Dolegliwość ta dopadła mnie tak niespodziewanie i była dla mnie takim zaskoczeniem, że w ogóle trudno mi było w to uwierzyć, że przydarzyła się właśnie mnie (2015). No bo jak to? Ja, taki okaz zdrowia i to od wielu lat, pomimo, że pięćdziesiątka już dawno przekroczona? Przecież tak bardzo dbam o swoje zdrowie i o zdrowie swoich dzieci, swojej umiłowanej małżonki, w czym bardzo mi pomagają swym wyjątkowym zrozumieniem tej zawiłej rzeczywistości, jak również i swoją zgodą na tego rodzaju postępowanie. A często nie było łatwo, ponieważ w naszym przypadku nie ma mowy, żeby szukać jakiejś drogi na skróty, czy to w postaci leków, zastrzyków, czy innego rodzaju uciekania się do tego, co bardziej szkodzi niż pomaga, lecz jest łatwym zażegnaniem zmartwienia, co jak się najczęściej okazuje, to tylko chwilowym i złudnym rozwiązaniem. W dodatku nie jemy byle czego ani nie pijemy co popadnie. Tutaj było trudniej, gdyż podniebienie czasem brało górę i dzieciom też trzeba było dokładnie to wytłumaczyć, lecz ostatecznie i tych pułapek dane nam było uniknąć i to na nasze szczęście.
A skoro tak, to co mi się stało? Sam nie wiem. Faktem jest, że już prawie dwa lata męczy mnie to choróbsko i jakoś ciągle nie odpuszcza, chociaż jest bardzo wyraźna poprawa. A tak jak wspomniałem, leczenie odbywa się bez żadnych „lekarstw” chemicznych. Żadnej chemii nie stosuję ani nie chodzę po żadnych „lekarzach”. Na samym początku leczenie odbywało się przy pomocy sody oczyszczonej, kuchennej oraz czosnku. Jednak nie polecam, gdyż w tym pierwszym przypadku nadmiar sody źle wpływa na odpowiednią kwasowość żołądka, niebezpiecznie ją obniżając. (Kwas solny). W drugim przypadku zaś żadne ostre przyprawy nie wchodzą w grę, o czym wtedy nie wiedziałem, bo pogłębiają tę chorobę. A w ogóle co za dużo to niezdrowo.
Czosnek tylko zwiększał stan zapalny i w tym przypadku w ogóle nie pomagał. Tylko że niestety - w ten sposób płynęły bardzo długie dni, tygodnie, miesiące a poprawy wyraźnej nie było, czyli innymi słowy bardzo długo trwał ból, cierpienie i zmęczenie, gdyż w tamtym czasie pracowałem i tym mocniej to wszystko dawało mi się we znaki. Czasem nawet i w nocy nie miałem upragnionej chwili wytchnienia, ale nie będę się o tym rozpisywał. (Więcej na ten temat jest w książce, jaką dane mi było napisać, zatytułowanej „Na Drodze Do Potęgi Umysłu”. Była dostępna na Amazon, lecz została stamtąd przez nich usunięta).
Kiedy już nie wiedziałem co dalej mam z tym zrobić, byłem przekonany, że woda z moringą też może mi w tym pomóc. Przecież moringa ma działanie bakteriobójcze. Jednak pomimo ciągłego picia wody z moringą i spożywania jej listków, nie zauważyłem znacznej poprawy. Wtedy jakimś trafem moja małżonka odnalazła ostatnią torebkę jaskółczego ziela, inaczej glistnika. Została nam jeszcze po poprzednim oczyszczaniu organizmu. Tylko niestety, nie była pełna i tego jaskółczego ziela starczyło mi zaledwie na kilkanaście dni. Jednak wtedy odczułem wyraźną ulgę.
I tutaj muszę przyznać, że trochę się zmartwiłem kiedy się skończyło, chociaż cały czas starałem się pamiętać o potędze umysłu, o potędze myśli, więc starałem wyobrażać sobie, jaki to jestem silny, zdrowy i jak dobrze się czuję. Niestety, jakoś za bardzo to nie chciało zadziałać i wtedy już nie wiedziałem co o tym myśleć. Mijały następne dni, aż tu nagle pojawiła się zupełnie nieoczekiwana pomoc.
Znajoma mojej żony i moja, przeczytała jedną z sesji z Duchowym Opiekunem Ziemi Enki, w której zadaliśmy pytanie w sprawie tej dolegliwości. Następnie napisała do nas list, w którym pytała, czy chcemy żeby nam przysłała trochę jaskółczego ziela. Natychmiast odpowiedziałem, że spadła mi z nieba i wyraziłem swą radość z jej pomocy. A Iwona jak napisała tak uczyniła i po kilku tygodniach paczuszka z Anglii (tęsknie wyglądana) dotarła cała i w bardzo dobrym stanie.
Jeszcze tego samego dnia (a było to pamiętnego 1-go listopada 2017-go roku) rozpocząłem leczenie, polegające na piciu tych ziółek dwa razy dziennie, rano i wieczorem przez trzy miesiące. Potem miesiąc przerwy i potem znów trzy miesiące picia. Na moje szczęście tym miesiącem przerwy był luty, najkrótszy miesiąc w roku, hehe. Zawsze to kilka dni mniej.
Tylko, że do końca maja już nie mogłem dociągnąć z piciem jaskółczego ziela, gdyż moje ciało już się nim nasyciło i więcej go nie przyjmowało. Żołądek dawał o tym wyraźnie znać, więc w połowie maja skończyłem pić to cudowne lekarstwo. Trochę się tym zasmuciłem, bo chciałem równo z końcem miesiąca zakończyć to leczenie. No ale trudno, nic na siłę. I znowu kilka dni lepiej, a potem znowu gorzej. Już kilka razy tego doświadczyłem - nawrotów tej dolegliwości. Aż w końcu zaczynało brakować mi cierpliwości. Ale cóż, trzeba podejmować następne wysiłki i próbować dalej. I co się okazało. Dosłownie kilka dni temu obejrzałem nagranie mówiące o zbawiennym działaniu wody z solą morską. A właściwie chodzi o porządne nawadnianie ciała i jego właściwe nawadnianie, co jak się okazało wcale nie jest takie proste.
A skoro tak, to postanowiłem, że w końcu utopię tę swoja prostatę w wodzie, bo już czas najwyższy się wyleczyć i mam tego po prostu dość. Tak więc dosłownie od dwóch dni piję wodę szklankę za szklanką i… pomaga. Tak, pomaga. Zresztą już wcześniej moja żona odszukała taką wiadomość, że w przypadku tej dolegliwości trzeba pić dużo wody. A chorzy tego unikają i piją jej mało, bo wiadomo - ta choroba objawia się również trudnościami w trzymaniu moczu. (Którejś nocy, chyba dwukrotnie tak się zdarzyło, że do łazienki musiałem wstawać co piętnaście, dwadzieścia minut. I tak do rana. Średnia przyjemność, bo to ból, cierpienie i zmęczenia. Już pisałem? No tak, ale tak jakoś trudno o tym zapomnieć, bo to wszystko naprawdę bardzo daje się we znaki, a o tym to już każdy chory wie najlepiej).
Co dalej? A to się dopiero okaże. W każdym razie jestem bardzo dobrej myśli, bo znowu będę mógł działać bez żadnych obaw, trudności ani ograniczeń, gdyż jak dotąd to po wyjściu z domu i po paru zaledwie krokach chce się natychmiast skorzystać z łazienki. (Na szczęście wtedy nie musiałem używać pieluch i nie były mi potrzebne, chociaż mieliśmy pieniądze, żeby je kupić). A wiadomo, że nie zawsze można uniknąć jakiegokolwiek wysiłku fizycznego, skoro w domu gotowanie, sprzątanie, pranie, a do tego zakupy czy inne prace. W każdym razie jakoś szczególnie się nie oszczędzam - przecież jestem silny i zdrowy, tylko teraz tak jakoś chwilowo nie domagam. I wiem, że jest już po wszystkim i staram się zachować hart ducha, a każdy nowy dzień zaczynać z nową otuchą i nadzieją, że wreszcie przeżyję go całego bez najmniejszego śladu bólu, cierpienia i zmęczenia.
Zresztą, ból to przecież tylko dolegliwość ciała. Układ nerwowy przekazuje do mózgu wiadomość, powiadamia o jakimś niekorzystnym zjawisku, które właśnie wystąpiło. Jest to znak, że coś jest nie tak. Jednak cały czas jest to na poziomie cielesnym, a ciałem to ja rzecz jasna nie jestem, bo jestem duszą, a duszy przecież nic nie boli. Duszy nic nie sprawia żadnego bólu. Dusza w taki sposób wcale nie cierpi. (Cierpi na wiele innych sposobów, ale nigdy w tym znaczeniu). Żadne cielesne cierpienie nie może jej zaszkodzić. I taka myśl pomaga mi w każdym dniu mojego pięknego życia i nadal mnie pokrzepia nową nadzieją. Również i tą, że kiedyś ta choroba musi się wreszcie skończyć.
Tak czy inaczej czasem naprawdę warto trochę się pomęczyć, żeby doznać takiej ulgi, a przede wszystkim doświadczyć na sobie błogosławieństwa leczenia się skarbami i darami Matki Przyrody, korzystając z bardzo dobrych rad prawdziwych przyjaciół, najpierw Tych na Wysokości, jak również i tych, znajdujących się między nami, innych ludzi, co zupełnie bezinteresownie potrafią się dzielić tak cenną wiedzą i doświadczeniem. Jednak to tylko od nas samych zależy, czy z tej pomocy, z tych porad skorzystamy, a zwłaszcza czy im UWIERZYMY, żeby uniknąć bólu, cierpienia i zmęczenia, a zwłaszcza niepotrzebnych kłopotów i trudności tego wcielenia!
* * *
Dopisane 14-go lipca 2018-go roku.
Z końcem czerwca dotarły do nas magnesy, jakie moja małżonka zakupiła w Internecie. (Przeznaczyliśmy na nie połowę naszych wszystkich pieniędzy). Owe magnesy służą do leczenia polem magnetycznym, co ma miejsce głównie dzięki Istotom Duchowym przekazującym Energię z Samego Źródła Życia. Dokładne umieszczanie magnesów w miejscach zakwaszonych, czyli w tych, w których jest obniżona zasadowość wpływa na przywrócenie właściwej pracy organów wewnętrznych ciała.
Sposób takiego leczenie nosi hiszpańską nazwę „Par Magnetico”, co można przetłumaczyć jako Para Magnetyczna lub Złącze Magnetyczne.
Jestem już po dwóch zabiegach i muszę przyznać, że jest pewna poprawa. Może nie taka, jakiej bym się spodziewał i bym chciał, żeby wszystkie dolegliwości z miejsca ustąpiły, lecz stopniowo, powoli następuje poprawa.
W dodatku w ostatnich dniach dopadł mnie taki ból, że po prostu już sam nie wiem co się dzieje. To samo miał i młodszy syn. Powiedział, że boli tak bardzo, jakby coś ściskało lewą stronę klatki piersiowej. Można to przyrównać do bólu, jaki odczuwamy kiedy nam zdrętwieje ręka czy noga, tylko że w tym przypadku ból jest o wiele, o wiele większy. Miałem wrażenie, że klatka piersiowa jest ściskana przez jakieś duże imadło, jest zgniatana dużym ciężarem. A pewnym miłym zaskoczeniem było tutaj dla mnie to, że serce zachowywało się jak zwykle i pracowało bez żadnych kłopotów. A już niepotrzebnie myślałem, że i jemu to zaszkodzi.
Tak więc jutro następny zabieg magnesami. Na razie co tydzień. Każdy z nich trwa co najmniej godzinę. Pierwszy właśnie tyle - jedną godzinę, drugi zaś półtorej. Zobaczymy, ile będzie jutro. W każdym razie ból znacznie zelżał, chociaż i tak wyraźnie daje o sobie znać. Nawet i teraz, w czasie pisania tego wpisu. Ból trzyma od dłuższego czasu i nie ustępuje. Czasem poruszam ramieniem, żeby sobie ulżyć. Trochę pomaga. Już nie mogę się doczekać jutrzejszego leczenia. ’_,’
* * *
Sprostowanie. Uzupełnienie w sierpniu tego samego roku. (2018-go.)
Po zasięgniętej poradzie u Lekarza Duchowego okazało się, że to jednak nie jest prostata, lecz zarazki spowodowały zakażenie, czyli nastąpiło wirusowe zapalenie układu moczowego oraz kamica nerkowa. W jednej nerce mam sześć, a w drugiej pięć kamyczków.
Otrzymałem też wskazania co do zabiegów magnesami, stosowania Reiki, wykonywania ćwiczeń ruchowych, a także odpowiedniego sposobu odżywiania się i wspomagania ziołami, roślinami leczniczymi. W moim przypadku jest to aloes oraz pestki arbuza.
I wspaniała nowina! Wreszcie nastąpił przełom w leczeniu, gdyż od bardzo długiego czasu znów poczułem się dużo lepiej, lecz tym razem poprawa utrzymuje się najdłużej. Jednak zanim to nastąpiło, to swoje wycierpiałem, ponieważ wystąpił tak zwany nawrót choroby. Jednak ten „nawrót” to nie do końca można tak to określić.
Jak sprawdziła moja małżonka, to żaden nawrót choroby, lecz oznaka zdrowienia - co się może wydać dziwne. I tak właśnie jest. Jak Olivia wyczytała, to bakterie czy zarazki, kiedy już na dobre są usuwane z ciała chorego, to jeszcze w ostatniej chwili szukają jakiegoś dogodnego dla siebie miejsca, środowiska, żeby uchronić się przed tym, co dla nich nieuchronne, czyli ostatecznym ich usunięciem. Dlatego to w tym swoim końcowym stanie dają jeszcze o sobie znać i to ze zdwojoną siłą.
Już myślałem, że nie wytrzymam, bo przez kilka dni każde skorzystanie z łazienki to był przeszywający ból. I tak całymi dniami, a także i w nocy. Jednak tylko dzięki niezawodnej pomocy jakoś to byłem wytrzymałem i nie poszedłem na łatwiznę, czyli nie zażyłem żadnych chemicznych „leków”.
Dane mi było dowiedzieć się, że jest to widoczną poprawą mojego stanu zdrowia, a taki spotęgowany ból już się nie powtórzy i wkrótce poczuję się lepiej. Jak usłyszałem tę dobrą wiadomość, to od razu mi ulżyło. Trwało to kilka bardzo, bardzo długich dni, kiedy wreszcie się doczekałem ustąpienia i dolegliwości, i przykrego bólu.
I żeby jakoś łatwiej to znieść, to często sobie byłem powtarzałem, że przecież jestem duszą, a duszy to nic nie szkodzi ani nie ma dla niej żadnego złego znaczenia. Tak, łatwo to sobie mówić, ale to kosztowało naprawdę sporo pracy, żeby tak wierzyć i to wytrzymać. Jednak się udało i teraz znów wierzę, że za dwa, trzy miesiące - tak jak mi zostało to przekazane - znów będę zdrów jak ryba.
A to w dużym stopniu zależeć będzie ode mnie samego i przestrzegania przeze mnie wszystkich zaleceń bez wyjątku, z jak największą karnością i rygorem, bo bez własnej pracy, własnego starania, to nic z tego nie będzie. Wtedy to nawet i samo Reiki nic nie pomoże, jak ktoś będzie zaniedbywał podstawowe wskazania wspomagające leczenie.
Odnoszę też i takie wrażenie, że jest to następna próba: „Powiemy mu, co ma robić i zobaczymy czy się posłucha, czy mu na tym zależy i czy będzie właśnie tak postępować. A jak rzeczywiście się posłucha, no to wtedy mu pomożemy. Jednak jeśli nie okaże współpracy, to nic z tego nie będzie”.
I też sobie tak przez chwilę pomyślałem, (a było to w czasie pierwszych dni leczenia magnesami - mam takie zabiegi), że już po sprawie, gdyż jestem już zdrowy, bo one wszystko załatwią i nie muszę się wcale wysilać. Ale nie, co to to nie. Nie ma talk łatwo, o nie!
Jak sama albo sam wysilisz się trochę, podejmiesz ten trud, bo ci zależy na własnym zdrowiu, to wtedy do tego zdrowia powrócisz. W przeciwnym razie nic z tego.
A w moim przypadku jest to o tyle łatwiejsze, gdyż ani nie palę tytoniu, ani tym bardziej nie piję żadnego alkoholu, kawy lub słodzonych napojów gazowanych. I wcale nie chodzi o to, że „zdrowszy umrę”, ale że dane mi jest być na tyle rozsądnym, żeby nie pić ani nie jeść byle czego. Nie ulegamy temu wszystkiego, czym nas chcą „uraczyć” możni tego świata, trując nas czym tylko się da. Oczywiście, że nie udaje się uniknąć wszystkiego, ale też jest wiele rzeczy, na które się nie zgadzamy i nie dajemy swego przyzwolenia. Nie dajemy się im oszukać. Wystarczy trochę pomyśleć i podjąć trochę wysiłku, a wtedy z pomocą z Wysokości jest naprawdę wszystko dobrze!
* * *
Dopisane 14-go lutego 2020-go roku.
W styczniu roku 2019-go, przed moimi urodzinami znów bardzo mnie wzięło. To choróbsko tak mnie dopadło, że znów już myślałem, że nie wytrzymam. Już prawie trzy lata: nieprzespane noce, długie kwadranse w łazience, ból i cierpienie, a czasem i zniecierpliwienie - kiedy wreszcie znów będę zdrowy. Wcześniejszy ból zęba, jaki mnie nękał przez długie tygodnie to nic w porównaniu z tym, co teraz przechodzę. To jest moje sprzeciwianie się temu zakłamanemu systemowi, bo nie uciekam się do jego nic nie znaczącego sposobu leczenia jakimiś środkami chemicznymi, które tak zwani lekarze nazywają „lekarstwami”, i które jeszcze bardziej szkodzą aniżeli pomagają, gdyż powodują skutki uboczne, wywołują szereg innych chorób, w tym śmiertelnych.
Teraz to nawet w nocy nie mam wytchnienia. Niekiedy więcej czasu spędzam w łazience niż w łóżku. Ból jest ogromny. Czasem czuję, jakbym wydalał jakieś gwoździe albo metal rozpalony do czerwoności. Innym razem ból jest tak ostry, jakby w środku były żyletki. Często strasznie mnie piecze w kroku, a czasem jest to taki ból jakby w tle, jakby ćmił, prawie go nie ma a jest bardzo dolegliwy.
Chełpiłem się również, że nie musiałem korzystać z żadnych pieluch. No i niestety, doszło do nocnego moczenia, dwa razy. (Ta nadczynność pęcherza). Zdarzyło się tak trzeciej nieprzespanej nocy. Widocznie byłem tak zmęczony, że bodźce wysyłane przez mózg nie były w stanie w porę mnie obudzić. Były też i takie przypadki, że przysypiałem korzystając z łazienki. Czasami też, żeby zaznać nieco ulgi, bo ból był nie do zniesienia, to jednej nocy byłem wypijałem i pięć szklanek wody. Tak, pomagało, rzeczywiście pomagało. (Już mniejsza o to, że zdarzało się zużywać prawie całą rolkę, zwijkę papieru toaletowego w czasie dość niespokojnej nocy, gdyż dochodziło do rozstroju żołądka).
A właśnie teraz, w ostatnich dniach, (jest połowa lutego) ponownie są trudności z oddawaniem moczu, lecz na całe szczęście nie tak ogromne jak poprzednio. Obecnie to wszystko jest już dużo łagodniejsze, a ból nie taki straszny do wytrzymania. Zdarza się, że muszę jeszcze wstawać do łazienki w nocy, ale kilka ostatnich przespałem bez takiej przerwy. A chociaż moje korzystanie z łazienki to co najmniej kilkanaście minut, to i tak jest już duża poprawa i wyraźny powrót do zdrowia. I wiem, że kiedyś w końcu się doczekam, żeby ten powrót był pełny i na dobre. Trochę więcej cierpliwości nie zaszkodzi.
* * *
Wtorek 21-go kwietnia 2020-go roku.
Mamy obiecaną pomoc na zakup olejku z konopi indyjskich. Jaskółki z Chicago, Barbara i Ryszard, prześlą pieniądze na ich zakup. Dlaczego wcześniej ich nie kupiliśmy? Widocznie to nie była jeszcze ta pora, gdyż Istoty Duchowe wiedzą najlepiej, kiedy i jak pomóc.
Mijają dni, a pieniędzy jeszcze nie ma. Trzeba czekać.
* * *
Sobota 25-go kwietnia 2020-go roku.
Są, pieniądze doszły i od razu kupiliśmy dwie buteleczki olejku. Mają dotrzeć w czwartek 30-go kwietnia. Dobrze, że w Internecie w dalszym ciągu można kupować tak drogocenne rzeczy. Tak więc czekam na olejek jak na zbawienie, ponieważ dolegliwości znów dają znać o sobie.
* * *
Czwartek 30-go kwietnia 2020-go roku.
Olejku ani widu ani słychu. Zostały wysłane w poniedziałek 27-go kwietnia, lecz ich dostarczenie widocznie się opóźnia. Trudno, znów trzeba mi czekać.
* * *
Piątek 1-go maja 2020-go roku.
Olejku w dalszym ciągu nie ma. Może jutro. Już chciałbym go zażyć.
* * *
Sobota 2-go maja 2020-go roku.
Kurier z przesyłką ciągle nie przyjeżdża. No to chyba w poniedziałek. Ale jest następna bardzo dobra wiadomość. Jaskółka z Polski, Piotr obiecał pomóc i kupić złoto koloidalne. Tak więc będę mógł je przyjmować po wypiciu olejku. A Jak zauważyła moja umiłowana małżonka, to po takim leczeniu będę zupełnie jak nowy albo jeszcze lepiej. No, ale wiadomo - to kwestia czasu.
* * *
Poniedziałek 4-go maja 2020-go roku.
