwierdzić, że rzeczywiście tak jest. Wystarczy rozejrzeć się dookoła i zobaczyć jak „piękny” jest ten nasz świat. A jest on przecież odzwierciedleniem stanu umysłu możnych tego świata i naszego również. Ten ucisk, jaki mamy, czyli ten Wielki Babilon to po prostu urzeczywistnienie niskiego i ograniczonego myślenia wielu ludzi, mających wpływ na tę rzeczywistość. A nie da się ukryć, co też jest coraz bardziej zauważalne i odczuwalne, że jest coraz gorzej i nic na to nie wskazuje, żeby w najbliższej przyszłości miało się coś zmienić na lepsze.

I na nic tu się zdadzą takie czy inne wysiłki takich czy innych ludzi, burzących się i przeciwstawiających władzy w wielu różnych państwach. Im większe wysiłki ukierunkowane na dążenie do normalności tym większa trudność z pogodzeniem się z tym stanem rzeczy jaki jest, bo i tak wszystko na marne. A chwilowe złagodzenie i rozluźnienie obostrzeń służy im tylko jako wymówka i jest wyborną okazją do nałożenia jeszcze większych obostrzeń. Bo co z tego, że tymczasowo i warunkowo otwiera się stoki narciarskie, hotele, gastronomię oraz inne jeszcze usługi i handel, skoro oni i tak z góry wiedzą, że to wszystko zaraz się skończy. Wystarczy tylko powiedzieć w telewizji o dużo większej liczbie zakażeń i po sprawie. A przecież tak dzieje się nie tylko w Polsce, lecz i na całym świecie.

I jak się okazuje, to ten niby sprzeciw, protest kobiet dotyczący usuwania ciąży był tylko typowym odwróceniem uwagi ludzi od czegoś znacznie bardziej istotnego, gdyż w tym samym czasie rządzący w Polsce podobno przegłosowali ustawę o przymusowych zastrzykach. Tak, przymusowych, więc wszystko układa się po ich myśli.

A jak wszystkim zrobią te ich zastrzyki, a ludzie będą przez to tłumnie umierać, padać jak muchy, no to wtedy bezczelnie będą kłamać, że to z powodu pandemii, bo to ona zbiera takie żniwo. No to dopiero będą w swoim żywiole i mieli wolną rękę, by robić z nami co tylko będą chcieli. Właśnie na tę chwilę czekają z utęsknieniem, żeby bezkarnie zapanować nad wszystkim i nad wszystkimi. Nie cofną się nawet przed najcięższymi dla nas ograniczeniami.

Bo oni tak łatwo nie odpuszczą ani nie zaniechają swoich dążeń, ponieważ ten czas, właśnie teraz, zanim Nibiru dotrze do Ziemi, to jest ich być albo nie być. Nie po to przecież stale podejmowali tyle wysiłków na przestrzeni bagatela tysięcy lat, żeby teraz tak łatwo sobie to odpuścić i ustąpić, żeby nie doszło do zaprowadzenia tego ich rządu światowego, czyli następnego bałaganu światowego - na całej Ziemi bez wyjątku.

Zbyt duże środki zostały przez nich zaangażowane i zbyt mało czasu im zostało, żeby tak nagle mieli uciec jak szczury z tonącego okrętu i pochować się w tych podziemnych miastach i schronach, żeby nie mieli dopiąć swego. A ich zamiary tak napawają trwogą jak bezczelne są te ich dowody na to, komu służą i kogo wielbią. Oni się z tym już nawet nie kryją, gdyż coraz jawniej ukazują swoje zło. A jest ono pod postacią albo takiego posągu Molocha w Rzymie, czy też czarnej figury na krzyżu, jaka znajduje się w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. (Zdjęcie poniżej).

 

Postać Zbawiciela jest czarna, a to barwa zła, śmierci, czyli śmierć jest na pierwszym miejscu i nie dopuszcza się tej prawdy o zmartwychwstaniu, prawdy o zwycięstwie Życia nad śmiercią oddając cześć, wielbiąc cały czas jedynie tę drugą.

Z Syna Bożego kapłani uczynili Pana Boga, żeby potem chełpić się Jego uśmierceniem, zwycięstwem nad Nim.