Jest! Przyjechał! O, jak dobrze. I to nawet przed południem. Od razu zrobione zdjęcie i wysłane Jaskółkom na potwierdzenie zakupu z ponownym podziękowaniem.
* * *
Wtorek 11-go sierpnia 2020-go roku.
Przełom lipca i sierpnia był dla mnie ciężki do przeżycia. Poniżej zapis z tamtych dni.
* * *
Poniedziałek 24-go sierpnia 2020-go roku
Przedwczoraj znowu zwiększone dolegliwości, lecz nie na tyle, żebym nie mógł spać, czego zacząłem się już obawiać. Na szczęście noce mijają bez bóle i nie są bezsenne. Co za ulga.
* * *
Czwartek 17-go września 2020-go roku
Ostatnie dni to ogromna ulga! Jak dobrze jest nie cierpieć ani się nie męczyć w łazience, przesiadując w niej długie minuty, wijąc się z bólu. Teraz tylko na chwilę z niej korzystam, a w nocy mogę spać. Najwyżej raz czy dwa wstaję na chwilę i zaraz wracam by spać dalej. Teraz przyjmuję jedną kropelkę rano i jedną wieczorem tego wspaniałego lekarstwa, jakim jest olejek z konopi indyjskiej. Jestem już w połowie drugiej buteleczki, kecz wierzę, że przed jej skończeniem całkowicie powrócę do zdrowia, pełni sił, bo „jestem silny i już jestem zdrowy”, co powtarzam sobie po kilkanaście razy dziennie.
* * *
Czwartek 15-go październik 2020-go roku
Nasilenie objawów miało miejsce najpierw na przełomie lipca i sierpnia, później sierpnia i września, a między wrześniem a październikiem pojawiło się znowu - też dokładnie i na czas, zupełnie jak w zegarku. W odróżnieniu do tego ostatniego nasilenia choroby, które miało bardzo łagodny przebieg, to dwa poprzednie bardzo mocno dały o sobie znać, więc teraz, kiedy znów pojawiły się pierwsze oznaki pogorszenia stanu zdrowia, zacząłem obawiać się ponownego cierpienia. Jednak na całe szczęście nic z tego. Nadal przespane noce i odpoczynek od bólu. Druga buteleczka olejku powoli się już kończy.
* * *
Sobota 24-go październik 2020-go roku
Jednak nie za długo cieszyłem się poprawą zdrowia. Właśnie ta noc, jak i dwie poprzednie znów były nieprzespane. Niekiedy więcej czasu spędzam w łazience, niż poza nią. (Czasem jest to jak „moczotok”, czyli podobnie jak ślinotok, krwotok, gdyż nie można go zatrzymać przez dłuższy czas, na przykład przez godzinę). Chociaż najgorsze już minęło, jak mi się wydaje, to poprawa przebiega bardzo powoli i nie jest stała. Już wydaje się, że będzie tylko lepiej, a tu przykra niespodzianka. Niekiedy nie można z siebie nawet nic wydusić. Zupełnie tak, jakby wszystko miało się zabetonowane. Czasem, to już nie wiem, czego się spodziewać. (I znów jedna zwijka papieru toaletowego w ciągu jednej nocy). W dodatku gwałtowna potrzeba pilnego skorzystania z łazienki spada znienacka, co też nie jest niczym przyjemnym. Oprócz tego pojawił się ból w lewej półkuli mózgu, kłucie po lewej stronie klatki piersiowej oraz w lewej części jamy brzusznej.) W dalszym ciągu muszę pilnie i nagle udawać się do łazienki:
Przerywany sen,
przerywane posiłki,
przerywane rozmowy,
przerywane i modlitwy,
przerywana zwykła praca,
przerywane niestety mycie,
przerywane codzienne życie…
* * *
Środa 28-go październik 2020-go roku
Noc znów się dłużyła. Najpierw trochę snu, a tu nawet nie ma jeszcze północy. Następne przebudzenie - teraz ledwo po północy. Jakoś tak wolno płynie ten czas, a tu jeszcze cała noc przede mną. Dużo jeszcze brakuje do drugiej. Byle do czwartej, piątej nad ranem, bo wtedy sen bierze górę i można trochę pospać. Dopiero po drugiej i zaraz, gdyż sen znów przerwany, już po czwartej. Następnie piąta z minutami, no to dobra nasza - dnieje, zaczyna świtać. Robi się jakoś raźniej na duchu. Zastanawiam się, czy nie przejść na nocny tryb życia, gdyż w dzień mniej korzystam z łazienki i mógłbym więcej sobie pospać.
Tym razem dolegliwości utrzymują się dłużej. W poprzednich
tygodniach mijały jakoś tak szybciej. Teraz zaś znów próba wytrzymałości,
cierpliwości i pokory. Przecież Lekarz Duchowy wie, co robi i jak mnie należy
leczyć. Całkowicie poddaję się jego woli. Ból mniejszy. Dni, a także noce wyjątkowo
się dłużą. Do końca roku już tak niewiele, a wciąż tak daleko… Wytrwać do
końca, bo tylko wtedy zdobywa się Koronę Życia. Muszę wytrwać i pokonać swoje
słabości. Przecież nie jestem ciałem, duchem jestem! I też: jestem duchem, więc
jestem.
* * *
Poniedziałek 2-go listopada 2020-go roku
Już od kilku dni oszczędzamy papier toaletowy. Żeby starczył na dłużej uzupełniamy go serwetkami i torebkami po mące. Ze sklepu przyniesiony też ręcznik papierowy - po umyciu dłoni. Zawsze to trochę więcej, by uzupełnić tak skromne zapasy. Skończył się i proszek do prania. Ostatni tydzień to jakiś koszmar. Huśtawka samopoczucia: raz lepiej, a zaraz potem gorzej. I tak na zmianę. Do tego cały przespany na kanapie w obawie, by nie zmoczyć łóżka. Jedzenie też na wyczerpaniu. (Nie mówiąc już o pieniądzach, bo te skończyły się kilka dni temu. Ale mamy co jeść. Na dwa - trzy dni powinno nam go starczyć.) Całe szczęście, że nie jest jeszcze tak zimno.
* * *
Czwartek 5-go listopada 2020-go roku
Ostatnie trzy noce były dobrze przespane. Tej nocy tylko raz wstałem do łazienki, a poprzednie dwie po dwa razy. Co za ulga. I od trzech dni otrzymuję Reiki. Moja umiłowana małżonka wraz z naszymi synami przekazują mi tę cudowną Energię. Wcześniej widocznie to nie był jeszcze czas na jej przyjmowanie. I zaraz po jej otrzymaniu ogarnia mnie duża senność. Chyba odsypiam zaległości, a sen to również i lekarstwo. Czasem to już obawiam się myśleć, że to już koniec tej choroby, gdyż jak znów da o sobie znać, to tym gorzej to wytrzymać. No, ale w końcu to się musi przecież kiedyś skończyć i znów będę całkiem zdrowy!
* * *
Środa 30-go grudnia 2020-go roku
Niestety, to jeszcze nie teraz. Po względnym okresie spokoju nastąpiło pogorszenie, tak jakoś w połowie miesiąca. Ból się wzmógł, biegiem do łazienki, długie minuty w niej spędzane i znów trzy noce nieprzespane. Nawet w nocy nie było wytchnienia. Jednej spędziłem więcej czasu w łazience niż śpiąc w łóżku. Zdarzało mi się nawet przysypiać w łazience, głowę mając wspartą o umywalkę. Zmęczenie było znów tak duże, że nie zawsze na czas korzystałem z łazienki. (Byle do końca roku…)
Dawniej było tak, że kiedy następowała poprawa, to powoli, ale czułem się lepiej. Teraz zaś wszystko się zmieniło. Po względnej poprawie następowało pogorszenie stanu zdrowia. Kiedy już spodziewałem się ulgi spotykała mnie niemiła niespodzianka i znów ból się nasilał. Czasem miałem i tę możliwość odsypać w dzień nieprzespane noce, lecz rzadko.
Ostatnie dni bardzo się dłużą. Jakoś powoli płynie ten czas, choć zazwyczaj gna jak wiatr. Ten cały miesiąc od samego początku ciągnie się tak jakoś wyjątkowo. A te ostatnie dni roku, to już w ogóle niemal zatrzymały się w miejscu. A do nowego roku jeszcze daleko.
Teraz dopiero, gdyż od dwóch, trzech dni znów jest poprawa. Na całe szczęście. Mogę też więcej spać. Do łazienki wstaję tylko kilka razy w nocy i od razu udaje mi się zasypiać. W dzień również są dłuższe odstępy czasu między korzystaniem z łazienki. Sprzyja temu i to, że teraz zima nie jest tak sroga i nie mamy po kilka stopni ciepła w domu, więc co za tym idzie, to i mniej ubrania trzeba na siebie zakładać. A to znowu ułatwia w załatwianiu swoich potrzeb fizjologicznych.
27-go grudnia - jeszcze pięć dni do końca roku.
28-go grudnia - jeszcze cztery dni do końca roku.
29-go grudnia - jeszcze trzy dni do końca roku.
30-go grudnia - jeszcze dwa dni do końca roku.
A jutro to już będą tylko godziny… Byle do nowego roku. Byle do nowego roku.
* * *
Czwartek, dnia 7-go stycznia 2021-go roku
Jeszcze trochę cierpliwości. Chociaż i tak jest całkiem dobrze. W nocy do łazienki wstaję tylko dwa razy, albo nawet raz. Kilkanaście minut i po sprawie. Jest tylko trochę zimno, ale to i tak nic takiego w porównaniu z ubiegłymi latami. Teraz to żaden kłopot. Najważniejsze, że ból ustał i to niemal całkowicie. Trochę się jeszcze tli gdzieś tam niewyraźnie, no ale i to w końcu przecież minie. Jeśli poprawa byłaby stała, tak jak jest teraz, to całkowite ustąpienie choroby nastąpi za około dwa tygodnie. To jej ostatnie dni.
Aha, i zagoiły się też rany na dłoniach, jakie powstały wskutek ich mycia lodowatą wodą w zimne dni i noce. A że trzeba było korzystać z łazienki bardzo często, to nic dziwnego, że właśnie i dłonie na tym ucierpiały.
* * *
Poniedziałek, dnia 11-go stycznia 2021-go roku
Ciągle sobie powtarzam: „jestem silny i już jestem zdrowy”. Jest stała poprawa. Bardzo powolna, ale jednak. Tę noc przespałem całkiem dobrze. Tylko raz wstałem do łazienki. Dobrze, że małżonka i synowie śpią całkiem dobrze, choć moja połowica czasem się budzi w środku nocy i nie może zasnąć. Niekiedy i mnie to nękało.
Teraz jest dość zimno. W domku mamy około 13-stu stopni Celsjusza. Jednak nie to nie daje mi spokoju. Otóż jedzenia mamy na około dwa dni, a pieniądze dawno się skończyły. Cóż, następna próba duchowa. (Dzisiaj 57 lat skończone).
* * *Czwartek, dnia 21-go stycznia 2021-go roku
Coś za szybko się ucieszyłem z tej mojej poprawy zdrowia. Tej nocy spałem dwie godziny, a… sześć i pół (prawie, bo między godziną pierwszą czternaście a siódmą trzydzieści sześć, czyli 1:14 - 7:36) spędziłem w łazience (6 godzin i 22 minuty) mając trzy przerwy trwające od trzech do czterech minut każda. Nawet dość szybko minął ten czas (z głową wspartą o umywalkę i ramiona, przysypiając), ale i tak swoje wycierpiałem. Ból był dość silny, (już myślałem, że coś mi się tam w środku rozpęknie, zwłaszcza na końcu układu moczowego), lecz teraz w ciągu dnia zelżał. Jeszcze nie odespałem zarwanej nocy (dochodzi piętnasta), chociaż troszkę sobie poleżałem. Nie za wiele, gdyż i tak często muszę biegać do łazienki, (co kilkanaście minut). A to wskutek wypitej wody - zawsze pomaga. Teraz się zastanawiam, czy dwie następne noce znów będą nieprzespane? (Bo do tej pory zawsze były trzy bezsenne). Pocieszającym jest fakt szybko zachodzących zmian. Kiedyś od gorszego samopoczucia do jego poprawy musiało upłynąć około dziesięciu długich dni, a ostatnio było ich kilka, trzy albo cztery. Już wkrótce się o tym przekonam jak to będzie tym razem. Byle móc sobie trochę pospać… * * *Piątek, dnia 22-go stycznia 2021-go roku
Na całe szczęście ta noc nie była aż taka zła. Niepotrzebnie się jej obawiałem. Co prawda często wstawałem do łazienki, średnio co 30 - 40 minut, lecz korzystałem z niej krótko i w miarę bezboleśnie, a potem szybko zasypiałem. Dało się przeżyć. I za każdym razem, kiedy jest poprawa mojego stanu zdrowia, to zawsze dziękuję Bogu Ojcu za tą ulgę.
* * *
Sobota, dnia 23-go stycznia 2021-go roku
To jednak ta noc była tą ciężką. Już myślałem, że nie wytrzymam. Mniej więcej co 7 minut bieganie do łazienki, a oka nie zmrużyłem do rana. Dopiero wtedy zdrzemnąłem się może przez jakąś godzinę. A w dzień podobnie i nic nie udało się odespać. Dopiero po południu trochę wytchnienia. I tym razem podziękowania skierowane do Ojca Stworzyciela za pomoc w tych bardzo ciężkich godzinach. Co za ulga!
* * *
Niedziela, dnia 24-go stycznia 2021-go roku
Następna trudna noc, więcej snu dopiero po pierwszej w nocy. Dłużenie się godzin nocnych. Podziękowałem Bogu Ojcu za lepszy wypoczynek i więcej snu. Jednak w dzień nie udało się odespać. Nic nie szkodzi. Bóg Ojciec nie nakłada na nasze barki ciężaru większego od tego, jaki jesteśmy w stanie unieść.
* * *
Czwartek, dnia 28-go stycznia 2021-go roku
Następna noc - motoczok i trudności w zapanowaniu oddawania
moczu. Trzeba było ratować się kawałkami tkanin, takie małe pieluchy. Bardzo
się to przydało. I znów ulga po lepiej przespanej nocy. A od dzisiaj tylko trzy szklanki wody dziennie.
* * *
Sobota, dnia 30-go stycznia 2021-go roku
Powolna, lecz stała poprawa. Najgorzej jest z pogorszeniem stanu zdrowia, kiedy jest właśnie coraz lepiej. I tym razem żywię nadzieję na całkowite wyzdrowienie! Kiedyś w końcu nastąpić ono musi.
* * *
Wtorek, dnia 2-go lutego 2021-go roku (2 02 2021)
Ostatnie dwie noce były już całkiem znośne. Do łazienki wstawałem już tylko co godzinę. A tej nocy raz wstałem po dwóch godzinach nieprzerwanego snu! Rano czułem się nawet całkiem wyspany. Tylko teraz, po południu senność daje o sobie znać. W ciągu dnia też znaczna poprawa: mniejszy ból, większe przerwy między korzystaniem z łazienki oraz krótsze w niej przesiadywanie. Oby tak dalej!
* * *
Sobota, dnia 13-go lutego 2021-go roku (wczoraj: 12 02 2021 - 1202 2021)
Już od kilku nocy śpię całkiem dobrze. Przeciętnie budzę się tylko raz i na krótko idę do łazienki. Chociaż przebywam w niej średnio prawie pół godziny, to jednak jest to wielką ulgą i można się całkiem dobrze wyspać. Tak więc jest coraz to lepiej. „Jestem silny i już jestem zdrowy” - nie ma dnia, żebym sobie tego w myślach stale nie powtarzał. Całe szczęście, że moja umiłowana małżonka i kochani synowie mają niczym niezakłócony i spokojny sen, a przede wszystkim są zdrowi. Zawsze Tobie wdzięczni, Boże Ojcze!
* * *
Środa, dnia 17-go lutego 2021-go roku
Ale ostatnio nam tutaj przymroziło. W poniedziałek rano mieliśmy 1º C. - słownie: jeden stopień powyżej zera… To w sypialni naszej, gdyż w pokoju chłopców był włączony grzejnik elektryczny i było kilka stopni ciepła więcej, ale i tak poniżej dziesięciu Celsjusza. (A ile mogło ich być na dworzu? Nie wiem, może trzy albo cztery poniżej zera, może więcej? Było duże oblodzenie i wiele roślin bardzo na tym ucierpiało.) Jednak długo tym podgrzewaniem się nie cieszyliśmy, ponieważ zaraz po siódmej rano nastąpiła przerwa w dostarczaniu elektryczności. A jak się później okazało, to takie awarie nastąpiły w całej północnej części Meksyku. Jednak wczesnym popołudniem to zasilanie zostało przywrócone. Jednak i tak lodówka się nie włączała. Niemniej dla mnie najważniejszym było to, iż nie musiałem już korzystać z łazienki tak często, jak jeszcze kilkanaście dni wcześniej. I naprawdę poczułem ogromną ulgę dzięki temu.
Tylko, że następnego dnia spotkała nas następna niemiła niespodzianka. Zabrakło wody. Na całe szczęście zawsze mamy jej niewielki zapas czy to w butelkach z tworzywa sztucznego po mleku i wodzie, czy też większy w beczce na zewnątrz domku. Ale teraz już drugi dzień, jak krany są suche, a tu ani kropli wody. Małżonka znalazła wiadomość o stopniowym przywracaniu pełnej wydajności wodociągów, które to z obawy przed awariami, pękaniem rur po prostu zakręciły wodę, i już. Sprawa załatwiona.
Z jednej strony to może i dobrze, bo w przypadku pękania rur ich naprawa mogłaby zająć tutaj wiele długich dnia, a tak mamy szansę, że dziś albo jutro znów będzie bieżąca woda i na naszym osiedlu, i w dzielnicy. I tak oto wielu ludzi w wielu miastach doświadcza tego samego: chłodu, braku elektryczności i wody.
A co do nas, to pomimo wydania ostatnich pieniędzy na żywność i jej skromnych zapasów na zaledwie trzy, cztery dni, to i tak wiemy, to i tak wierzymy i ufamy, i jesteśmy przeświadczeni o niezawodnej pomocy z Wysokości. Ona nigdy nie zawodzi i zawsze przychodzi na czas. I tym razem też tak będzie.
* * *
Czwartek, dnia 18-go lutego 2021-go roku
Na szczęście woda w kranach już jest, bo nasz zapas w butelkach i beczce się kończył. Wody ciepłej nie mamy, jest tylko zimna, ale i tak lepsza taka niż żadna. A i ta noc była bardzo dobrze przespana. Nawet ani razu nie wstawałem do łazienki, ani razu od bardzo długiego czasu! Oprócz tego noc była też znacznie cieplejsza. Nawet nie musieliśmy podgrzewać się piecykami elektrycznymi. Mieliśmy prawie dziesięć stopni Celsjusza. To było już coś. No i byle do wiosny…
* * *
Środa, dnia 3-go marca 2021-go roku
Ostatnie dni lutego były dla mnie bardzo dobre. Mogłem naprawdę odpocząć od bólu i cierpienia. Zwłaszcza noce pozwoliły mi odpocząć, gdyż kilka z nich mogłem przespać w całości, bez ani jednego wstawania do łazienki. To była ogromna ulga.
Tylko niestety, teraz, na przełomie lutego i marca, znów się zaczęło. A chociaż jest dużo łatwiej i mniej boleśnie, to i tak odczuwam to w dużym stopniu. Teraz wodę piję małymi łyczkami, a nie całą szklanką za jednym razem, również w nocy. Niemniej jednak ta i poprzednia noc, to korzystanie z łazienki przeciętnie raz na godzinę. Jednak dało się pospać. I naprawdę jestem wdzięczny Bogu Ojcu, że to w dzień biegam do łazienki co kilka, kilkanaście minut, a nie w nocy, tak jak jeszcze niedawno musiałem to przecierpieć. A zwłaszcza wtedy, kiedy było to zlodowacenie.
A dzisiaj zaczęło się poprawiać, ponieważ przerwy pomiędzy korzystaniem z łazienki są nieco dłuższe, a i czas w niej spędzony nieco krótszy. Sam ból, chociaż nadal silny i dolegliwy, też staje się ustępować i maleć. A przynajmniej po kilkanaście razy na dobę nie przestaję sobie powtarzać: jestem silny i jestem już zdrowy. Stale o tym pamiętam i wiem, że któregoś pięknego dnia te słowa staną się moją trwałą rzeczywistością.
* * *
Niedziela, dnia 7-go marca 2021-go roku
Dwie wcześniejsze noce, to jest z czwartku na piątek i z piątku na sobotę to był jakiś koszmar. Do trzeciej nad ranem nie mogłem spać z powodu ciągłego biegania do łazienki, średnio co pół godziny - noc pierwsza i co piętnaście minut - noc druga. Dopiero nad ranem mogłem nieco pospać, gdyż częstotliwość spieszenia do łazienki zmniejszyła się do jednej godziny.
Spałem, a właściwie leżałem na kanapie w ubraniu. Przykrywałem się tylko kocem. (Na ogół, jak śpię na kanapie to w ubraniu. Dzięki temu szybciej mogę udać się do łazienki, bo nie tracę czasu na założenie jakiegoś dodatkowego ubrania, a i tak nie marznę w chłodną noc. I przez całą noc wypijałem po jednej szklance wody. Łyczek po każdym przebudzeniu.
Jednak prawdziwy koszmar był dopiero trzeciej nocy, czyli tej z soboty na niedzielę. Już mniejsza o to, że tak samo nie mogłem spać, lecz ból i cierpienie były największe. Co kilkanaście lub kilka minut to samo - po prostu męczarnie. Już sam nie wiem, jak to wytrzymałem. Na całe szczęście udrożnienie nastąpiło nad ranem, około godziny trzeciej trzydzieści i dopiero wtedy mogłem zasnąć. Tak samo: mniej więcej godzina snu i pobudka do łazienki. Jednak można było wypocząć.
Tylko niestety, w dzień nie zawsze można odespać zaległości, gdyż i tak częste korzystanie z łazienki na to nie pozwala. Mam nadzieję, że tej nocy pośpię już nieco dłużej i nawet teraz w dzień trochę pośpię. (I tak samo tylko trzy szklanki wody na dzień i należy ją pić małymi łyczkami).
* * *
Poniedziałek, dnia 8-go marca 2021-go roku
I ta noc dała mi się we znaki, i to bardzo. Znów nie spałem prawie do trzeciej nad ranem, a w łazience za jednym razem spędziłem półtorej godziny. Przeciętnie spieszyłem do niej co kwadrans. Za każdym razem ból: kłucie, pieczenie, a także brak udrożnienia oraz nabrzmienie. Podbrzusze podrażnione i obolałe, także okolice poniżej kości ogonowej. Do tego bolące mięśnie uda od długiego przesiadywania na desce sedesowej. Jej ostre krawędzie w końcu dały o sobie znać.
Jednak szczęśliwie nastąpiła wyraźna poprawa. Co za ulga! Po śniadaniu odespałem nieco i w ciągu całego dnia są już dużo dłuższe przerwy w chodzeniu do łazienki. Chociaż jestem dość osłabiony, to jednak czuję się o wiele lepiej. Szczerze i z ogromną wdzięcznością podziękowałem każdej Istocie Duchowej, a na pierwszym miejscu umiłowanemu Bogu Ojcu Jahwe za pomoc mojej skromnej osobie okazaną, bo już zaczynałem odczuwać lęk zmierzając do łazienki oraz udając się na nocny spoczynek. Mam nadzieję, że nadchodząca noc będzie już o wiele spokojniejszą.
* * *
Środa, dnia 10-go marca 2021-go roku
Noc z poniedziałku na wtorek była o tyle spokojniejszą, gdyż od chwili, kiedy położyłem się spać, zaczynałem drzemkę. Nie trwała ona zbyt długo, bo 30, 40 minut i tak do drugiej nad ranem. Wtedy sen był już dłuższy - trwał około półtorej godziny. Dało się pospać. Jedynie ten ból, bo w łazience za każdym razem spędzałem po kilkanaście minut, a czułem, jakbym wydalał żyletki.
I tak samo było i tej nocy, z wtorku na środę. Jednak półtorej do dwóch godzin snu, to można powiedzieć, że noc była dobrze przespana. A i w dzień było w miarę spokojnie. Dopiero teraz wieczorem trochę krwi z przodu, ale niewiele. Kilka nocy temu pojawiła się z tyłu, lecz nie ma się czym martwić. Tego jest mało. A co cię nie zabije, to cię wzmocni.
A czego mogę się spodziewać po nadchodzącej nocy? Już sam nie wiem. Czasem, to już wolę nawet o tym nie myśleć. Jednak z pomocą z Wysokości na pewno dotrwam do rana.
* * *
Czwartek, dnia 11-go marca 2021-go roku
Dzień minął względnie spokojnie. A przed położeniem się spać spotkała mnie przykra niespodzianka. Zamiast moczu wydalałem krew. Trochę się zląkłem. Jednak nie mogąc temu zaradzić, pogodziłem się z tym. (Tym bardziej, że nie bolały mnie ani nerki ani moczowody, więc był to dobry znak i trochę się uspokoiłem). Zmartwiło mnie również częstsze korzystanie z łazienki - co kilkanaście minut - właśnie przed udaniem się na spoczynek. Z ciężkim sercem pomyślałem o nadchodzącej nocy, gdyż jak mi się wydawało, zapowiadała się całkiem trudna. Po wieczornej modlitwie, dziękując Bogu Ojcu za szczęśliwie przeżyty dzień oraz za zdrowie mojej umiłowanej małżonki jak i naszych wspaniałych synów, poprosiłem jeszcze Ducha Opiekuńczego, który zawsze jest przy mnie, czyli Anioła Stróża o to, żeby mi pomagał obudzić się na czas, tak, abym zdążył udać się do łazienki. Miałem poważne obawy, że zabrudzę łóżko.
Na całe szczęście z jego pomocą wszystko skończyło się bardzo dobrze. (Oczywiście ładnie mu za to podziękowałem). A chociaż do łazienki wstawałem średnio co godzinę przez całą noc, to rano czułem się wyspany. A i krwawienie ustało. Okazało się, że było ono częścią leczenia i oznaką zdrowienia.
I chociaż dzisiaj było sporo pracy (chleb na zakwasie, kapusta słodka, sałatka owocowo-warzywna, czyli jarzynowa) to nastąpiła dalsza poprawa mojego samopoczucia. W dalszym ciągu częste korzystanie z łazienki, ale przede wszystkim ból znacznie zelżał. A teraz przed udaniem się na spoczynek nawet jeszcze rzadziej chodzę za potrzebą. Tak więc poprawa następuje bardzo powoli, lecz jest widoczna. Wierzę, że tym razem wyzdrowieję na dobre. (Dobranoc, bo oczy mi się już kleją.)
* * *
Sobota, dnia 13-go marca 2021-go roku
W piątek obudziłem się nawet wyspany, lecz mimo to zdołałem trochę odespać niespokojną noc. I w dzień też miałem trochę oddechu, gdyż rzadziej korzystałem z łazienki, a i ból jakby trochę złagodniał. Już nie był tak bardzo ostry jak żyletki, tylko piekący jak ogień. Udrożnienie też się poprawiło i ustąpiło nabrzmienie. Całe szczęście, bo już zacząłem tracić siły z tego wszystkiego. Jednak nigdy na nasze barki nie nakłada się ciężaru większego od tego, jaki możemy unieść.
A ta noc (z piątku na sobotę właśnie) znów była lepszą i lepiej przespaną. I tym razem dłuższy sen, dłuższe też odstępy między korzystaniem z łazienki i krótsze w niej przebywanie. Móc przespać pełne dwie godziny to naprawdę coś pięknego. I oczywiście dzisiaj też ładnie podziękowałem Bogu Ojcu oraz Duchowi opiekuńczemu, który jest przy mnie za Ich niezawodną pomoc i troskę o mnie, i nie tylko o mnie, bo i o moją małżonkę i synów, a także Jaskółki Nowej Ziemi oraz wszystkich znajomych, sąsiadów i krewnych, którzy sobie na to zasłużyli. I tak każdego dnia.
* * *
Piątek, dnia 19-go marca 2021-go roku
Ostatnia doba i kilka poprzednich to duża ulga. Mniejszy ból i w dzień wytchnienie, bo rzadziej korzystam z łazienki oraz mniej czasu w niej przebywam. Dłużej śpię - tylko raz w nocy wstaję za potrzebą. A chociaż potem nie od razu zasypiam, to i tak wstaję całkiem wyspany.
Teraz poprawa - ustępowanie objawów choroby jakby się zatrzymało. Jednak ważne jest to, że nie ma pogorszenia stanu zdrowia. Wierzę, że cały czas jest tylko lepiej i lepiej, i jestem już zdrowy, co stale każdego dnia i w nocy sobie powtarzam.
* * *
Sobota, dnia 20-go marca 2021-go roku
Cały czas Bogu Ojcu jestem ogromnie wdzięczny za zdrowie, nie tyle za swoje, co przede wszystkim mojej umiłowanej małżonki, a także jej i moich dwóch synów, jakimi Bóg Stworzyciel w Swej wielkiej dobroci tak łaskawie raczył nas obdarować. Jak dobrze, że nic im nie dolega, że czują się dobrze i spokojnie mogą spać, wypoczywać. I jesteśmy szczęśliwi, bo mamy miłość Boga Ojca, Jego opiekę i troskę o nas. Mamy życie, mamy siebie, jesteśmy zgodną rodziną, mamy dach nad głową i co jeść każdego dnia. Wiemy to, co wiemy i mamy określoną świadomość również i tej rzeczywistości, tego świata, jaki nas otacza. I dane nam jest wiedzieć, do czego to wszystko zmierza.
Cieszymy się na myśl o rzeczach przyszłych, może nawet nie tak odległych w czasie, a na pierwszym miejscu z tego wielkiego dokonania, jakie już wkrótce nastąpi na Planecie Ziemia, a będzie ono wydarzeniem tak doniosłym, tak wspaniałym, cudownym i wielce korzystnym dla wszystkich ludzi, że aż w człowieku serce się raduje na tę myśl a duch ochoczy śpiewa najpiękniejsze hymny pochwalne Dobremu Bogu Ojcu, Jedynemu Stworzycielowi JAHWE! Tylko Jemu cała chwała w całym Wszechświecie i w każdym Wymiarze, ponieważ Jego plany i zamierzenia są doskonałe! A to, co się stanie na Ziemi, w całym Wszechświecie będzie wiadome i dla samej Ziemi naprawdę wielkie znaczenie mieć będzie na zawsze.
Rzeczywiście, warto ponieść wszelkie trudy, przeciwności, cierpienia i znoje żeby tylko doczekać tego Nowego Czasu i Nowego Życia na Ziemi! Oto Złoty Wiek Ludzkości już u drzwi się znajduje i wystarczy tylko je otworzyć, tak jak swe serca, jak swe umysły, by mógł wejść do naszego życia, co dzięki ufności, wierze, zrozumieniu i miłości z całą pewnością się stanie.
* * *
Czwartek, dnia 25-go marca 2021-go roku
Jak dobrze jest się wyspać i przez całą noc nie wstawać do łazienki. Tak samo i w dzień mogę odpocząć, nie będąc nękanym częstą koniecznością załatwiania potrzeb fizjologicznych. Trochę bólu odczuwam, ale i tak to jest nic w porównaniu z tym, co jeszcze nie tak dawno było na porządku dziennym i nocnym. Od kilku dni udrożnienie jest takie same. Najważniejsze, że nie pogorsza się, a będzie tylko lepsze - tak myślę i takie mam nastawienie. Każdego dnia jestem wdzięczny Opatrzności za zdrowie mych synów, mojej małżonki i własne. (I nie cierpimy już z powodu przejmujących chłodów).
* * *
Piątek, dnia 2-go kwietnia 2021-go roku
Jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy,
jestem silny i jestem już zdrowy.
Od kilku dni pojawiają się pewne oznaki, jakie budzą we mnie niepokój i mogą napawać lękiem. Do tej pory za każdym razem, kiedy się tylko pojawiały były początkiem pogorszenia stanu zdrowia, czyli częste korzystanie z łazienki, ból temu towarzyszący oraz nieprzespane noce. Jednak te ostatnio na szczęście przesypiałem całe i dopiero ostatnia, czyli teraz z czwartku na piątek wymagała jednego pójścia do łazienki.
Staram się nie dopuszczać do siebie tej myśli, że wszystko trzeba będzie powtarzać i przejść jeszcze raz przez całe to piekło choroby. Mam naprawdę wielką nadzieję, że teraz już będzie tylko poprawa zdrowia i całkowite wyleczenie z tej choroby, jeśli tylko nadszedł ku temu ten czas zakończenia tej duchowej próby, chyba dla mnie najcięższej ze wszystkich do tej pory.
Dziękuję Tobie, Boże Ojcze za Twoją ojcowską miłość. Dziękuję za zdrowie mojej małżonki i obydwu synów. Prowadzisz nas twardą ręką, lecz sprawiedliwą i szlachetną. Tobie jesteśmy posłuszni i słuchamy Twojego głosu. Wierzymy Tobie, Ojcze Stworzycielu, gdyż jesteśmy Twoimi posłusznymi dziećmi. Jesteś jedynym naszym istnieniem, jesteś całym naszym życiem w tej i w każdej następnej rzeczywistości. Znajdując się w obszarze działania Twojej największej Energii, jaką jest Miłość jesteśmy bezpieczni na wieki - na zawsze. I wiecznie żyć będziemy, my, czyli duch każdego z nas, gdyż nie ciałem a właśnie duchem jesteśmy.
* * *
Sobota, dnia 10-go kwietnia 2021-go roku
No i znowu się zaczęło. Od rana bieganie do łazienki i to bardzo szybko, bo mam zaledwie kilkanaście sekund zanim się zacznie. Już od kilku dni przeczuwałem, że objawy się nasilą, gdyż bardzo powoli, lecz ciągle następowało pogorszenie. A miniona noc już wyraźnie to potwierdziła, ponieważ w godzinnych odstępach spieszyłem do łazienki. Na szczęście zaraz zasypiałem ponownie, ale i tak męczarnia, udręka, rozdzierający ból i przerywany sen na kanapie. No i zaraz następna noc. Zazwyczaj są trzy takie ciężkie, więc ciekawe, czy i tym razem też tak będzie, że odczuwalna poprawa nastąpi dopiero od tej czwartej. Chociaż teraz jakby łagodniej to wszystko przebiega. Ograniczam picie wody, więc może i to pomaga.
* * *
Niedziela, dnia 11-go kwietnia 2021-go roku
Noc była w miarę spokojna, też godzina, półtorej snu i na krótko do łazienki. Dzień zaś gorzej, rano częstotliwość co 7, a po południu co 13 minut. Około godziny 18-tej nawet co pół godziny. Jednak teraz wieczorem znów co kilka minut. I ten ból głowy, nieco po lewej stronie i u samej góry, nad czołem. Wczoraj rozstrój żołądka, więc żeby dzisiaj go uniknąć, to przyszło mi na myśl, żeby oprócz śniadania nic więcej nie jeść. I udało się nam. A nabrzmienie i ból tym spowodowany, też ustały. A w dzień udało się nieco odespać i odpocząć. Tylko jedno mnie niepokoi. Nawet po małym łyczku wody wkrótce muszę korzystać z łazienki. Przez cały dzień wypiłem zaledwie dwie szklanki wody. A jeśli wypiłbym więcej, to wydaje mi się, że byłoby jeszcze gorzej. Pragnienie nie daje mi spokoju. No to teraz znów niewiadoma przed nadchodzącą nocą… Czas spać…
* * *
Poniedziałek, dnia 12-go kwietnia 2021-go roku
Noc minęła znośnie, dużo gorzej nie było. Do łazienki wstawałem średnio co pół godziny albo co 40 minut. Jednak nad ranem wypiłem więcej wody, bo było gorzej. Teraz w dzień znów częściej do łazienki, bo przeszła cała nawałnica. Ale nie ma co narzekać i się rozczulać, tylko trzeba się brać do pracy, bo jest nowa sesja do przepisania. I wierzę, że tej nocy pośpię lepiej, bo teraz w dzień nie ma na to czasu, a po śniadaniu i siły też wracają.
Coś wolno mi idzie to przepisywanie. Właściwie to więcej czasu spędzam w łazience niż przed komputerem, a i zmęczenie dało o sobie znać, ponieważ półtorej godziny z czterema przerwami, podrzemałem sobie. Tylko, że teraz samo siedzenia sprawia ból. No nic, spróbujemy.
* * *
Wtorek, dnia 13-go kwietnia 2021-go roku
Jednak ta noc była o wiele gorsza. Zapowiadała się nieźle, bo na początku pospałem z krótką przerwą półtorej godziny. Ale na tym koniec. Do drugiej nad ranem tylko kilkuminutowe drzemki albo wcale - żadnego snu. A w łazience udręka, brak drożności. Na szczęście ból nie był już tak duży. A teraz rano odespałem co nieco, więc czuję się trochę lepiej.
* * *
Środa, dnia 14-go kwietnia 2021-go roku
Ta noc to też nie za wiele snu, który właściwie zaczął się po drugiej nad ranem, przerywany co trzydzieści - czterdzieści minut. Nie ma co narzekać. Gorszy był ból i nabrzmienie, ale teraz jest lepiej. Bardzo powoli, ale jest poprawa. Do łazienki już nie biegam co kilka minut i mogę pić więcej wody - naergetyzowanej z wykorzystaniem dwudziestościanów. Cały jestem obolały i nawet siedzieć za bardzo nie mogę.
* * *
Czwartek, dnia 15-go kwietnia 2021-go roku
Jednak i ta noc była ciężką. Razem z moją umiłowaną małżonką Olivią nie spaliśmy do drugiej nad ranem. Przygotowała mi zimny okład z ziół, lecz wpierw trzeba go było ostudzić a następnie schować do zamrażalnika, co zajęło sporo czasu. Po okładzie, a przede wszystkim po jeszcze innym leczeniu nastąpiła wielka ulga. Nawet i dwie godziny mogłem spać bez wstawania do łazienki. Chociaż w miarę upływu czasu zwiększała się częstotliwość z jej korzystania, to jednak poprawa utrzymuje się nadal i ból jest mniejszy. Także i głowy, bo pozostał jeszcze po prawej stronie nad czołem, jednak i on teraz zelżał. Oby tak dalej. Jestem silny i jestem już zdrowy. Chociaż czasem, to już naprawdę mam dosyć.
* * *
Piątek, dnia 16-go kwietnia 2021-go roku
Na noc wypiłem mało wody, lecz zmęczenie wzięło górę i pomimo znaków dawanych przez mózg nie za każdym razem zdążyłem do łazienki. Łóżko po mojej stronie zabezpieczyłem folią i ręcznikiem, ale na szczęście już niepotrzebnie.
W dzień już nie odsypiałem, bo nawet nie byłem taki zmęczony i podgoniliśmy pracę z przepisywaniem. I ulga, znów poprawa. Ciągle jeszcze ból i brak pełnej drożności, ale i tak jest o wiele lepiej. W łazience spędzam długie minuty, nawet i kwadrans. I tak dobrze, że jak do niej wyrywam, to pamiętam i nadążam ze zdjęciem słuchawek i nie ciągnę ich za sobą.
Teraz przed snem też napiłem się mało wody i w nocy będę ją pił po łyczku, no, może po kilka łyczków, ale nie więcej na raz. Czas kłaść się spać. Zawsze modląc się proszę Boga Ojca o bezpieczną i dobrą noc, zdrowy sen nie tylko dla nas, ale i dla naszych przyjaciół, Jaskółek Nowej Ziemi oraz naszych znajomych, sąsiadów i krewnych, którzy sobie na to zasłużyli, by mieć błogosławiony wypoczynek.
* * *
Sobota, dnia 17-go kwietnia 2021-go roku
Pierwsza część dnia gorsza od nocy, bo i częściej i więcej bólu. Jednak całe szczęście, że noce są coraz bardziej spokojne. W dzień to pół biedy, a teraz po południu znów zaczyna się poprawa i objawy łagodnieją. Dziękuję Tobie, Boże Ojcze za zdrowie i poprawę, bardzo dziękuję.
W dzień nieco odespałem, mając dwudziestościan poniżej podbrzusza. Czułem lekkie drżenie w całym ciele i jakby ukłucia w cewce moczowej. A potem nastąpiła dalsza poprawa i coraz rzadziej korzystam z łazienki. (Mniej więcej co godzinę).
* * *
Niedziela, dnia 18-go kwietnia 2021-go roku
Byłem całkowicie przekonany o spokojnej nocy, jaka teraz mnie czeka, że jedynie kilka razy będę wstawać do łazienki. Niestety, wręcz przeciwnie. Do drugiej nad ranem nie mogłem spać, bo co kilkanaście minut potrzeby fizjologiczne mocno dawały o sobie znać. Dopiero nad ranem pospałem.
To pierwszy taki przypadek, kiedy po kilku ciężkich nocach pod rząd, kiedy wydawało się, że teraz każda następna będzie tylko lepsza, nastąpiło takie mocne pogorszenia. Najwidoczniej zasłużyłem sobie na porządną lekcję pokory. Skoro tak, to nie narzekam i mam tylko nadzieję na dalszą poprawę mojego stanu zdrowia i całkowite wyleczenie.
* * *
Środa, dnia 21-go kwietnia 2021-go roku
Z nocy na noc znów poprawa, na całe szczęście. Najpierw sen wydłuża się do pół godziny, następnie do 45-ciu minut. Potem trwa godzinę, następnie półtorej, a tej nocy nad ranem to nawet i dwie godziny. I tak w przeciągu kilku długich nocy - powoli - sen staje się dłuższy i można lepiej wypocząć. W łazience spędzam jeszcze sporo czasu i ból nieco łagodnieje. Trzeba wciąż cierpliwie czekać na dalszą poprawę. Czasem ostatnie kropelki to tak, jakby wydostawały się małe kawałki szkła. Ale i ten ból łagodnieje. Ostatnio w dzień jest gorzej niż w nocy, ale dobrze, że nie odwrotnie. Dziękuję Boże Ojcze za zdrowie i dodanie mi sił, żeby wytrzymać to wszystko, bo sam nie dałbym sobie z tym rady.
* * *
Piątek, dnia 23-go kwietnia 2021-go roku
Poprzedniej nocy, tej ze środy na czwartek spodziewałem się dłuższego snu, co najmniej dwugodzinnego, ponieważ postępująca poprawa mogła na to wskazywać. Jednak nic z tego. Cóż, następna lekcja pokory, gdyż do łazienki wstawałem co godzinę. Najgorzej to na coś się nastawić, a potem nic z tego.
A minione dni i noce, to była gimnastyka w łazience. Z powodu braku pełnego oddawania moczu, kiedy pierwszy strumień się kończył, a czułem, że jeszcze więcej mogę go wydalić, to wstawałem - bo zaczynałem na siedząco. Nigdy nie wiedziałem, czy nie będzie wydalania z tyłu, bo często było jedno i drugie. Tak więc w połowie tego wstawałem, ale nad muszlą klozetową stałem pod kątem, tak, żeby w razie czego trafiło do niej to, co wydalane jest z tyłu.
Łącznie, taka „nasiadówa” i „stójka” trwała około kwadransa. A przy na samym końcu pojawiał się ostry ból, jakby wydostawanie się ostatnich kropelek było najbardziej utrudnione. I ten ból utrzymywał się jeszcze przez kilkanaście minut po wyjściu z łazienki. Nie pozwalał też usnąć tak od razu, niemniej jednak liczył się sen, bo wtedy nic nie bolało. A trwający godzinę dawał sporą dawkę wytchnienia.