Zamiast dłoni są szpony, a z ramion opada chusta, jakby to był jakiś upiór. Stopy zaś zastąpiły kopyta, jakie diabeł posiada, bo tak go przedstawiają.

No i sam Watykan, ten, co jest głównym gniazdem zła. W sali przeznaczonej na audiencje, spotkania z papieżem znajdują się takie oto treści, bardziej lub mniej ukryte, a wyraźnie wskazujące komu służy ten cały watykanizm.

Na powyższym zdjęciu po prawej jest pokazane jak wygląda postać, gdy jej lewą część symetrycznie przeniesiemy na stronę prawą i odwrócimy, uzyskując lustrzane odbicie.

Widać też jak z głowy wyłania się postać jakby dziecka, ludzkiej postaci jaka jest niejako wytworem umysłu głowy, widocznej na tym samym zdjęciu.

Poniżej zdjęcie tej samej sali w jej całej okazałości. W głębi, między kłami głowy znajduje się właśnie to dziwadło, jakie jest widoczne na zdjęciach powyżej. Nic dodać nic ująć.

A co do głupoty i samego nawet „narodu wybranego”, to przychodzi na myśl jedna rzecz. Otóż ci wybrani do tej pustynnej tułaczki, to głównie kapłani i w ogóle istoty z Planety Maldek. Chodziło o nauczenie ich prawdziwej wiary, czyli tego, żeby zaniechali swego złego postępowania, czarnych zabobonów, wyznawania bożków i składania im ofiar z ludzi. Ten „naród wybrany” tak długo wędrował po pustyni, ponieważ tyle czasu zajęło im zrozumienie i przyswojenie podstawowych nauk oraz musiało dojść do wymiany pokolenia w tym narodzie. 

Niemniej jednak jest zdumiewające to, że pustynię, jaką można przejść w ciągu trzech - dosłownie trzech tygodni - oni, naród przegrany, pokonywali przez czterdzieści lat. Tak, niestety, oto następna ludzka głupota, jaka zniewalała ich do tego, żeby tyle czasu zmarnować na błąkanie się po pustkowiu, zamiast wykorzystać go na poprawę, na zrozumienie, na poprawę postępowanie. Przecież to nic trudnego, gdyż wystarczyło tylko się ukorzyć w duchu, wystarczyło zgiąć ten swój sztywny kark, wystarczyło tylko przestać być takim hardym, zarozumiałym, wszystkowiedzącym, upartym, przemądrzałym i głupim.

A my? Do kogo należymy? Czy do Dzieci Bożych, czy do wielu pokoleń tego narodu przegranego? Potrafimy swoim postępowaniem potwierdzić w sposób niepodważalny jak pięknie żyjemy w światłości, czy raczej wolałybyśmy i wolelibyśmy ukryć nasze czyny w mrokach wstydu? Czy duch nasz należy do jego Prawowitego Właściciela, czy też raczej pogrążył się i już zatracił ostatecznie na usługach zła?  

Tak, zło ma się dobrze i wydawałoby się, że z każdym dniem coraz to lepiej. Ale to tylko pozory. To tylko jego takie ostatnie podrygi, więc lepiej teraz, o ile nie jest jeszcze za późno, przestać się z nim bratać, przestać polegać na innych, a także dawać im wiarę. Bo im o to właśnie chodzi, żeby nas zwodzić, okłamywać, wyzyskiwać, znęcać się i wykończyć, a najmniej zależy im na naszej korzyści.

Obudźże się człowieku wreszcie! Ocknij się z tego zamroczenia! Dosyć kłamstw, dosyć naiwności! Przestań dawać się tak wykorzystywać! Idźże po rozum do głowy! Najwyższy czas skończyć wreszcie z tym piekłem na Ziemi. Tak się nie da dłużej żyć! 

 

Ich zysk a nasza krzywda.

Ich powodzenie to nasze nieszczęście.

Ich jakżeż marne życie to nasze przez nich zniewolenie.