Natomiast ta noc to już było dużo lepiej. Głównie z racji dłuższego snu, nawet i dwugodzinnego. A oprócz tego i samo udrożnienie też się poprawiło. Już nie musiałem się tak gimnastykować. A zatem bardzo powoli, lecz poprawa stale postępuje. Cały czas i niezmiennie sobie powtarzam, że jestem silny i jestem też zdrowy, słuchając przy tym, od kilku dni, nagrań, jakie otrzymałem od Filipa właśnie z takimi zdrowotnymi afirmacjami - z wyrażanym pełnym przekonaniem o moim doskonałym stanie zdrowia i w ogóle świetnym samopoczuciu. Przecież to działa i jest moją codzienną rzeczywistością! (Nic nie szkodzi, ze przyszłą rzeczywistością, ale zawsze rzeczywistością, do której wiara, wytrwałość, nadzieja i cierpliwość wytyczają drogę).
* * *
Piątek, dnia 30-go kwietnia 2021-go roku
Już zaczynam przesypiać całą noc. Co za ulga! Aha, i zdarzyła się też pewna niespodzianka. Otóż, razem z moją umiłowaną małżonką, jak to jest w naszym zwyczaju, iż często oglądamy sobie jakieś filmy (czy to polskie, rosyjskie, czechosłowackie, hinduskie, z Persji, hiszpańskie, duńskie, skandynawskie, francuskie, włoskie, meksykańskie, chińskie, amerykańskie, niemieckie, koreańskie, japońskie) tak tym razem była to: „Komedia z pomyłek”. Całkiem śmieszny obraz, lecz w pewnej chwili okazał się dla mnie niebezpieczny. Mianowicie odtwórcy ról raczyli się chłodnym i prosto z beczki pysznym piwem. Jak tylko to zobaczyłem, to tak mi się go zachciało, że dosłownie poczułem jego smak a w przełyku odczułem łaskotki od jego bąbelków. Piwa nie piliśmy już co najmniej dwa, trzy lata, więc niemal do bólu za nim zatęskniłem. No, ale cóż, trzeba było przełknąć i tę gorycz niedostatku. Tyle, że do końca tego filmu nie mogłem przestać myśleć jak sam rozkoszuję się tym napitkiem.
I stało się tak, że po około dziesięciu dniach dane nam było odwiedzić sąsiadów z naprzeciwka. Chcieli poczęstować nas jakimś słodzonym napojem gazowanym czy kawą, lecz odmówiliśmy, bo takich rzeczy w ogóle nie pijemy. W odpowiedzi padła jeszcze propozycja, czy napilibyśmy się może piwa. (W ogóle na to nie liczyliśmy, bo to wyjątkowa osobliwość tutaj i wobec nas). Oczywiście przystaliśmy na to i z moją żoną radzi raczyliśmy się tym piciem, a ja cieszyłem się jego smakiem i chłodem, dającym orzeźwienie. Tak mi smakowało to piwo, że aż czułem, jak moje ciało niemal natychmiast je wchłania. Szkoda tylko, że butelka była tylko jedna i dość szybko się skończyła, jednak po kilku dniach postanowiliśmy zaszaleć i kupiliśmy następne dwie (0,33 l.) i znów mogliśmy się nim cieszyć. Oczywiście poczęstowaliśmy i naszych synów. Jak mają się uczyć pić piwo, to w domu, a nie gdzieś na ulicy czy chowając się w krzakach. W domu, przy stole, z rodzicami dającymi dobry przykład - z umiarem i umiejętnie.
* * *
Czwartek, dnia 6-go maja 2021-go roku.
Przesypiam już całą noc, i to nie jedną, bo kilka przespanych bez najmniejszej przerwy. No, może i budzę się na krótko, lecz nie muszę wstawać do łazienki ani nie odczuwam już bólu. Tak bardzo jestem wdzięczny Bogu Ojcu za tę poprawę, bo już czasem trudno mi wytrzymać to wszystko.
* * *
Niedziela, dnia 9-go maja 2021-go roku.
- Zaczynam się niepokoić.
- Nie, to tylko mi się zdawało.
- Oj, chyba nie, bo ból się powtarza. Nie jest taki znowu silny, ale jednak coś zaczyna się dziać.
- Nie przesadzaj. Przecież czujesz się już całkiem dobrze.
- Wiem, tylko, że tak właśnie to się zaczyna. Jakby nic, powoli, boli bardzo mało, a potem znów nieprzespane noce i dużo bólu.
- To prawda, ale kiedyś wreszcie to wszystko się skończy. Jestem silny i jestem już zdrowy.
- Tak, ale wydaje się, że to i tym razem zmierza ku pogorszeniu.
* * *
Wtorek, dnia 11-go maja 2021-go roku
Od dwóch nocy wstaję do łazienki, na razie tylko raz. Jednak w dzień jest dużo gorzej. Częste udawanie się do łazienki, (co pół godziny) a przy tym trochę bólu i niewielkie krwawienie z tyłu. Wszystko zależy, jak będzie w nocy, bo to będzie dla mnie wykładnikiem stopnia poprawy i odzyskiwania pełni sił, bo jestem zdrowy. Na razie kierunek wydaje się być obrany na pogorszenie się zdrowia. Najbliższe dni pokażą, jak szybko powróci poprawa samopoczucia. (Wydaje mi się jednak, iż objawy są nie tak ciężkie jak poprzednio i tutaj już jest poprawa). Najważniejsze, że mogę pracować i dzisiaj od rana sporo już zostało zrobione. (Napisane listy, porobione zdjęcia, uzupełnianie cyfrazy, poprawa nagrań, więc całkiem dobrze.)
* * *
Środa, dnia 12-go maja 2021-go roku
Tej nocy prawie nie spałem, a teraz w dzień jeszcze gorzej. Żeby tak te najgorsze objawy, skoro już się pojawiają, mogły szybko minąć…
* * *
Czwartek, dnia 13-go maja 2021-go roku
I tej nocy sen przerywany i częste wędrówki do łazienki. Najpierw co półtorej, potem co jedną, a w końcu i co pół godziny. W dzień już nie odsypiałem.
No i jest dobra nowina. Kilka osób w Polsce jest gotowych zapłacić za wykonanie badań, co dokładnie mi dolega i jakie byłoby leczenie. Może tym razem skuteczne, bo próbowaliśmy już wszystkiego, co było dla nas dostępne.
* * *
Piątek, dnia 14-go maja 2021-go roku
I ta noc zarwana. Sen jeszcze krótszy. Po południu ponad pół godziny leżałem z dwudziestościanem, trzymając go przy podbrzuszu i jest lekka poprawa, gdyż do łazienki uczęszczam i rzadziej i na krócej. Chociaż jest i pewna nowa rzecz, bo oprócz bólu po lewej stronie głowy odczuwałem ból nad sercem i po lewej stronie jamy brzusznej. Jednak wszystkie szybko minęły, tak jak i krwawienie z nosa. W dzień, to jeszcze pół biedy, ale żeby tylko noc łatwiej było przeżyć. Przez ostatnie dwa dni i dwie noce starałem się pić tak mało wody, jak tylko było to możliwe.
* * *
Sobota, dnia 15-go maja 2021-go roku
Ta noc gorsza od poprzedniej. Dopiero nad ranem więcej snu. A w łazience załatwiałem się i „na stójkę”, bo mięśnie od siedzenia już trochę obolałe od ciągłego wysiadywania. Jednak też nie mogę długo stać, bo zmęczenie na to nie pozwala, więc opieram się o ścianę i zbiornik z wodą, spłuczkę, żeby wytrzymać tych kilka minut.
A nad ranem, (bo wodociągi po trzech dobach braku wody, znów ją przywrócili w kranach) razem z moją małżonką zrobiliśmy pranie. Moczyło się już kilka dni, więc od razu chcieliśmy wykorzystać tę okazję, zanim znów jej zabraknie. A teraz nadciąga burza, czyli co z suszeniem? Może na burzę spojrzeć groźnym okiem i ona przejdzie bokiem? Nie, lepiej polegać na pomocy z Wysokości, więc wszystko jest dobrze!
* * *
Niedziela, dnia 16-go maja 2021-go roku
Najgorzej jest nastawić się na coś dobrego, a potem wielkie nic i nici z tego.
Do tej pory było tak, że po dwóch ciężkich i źle przespanych nocach, ta trzecia była już o wiele lepszą. Tm razem jednak było tak źle jak poprzedniej nocy. Kiedy położyłem się spać, długo nie dane mi było poleżeć, a tym bardziej pospać. Do północy wstawałem co 10 minut. Później co około pół godziny, aż wreszcie nad ranem, około godziny trzeciej mogłem pospać już dłużej – półtorej godziny.
Naprawdę ciężko jest wstać, gdy akurat się zasypia i dochodzi do nagłego przebudzenia wymuszonego koniecznością udania się do łazienki, i kiedy zmęczenie po poprzednich nieprzespanych nocach narasta coraz bardziej. Jednak i tym razem jedynie dzięki pomocy z Wysokości dane było mi przeżyć.
Teraz piję już więcej wody, lecz za to mniej jem. Dwa razy dziennie: na śniadanie dwie kanapki albo dwa placki na zakwasie z mąki razowej i na obiad podobnie.
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go maja 2021-go roku
Tej nocy również mogłem zacząć spać po godzinie dwunastej. I zawsze proszę Ducha Opiekuńczego, który jest przy mnie o pomoc przy budzeniu mnie na czas, żebym zdążył do łazienki. I zawsze i za tę jego pomoc serdecznie jemu dziękuję.
Trzy ostatnie doby to duże ciśnienie, brak drożności, ból, a na końcu wydalanie po kropelce lub przerywaną, wąską strużką. A od wczoraj jeszcze i obrzmienie. A przez te wszystkie lata też i wydzielina, jaka pojawia się z tyłu przy takich trudnościach: bezbarwna, bezwonna, lepka. Teraz jeszcze kilka dni i znów noce będą przespane w całości. A potem jakieś może dwa tygodnie względnego spokoju, zanim znowu się zacznie. Żeby tylko można było zdążyć z badaniami w Polsce i zastosować jakieś skuteczne leczenie. Mogę mało spać, niedojadać, żeby tylko nie odczuwać tego bólu.
* * *
Wtorek, dnia 18-go maja 2021-go roku
To już piąta noc z rzędu tak słabo przespana. Tym razem pobudka co pół godziny i co godzinę tak mniej więcej do trzeciej nad ranem. Dopiero potem dłuższy, około dwugodzinny sen. Ból nieco zelżał, ale i tak mocno daje o sobie znać. Teraz już wolę nie nastawiać się, że następna noc będzie dużo lepsza. Będzie taka, jaka będzie.
A w tym spisywaniu niemal codziennym chodzi mi o to, żeby ukazać, jak z pomocą płynącą z Wysokości, można poradzić sobie i przejść ciężkie próby.
Tak, dane mi jest przechodzić próby, jakie wybrałem sobie jeszcze jako duch przed swoim zejściem do świata materii, czyli przed przyjęciem ciała, przed wcieleniem się następny raz do tego życia na Ziemi.
Nie mogę więc teraz narzekać ani mieć żal, pretensję czy coś w tym rodzaju. Najwyżej tylko sobie zadaję pytanie, dlaczego aż tak mocne doświadczenia chciałem przejść w tym życiu i na razie nie znajduję na nie odpowiedzi. Cóż, w takim razie nie pozostaje mi nic innego jak wypełnić właśnie to, z czym tutaj przyszedłem. I skoro mam wycierpieć tyle ile mam, no to nie mam pytań. Trzeba mi wytrwać i to wytrwać do samego końca.
„Czasu nie można ani skrócić, ani przyspieszyć”.
W rzeczy samej, nawet sam działałem przeciw sobie. Otóż, kiedy powiadomiono mnie, żebym paznokcie do badania w Polsce przesłał jak najszybciej, to stwierdziłem, że to niemożliwe, bo akurat dwa dni wcześniej je obciąłem. Tak więc teraz trzeba mi czekać co najmniej następne dwa tygodnie, ponieważ mają być jak najdłuższe dla lepszego wyniku badań.
Co do samego dnia, to minął w miarę spokojnie. Nieco lepsze udrożnienie, trochę mniejsze nabrzmienie i ciut mniejszy ból. Już wolę nie myśleć, jaka będzie zbliżająca się noc. W dzień nie odsypiałem. Dzisiaj na kolację arbuz, też pomaga na tę dolegliwość.
* * *
Środa, dnia 19-go maja 2021-go roku
Nie wiem, czy nie przestawić się na nocny tryb życia, bo znów sobie nie pospałem. Tej nocy było jeszcze gorzej niż poprzedniej. Już wolę nie nastawiać się, że coś będzie po mojej myśli, albo potoczy się tak, jak sam bym tego chciał.
* * *
Czwartek, dnia 20-go maja 2021-go roku
I znów noc prawie nieprzespana. Najgorzej jest, kiedy przychodzi sen, a tu trzeba wstawać do łazienki. I tak co kilka, kilkanaście minut do trzeciej, czwartej nad ranem. Małe pieluchy pomogły i dopiero wtedy trochę dłuższy sen. Tak mi się marzy, żeby się porządnie wyspać. Ale jest poprawa i mniejszy ból. A to naprawdę dużo. Byle do czerwca.
Niestety, po południu wrócił i ból, i wydalanie moczu po kropelce i małą strużką, ale przynajmniej nieco odespałem.
* * *
Piątek, dnia 21-go maja 2021-go roku
Gdyby nie małe pieluszki, to i tej nocy pospałbym tyle, co nic. Byłem tak śpiący i tak słaby, że pomimo przebudzenia się w nocy nie byłem w stanie wstać ani udać się do łazienki. Byłem mniej niż półprzytomny. Ale dzięki zakładanym szmatkom bawełnianym przespałem kilka godzin. A w ogóle to już dziewiąta noc z rzędu z takimi trudnościami.
Natomiast w dzień (wstałem późno, bo szczęśliwie odespałem trochę zaległości) do wczesnego popołudnia było już więcej oddechu i ulgi. Tylko, że później znów pogorszenie. A teraz naprawdę nie wiem, czy znów spać na kanapie, czy może jednak w łóżku.
* * *
Sobota, dnia 22-go maja 2021-go roku
Jednak spałem na kanapie, bo bliżej do łazienki i łatwiej mi do niej wstawać. A pieluszki znów bardzo dobrze spełniły swoją rolę. Tylko trzy razy wstawałem do łazienki. Około godziny pierwszej, następnie przed czwartą, a w końcu około szóstej. Jedynie ostry ból budził mnie, a wtedy zmieniałem szmatki. A tak w ogóle to nieźle pospałem, a to już naprawdę dużo i nieco lepsze samopoczucie. Dziękuję Tobie, Duchu Opiekuńczy, który jesteś przy mnie za każdą pomoc mnie okazaną.
* * *
Niedziela, dnia 23-go maja 2021-go roku
I ta noc była znośna. Dzięki pieluszkom dało się trochę pospać. Tak samo - trzy pobudki w nocy i choć ból był taki sam, to i tak jest lepiej. W dzień poprawa przed południem. Po południu nieco gorzej, ale i tak poprawa, choć powolna, to jednak wszystko zmierza w dobrym kierunku. Dziękuję Tobie, Boże Ojcze za tę ulgę.
* * *
Poniedziałek, dnia 24-go maja 2021-go roku
Ta noc nie była lepszą od poprzedniej. Jednak całkiem dobrze pospałem. Do łazienki wstawałem cztery razy. Było trochę bólu i towarzyszyło nabrzmienie. Zużyta tylko jedna pieluszka. Zobaczymy, co dzień z sobą przyniesie.
* * *
Wtorek, dnia 25-go maja 2021-go roku
Wczoraj w dzień w miarę spokojnie, chociaż z łazienki często korzystałem. Ale i tak można stwierdzić, (również i po tej nocy - znów przespanej na kanapie), że jest jakby zastój. Poprawa, powolna, ale zawsze poprawa - jakby zatrzymała się w miejscu i dalej już nie postępuje. Ustępowanie objawów zatrzymało się w miejscu. Doszło ono do pewnego poziomu i teraz na nim pozostaje. A zatem znów trzeba się wykazać cierpliwością i wytrzymałością na ból. Teraz staram się pić nie za dużo wody, ale i nie za mało. Wydalany płyn czasem trudno odróżnić od wody, bo tak samo jak ona jest przezroczysty, bezbarwny, czyli nawodnienie organizmu jest bardzo dobre.
* * *
Środa, dnia 26-go maja 2021-go roku
Kolejna noc na kanapie i tak jak w czasie poprzednich trzy pobudki do łazienki. Ból mniejszy, a w dzień też lekka poprawa. Tylko trzeba się spieszyć do łazienki, bo nagle pojawia się przemożna potrzeba skorzystania z niej. Ta noc też chyba będzie na kanapie przespaną. Nie ważne, ważne, żeby w miarę możliwości się wyspać.
* * *
Czwartek, dnia 27-go maja 2021-go roku
Na szczęście noc minęła w miarę spokojnie, bez pogorszenia. Też trzy razy wstawałem, lecz mogłem się wyspać. Teraz (połowa dnia) już kilka razy korzystałem z łazienki. Zobaczymy, co będzie dalej. Ból nieco mniejszy, a i obrzmienie powoli też się zmniejsza. Codziennie leżę z dwudziestościanem i wyobrażam sobie białe światło z góry, oświetlające moją małżonkę, naszych synów, chore zwierzątko, które cierpi i mnie również. Codziennie słucham też nagrań ukierunkowujących na zdrowie, dobre samopoczucie, jakie przesłał mi Filip, by pomóc mi w ten sposób. Oczywiście ładnie jemu za to podziękowałem. To też działa, powoli, ale stale działa.
* * *
Środa, dnia 2-go czerwca 2021-go roku
Na ostatnich siedem nocy dwie przespałem w łóżku, (reszta na kanapie). W sumie, to już jest bardzo dobrze, gdyż ostatnio tylko raz wstaję do łazienki. A w dzień też jest poprawa. Jeszcze kilka dni temu ból się utrzymywał przez kilka minut po opuszczeniu łazienki, lecz teraz jest krótszy i mniejszy.
Dzisiaj jednak jest dla nas smutny dzień. Zwierzątko, które było z nami przez 10 lat i było dla nas jak pełnoprawny członek naszej rodziny opuściło ten świat. Stało się to o godzinie 11:13. Została pochowana ze swoimi ulubionymi zabawkami, jakimi chętnie się bawiła.
Dzielnie znosiła wszystkie ograniczenia i niedomagania, przez jakie wspólnie dane nam było przechodzić. Dzieliliśmy się z nią ostatnim kawałkiem chleba, za ostatnie pieniądze kupowaliśmy jej pożywienie, idąc do sklepu długie kilometry w upale, żeby zaoszczędzić i mieć za co je kupić.
Dostarczyła nam wiele radości, uczyła pokory i cierpliwości, a także zrozumienia. Była tą wspaniałą Cząstką Boskiej energii, jaka sama tę Energię nam przekazywała lecząc nas i wspomagając nas. Wymagała uwagi i już nie pamiętamy, że przysparzała nam czasem kłopotów, więcej pracy, bo najważniejsze jest, że w naszej pamięci na zawsze pozostanie tym wyjątkowym zwierzątkiem, jakie zechciało nam towarzyszyć przez te wszystkie lata.
Teraz jest wolną od ziemskich ograniczeń i mamy szczerą nadzieję, że czeka ją lepsze życie na jakiejś wspaniałej Planecie, na jakiej będzie szczęśliwym i radosnym zwierzątkiem.
* * *
Wtorek, dnia 22-go czerwca 2021-go roku
Niestety, objawy znów się nasiliły i znów trzy ostatnie noce to męczarnia. Na początku, kiedy udawałem się na spoczynek, to do łazienki wstawałem co 10 - 15 minut. Dopiero później, od około północy prawie godzinny sen, lecz i długie przebywanie w łazience. Duży brak drożności i duży, piekący ból. I tak za każdym razem, gdy korzystam z łazienki. Dopiero ostatniej nocy nad ranem ulga i dzisiaj w dzień również. Ból jest mniejszy i rzadziej korzystam z łazienki. Wolę jednak nie cieszyć się z góry z dobrze zapowiadającej się nocy, bo wiele razy tak się nastawiałem i nic z tego. Teraz jemy dużo owoców, zwłaszcza arbuzów, więc to też pomaga. I jakby dolegliwości mijają szybciej i w sumie jest lżej. Oj, oby, bo już naprawdę czasem, to już szczerze mam tego dość. I ciągle nie mogę się nadziwić, że sam sobie to wymyśliłem, będąc w Świecie Ducha. No, ale trudno, trzeba wytrzymać, bo przecież nie będę się ośmieszał,. Skoro tak chciałem, to muszę to teraz przejść do samego końca. I z Saule coś się święci.
* * *
Czwartek, dnia 24-go czerwca 2021-go roku
W dzień nawet znośnie. Mogłem trochę odespać, bo w nocy spać zacząłem dopiero około 3-ciej nad ranem. Znów brak udrożnienia i obrzęk. Pomimo olbrzymiego wysiłku mogłem wydalić zaledwie kilka kropelek. Jak mur, beton - zapora niemal nie do przyjścia. Wodę w nocy piłem tylko po łyczku, (bo chyba by mnie rozerwało). A teraz w dodatku przedramiona bardzo się pocą. Po prostu jak zlane wodą. Widocznie jakieś trujące związki też w ten sposób są wydalane.
* * *
Piątek, dnia 25-go czerwca 2021-go roku
Już czasem brak mi sił. Tej nocy to samo, bardzo często wstawanie do łazienki: co kilka, kilkanaście minut. I tak do pierwszej nad ranem. Ból co prawda jest nieco mniejszy, ale i tak jest to bardzo męczące. Od wczoraj znów korzystam ze szmatek i robię sobie małe pieluchy. A dzisiaj w dzień nie ma mowy o odespaniu, bo od rana ciągle kursuję w tę i z powrotem. W dodatku, przed południem, zamiast moczu wydalam krew. Jednak szybko to ustało. Chyba coś się tam zebrało i krew też oczyszcza. W każdym razie poprawa postępuje nadal. Jednak wczoraj i poprzedniego dnia zaczynało być już lepiej, a potem nagle przykra niespodzianka, bo znów pogorszenie stanu zdrowia i nasilenie się objawów. Czasem to po prostu wolę już nie myśleć, co mnie czeka, a co nie. Już przestałem się zastanawiać, wyliczać, spodziewać się, wyczekiwać. Co ma być, to będzie. Tutaj niczego nie da się przewidzieć. Jak tylko będę miał możliwość, to postaram się trochę odespać i odpocząć od bólu. Obolałe całe podbrzusze (i nie tylko podbrzusze). Udrożnienie się poprawia.
* * *
Sobota, dnia 26-go czerwca 2021-go roku
Ta noc (znów na kanapie) była nieco lepszą i spokojniejszą, a to i za przyczyną małych pieluszek ze szmatek. Dzięki nim nie za każdym razem wstawałem do łazienki, więc i dłużej mogłem pospać, oszczędzając sobie tym samym trochę bólu. Jednak czasem to właśnie przeszywający ból budził mnie i nie udało się go całkowicie uniknąć. Ale to dopiero rano, więc tak naprawdę to spałem dużo lepiej niż poprzedniej nocy, choć wcale się na to nie zanosiło.
A dzisiaj w dzień też miła niespodzianka, bo duża poprawa samopoczucia. Większa drożność, mniejsze obrzmienie, mniejszy ból i rzadziej korzystam z łazienki. Czasem to już naprawdę się lękam myśleć, że tym razem to już koniec tej dolegliwości, bo jak potem znów się pojawi, to dla umysłu jest to następną trudną próbą. (Teraz jemy głównie warzywa i owoce, zwłaszcza arbuzy, banany i mango.) Boże Ojcze, racz przyjąć serdeczne podziękowania za tę ogromną ulgę.
* * *
Niedziela, dnia 27-go czerwca 2021-go roku
Noc w miarę przespana. Trzy razy pobudka do łazienki. I nic nie szkodzi, że po kilkanaście minut w niej spędzonych. Pieluszki znów się przydały. W dzień natomiast jakby lekkie pogorszenie. I tak to właśnie jest: poprawa, potem zastój, trochę gorzej, poprawa, zastój, trochę gorzej i znów poprawa. Aż w końcu będzie kilka dni oddechu i bez bólu.
* * *
Wtorek, dnia 29-go czerwca 2021-go roku
Przedwczoraj późno położyłem się spać, żeby przed samym snem więcej skorzystać z łazienki i się opłaciło. Taki właśnie pomysł zaświtał mi w głowie - otrzymałem radę od Ducha Opiekuńczego, który jest przy mnie. I wszystkie jego podpowiedzi zawsze są godne najwyższej uwagi.
Zasnąłem około północy i tylko raz wstałem za potrzebą fizjologiczną. A w dzień znów jakby bez poprawy. Udrożnienie dróg moczowych jest połowiczne. Jednak kiedy całe ciśnienie napiera, to wtedy odczuwalny jest duży ból, z przodu i z tyłu. Widocznie prześwit przewodów moczowych jest ograniczony i dochodzi do podrażnienia w czasie wydalania. A jak podrażnienie, to występuje też obrzęk i podrażnienie staje się większe, tak samo jak i ból, który jeszcze na długo po wyjściu z łazienki daje o sobie znać i długo się utrzymuje. Wtedy nawet każdy krok jest stawiany z dużą trudnością i cierpieniem.
Tej nocy natomiast do łazienki wstawałem co dwie godziny. W niej zaś spędzam średnio kwadrans. A dzisiaj ten czas zaczyna być skracany, co znów pozwala mieć umiarkowaną nadzieję. Zobaczymy, co przyniosą następne doby i jaka będzie dalsza poprawa. Teraz, z każdą nocą powinienem spać dłużej.
* * *
Czwartek, dnia 1-go lipca 2021-go roku
Poprzednia noc minęła całkiem dobrze. Tylko dwie pobudki do łazienki. Jednak nie odważyłem się pieluszki. W dzień byłem trochę obolały, ale i tak częstotliwość korzystania z łazienki całkiem przyzwoita.
Tej nocy zaś wstałem tylko raz do łazienki. I chociaż spędziłem w niej 25 minut, to i tak jest bardzo dobrze. Oby tak dalej. A tym razem spałem już bez pieluszki.
* * *
Piątek, dnia 2-go lipca 2021-go roku
Przez trzy, cztery doby jest tak samo - przy wydalaniu strumień moczu jest na początku dobry, a na końcu nagle się urywa. Moczowód się zamyka i nie mogę wydalić już nic więcej - pomimo dużego wysiłku. Powoduje to ostry ból i pieczenie w cewce moczowej. Nawet krótkie wyjście do pobliskiego sklepu skutkuje odczuwaniem takiego właśnie bólu z każdym danym krokiem.
A przez te wszystkie pięć lat, przez które dane mi jest zmagać się z tymi dolegliwościami ciągle powtarza się jeszcze jedno bolesne doświadczenie. W czasie oddawania się cielesnym rozkoszom z moją małżonką, a właściwie to w chwili największego podniecenia, kiedy dochodzi do napełnienia radością naczynia Izydy, to wtedy ból jest niemal nie do zniesienia. Jest on bardzo ostry i bardzo piekący. Dlatego siłą rzeczy częstotliwość oddawania się tym uciechom małżonków-kochanków jest o wiele, wiele mniejsza. Często chciałoby się znowu i znowu, lecz trzeba się powstrzymywać, gdyż cierpienie do tego zmusza. Na całe szczęście nie zawsze tak jest.
* * *
Sobota, dnia 3-go lipca 2021-go roku
Bogu Ojcu, Wszechmogącemu z całego serca dziękuję za zdrowie i dobrą noc, spokojny i zdrowy sen. Dziękuję Bogu Ojcu za zdrowie mojej umiłowanej małżonki i naszych dwóch synów. Jesteśmy szczęśliwą rodziną. Jesteśmy razem i razem się wspieramy, pracujemy, pomagamy sobie. Żyjemy w zgodzi i zrozumieniu. Potrafimy uzgadniać ze sobą wiele rzeczy i ustępować sobie nawzajem. Bardzo się szanujemy i tylko dobrze o sobie myślimy, a z naszych ust nie wychodzi żadne brzydkie słowo. Nasze myśli też są czyste, a wszystkie czyny to potwierdzają. Dziękujemy Tobie, Boże Ojcze przede wszystkim za tan największy skarb, jakim jest Życie i Miłość. Dziękujemy!
* * *
Środa, dnia 7-go lipca 2021-go roku
Teraz kładę się spać z całkowitym spokojem, ponieważ przesypiam całą noc bez wstawania do łazienki. Ogromnie się cieszę z tej ulgi. W dzień też wszystko się dobrze układa, gdyż częstotliwość z korzystania z łazienki jest jak za najlepszych czasów. Jedyne, co dokucza, to ból, jaki czasem i nagle się pojawia nawet wtedy, gdy nie jestem w łazience. A ostatnia stróżka moczu, jakiej nie mogłem wydalić, teraz, po dłuższym odczekaniu w części wydostaje się na zewnątrz. Brakuje już tak niewiele, żeby oddawanie moczu było pełne i całkowite.
Zastanawiam się tylko nad tym, że skoro do końca roku jest jeszcze sześć miesięcy, a napad tych najgorszych dolegliwości jest raz na miesiąc - przeciętnie, to w najgorszym razie jeszcze sześć razy doświadczę nieprzespanych u pełnych bólów nocy. Sześć razy to dużo i nie tak znowu dużo, biorąc pod uwagę, że ostatnim razem tych nieprzespanych nocy było już mniej, a ból także był o wiele mniejszy. A zatem to wszystko wygląda naprawdę dużo lepiej. I codziennie słucham nagrań otrzymanych od Filipa mówiących o zdrowiu i bardzo dobrym samopoczuciu. Wytrwać do samego końca, oto cel na najbliższe miesiące.
* * *
Poniedziałek, dnia 12-go lipca 2021-go roku
W dalszym ciągu przesypiam całą noc. Czasem się budzę, ale nie muszę wstawać do łazienki. I ciekawa rzecz, gdyż do tej pory, kiedy postępowała poprawa, to przez kilka dni dochodziła do pewnego poziomu i się zatrzymywała. Dalej poprawy nie było. Teraz zaś, po osiągnięciu określonego poziomu, kiedy myślałem, że dalszej poprawy nie będzie, bo minęło kilka dni, to dzisiaj znowu jest dalsze ustępowanie dolegliwości, więc dalsza poprawa. Wygląda to więc bardzo obiecująco.
* * *
Czwartek, dnia 15-go lipca 2021-go roku
Nie to, żebym spodziewał się pogorszenia mojego stanu zdrowia, ale mniej więcej po poprawie trwającej kilkanaście dni do tej pory znów było pogorszenie, nasilenie się objawów. Spodziewam się tylko dobrych rzeczy i całkowitego wyzdrowienia, choć dzisiaj po południu zaczęło się częstsze korzystanie z łazienki. No i teraz rozterka, czy spać na kanapie, czy jednak w wygodnym łóżku…
Waham się też, czy o czymś napisać. Jednak chcąc być całkiem szczery, muszę przejść i tę próbę. Kilka nocy było też słabo przespanych z powodu podniecenia. Pobudzona męska część ciała nie przestawała dawać o sobie znać przez długie godziny. Podniecenie ustępowało dopiero nad ranem. Nie wiem dlaczego, ale ta myśl, że mam o tym napisać od kilku dni nie dawała mi spokoju. (Do końca roku pięć i pół miesiąca. Średnio licząc jakieś pięć nawrotów objawów choroby. Chociaż ten ostatni był już dużo krótszy i łagodniejszy.)
* * *
Sobota, dnia 17-go lipca 2021-go roku
Nadchodzącej wczoraj nocy trochę się obawiałem z racji częstszego korzystania z łazienki, co miało miejsce po południu. Już się nastawiłem na częste wstawanie w nocy, a tu… bardzo miła niespodzianka – ani razu! Niemal nie mogłem w to uwierzyć, ponieważ do tej pory było to niepodważalną prawidłowością. Jednak za każdym razem, kiedy jestem w łazience jestem rad, cieszę się z mniejszego bólu i mniejszych dolegliwości. Na początku strumień moczu jest spory, ale jakby w połowie się urywał, a potem to już same kropelki. Jednak udrożnienie z obu stron jest całkiem dobre i dzięki temu przerwy w bieganiu do łazienki są dość długie. Tak, w bieganiu, gdyż teraz nagle odczuwam konieczność skorzystania i muszę bardzo się spieszyć, bo znów są trudności z trzymaniem moczu. Ale najpóźniej jutro powinno to przejść. Najprawdopodobniej, mając na uwadze szybkość postępującej poprawy.
* * *
Niedziela, dnia 18-go lipca 2021-go roku
Wieczorem znów miałem rozterkę czy położyć się spać w łóżku, czy też noc spędzić na kanapie, gdyż z łazienki częściej zacząłem korzystać. Jednak skoro to kwestia wiary, więc spałem w łóżku i jak się okazało był to trafny wybór. Tylko raz wstałem do łazienki.
Jednak teraz w dzień wzmożone wydalanie i dużo częściej. Jednak całe szczęście, że nie w nocy. Ból większy, ale małe udrożnienie utrzymuje się nadal. Zobaczymy, jak będzie dalej. Jednak tyle, co do tej pory było różnego leczenia: i aloesem, jaskółczym zielem, innymi ziołami, owocami, warzywami, a przede wszystkim Energią Reiki, wodą żywą, magnesami i za pośrednictwem dwudziestościanu, a także muzyką z ładunkiem siły sprawczej, Energią, że kiedyś w końcu te wszystkie sposoby leczenia muszą przynieść oczekiwany skutek.
* * *
Wtorek, dnia 20-go lipca 2021-go roku
Od kilku dni w czasie korzystania z łazienki tułów i ramiona są zlane potem. Wcześniej też tak bywało. A kiedy udrożnienie jest bardzo małe, to mam wrażenie, że więcej się wydala potu niż moczu. Czasem, to wręcz kropla po kropli. Ale tak czy inaczej ciało pozbywa się tego, co niepotrzebne. A noc, cóż. Połowa na kanapie a połowa w łóżku. Wczorajszej nocy pieluszki przydały się tylko raz. Tej nocy zaś nie były wykorzystane, ale i tak je zakładałem.
Dzisiaj od rana też częste wydalanie moczu, ale jest poprawa, ponieważ udrożnienie się powiększa, więc nadzieja znów wraca przed nadchodzącą nocą. Zobaczymy też, czy w dzień dane mi będzie trochę odespać, bo sen był przerywany co pół i co godzinę.
* * *
Środa, dnia 21-go lipca 2021-go roku
Niestety, cały wczorajszy dzień to stałe pogorszenie i udrożnienie też stawało się coraz mniejsze. A w nocy to tak, jakby znów wszystko było zamurowane betonem. Przez całą minioną dobę podrażnienie, piekący ból i nabrzmienie. W nocy pobudka średnio co godzinę i dopiero rano większa ulga. Pieluszki były używane, ale nie wykorzystane. Najpierw zasnąłem na kanapie, a w połowie nocy przeniosłem się do łóżka. Teraz po śniadaniu chodzę częściej do łazienki i ból nadal jest piekący, gdyż udrożnienie powoli, ale się poprawia. Teraz to już nie wiem, jaka będzie ta nadchodząca noc.
* * *
Czwartek, dnia 22-go lipca 2021-go roku
Ciekawa rzecz, wczoraj w dzień w czasie korzystania z łazienki najpierw stróżka moczu a potem brak drożności, a tuż przed położeniem się spać nastąpiła zmiana: najpierw brak drożności, a dopiero potem stróżka. A noc podobnie, najpierw kanapa a następnie łóżko. Tak czy inaczej pobudka średnio co godzinę. Tylko teraz nie mogę odespać zaległości, gdyż częściej udaję się do łazienki. Jednak udrożnienie się poprawia, nieznacznie, ale jednak. Ból też zelżał.
* * *
Piątek, dnia 23-go lipca 2021-go roku
Noc spędzona na kanapie, ale na szczęście tylko kilka razy wstawałem do łazienki, więc trochę pospałem. Jednak jeszcze gorzej, gdyż udrożnienie bardzo się pogorszyło. A przed samym zaśnięciem w łazience spędziłem 35 minut. Dopiero dzisiaj przed południem pewna poprawa. Przez ostatnie cztery doby staram się pić nie za dużo wody. Teraz się też ochłodziło, czyli jest łatwiej i się tak nie pocę.
* * *
Sobota, dnia 24-go lipca 2021-go roku
Wczoraj po południu udrożnienie nie było jeszcze zbyt dobre, zwłaszcza na końcu oddawania moczu. Na noc zakładałem pieluszki i przydały się. Na początku nocy, to jest około 23:30 przeniosłem się z kanapy do łóżka. I ta noc też była lepszą od poprzedniej. A nad ranem dalsza poprawa. W ciągu dnia też nie było najgorzej. Chociaż za każdym razem ból wzmagał się pod koniec przebywania w łazience, to i tak nie jest tak źle. A teraz wieczorem dalsze udrożnienie. I znów zbliża się ta niewiadoma, gdyż nie wiem jak minie nadchodząca noc.
* * *
Niedziela, dnia 25-go lipca 2021-go roku
Noc nie była najgorszą, chociaż do łazienki wstawałem częściej niż tej poprzedniej. Teraz, przy poprawie udrożnienia najgorsze są ostatnie krople, bo ból jest wtedy największy. W dzień nie odsypiałem.
* * *
Poniedziałek, dnia 26-go lipca 2021-go roku
Rano myślałem, że już nie wytrzymam. Ból utrzymywał się jeszcze długo po wyjściu z łazienki. Naprawdę bałem się na myśl o następnym z niej skorzystaniu. Na szczęście przyniosło to ogromną ulgę. Dziękuję!
Jednak po południu następny koszmar. Na końcu wydalania tylko po małej kropli, duże nabrzmienie i ostry ból. I tak za każdym razem aż do wieczora. Znów miałem dość wszystkiego. (Do łazienki co pół godziny). A ja już myślałem, że będzie znaczna poprawa…
* * *
Wtorek, dnia 27-go lipca 2021-go roku
W nocy na szczęście mogłem pospać, chociaż na kanapie, to jednak wypocząłem. Wolałem jednak zakładać pieluszki, co trochę się przydały. Jednak noc nie przyniosła ulgi. Ból wciąż spory. Dopiero rano wyraźna poprawa. Rozwolnienie żołądka i trzykrotne duże wypróżnienie. Przez ostatnie półtora tygodnia pijemy sok z marchwi, jemy z niej ciasto i surówkę. Widocznie przyniosło to takie skutki. I chociaż dzisiaj w przeciągu całego dnia znów zator w połowie oddawania moczu, gdyż po małej kropli i z wielkim trudem, to jednak dość rzadko korzystam z łazienki. I taka to huśtawka: najpierw lepiej, potem gorzej, lepiej i znów gorzej. Jednak w ogólnym rozrachunku poprawa.
* * *
Środa, dnia 28-go lipca 2021-go roku
Noc spokojna, tylko cztery razy wstawałem do łazienki. Jednak dalsze udrożnienie, zwłaszcza przy końcowym strumieniu to następny duży ból. Chociaż postępuje poprawa, to okupione to jest dodatkowym cierpieniem. A teraz rano znów poprawa. Ból też mniejszy. Na razie częste korzystanie z łazienki, lecz zazwyczaj w ciągu dnia to się uspokaja.
I zaskakująca rzecz. Chociaż wydalam niewiele moczu, gdyż brak drożności jeszcze się utrzymuje, to do łazienki nie chodzę zbyt często.
* * *
Czwartek, dnia 29-go lipca 2021-go roku
Noc też możliwa, chociaż spotkała mnie niemiła niespodzianka. Już po pierwszych kroplach zator i nie mogłem nic więcej wydalić. Pieluszki oczywiście zakładałem, gdyż obawiałem się tego, że nie będę w stanie obudzić się na czas i że mogłoby dojść do bezwiednego wycieku. Jednak na szczęście wszystko było dobrze. Tylko ból większy i znów nabrzmienie. Jednak rano ulga, ponieważ rozwolnienie tak jak wczoraj. Picie soku z marchwi oraz jedzenie surówki z tego warzywa robi swoje. I chociaż rano z łazienki musiałem korzystać dosyć często, to teraz jest już spokojniej. Jednak nadal niewielkie i utrudnione wydalanie moczu.
* * *
Piątek, dnia 30-go lipca 2021-go roku
Ostatnio pojawia się końcowa stróżka. To jeszcze nie jest to, lecz cieszy dalsza poprawa. Zwłaszcza w połowie tej nocy, chociaż okupione to jest większym i ostrym bólem. Tym razem poprawa daje mi się mocno we znaki. Dzisiaj rano też większe udrożnienie. A w dzień może uda mi się nieco odespać, aczkolwiek jest dużo do zrobienia i dzisiaj też gra Podolski w Górniku Zabrze, co razem z Pawłem i Danielem chcielibyśmy zobaczyć.
* * *
Sobota, dnia 31-go lipca 2021-go roku
Obejrzeliśmy mecz, lecz Podolski niczego ciekawego nie pokazał, bo właściwie tylko gadał. A wczoraj, jak i w nocy wciąż zator przy końcowej stróżce i kropelka po kropelce - z dużymi oporami. Spałem na kanapie i zakładałem pieluszki. Trochę się przydały. Wstawałem chyba cztery razy. Dzisiaj rano następne spore udrożnienie, ale piekący ból utrzymuje się przez dłuższy czas po wyjściu z łazienki. Dzisiaj może nieco odeśpię.
* * *
Niedziela, dnia 1-go sierpnia 2021-go roku
Kiedy sobie myślę, że będzie poprawa, to jej nie ma, a kiedy obawiam się pogorszenia, to ona się pojawia. Cała noc to brak udrożnienia w połowie wydalania moczu. Początek już jest dobry, a potem znów zator, piekący ból i nabrzmienie. Dopiero rano wyraźna poprawa. A ta noc tak jak poprzednie, pobudka do łazienki kilka - chyba cztery czy pięć razy. Na szczęście dało się pospać. (Dzisiaj spotkanie w Chicago).
* * *
Poniedziałek, dnia 2-go sierpnia 2021-go roku
Noc była gorsza od poprzedniej. Częściej do łazienki i na początku wydalania zaledwie tylko kilka kropel, a potem zator i obrzmienie. I tak do samego rana, gdyż dopiero o godzinie szóstej nastąpiła wyraźna poprawa. Lepsze udrożnienie i więcej wydalonego moczu. A później to już często do łazienki i trochę dłuższe przerwy dopiero po godzinie 13-tej. Dzisiaj otrzymałem też wyniki badań z Polski. Jest sporo rzeczy, glista ludzka, grzyby, zakażenie, prostata, za mały poziom żelaza. Ale już zażywam pierwsze lekarstwo, przed posiłkiem będzie jeszcze następne, a jutro będą kupione następne. I znów nowa nadzieja wypełnia serce i ducha. Również jest praca na widoku przez Internet.
* * *
Wtorek, dnia 3-go sierpnia 2021-go roku
Do tej pory jest tak samo, rano poprawa, a następnie stopniowe pogorszenie w miarę upływu czasu i zakończenia dnia. I tak jak przez ostatnie noce, to tak i tej ostatniej kilka razy wstawałem do łazienki, a w niej często spędzałem i 30 minut. A po powrocie do łóżka nie zawsze mogłem zasnąć, więc niekiedy sen był przez to krótszy nawet i o trzy godziny. Jednak dzisiaj w dzień sporo odespałem A co najważniejsze, to ten dzień jest pierwszym, w którym wziąłem lekarstwo na prostatę. Po raz pierwszy od tylu lat. A jest to środek pochodzenia w pełni roślinnego. I z całą pewnością jest to za przyczyną Sił z Wysokości, że ten lek moja umiłowana małżonka kupiła w zwykłej aptece. I nawet nie taki bardzo drogi. Drugie lekarstwo też w rozsądnej cenie. I choć może i dłużej to trwa zanim poprawa będzie wyraźna, ale za to bez żadnych skutków ubocznych. Właśnie, wolno, ale pewnie. Jednak jakby lekką ulgę już czuję.