 

A to dlatego, że wciąż skazują nas na choroby, cierpienie, głód, nędzę, nieszczęście, niewolę i strach. Robią co chcą. Nawet składają ofiary całopalne Molochowi, bo i sami umierają ze strachu. Cały czas tylko knują zło przeciwko nam, karmiąc nas samymi kłamstwami - nachalnymi i coraz to bardziej bezczelnymi. I już nie chodzi o przymusowe zastrzyki, lecz o ostateczne zniewolenie wszystkich ludzi. A chcą to osiągnąć na drodze pozbawienia nas rodzin, dzieci, godności, moralności, wiary, prawa, własności, pieniędzy, pracy, zdrowia i samodzielnego myślenia. (Chociaż z tym ostatnim to w zatrważającej większości przypadków już im się udało). Jednym słowem wszystkiego, do czego człowiek ma święte prawo, by godnie żyć. 

Wystarczy tylko zajrzeć do tego ich spisu działań, jakie sobie ustalili w ramach „Wielkiego Resetu”, żeby nie powiedzieć - wprowadzenia ostatecznego zniewolenia. Zniewolenia nas wszystkich bez wyjątku. A im dłużej będziemy się zastanawiać, a nawet podejmować własne wysiłki typu sprzeciw, bunt, walka, opór, a nawet przerwy w pracy wszystkich gałęzi przemysłu czy usług - co z góry jest skazane na porażkę - to tym gorzej dla nas.

Oni mają nieograniczone zasoby złota, więc kupić będą sobie mogli niemal wszystkich. Gdyby głód zapanował na Ziemi, to oni - mając wszystko - każdego człowieka mieliby w ręku, mieliby pełnię władzy nad nim. Wszyscy bylibyśmy na ich usługach choćby za garść kaszy gryczanej dziennie, co nie trudno sobie wyobrazić.

A zatem jakie mamy wyjście? Jaki jest nasz ratunek? 

W jednym z przekazów myślowych (telepatycznych) Istota z Syriusza, który kieruje Oczyszczaniem Ziemi dał nam jasne wskazanie i bardzo łatwo zrozumiałą radę: tylko ukorzenie się przed Majestatem Boga Ojca nas uratuje.

Jedynym naszym ocaleniem jest uznanie naszych błędów, dostrzeżenie tego, na jakich bezdrożach się znajdujemy żyjąc w tej naszej zakłamanej rzeczywistości. Trzeba się nam wyzbyć pychy i zarozumiałości. Trzeba pokornie i ze skruchą powrócić do naszego Boga Ojca Jahwe i mocno uderzyć się w piersi mówiąc: „Zbłądziłam, zbłądziłem. Przepraszam, już więcej nie popełnię tych samych błędów. Teraz już mocno wezmę się za siebie i ciężko będę nad sobą pracować. Obiecuję poprawę i bardzo pokornie proszę Ciebie, mój Umiłowany Boże Ojcze o Twoją łaskawą pomoc i miłosierdzie dla mnie, ponieważ zdaję sobie sprawę, jak wielce niechlubne było moje dotychczasowe życie i postępowanie. Teraz już to wiem, teraz wyrzekam się całego zła, jakiego się dopuściłam, dopuściłem. Już nie chcę mieć z nim nic wspólnego. Teraz tylko Ciebie będę słuchać i tylko Tobie będę posłuszną, posłusznym. Teraz już tylko Twoim dobrym dzieckiem będę. Jeszcze raz pokornie proszę Ciebie, Wszechmogący Ojcze, o pomoc i przebaczenie. Przepraszam Ciebie, mój Boże Ojcze, za wszystko - całym swym sercem i z głębi mego ducha. Pragnę poprawy.”. 

Tutaj można zadać sobie tylko jedno pytanie: stać nas na takie uznanie swej małości, nikczemności, a wręcz głupoty, żeby swoje życie wieść bez Boga Ojca, zapominając o Nim, lekceważąc Go i obrażając? Właśnie tak - obrażając występkami niegodnymi ducha, niegodnymi tej cząstki energii pochodzącej od Energii Najwyższej!

A czy stać nas na tę szczerość, na tę prawdę wobec samych siebie? Czy jesteśmy w stanie wreszcie to zrozumieć, jak niewiele same i sami znaczymy?! Jak marne z nas istoty, kiedy jesteśmy pozbawieni tej jedności, połączenia z Jedynym Źródłem Życia, kiedy jesteśmy pozbawieni Największej Energii Miłości?! 

CZAS NAJWYŻSZY SPOJRZEĆ PRAWDZIE W OCZY I UZNAĆ SWOJĄ MAŁOŚĆ, SWOJĄ SŁABOŚĆ!!!