* * *
Środa, dnia 4-go sierpnia 2021-go roku
Noc w sumie taka jak poprzednia. Tylko, że tym razem wcześniej wstałem z powodu nasilonego wydalania i już nie można było pospać sobie dłużej. Ciągle brak końcowej stróżki, a czasem, tak w nocy jak i w dzień, nawet na początku nie mogę wydalić moczu. Jednak ból jakby się zmniejszał i pod wieczór udrożnienie znów powinno się poprawić. Ciekawe, czy w ciągu dnia będzie mi dane nieco odespać słabo przespaną noc. A teraz się zastanawiam, czy wziąć chemiczny lek, żeby szybko poprawić stan prostaty, czy jednak jeszcze wytrzymać i czekać na pełne działanie leki roślinnego.
* * *
Czwartek, dnia 5-go sierpnia 2021-go roku
Wczoraj po południu raz lepiej, a raz gorzej. Jednak w ogólnym rozrachunku poprawa, ale taka bardzo bolesna i bardzo trudna. Jak zaczyna być gorzej, to znaczy, że jest lepiej. A w nocy do łazienki wstawałem tylko trzy razy. I tak jak w nocy, to tak i od rana cały jestem zlany potem, gdyż niekiedy to nawet jedna kropla moczu nie jest wydalana. Teraz piekący, ostry ból z przodu i z tyłu, a także nabrzmienie. (A ciśnienie napiera z całej siły). I znów się zdarza, że ujście zatkane jak betonem zbrojonym. (Częstotliwość korzystania z łazienki, to co kilka, kilkanaście minut). Już nawet wolę nie myśleć co mnie czeka, jak znów będę korzystać z łazienki. I już od ponad tygodnia wydostaje się z tyłu ta przezroczysta, bardzo ciekła wydzielina. To wszystko poprawia się bardzo wolno, lecz mam nadzieję, że skutecznie.
I wszystkie zalecenia, wynikające z badań staram się dokładnie przestrzegać. Piję boraks, imbir, ocet jabłkowy z wodą, sok z marchwi i sok z kiszonej kapusty. Jjem listki moringi (prosto z drzewa) i dużo fasoli, bo to żelazo i inne witaminy, które też są w papai i awokado. Oprócz tego arbuz i mango. Zażyłem też cztery kapsułki leku na prostatę. W kolejce czeka jeszcze jeden lek, ale ten przyjmę dopiero w nowiu Księżyca i w czasie jego pełni. Chcemy też dokupić magnesy, żeby za ich pomocą przeprowadzić leczenie prostaty. Należy użyć sześć sztuk magnesów na raz. Tak więc leczenie trwa w najlepsze.
* * *
Piątek, dnia 6-go sierpnia 2021-go roku
Poprawa jest tak wolna, że niemal niezauważalna. Przejawia się większymi odstępami czasu w korzystaniu z łazienki i nieco lepszym udrożnieniem, chociaż na początku zator z betonu. Cały czas piekący ból. W nocy korzystałem z pieluszek i mogłem więcej pospać. Wstałem wcześniej, bo trzeba było zrobić pranie. A na śniadanie woda z octem, papaja, banan, listki moringi, miód, woda i kapsułka prostasanu (serenoa repens).
* * *
Poniedziałek, dnia 9-go sierpnia 2021-go roku
Wczoraj w niedzielę cały dzień korzystałem z pieluszek, ponieważ dochodziło do bezwiednego wysączania moczu. W nocy to samo, lecz z tą różnicą, gdyż nastąpiła znaczna poprawa udrożnienia. Chociaż często wstawałem do łazienki, to jednak przyniosło to ulgę, bo poprzedniej nocy te same objawy. Duże ciśnienie, nabrzmienie, ból i po kropelce. Teraz jednak jest znaczna poprawa. Może w dzień nieco odeśpię – zmęczenie daje o sobie znać.
* * *
Wtorek, dnia 10-go sierpnia 2021-go roku
Myślałem, że ta noc będzie jednak lepszą. I niestety, następna niemiła niespodzianka. Średnio co godzinę człapałem do łazienki i wcale w niej lekko nie było. Znów na początku krótka smużka, potem nabrzmienie, ciśnienie na całego i ostry ból. Dopiero jak wstałem rano większe udrożnienie. A do tej pory jest tak, że w miarę upływu dnia udrożnienie się zamyka i dopiero w nocy czasem poprawa. Zobaczymy, jak będzie tym razem. Ogólnie jest lepiej, ale to wszystko poprawia się bardzo powoli. Jestem tak osłabiony, że ledwo siedzę na krześle przed komputerem.
* * *
Środa, dnia 11-go sierpnia 2021-go roku
Chociaż w nocy do łazienki wstaję tyle samo razy, co w czasie poprzednich, to jednak jest lekka poprawa. Najgorszy tylko jest ten ból, utrzymujący się sporo czasu po skorzystaniu z łazienki, uniemożliwiający natychmiastowe zaśnięcie. A wczoraj w dzień też częste udawanie się do łazienki. Wczoraj cały czas pieluszki (tak jak i każdej nocy), lecz dzisiaj już chyba nie będzie takiej potrzeby.
* * *
Piątek, dnia 13-go sierpnia 2021-go roku
Ta noc przespana bez pieluszek. I trochę się tego obawiałem, ale na szczęście niepotrzebnie. Jak zwykle wstawałem trzy, cztery razy, jednak to nic, bo ulga jest naprawdę duża. W łazience już nie przesiaduję po pół godziny, lecz tylko kilka minut. Wszystko pozostaje jakby bez zmian, na pewnym poziomie poprawy, lecz dolegliwości stale ustępują. Powoli, ale jednak i ból też się nieco zmniejsza.
* * *
Poniedziałek, dnia 16-go sierpnia 2021-go roku
Tej nocy tylko raz wstałem do łazienki. Jednak ból pojawia się cały czas i poprzedniej nocy był dość dokuczliwy. Jednak już jest o wiele, wiele lepiej. A dzisiaj czeka nas długa wędrówka do sklepu. Olivia pójdzie ze mną. Jest upał, ale trzeba kupić zawór zwrotny.
Jednak niepotrzebnie się martwiłem, gdyż poprosiliśmy sąsiadkę i przy okazji załatwienia jej sprawy podwiozła nas do sklepu i przywiozła do domu.
* * *
Piątek, dnia 20-go sierpnia 2021-go roku
Dziękuję Boże Ojcze za ogromną ulgę, ponieważ już druga noc jest przespaną w całości bez bólu ani cierpienia.
* * *
Poniedziałek, dnia 23-go sierpnia 2021-go roku
Wczoraj trochę się zląkłem, ponieważ częściej zacząłem korzystać z łazienki i ból znów się nasilił. Musiałem się też do niej spieszyć. Jednak noc była spokojną. Połowa przespana na kanapie, a po drugiej nad ranem przeniosłem się do łóżka. Tak więc tylko raz skorzystałem z łazienki.
Dzisiaj natomiast już się uspokoiło. I cały czas odstępy w korzystaniu z łazienki są całkiem długie, półtorej, dwie, godziny.
* * *
Wtorek, dnia 24-go sierpnia 2021-go roku
Tak samo jak poprzedniej nocy, połowa na kanapie, a później w łóżku. Sen uciekł, nie mogłem spać od pierwszej do jakiejś trzeciej, czwartej. Ale tylko raz skorzystałem z łazienki. I teraz też w miarę spokojnie. Trochę bólu, lecz w miarę krótko przebywam w łazience.
* * *
Środa, dnia 25-go sierpnia 2021-go roku
Wygląda na to, że teraz to pogorszenie przejawia się tylko jednym korzystaniem z łazienki w nocy, niewielkim bólem i małym zatorem na końcu wydalania moczu. Lek na prostatę się kończy, mamy mało pieniędzy i nie wiemy co się dzieje z darczyńcami, ponieważ od wczoraj nie mamy połączenia z Internetem. Ale wszystko jest dobrze i nie ma się czym martwić. Pomoc zawsze przychodzi we właściwej chwili i we właściwy sposób. (A właśnie chcieliśmy zarabiać przez Internet… Następna lekcja pokory i cierpliwości, wiary i zaufania, posłuszeństwa i wytrwałości.)
* * *
Czwartek, dnia 26-go sierpnia 2021-go roku
Jednak na noc założyłem pieluszkę. Niepotrzebnie, gdyż minęła spokojnie. Chociaż się budziłem, to do łazienki nie musiałem wstawać.
* * *
Niedziela, dnia 29-go sierpnia 2021-go roku
Szczęśliwie mogliśmy kupić następne opakowanie lekarstwa (pochodzenia organicznego) na prostatę, ponieważ po bardzo niewielkim pogorszeniu, ledwo dostrzegalnym znów poprawa. Też bardzo mała, lecz stale się utrzymująca. To naprawdę wielka ulga. Jak dobrze, że już się tak nie męczę ani nie cierpię.
* * *
Czwartek, dnia 2-go września 2021-go roku
I znów pogorszenie, lecz tylko takie, jakie jeszcze całkiem niedawno, bo zaledwie miesiąc temu uważałbym za wielką poprawę. W nocy tylko dwukrotnie (dwakroć) korzystałem z łazienki, i wcale nie tak długo. Ból się przy tym pojawiał, lecz i on w porównaniu z tym dawniejszym (onegdajszym) jest wręcz znikomym. Tak więc pomimo moich obaw, to na razie wszystko jest dobrze.
A od wczoraj znów piję wodę z boraksem i zamierzam też popijać ocet jabłkowy - też z wodą, a co! Jak się leczyć, to się leczyć. I na widoku też się pojawia więcej pieniążków, no to będzie na więcej lekarstw, przede wszystkim tych pochodzenia roślinnego.
I dzisiaj właśnie dostałem następne wyniki badań. Niektóre rzeczy mają się dużo lepiej, jest poprawa, ale są i takie, na które trzeba zwrócić uwagę, bo zmiany są jakieś gwałtowne i duże. Jednak z pomocą z Wysokości wszystko jest dobrze i nie ma się co przejmować ani tym bardziej martwić.
* * *
Piątek, dnia 3-go września 2021-go roku
Ponownie pogorszenie, nasilenie objawów i cały dzień częściej do łazienki. Noc jednak w miarę spokojnie. A z wydalanie z tyłu, to znowu krew. Najwięcej, jak do tej pory. Wczoraj się zaczęło, ale dziś już się skończyło. I znów niewiadoma, jaka będzie ta zbliżająca się noc.
* * *
Poniedziałek, dnia 6-go września 2021-go roku
Ostatnie noce nie są zbyt dobrze przespane, mniej więcej w połowie. Mimo to w dzień nie odsypiam. I znowu ta maź wydalana z tyłku. A oprócz tego duże ciśnienie, mała stróżka, a właściwie po kropelce i to z dużymi oporami. Rano poprawa, lecz znów wieczór i niewiadoma, jaka będzie i ta noc. Poprzednie przeleżałem w łóżku, więc może i ta taką będzie. Obfite pocenie, głównie ramion i szyi. Żółte przebarwienia palców dłoni.
* * *
Wtorek, dnia 7-go września 2021-go roku
Noc jak poprzednia, czyli częste wstawanie i trudności w łazience. Ból do wytrzymania. I ta noc bez zakładania pieluszek. Chociaż brak udrożnienia, gdyż znów jak beton zbrojony, to jednak po kropelce. Rano znów poprawa udrożnienia, lecz potem, w miarę upływu czasu ponowne pogorszenie. I tak oto trochę lepiej i trochę gorzej. Zastanawiamy się nad zakupem sproszkowanych wodorostów - lecznicze z racji ich niezwykle bogatych składników odżywczych, tak witamin jak i minerałów.
* * *
Środa, dnia 8-go września 2021-go roku
Po nocy (do łazienki wstawałem średnio co godzinę) lepsze udrożnienie. Jednak w ciągu dnia stopniowo ono się pogarsza, chociaż dzisiaj nie jest tak źle, gdyż poprawa, mała, ale się utrzymuje. Ból wczoraj był jak beton zbrojony, a dzisiaj rano palący, ostry. Olivia pojechała po sproszkowane wodorosty. Oby je kupiła. Byłyby dla nas wszystkich.
I rzeczywiście, w rzeczy samej, mamy je, chociaż moja małżonka woli, żeby sproszkowane wodorosty były na razie tylko dla mnie, a w przyszłym tygodniu kupiłaby ich więcej dla nas wszystkich. Zrobione w Meksyku i bez żadnych dodatków.
* * *
Piątek, dnia 10-go września 2021-go roku
Wczoraj w dzień i tej nocy, to po prostu beton zbrojony. W połowie wydalania moczu ani kropli. Dopiero dzisiaj nad ranem dalsze udrożnienie i lekka poprawa. Ból też nieco mniejszy, choć bardzo daje się we znaki. Noc eż średno przespana, ale dało się trochę odpocząć.
* * *
Sobota, dnia 11-go września 2021-go roku
Czasami, to się odechciewa już wszystkiego. Do tej pory powolna, ale była poprawa, jednak tej nocy to znów beton zbrojony. I znów myślałem, że będzie ona dużo lepszą. Niestety, to była następna niemiła niespodzianka, z jaką należało po prostu się pogodzić. Do łazienki wstawałem średnio co godzinę i bardziej drzemałem aniżeli spałem. W dzień bez odsypiania.
* * *
Niedziela, dnia 12-go września 2021-go roku
Od wielu lat nie miałem tak miłej niespodzianki. Jeszcze tak nie było, żeby nastąpiła tak nagła poprawa. Przespałem bez przerwy od godziny 23-ciej do 6-tej rano! Sześć godzin spokojnego i krzepiącego snu. I nic nie szkodzi, że w dzień znów bardzo często do łazienki. Lepiej w dzień aniżeli w nocy. Wielka ulga i nowa w sercu nadzieja.
* * *
Poniedziałek, dnia 13-go września 2021-go roku
Niestety, ta noc nie była już taką miłą niespodzianką. Przespana mniej więcej w połowie i ból: ostry, przeszywający. W dzień to samo, często do łazienki, beton zbrojony i dopiero po południu ulga. Dłuższe przerwy i krótka drzemka w łóżku. A teraz wieczorem znów częstsze korzystanie z łazienki. Ech…
* * *
Wtorek, dnia 14-go września 2021-go roku
Noc przespałem o niebo lepiej niż poprzednią. Jednak ciągle zator w połowie oddawania moczu. I tak aż do popołudnia, gdyż teraz lekka poprawa, a największa, że do łazienki nie muszę już biegać co pół godziny. Cały czas jem dużo listków moringi, wodorosty i lek na prostatę. Piję wodę z imbirem oraz sok z kiszonej kapusty. Dobrze by było odczuć już znaczną poprawę. Przepisywanie przekazu myślowego w toku.
* * *
Środa, dnia 15-go września 2021-go roku
W nocy ból i noc średnio przespana. Dopiero nad ranem znaczna poprawa. W dzień już rzadziej korzystałem z łazienki. Ulga! Dziękuję!
* * *
Poniedziałek, dnia 20-go września 2021-go roku
Ostatnich kilka dni to jednak znowu cierpienie. Moczopęd, częstomocz, moczotok. Poprawa, owszem, jednak tak w okolicy stanów średnich, czyli ani bardzo wyraźna, ani tym bardziej pogorszenie. Niby już jest lepiej, lecz sporo brakuje, żeby było dobrze. Cały czas śpię na kanapie, a wtedy zawsze w ubraniu. I ciągle pieluszki w użyciu. Czasem ostry ból nie pozwala spać. Dzisiaj jednak dalsza poprawa, to znaczy rzadziej do łazienki i nieco większa drożność. Cierpliwość, to wielka sztuka.
* * *
Piątek, dnia 24 -go września 2021-go roku
Dalsza poprawa i wyraźna ulga. Ból znacznie mniejszy. (Jednak zdałem sobie sprawę z pewnej następnej ciekawostki. Teraz bardziej mnie boli kiedy nie jestem w łazience niż wtedy, gdy z niej korzystam. Czyli następne zaskoczenie). W nocy z łazienki korzystałem tylko dwukrotnie. Mogłem dobrze pospać. Jestem bardzo wdzięczny Bogu Ojcu za lepsze zdrowie i w ogóle za życie – moich najbliższych i moje.
* * *
Poniedziałek, dnia 27-go września 2021-go roku
Poprzednia noc i obecna, to tylko jednokrotne skorzystanie z łazienki. W dzień również spokojnie, gdyż duże przerwy między oddawaniem moczu. Ból mniejszy i lepsze udrożnienie, włącznie z końcową stróżką, którą też łatwiej wydalić. Dalsza poprawa i ulga.
* * *
Środa, dnia 29-go września 2021-go roku
Ta noc, jak i poprzednia to spokojnie przespana. Tej nocy wcale nie wstawałem do łazienki, a poprzedniej zaledwie raz. Chociaż czasem spędzam w niej i po pół godziny, to nic nie szkodzi, bo ból jest znikomy. A w ciągu dnia w dalszym ciągu długie przerwy między oddawaniem moczu. Wtedy czasem coś pobolewa w kroczu, czasem ostry, kłujący ból, lecz na szczęście nie utrzymuje się on zbyt długo. To tak, jak by coś się tam naprawiało. Udrożnienie lepsze niż średnie.
* * *
Czwartek, dnia 30-go września 2021-go roku
Noc spokojna, tylko jedna pobudka do łazienki. A przebywam w niej krótko, zaledwie kilka minut. Dzisiaj stolec był znacznie większy, co nie zdarzyło się od wielu, wielu miesięcy, bo zwykle wydalane były małe, kilkucentymetrowe i wąskie kawałki. Czyli dalsza poprawa udrożnienia.
Sobota, dnia 2-go października 2021-go roku
I znów dobrodziejstwo dobrze przespanej nocy. Obudziłem się dopiero o piątej rano. A od trzech dni jakby nasilenie objawów, lecz tym razem mała poprawa udrożnienia i to bez większego bólu, bo on czasem daje o sobie znać i to nie tylko wtedy, kiedy korzystam z łazienki. Jest ostry, kłujący, ale krótkotrwały. Mniej więcej od południa częściej do łazienki. (Stolec dość luźny i małe, wąskie kawałki).
* * *
Niedziela, dnia 3-go października 2021-go roku
Niewiele pospałem, ale głównie z powodu głośnego zachowania sąsiadów. Mieli gości i przestali balować dopiero nad ranem. Niemniej jednak z łazienki skorzystałem tylko raz. Teraz mam jeszcze inny kłopot. Długie paznokcie utrudniają życie i mam nadzieję, że wkrótce będę mógł je obciąć i wysłać do przebadania. Na razie nie ma takiej możliwości.
(A pomimo, iż tak urosły, to w ogóle się nie łamią). I jestem w
dobrym nastroju z powodu dalszej poprawy. Jest całkiem dobrze. (Leczenie na
odległość działa jak trzeba).
* * *
Ciąg dalszy nastąpi.
* * *
Poniedziałek, dnia 4-go października 2021-go roku
Noc minęła spokojnie, błogo, bezboleśnie i dobrze. Z łazienki skorzystałem dopiero po piątej. W dzień, jak dotąd, też bez większych trudności. Od dwóch, trzech dni mało wydzielania z tyłu.
* * *
Czwartek, dnia 7-go października 2021-go roku
Niestety, wczoraj znów się zaczęło, czyli nasilenie objawów. Jednak pocieszający jest mały ból i dobrze przespana noc, chociaż tylko do godziny piątej. Wczoraj wydalane bardzo małe kawałki. Dzisiaj większe. A teraz do południa częstsze korzystanie z łazienki. Już pięć razy dzisiaj, ale da się wytrzymać. Ból piekący, a potem krótkotrwały ostry w kroczu.
* * *
Piątek, dnia 8-go października 2021-go roku
Niestety, wczoraj po południu moczopęd i ból przy jego wydalaniu. Noc przespana całkiem spokojnie, tylko dwukrotnie wstawałem do łazienki. Dziś natomiast jeszcze większe nasilenie objawów, a więc moczopęd, częstomocz i moczotok. Ból też większy, pieczący. Z tyłu wydalane małe kawałki. Udrożnienie jeszcze w miarę dobre, jednak czas spędzony w łazience się wydłuża a skraca ten, kiedy z niej nie korzystam. Obfite pocenie tułowia, ramion, szyi i czoła. Z którymś razem, kiedy dwa razy korzystałem z łazienki z tyłu wystąpiło małe krwawienie.
* * *
Sobota, dnia 9-go października 2021-go roku
Znowu spanie na kanapie i częste do łazienki wstawanie. Tak co godzinę, ale dało się pospać. A dzisiaj oprócz pogorszenia udrożnienia również pojawia się obrzęk. Czasem też i ból pojawia się dwa razy w czasie jednego oddawania moczu. Od wczoraj kleista wydzielina z tyłu. Częstomocz i moczopęd w dalszym ciągu. Oby do nocy to się uspokoiło. Pocenie się zmniejszyło.
* * *
Niedziela, dnia 10-go października 2021-go roku
Noc podobna do poprzedniej, gdyż co godzinę budziłem się do łazienki. Spore trudności z wydalaniem, a z tyłu nadal maź, lecz wodnista. Natomiast rano, pomiędzy siódmą a dziewiątą, to chyba z dziesięć razy korzystałem z łazienki. (Jak dobrze, że nie w nocy). Tak jakby udrożnienie chciało się poprawiać. A jak śpię na kanapie, to przekładam poduszkę. Jak mam ją po stronie okna, to przekładam ją w stronę pokoju i w ten sposób zmieniam swój bok, na którym śpię. Bo jak śpię plecami do oparcia, to jest wygodnie, a jak przodem do niego, to już nie. Może w dzień też utnę sobie małą drzemkę, jeśli tylko nie będę musiał biegać do łazienki, jak właśnie teraz… … Aaaaa… Uff, na szczęście i tym razem zdążyłem. Teraz znów wydalanie małych kawałków. Jest ich mało. Ból po lewej stronie głowy. No i uda bolą od ciągłego przesiadywania na desce. Ponowne się pocę. Tylko nie wiem, czy zdołam dzisiaj obejrzeć film (rosyjski: „Mój tata szpieg”), bo jak często przerywany, to już nie jest to samo, gdyż jego odbiór jest zakłócony.
* * *
Poniedziałek, dnia 11-go października 2021-go roku
Wczoraj nic nie odespałem, a dzisiaj też się na to nie zanosi, gdyż niestety, noc niespokojna. Przespałem może trzy godziny. Ból głowy nad czołem. Wodnista wydzielina i słabe udrożnienie. Ale są oznaki poprawy, bardzo niewielkie, ale są. Jednak postępują one bardzo powoli. Rano też bardzo często do łazienki. Ponownie dochodzi do nabrzmienia i tylko kilka kropel moczu. Moczopęd i częstomocz, a z tyłu wydalane tylko małe grudki.
* * *
Środa, dnia 13-go października 2021-go roku
Stale wydzielana przezroczysta maź z tyłu. Z łazienki korzystam już rzadziej, aczkolwiek poprzedniej nocy, to do dwunastej sobie nie pospałem za wiele. Dopiero tej nocy od drugiej nad ranem spałem nawet dwie godziny i to bez przerwy. Mocz bezbarwny i przezroczysty jak woda. W dzień znów częstomocz, lecz ból na szczęście znacznie mniejszy. Dzisiaj w Internecie kupiliśmy więcej serenoa repens. Tym razem w czystej, sproszkowanej postaci. Dotrze za kilka dni. Jej działanie powinno być mocniejsze.
* * *
Czwartek, dnia 14-go października 2021-go roku
Znów przykra niespodzianka. Nastawiałem się na lepszą noc, a już od godziny 22-giej zaczęło się bieganie do łazienki. I tak do północy. A dłuższy sen dopiero nad ranem. I wydłużył się czas spędzany w łazience, niekiedy i do pół godziny. A od dwóch dni żadnego wypróżniania, nawet małych gródek. Dopiero dzisiaj rano bardzo mało i duże ciśnienie, odstrzał. Maź w dalszym ciągu. Teraz podwójna dawka obydwu leków: alga spirulina oraz serenoa repens. Teraz w dzień już rzadziej korzystam z łazienki. Ból znów piekący.
* * *
Piątek, dnia 15-go października 2021-go roku
Noc przespana na kanapie, ale właśnie przespana a nie spędzona. Nieprzerwany sen nawet i półtoragodzinny. Jednak trzeba było zakładać pieluszki, i bardzo się przydały. Ból duży, piekący, ponieważ udrożnienie stale się poprawia. (Bardzo wolno, ale jednak). Nad ranem dużo odstrzałów, a rano pierwsze grudki od dłuższego czasu. W dalszym ciągu obfite pocenie, nabrzmienie przy wydalaniu moczu i długie, nawet półgodzinne przesiadywanie w łazience. Spirulina w czystej postaci ma przyjechać w najbliższą niedzielę. A film rosyjski „Mój tata szpieg” to nawet nawet. Zawiera też i polski akcent. Jednak film „Śnieżyca” jest o wiele bardziej ciekawy i śmieszny. (Takie bardzo znikome podobieństwo do „Ekspresu polarnego”). Rosjanie to mają pomysły na te filmy.
* * *
Sobota, dnia 16-go października 2021-go roku
Noc na kanapie i z pieluszkami. Piekący ból i ostry ból w kroczu. W dzień, rano i wieczorem zwiększona częstotliwość korzystania z łazienki, w ciągu dnia zaś dłuższe przerwy i trochę odetchnienia.
* * *
Niedziela, dnia 17-go października 2021-go roku
Do północy właściwie nie spałem. Dopiero po drugiej dłuższy sen, bo około półtoragodzinny i dwugodzinny. Pieluszki i tej nocy były przydatne. Jak udrożnienie wydaje się być już nawet znośne, to następuje pogorszenie. Dzisiaj w dzień też lepiej, a potem pogorszenie udrożnienia i nabrzmienie. Jednak po południu z łazienki korzystam rzadziej.
* * *
Poniedziałek, dnia 18 -go października 2021-go roku
W nocy do północy tak samo, właściwie bez snu. Ból ostry jak żyletki i wydalanie małych gródek przez całą noc. Początkowa strużka bez najmniejszego kłopotu, tylko ta druga połowa to brak udrożnienia i ciężko jak po grudzie, żeby wydalić ostatnie krople. Rozprężanie i odstrzały. Pieluszki bardzo przydatne w nocy. W dzień spokojniej.
* * *
Wtorek, dnia 19-go października 2021-go roku
W nocy ból dawał jeszcze znać o sobie, lecz rzadsze korzystanie z łazienki. Wydzielina z tyłu przestała się pojawiać. A od rana poprawa, gdyż ból prawie zniknął. Zobaczymy jeszcze jak z częstotliwością udawania się do łazienki. Noc przespana względnie, a to ponownie dzięki pieluszkom. Rozprężanie i odstrzały już mniejsze.
* * *
Środa, dnia 20-go października 2021-go roku
W zasadzie odstępy czasu w korzystaniu z łazienki od kilku dni bez większych zmian. I pomimo tego, iż wydaje się, że nie ma poprawy, to jednak ciągle następują zmiany. Teraz ból przed i po korzystaniu z łazienki. Ból również w okolicach lewej nerki. W nocy wstawałem do łazienki co pół i co godzinę. Nad ranem sen nieco dłuższy, a pieluszki wykorzystane w połowie w porównaniu do poprzedniej nocy. Wydzielina z tyłu już prawie zanikła. Rozprężenia i odstrzały. Tych drugich mniej.
* * *
Czwartek, dnia 21-go października 2021-go roku
Jest trzecia rano, robię pranie, bo jest duże ciśnienie wody. W dzień znów pogorszenie udrożnienia. Stróżka się urywała mniej więcej w połowie i dalej już nic nie można było wydalić. Z tyłu też bez wydalania. Spałem od godziny 21-szej do 2-iej z krótkimi przerwami. Pieluszka bardzo się przydała. I teraz dopiero rozprężenie, ale i ostry, palący ból.
W dzień ulga. Rzadziej do łazienki i mniejszy ból przy wydalaniu ostatnich kropel. Z tyłu prawie żadnego wydalania. W nocy było go więcej. A ból w okolicach lewej nerki też jest dużo mniejszy. Być może tę noc prześpię w łóżku.
* * *
Sobota, dnia 23-go października 2021-go roku
Dalsze uspokojenie objawów, bardzo powolne, jednak stałe. Od połowy nocy bez pieluszek, po raz pierwszy od kilku nocy, a ta w połowie przespana w łóżku. Rozprężenie i odstrzał. Bez wypróżniania. Rano niewielki moczotok. Piekący ból przy wydalaniu ostatnich kropel moczu i po wyjściu z łazienki, utrzymujący się kilka, kilkanaście minut. W nocy tylko trzy razy wstawałem do łazienki, a w dzień tylko rano i wieczorem częściej z niej korzystam, bo w połowie dnia większe przerwy.
* * *
Niedziela, dnia 24-go października 2021-go roku
W nocy pobudka co półtorej, dwie godziny. Końcowa stróżka coraz lepsza, ale i ból nie ustępuje. Jednak po opuszczeniu łazienki nie jest już tak dokuczliwy i długotrwały jak poprzednio. W nocy bez wypróżnień, tylko rozprężanie. Dopiero w połowie dnia niewielkie wypróżnienie, pierwsze od kilku dni. A dzisiaj zaczynam przyjmować serenoę repens w czystej postaci. Poprzedni lek w kapsułkach zawierał jej tylko 25 procent.
* * *
Poniedziałek, dnia 25-go października 2021-go roku
Noc gorsza od poprzedniej. Lekarstwo zadziałało i mocniejsze objawy. Większy piekący ból i częściej do łazienki. Co półtorej godziny, mniej więcej. Trochę odespałem w dzień i w dzień się uspokoiło. Ból też zelżał. Do południa niewielkie wypróżnianie. Zakładam pieluszki, lecz niepotrzebnie. Na noc chyba już przestanę to robić.
* * *
Wtorek, dnia 26-go października 2021-go roku
W nocy trzy razy korzystałem z łazienki, więc dało się pospać i bez pieluszek. W czasie wydalania moczu krótkotrwałe nabrzmienie. Teraz od kilku do kilkunastu minut przesiaduję w łazience. Pieczenie, ale szybko zanika. Teraz do południa też kilka razy już korzystałem z łazienki, lecz w miarę sprawnie to się odbywa. Wydaje się, jakby to było pogorszenie, ale chyba bardziej chodzi o to, ze sproszkowana i w czystej postaci serenoa zaczyna działać i to są pierwsze wyniki zażywania większych dawek tego lekarstwa.
* * *
Czwartek, dnia 28-go października 2021-go roku
Poprzedniej nocy trzykrotne wstawanie do łazienki, tej zaś ani razu. O, jak dobrze, bo czasem zmęczenie aż nadto daje o sobie znać. W dzień też spokojniej, a ból powoli ustępuje. Niewielkie wypróżnianie. Dzisiaj, po raz pierwszy od wielu tygodni poszedłem do pobliskiego sklepu.
* * *
Sobota, dnia 30-go października 2021-go roku
W nocy tylko raz wstałem do łazienki. Co za ulga, że mogłem sobie pospać. Rano spore wypróżnienie, a w dzień całkiem spokojnie, bo z łazienki korzystałem nie za często i prawie bez bólu.
* * *
Niedziela, dnia 31-go października 2021-go roku
Położyłem się spać o godzinie 22:30 i do łazienki wstałem dopiero o piątej. Posiedziałem w niej dość długo, lecz na szczęście bez większego bólu. Rano większe wypróżnienie a w dzień bez moczopędu ani częstomoczu.
* * *
Niedziela, dnia 1-go listopada 2021-go roku
Trochę się zmartwiłem, gdyż tej nocy do łazienki musiałem wstać już o godzinie pierwszej. Jednak potem spałem prawie do szóstej, więc wszystko jest dobrze. Od ponad pół roku nie wychodzę z domu, poza jednym wyjątkiem, kiedy tylko raz musiałem pójść do sklepu, żeby kupić zawór odcinający. A tak to cały czas przed komputerem. Dobrze, że nie mam nadwagi ani kłopotów z oczami. Moja małżonka często robi nam okłady na oczy i przed snem pół godziny leżymy z nimi, a oczy wspaniale odpoczywają i na drugi dzień wcale nie pieką ani nie są zmęczone. (Teraz czeka mnie następne wyjście, bo chcemy kupić zawór odpowietrzający do ogrzewacza wody i trochę pracy, żeby go przylutować).
* * *
Wtorek, dnia 2-go listopada 2021-go roku
Noc minęła spokojnie. Do łazienki wstawałem tylko dwukrotnie, przed północą i przed szóstą. A w dzień też spokojnie. Nawet rano były spore odstępy w korzystaniu z łazienki. Ból prawie zaniknął. Ciekawe kiedy paznokcie dotrą do adresata.
* * *
Środa, dnia 3-go listopada 2021-go roku
Następna szczęśliwa noc bez wstawania. Jak dobrze móc się wyspać. Rano większe wypróżnienie, ale już bez częstego chodzenia do łazienki. Jeśli objawy się nie nasilą, co do tej pory miało miejsce średnio co miesiąc, to już naprawdę będę bliski całkowitego wyzdrowienia. Teraz nieco większa dawka serenoi repens. Alga spirulina bez zmian.
* * *Piątek, dnia 5-go listopada 2021-go roku
W nocy obudziłem się przed godziną drugą i zobaczyłem, że było lekkie wysączenie. Potem założyłem pieluszkę, lecz nie była już potrzebną. Rano udrożnienie znów lepsze. Żeby po wypiciu lekarstw odczekać godzinę do śniadania, to przyjmuję je około godziny szóstej i wracam do łóżka. Potem wstaję około godziny ósmej i od razu mogę śniadać. A teraz w dzień znów spokojnie i rzadko korzystam z łazienki. Co za ulga, co za ulga!
* * *
Poniedziałek, dnia 8-go listopada 2021-go roku
Trzy ostatnie noce to zarazem ulga jak i niewiadoma. Jak nie zakładałem pieluszki, to wysączenie. Jak ją zakładałem to nie była potrzebna. I tak na zmianę. Jednej nocy niewielkie moczenie, drugiej zaś nie, a następnej znowu. Tej nocy tak samo, założyłem pieluszkę, ale na szczęście nie była potrzebną. I trzy poprzednie noce to pobudka między pierwszą a drugą. A teraz cała noc przespana. A w dzień niewielki moczopęd. Jednak nie częstomocz. I lekki ból przy wydalaniu ostatnich kropel. Wczoraj i przedwczoraj rano spore wypróżnienie.
* * *
Środa, dnia 10-go listopada 2021-go roku
Na noc już nie założyłem pieluszki, bo nawet nie miałem do tego siły. Na szczęście nie było przykrej niespodzianki, a w dodatku przespałem sześć godzin bez przerwy. Spać położyłem się po godzinie 23-ciej, a obudziłem przed godziną szóstą. Od kilku dni rano dobre wypróżnienie. Mocz barwy jasnej słomki. Dzisiaj częstotliwość korzystana z łazienki trochę się zwiększyła i pojawia się ból na końcu oddawania moczu, co nieco mnie martwi. Czyżby objawy znowu miały się nasilić?
* * *
Piątek, dnia 12-go listopada 2021-go roku
W nocy, tak jak i w czasie poprzednich, pobudka przed godziną czwartą, a potem przed godziną siódmą. Na noc założyłem pieluszkę, lecz na szczęście nie była wykorzystana. Jednak ból się wzmaga i częściej korzystam z łazienki. Jest też maź z tyłu, ale dużo mniej niż poprzednio. Rozprężenie. Udrożnienie nawet całkiem niezłe. Gdyby to były te najgorsze objawy, to nie byłoby już bardzo dobrze, chociaż w łazience często przesiaduję i o pół godziny. Tylko te paznokcie ciągle jeszcze nie docierają na miejsce, a wysłane były już ponad miesiąc temu.
* * *
Niedziela, dnia 4-go listopada 2021-go roku
Poprzednia noc już zapowiadała pogorszenie. Do łazienki wstawałem co półtorej godziny. A w dzień też nie było lepiej. Nawet i co pół godziny biegałem za potrzebą, bo i moczopęd i częstomocz. Był też niewielkimoczotk i trudności z jego trzymaniem. A wieczorem pojawiło się krwawienie z tyłu. Największe jak do tej pory. Ustało nad ranem. Ból na końcu oddawania moczu, a właściwie to jego kropelkowanie i znów jest przezroczysty, bezbarwny. Wydzielina z tyłu zaś barwy jasnożółtej. No i stało się, bo w nocy znów co pół godziny wstawanie do łazienki i musiałem korzystać z pieluszek, bo nie byłem w stanie zdążyć na czas. Dopiero nad ranem nieco dłuższy sen i mogłem też odespać w dzień, również z powodu przeziębienia. Zakatarzenie nie jest znów takie duże (nie muszę oddychać ustami), lecz ból głowy daje o sobie znać. Wygląda więc na to, iż organizm się oczyszcza. Na razie cały czas co jakieś pół godziny zaglądam do łazienki, ale już nie muszę się do niej tak bardzo spieszyć. „Z każdym skorzystaniem z łazienki jestem coraz zdrowszy, do całkowitego mojego wyleczenia”.
* * *
Wtorek, dnia 16-go listopada 2021-go roku
Dwie minione noce znów były trudne i ciężkie. A ostatnia jeszcze gorsza, bo co 15, 30 i 45 minut wstawałem do łazienki. Tej nocy nawet bez kropelkowania, bo nic nie mogłem wydalić, całkowity brak udrożnienia. Jednak na szczęście nad ranem zaczęło być lepiej. A teraz do trzynastej ciągle do łazienki, też co jakieś 15 minut. Wypróżnianie się poprawiło. Wczoraj ból głowy i gorączka spowodowana przeziębieniem. Dzisiaj głowa już nie boli a katar niemal całkowicie ustąpił. Układ odpornościowy działa. I ogólnie jest dużo lepiej. Mam nadzieję, że ta noc będzie lepiej przespaną i już bez pieluszek. (Tej nocy nie były potrzebne, lecz zakładałem je dlatego, że spałem w łóżku).
* * *
Środa, dnia 17-go listopada 2021-go roku
Noc już lepsza, nawet dwie godziny nieprzerwanego snu. Nawet się wyspałem. Przez trzy, cztery ostatnie doby ciągle jest lepka wydzielina z tyłu – bezbarwna i przezroczysta. Wodnista. W dzień dość często korzystałem z łazienki. Nabrzmienie i ból, zwłaszcza przy ostatnich kroplach. Pieluszka na noc się przydała.
* * *
Sobota, dnia 20-go listopada 2021-go roku
I niestety, minione noce dość niespokojne. Wstawanie do łazienki nawet częściej niż co godzinę. (I tak samo w dzień biegałem do łazienki). A już wydawało się być lepiej, bo którejś nocy nad ranem przespałem pełne trzy godziny. I w nocy, z powodu pośpiechu nie starczało mi czasu na narzucenie na siebie choćby swetra, bo teraz się ochłodziło i w łazience trochę marznę, przesiadując w niej długie minuty. Tak więc lekkie przeziębienie jeszcze się utrzymuje, ale już niedługo. Dobrze, że ból głowy już minął. To, co wcześniej następowało jako poprawa, teraz nagle zanika i znów jest gorzej. I znów trzeba było korzystać z pieluszki na noc, a przy ostatnich kroplach ostry, piekący ból. A teraz rano ponownie to złagodniało, więc teraz nie wiadomo czego się spodziewać. Ból jest taki, jakby wiercenie wiertarką w środku. Jednak cały czas tworzę swoje wyzdrowienie i powrót do pełni sił. Wczoraj nie odsypiałem w dzień, gdyż trzeba było dokończyć przepisywanie przekazu myślowego i zamieścić go na stronie. Dobre nowiny, paznokcie pojawiły się wczoraj na stronie poczty w śledzeniu przesyłek. Są w Lublinie. Już niedługo powinny dotrzeć do adresata. Z Meksyku do Polski dotarły po półtora miesiąca…
* * *
Niedziela, dnia 21-go listopada 2021-go roku
Poprzednia noc i obecna to w połowie jej trwania brak udrożnienia, beton zbrojony, ból i nabrzmienie. Nad ranem wyraźna poprawa. Tej nocy położyłem się spać dopiero o pierwszej, ponieważ wcześniej i tak bym nie pospał z powodu częstego korzystania z łazienki. Pieluszki na noc więc sen spokojniejszy i trwający godzinę do półtorej. Ciepłota ciała też się odbudowuje i nie marznę już tak bardzo jak jeszcze kilka tygodni temu. Jest mi po prostu cieplej, gdyż zarazki i drobnoustroje są usuwane i jest ich znacznie mniej.
* * *
Poniedziałek, dnia 22-go listopada 2021-go roku
Od dwóch, trzech dni wydalanie niewielkich gródek. Udrożnienie wciąż się poprawia. Pocenie się przedramion. W nocy pieluszki i trzykrotnie do łazienki. Rano w dzień spokojniej niż wczoraj i przedwczoraj.
* * *
Wtorek, dnia 23-go listopada 2021-go roku
Spałem w łóżku, pod kocem i w ubraniu żeby szybciej wstawać i nie marznąć w łazience. W nocy tylko trzy pobudki. (O pierwszej, czwartej i szóstej). Prawie bez bólu. Pieluszki się przydały, jedne na całą noc. Po południu jednak moczopęd, częstomocz, nabrzmienie i większy ból. Nie wiem, jaka będzie ta noc, ale chyba tak samo będę spać jak tej poprzedniej. Kupiliśmy następną torebkę serenoi repens. Powinna dotrzeć w czwartek, ale i tak do tego dnia starczy tej, którą jeszcze mamy. Starczyła na miesiąc. I jeszcze jedna dobra wiadomość, paznokcie dotarły. Zobaczymy, co badania teraz wykażą i w ogóle jak to będzie.
* * *
Środa, dnia 23-go listopada 2021-go roku
Na szczęście w nocy tylko trzy pobudki. Spać położyłem się po 23-ciej, bo częstomocz. Świdrujący, piekący ból z obydwu stron, nawet przez dłuższy czas po wyjściu z łazienki, ale dało się pospać. W dzień tak samo. Rano częstomocz i większe wydalanie. Raz nieutrzymanie moczu. Niewielkie pocenie się przedramion oraz małe krwawienie z tyłu.
* * *
Czwartek, dnia 25-go listopada 2021-go roku
W nocy, jak poprzedniej, godzina druga, czwarta i szósta to korzystanie z łazienki. Udrożnienie lepsze, rozprężanie. Pieluszka też się przydała. Dzięki niej mogłem więcej pospać i odczuwać mniej bólu. W dzień średnio co pół godziny korzystałem z łazienki. Wydalanie małych grudek i dużo mazi. Dopiero po południu trochę się uspokoiło. Nawet zdrzemnąłem się kilkanaście minut. Wieczorem znów większa częściej do łazienki. Jednak ogólnie ulga. Ból mniejszy. Krwawienie z tyłu. I znów znak zapytania co do nadchodzącej nocy, jaka ona będzie. Dzisiaj przyjechała następna (druga) torebka serenoi repens. Ciekawe, co tym razem wykaże badanie paznokci?
* * *
Sobota, dnia 27-go listopada 2021-go roku
Ta noc nie była zbyt spokojną. A o pierwszej to koszmar. Brak udrożnienia i dużo bólu. Pieluszki się przydały, a poprzedniej nocy wcale nie były potrzebne. Tak więc nagłe i zaskakujące zmiany. Najgorsze to te, kiedy jest ciągła poprawa i zanim ona na dobre zapanuje, to następuje nagłe pogorszenie i nasilenie objawów. A teraz znów poprawa. W dzień pospałem około dwóch godzin i był to dodatkowy odpoczynek od bólu. Teraz większe przerwy między bieganiem do łazienki, bo już nie co kilkanaście minut. Niekiedy obawiam się wcześnie kłaść spać, ale tej nocy spróbuję tak zrobić.