CZAS NAJWYŻSZY WEJŚĆ DO GRONA PEŁNOPRAWNYCH DZIECI JEDYNEGO OJCA STWORZYCIELA JAHWE I Z NIM JEDNIĘ MIEĆ NA ZAWSZE!!!

I chyba warto, gdyż w przeciwnym razie nadal będziemy należeć do tego zniesławionego narodu przegranego, którego koniec jest już przesądzony. A trochę umartwienia ducha i ciała nie zaszkodzi. Doskonałość chodzi wąskimi ścieżkami, jakie są kolczaste i pełno na nich kamieni, czy innych przeszkód. A do tego cały czas prowadzą pod górę, stromą górę. Jednak zarazem jest to najwspanialsza droga wiodąca do przepięknych darów duchowych, jakie i w tym cielesnym życiu wspaniale pomagają w jego przebyciu. 

Oto mamy wybór: wolny i nieprzymuszony. Możemy właściwie kierować się swoim rozumem poświadczając, że go mamy, albo po prostu dalej być na bezdrożach głupoty, dając tamtym jeszcze więcej władzy i pozwalając im na jeszcze większe zniewolenie nas wszystkich.

Mamy wolny wybór: albo skazać naszych najbliższych, nasze kochane rodziny, naszych kochanych krewnych na dalsze cierpienie, niewolę i nieszczęście, albo całkowicie poprawić ich i nasze życie. 

Przecież tu chodzi już nie tylko o nasze życie, lecz zwłaszcza o życie naszych dzieci, naszych potomków!!! Dla kogo żyjemy i tak ciężko harujemy, jeśli nie dla nich? Dla kogo tyle naszego poświęcenia, tyle naszej rodzicielskiej miłości jak nie dla naszych najbardziej umiłowanych na całym świecie, tych jedynych i tak słodkich pociech, dla których jesteśmy w stanie sięgnąć choćby po najodleglejszą z wszystkich Gwiazd i ze łzami w oczach, a sercem wezbranym i przepełnionym największą i najczystszą, bo świętą miłością złożyć u ich dziecięcych stóp, mówiąc przy tym szeptem: „tak bardzo cię kocham, moja ty jedyna, cudowna dziecino! Mój jedyny skarbie!”

(…) 

Czyż nie jesteśmy skłonni przychylić im nieba, co nawet codziennie z takim poświęceniem i miłością czynimy, żeby tylko nasze dzieci miały lepsze życie, życie szczęśliwe na o niebo lepszej Ziemi? Czyż nie na tym nam zależy (i to całym sercem, z wszystkich sił, całą mocą swego ducha) żeby ten świat był piękny i szczęśliwy dla nas wszystkich? A jeśli już nie dla nas, to przecież właśnie dla naszych pociech!

A w takim razie może chcesz, Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku, usłyszeć tę dobrą wiadomość? Chcesz otrzymać dobrą nowinę? 

Dobrze, oto i ona: wcale nie trzeba dokonywać nie wiadomo czego ani podejmować jakichś nieziemskich wysiłków dla ocalenia tego świata i spełnienia marzeń, by stał się on dużo lepszym i doskonałym.

Wystarczy po porostu dotrzeć do Grobowca Budowniczego, którym jest Król Chufu i uruchomić Wielką Piramidę, otwierając w ten oto sposób Znak Czasu, którym ona jest. 

I tak oto za jednym zamachem pozbywamy się tego całego zła na Ziemi oraz dokonujemy niebywałego skoku cywilizacyjnego, choćby dzięki uzyskaniu dostępu do wolnej energii. Może nie nastąpi to z dnia na dzień, lecz dzięki takiemu nieziemskiemu dokonaniu otwieramy Bramę Czasu, co będzie Kosmicznym Wydarzeniem.

A żeby to osiągnąć to wystarczy tylko jedna jedyna rzecz: duch skruszony i duch rozumny. Duch, co potrafi odzyskać połączenie z Energią Najwyższą i to połączenie stale utrzymywać. Tylko tyle i aż tyle. Powodzenia! Twoje dokonania też i moimi są wspaniałymi. 

I nie łudźcie się ludzie - NIE MA INNEGO SPOSOBU NA POWRÓT DO NORMALNOŚCI.