* * *
Poniedziałek, dnia 29-go listopada 2021-go roku
Pospałem, chociaż pobudka co półtorej – dwie godziny. Pieluszki nie były potrzebne, ale i tak w nich spałem. Rano bardzo się przydały. Ból się utrzymuje, lecz dużo mniejszy. Teraz rano rzadziej do łazienki, ale i tak przesiaduję w niej i po pół godziny, a czasem trochę dłużej. Wydzieliny z tyłu też mniej, prawie wcale, ale przez ostatnie dni obfite jej pojawianie się. Na razie bez wydalanych grudek. Od wczoraj bez rozprężania ani odstrzału. Zacznę więcej jeść aloesu i więcej pić soku z kiszonej kapusty. Cały czas zażywam serenoę i spirulinę. Pomagają bardzo.
* * *
Wtorek, dnia 30-go listopada 2021-go roku
Wczoraj położyłem się spać około północy, bo wcześniej po godzinie 22-giej chyba ze trzy razy korzystałem z łazienki, a za każdym razem było dużo wypróżnienia oraz krew. Jednak do północy to minęło. W nocy zaś trzy razy korzystałem z łazienki i za jednym razem też było sporo krwi. Wydalanie ostatnich kropel moczu to ciągle jeszcze ostry ból. Pieluszki się przydały i w dzień też. Udrożnienie nieco lepsze i już trochę rzadziej chodzę do łazienki.
* * *
Czwartek, dnia 2-go grudnia 2021-go roku
W nocy stopniowo pieluszki mniej przydatne, tak jak i rano. Jednak w dalszym ciągu częste korzystanie z łazienki, tak w nocy, jak i w dzień. Duży piekący ból przy wydalaniu ostatnich kropel moczu. Ponowne wydalanie niewielkich grudek. Już myślałem, że pośpię lepiej, lecz niestety przerwy tylko (i aż) półtoragodzinne. Czuję się wypoczęty.
* * *
Poniedziałek, dnia 6-go grudnia 2021-go roku
Kilka ostatnich nocy to wstawanie o tej samej godzinie: około pierwszej – drugiej, trzeciej – czwartej i szóstej – siódmej. Tej nocy jednak tylko o pierwszej, a potem dopiero po piątej. Większe udrożnienie i pojawia się nawet ostatnia stróżka, lecz okupione to jest sporym, ostrym bólem. W dzień również już nie biegam do łazienki, jak jeszcze kilka dni temu. Poprawa i ulga. (Ostatnio wypróżnianie niewielkie).
* * *
Czwartek, dnia 9-go grudnia 2021-go roku
Dalsza poprawa. To już druga noc, kiedy wstaję tylko raz do łazienki, między godziną pierwszą a trzecią. Coraz lepsze udrożnienie i coraz mniejszy ból. W tym tygodniu po raz pierwszy od wielu, wielu miesięcy pojechałem do miasta. Trochę bolało, ale dało się wytrzymać. W dzień też lepiej. Nawet rano do łazienki nie biegam już tak często.
* * *
Środa, dnia 15-go grudnia 2021-go roku
Ta noc przespana na kanapie, gdyż zląkłem się nasilonych objawów w ciągu dnia. Jednak niepotrzebnie, bo tylko dwukrotnie wstawałem do łazienki, a w czasie poprzednich kilku nocy podobnie, a nawet tylko raz sen był przerywany z tego powodu. Jednak często nie mogłem spać między trzecią a piątą. Teraz objawy szybko się zmieniają, nawet w ciągu kilkunastu godzin, co dawniej trwało kilka dni. Od tygodnia też udrożnienie coraz lepsze, ciągłe rozprężanie i odstrzał. Końcowa stróżka kilka dni temu z oporami i bólem była wydalana, co teraz jest łatwiejsze i mniej bolesne. Wyraźna poprawa i ulga. Ciągle przyjmuję spirulinę i serenoę. A przede wszystkim najwidoczniej i sam czas już się wypełnia.
* * *
Czwartek, dnia 16-go grudnia 2021-go roku
Już myślałem, że noce będę miał przespane w całości… ale znów się przeliczyłem. I właśnie od ostatniej nocy, gdzieś od połowy wypróżnianie na czerwono i tak cały dzień. W nocy wydalanie ostatnich kropel moczu to ostry ból. I cały dzień moczopęd co pół godziny mniej więcej. Trochę oddechu po południu i mogłem nieco odespać, a teraz wieczorem też się uspokoiło. Dalsze udrożnienie i odstrzał się zaczął.
* * *
Niedziela, dnia 19-go grudnia 2021-go roku
No i znów nasilenie objawów. W nocy tez wstawanie co dwie godziny do łazienki. Dawniej, to znaczy kilka czy kilkanaście miesięcy temu, to jak było pogorszenie, to po kilkunastu dniach w końcu następowała poprawa. I jak była poprawa to utrzymywała się też około dziesięciu dni. A teraz wszystko się wymieszało. Jak jest poprawa, to zanim dochodzi do kilku dni lepszego samopoczucia, to nagle jest pogorszenie i znów mozolne dochodzenie do poprawy. Na przykład tym razem nie było w pełni przespanych nocy, a kiedyś było wiadomo, że takie nastaną.
No i jeszcze te bóle. Już nie wspominam o bolącym podbrzuszu w okolicach pęcherza, lecz bolą stawy kolanowe, biodrowe, (zwłaszcza przy wchodzeniu czy schodzeniu po schodach), bolą barki (szczególnie lewy i to już od ponad roku, a jak budzę się w nocy, to lewym ramieniem nie jestem nawet w stanie podnieść kołdry). Bolą też kciuki, które mogę zginać tylko do połowy i lewa dłoń u nasady małego palca. Takie odrętwienie. Jem kolagen, lecz to chyba kwestia czasu, żeby to samo przeszło.
* * *
Poniedziałek, dnia 20-go grudnia 2021-go roku
Ta noc to istny koszmar. Prawie nic nie spałem i znacznie się ochłodziło. Zmarzłem. Następne bardzo przykre zaskoczenie. Pranie w nocy ubrania. Wyżynanie się ostatnich kropel moczu. Cały czas poprawa: bolesna, powolna, uciążliwa.
* * *
Niedziela, dnia 26-go grudnia 2021-go roku
Przez około tydzień kilka razy na dobę wydalanie ostatnich kropel, to po prostu potworny ból, żyletki. Śpię na kanapie, bo szybciej mogę dojść do łazienki. Sen przerywany co półtorej, dwie godziny. Każda noc to używanie pieluszek. Udrożnienie się poprawia, lecz bardzo powoli i boleśnie. Również i w dzień, w niektórych jego porach, częste bieganie do łazienki. Czasem się to uspokaja. Byle do końca roku, pozostało pięć dni…
* * *
Poniedziałek, dnia 27-go grudnia 2021-go roku
Ciągle śpię na kanapie. Ból nieco mniejszy. Częstomocz i moczopęd. To bardzo męczy. Pięć (5) dni do końca roku.
* * *
Środa, dnia 29-go grudnia 2021-go roku
Wczoraj sporo żeśmy popracowali, gdyż dane nam było przełożyć dużo wpisów i umieścić je na Cyfrowpisach, Dziennikach Internetowych (blogu). A co do zdrowia, to od ponad tygodnia ciągle śpię na kanapie i cały czas z pieluszkami. (Bardzo przydatne, również i rano). Budzę się średnio co dwie godziny, by skorzystać z łazienki. Przesiaduję w niej nawet po 20, 30 minut. Obawiałem się zimna, lecz na całe szczęście jest bardzo ciepło, jak na tę porę roku, bo i ponad 20 stopni Celsjusza, nawet w nocy. W dzień też nie mam spokoju, ponieważ czasami biegam do łazienki co kilkanaście minut. To wszystko jest bardzo męczące. Z całą pewnością pomoc otrzymuję każdego dnia żeby to wytrzymać. Ból od dzisiaj mniejszy, po przez kilka ostatnich nocy i dni mocno dawało sobie znać. Był krótkotrwały, czasem kilkuminutowy, lecz z każdym dniem maleje. Dzisiaj dłuższe odstępy w korzystaniu z łazienki. Przez ostatnie doby odstrzał, rozprężanie i wydalanie grudek.
* * *
Czwartek, dnia 30-go grudnia 2021-go roku
Do końca roku dwa dni…
* * *
Piątek, dnia 31-go grudnia 2021-go roku
Jeden dzień do końca roku …
* * *
Sobota, dnia 1-go stycznia 2022-go roku
W nocy ciągle cztery pobudki do łazienki. Ale nieco krócej w niej przesiaduję. Pieluszki cały czas przydatne.
* * *
Poniedziałek, dnia 3-go stycznia 2022-go roku
Już poprzedniej nocy pieluszki nie były potrzebne, lecz mimo to wolę je mieć - na wszelki wypadek, również i rano.
* * *
Czwartek, dnia 6-go stycznia 2022-go roku
Już nie pamiętam kiedy ostatni raz tylko raz wstawałem w nocy do łazienki. Pieluszki cały czas niepotrzebne, ale ciągle wolę je mieć. Teraz, od dwóch dni medytuję i wyobrażam sobie, współtworzę myślami swoje zdrowie, całkowite wyleczenie z tej dolegliwości.
* * *
Niedziela, dnia 9-go stycznia 2022-go roku
Wczoraj po południu po medytacji ogromna ulga. A noc przespałem na kanapie i tylko dwukrotnie wstawałem do łazienki, bo już nie co dwie godziny. Już naprawdę jestem zdrowy! (Coraz bardziej w to wierzę).
* * *
Wtorek, dnia 10-go stycznia 2022-go roku
Już od długiego czasu nie przespałem całej nocy, jak tę ostatnią. Co za ulga. Dziękuję, dziękuję Boże Ojcze.
* * *
Wtorek, dnia 18-go stycznia 2022-go roku
Wczorajsze wielogodzinne… (właśnie nie zdążyłem do łazienki i trochę się zmoczyłem). Wczorajsze wielogodzinne wyjście z domu zostało okupione późniejszym bólem, piekącym bólem – wczoraj, po powrocie do domu i dzisiaj od rana, a także w nocy. Chociaż w dalszym ciągu budzę się tylko raz, by skorzystać z łazienki i tej nocy pospałem już więcej, bo poprzedniej miałem tylko cztery godziny snu. A teraz z początkiem dnia dosyć często chodzę do łazienki. Przynajmniej nie przesiaduję już w niej po pół godziny. Oby było tylko lepiej, bo już myślałem, że jest naprawdę dobrze.
* * *
Czwartek, dnia 20-go stycznia 2022-go roku
Poprzednia noc na kanapie i z pieluszką, tylko jedna. Średnio wykorzystana. Wydalanie z tyłu na czerwono. W dzień koszmar, rozpalone czoło, ból gardła, mdłości i czułem się jak ścięty z nóg. Ledwo chodziłem, a tu trzeba było często do łazienki. Leżałem prawie cały dzień. Przepisywanie ostatniego przekazu myślowego musiało zaczekać. Nawet nie mogłem wysiedzieć na krześle. W nocy wstawałem do łazienki nawet co pół godziny i co piętnaście minut. Średnio pospałem. Jednak na całe szczęście ból przy wydalaniu minął. Jednak najgorszy był ból głowy, taki smętny i te mdłości. Jednak dzisiaj rano lepiej. A tak się wczoraj spociłem, że całe plecy miałem mokre. Nie miałem jednak sił by się przebrać, dlatego bardzo marzłem. W sumie to ubranie już na mnie wyschło. Chociaż ból przy wydalaniu znów się pojawił, to jednak wolę tak niż mdłości i ten ból głowy. Tej nocy pieluszka sucha i spałem w łóżku, wygodniutkim i cieplutkim. Ból stawów minął. Prawie nic nie jadłem przez te dwa dni.
* * *
Piątek, dnia 21-go stycznia 2022-go roku
Stało się to, czego się obawiałem. Nastąpiło duże ochłodzenie a mnie przypadło nie spać całą noc, bo do łazienki wstawałem co 15 minut albo co pół godziny. Jednak te krótkie minuty przysypiania sprawiły, że nieco pospałem a energia, którą czułem jak lekkie dreszcze w całym ciele pozwala na to, że czuję się wyspany. Naprawdę to jest zdumiewające. Teraz zabieram się do dalszego przepisywania, ale od rana znów co kilkanaście minut do łazienki. Jest połowa dnia, więc może teraz to się nieco uspokoi. W dalszym ciągu zimno, w domku mamy teraz 12,4 stopnia Celsjusza.
* * *
Wtorek, dnia 25-go stycznia 2022-go roku
W dalszym ciągu i to od wielu dni dużo wydzieliny z tyłu. Dzisiaj jakby mniej. Wyżynanie się ostatnich kropel. Śpię dzięki pieluszkom. Tej nocy tylko trzy razy wstawałem do łazienki. Przeziębiłem się, ale od dziś przyszło ocieplenie. Przedwczoraj prawie wymiotowałem, ale to tylko ślina. Niemniej przyniosło to olbrzymią ulgę, ponieważ i kolka w prawym boku, jaka dawała o sobie znać i dokuczała od szeregu dni minęła. W dzień mniej więcej co godzinę do łazienki i już krócej w niej przesiaduję.
* * *
Sobota, dnia 29-go stycznia 2022-go roku
Śpię całkiem znośnie, a to też dzięki pieluszkom. Tej nocy do łazienki wstałem tylko raz. Cały czas wydzielina z tyłu. Ból mniejszy, ale i tak długie przesiadywanie w łazience. Teraz w dzień mniej więcej co godzinę korzystam z łazienki. Jest zimno i podgrzewam ją piecykiem.
* * *
Niedziela, dnia 30-go stycznia 2022-go roku
Do łazienki w nocy wstałem tylko raz, ale to tylko dzięki pieluszkom. I dzięki temu mogłem odpocząć od bólu. Wstałem dopiero po jedenastej. Ostatnio ogromnie mi smakuje bardzo gorąca woda z miodem. Pycha! Zobaczymy, jak często w dzień będę korzystać z łazienki. Nadal dość chłodno.
* * *
Poniedziałek, dnia 31-go stycznia 2022-go roku
W nocy wciąż się wysypiam i śpię dobrze, a to też za sprawą pieluszek. Na szczęście nie zsuwają się ani nie przepełniają. Wstaję tylko raz w nocy by je zmienić, a potem śpię mniej więcej do ósmej, (wczoraj do dziesiątej…). Tylko że teraz biegam znów co kilkanaście minut, a najgorszy w tym wszystkim jest ten ból. Znów ostry i piekący. Ech, żeby chociaż już tak nie bolało. Na szczęście w nocy mam ukojenie, odpocznienie i wytchnienie. Dziękuję bardzo Boże Ojcze i za siły żeby to wytrzymać.
* * *
Wtorek, dnia 1-go lutego 2022-go roku
Cały czas wydziela się dużo mazi z tyłu, a wczoraj wieczorem i w nocy też trochę krwi. Wczoraj myślałem, że już sobie nie pośpię, bo przed udaniem się na spoczynek częściej do łazienki i większy, rwący i piekący ból. Jednak na moje szczęście noc spokojna, bo o drugiej zmiana pieluszki i potem spanie do samego rana. Całą noc nie czułem żadnego bólu. Dziękuję Boże Ojcze!
* * *
Sobota, dnia 5-go lutego 2022-go roku
Od wczorajszego popołudnia krwawienie. A wieczorem, przed położeniem się spać jeszcze większe i mazidło. Zląkłem się, jak to będzie w nocy lecz na całe szczęście nic przykrego się nie przytrafiło. Tylko po trzeciej nad ranem przebudziłem się na zmianę pieluszki i potem już spałem do rana. A krwawienie ustało około połowy dnia. Jednak cały dzień częste korzystanie z łazienki. Zaraz 22-ga, więc wkrótce trzeba się udać na spoczynek. Dzisiaj już nieco cieplej, bo rano było 6 stopni Celsjusza. (I cały czas korzystamy z zimnej wody).
* * *
Niedziela, dnia 6-go lutego 2022-go roku
Wczoraj wieczorem, zanim położyłem się spać swoje wycierpiałem. Trzy razy z rzędu korzystałem z łazienki i za każdym razem na końcu ostry, rwący i piekący ból. Za długo zwlekałem, żeby pójść spać i miałem za swoje. I tak jak od wczoraj krwawienie z tyłu, to tak samo i w nocy i do godziny 15-tej dzisiaj. Na pewno coś tam się poprawia, czyści i dlatego musi się wydostać z ciała. Czasami beton zbrojony i nie mogę wydalić choćby kropli. A kupione magnesy mają dotrzeć we piątek, czyli mniej niż tydzień. Trudno, następna próba cierpliwości.
* * *
Poniedziałek, dnia 7-go lutego 2022-go roku
W nocy dwa razy wstawałem do łazienki i dużo krwi z tyłu, i dużo bólu. A od rana znów co kilka, kilkanaście minut do łazienki i dużo krwawienia. I też z dużymi oporami. Drożność bardzo mała.
* * *
Środa, dnia 9-go lutego 2022-go roku
Już około trzech tygodni każdej nocy śpię z pieluszkami. Niezbyt to wygodne, lecz dzięki temu w ogóle mogę pospać, czasem więcej a czasem mniej. W nocy często ból. Jednak duże wysączanie, moczotok. W dzień częstomocz i moczopęd. Udrożnienie bardzo powoli, lecz się poprawia. Krótkie odstępy między korzystaniem z łazienki.
* * *
Niedziela, dnia 13-go lutego 2022-go roku
Czwarty dzień leczenia sześcioma magnesami jednocześnie. Jest poprawa, lecz bardzo bolesna i uciążliwa. Krwawienie ustało. Pieluszki w nocy już nie są aż takie bardzo nasączone. (Wcześniej można je było wyżymać.) Pojawia się końcowa stróżka, ale i tak często boli przy ostatnich kroplach. W dalszym ciągu dużo mazi z tyłu. Teraz barwy jasnożółtej. Mam pełne zaufanie do sposobu leczenia i zawsze uważam, że wszystkie objawy wskazują na poprawę samopoczucia i powrót zdrowia. Wszystko jest tak podrażnione i tak obolałe, że stale odczuwam potrzebę udania się do łazienki. A ostatnie dni, to bardzo często z niej korzystam. Nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem przerwy dłuższe niż pół godziny, 40 minut. I zawsze ból, kiedy w niej przebywam. A do tego ból dziąsła w czasie jedzenia, bo mam mała szczelinę w zębie i kiedy zapycha się jedzeniem, to właśnie rani dziąsło.
* * *
Poniedziałek, dnia 14-go lutego 2022-go roku
W nocy pospałem całkiem dobrze, choć do łazienki wstawałem co 2 - 3 godziny. Ale trochę bólu w łazience i cały czas dużo wydalania mazi z tyłu. Przez ostatnie dni co 15, 30 minut do łazienki. Bardzo męczące, lecz dzisiaj wreszcie ból mniejszy, chociaż wczoraj jeszcze rwący i piekący. A pieluszki w nocy już nie takie bardzo nasiąknięte. Dzisiaj też pełne ciśnienie, tylko że wydalanie po jednej kropli. Na szczęście teraz wieczorem ostatnia stróżka już większa i bez bólu.
* * *
Czwartek, dnia 17-go lutego 2022-go roku
W nocy pospałem, choć do łazienki trzeba było wstawać dwa razy. Trochę bólu, ale mniejszy niż poprzednio. A teraz to już jest trzeci dzień używania pieluszek. Dochodzi do wysączenia moczu, nad czym nie można zapanować. Najczęściej jedna pieluszka wystarcza na cały dzień, a co najważniejsze to ból jest dużo mniejszy, niż kiedy za każdym razem miałbym korzystać z łazienki. Dalsza poprawa, większe udrożnienie, ale i tak w łazience muszę odsiedzieć swoje.
* * *
Sobota, dnia 19-go lutego 2022-go roku
Dwa dni temu, w czwartek rano w łazience spędziłem półtorej godziny. Śniadanie skończyłem o 13.30, ponieważ wcześniej miałem jeszcze leczenie magnesami. Dzisiaj jest już lepiej i przyszło mi na myśl, że to dobrze kiedy w nocy tyle moczu się wydziela w szmatki, ponieważ dzieje się to w moim błogim stanie nieświadomości, czyli bez odczuwania bólu. Oczywiście nie wtedy, gdy wstaję do łazienki. W ciągu ostatnich kilku nocy jest to około dwunastej lub przed pierwszą, potem przed drugą, następnie przed szóstą, a na końcu około godziny ósmej. Jednak dzięki temu, że w nocy jest większe wydzielanie, to w dzień jest tego mniej, chociaż i tak dość często korzystam z łazienki. Ale widocznie tak ma być. Najgorzej jest wtedy, gdy w łóżku zamierzam przewrócić się na drugi bok, a tu trzeba wstawać i spieszyć do łazienki. W każdym razie mam pełne zaufanie, że leczenie przebiega właściwie. Obecne nasilenie objawów też jest w jakimś konkretnym celu. I dziękuję za dodawanie mi sił, żeby wytrzymać to wszystko.
* * *
Niedziela, dnia 20-go lutego 2022-go roku
Tej nocy pobudka do łazienki o północy, przed godziną drugą, przed czwartą i około szóstej. Wstałem o ósmej a w dzień nieco odespałem. W nocy i w dzień trochę bólu i jednak dalsze udrożnienie. Leczenie magnesami 1 godzina i 15 minut.
* * *
Czwartek, dnia 24-go lutego 2022-go roku
Spałem jakieś pięć godzin. Ale następna poprawa jest taka, że w czasie poprzednich nocy, kiedy trzy razy zmieniałem pieluszki, to wszystkie były bardzo nasączone, a tej nocy tylko jedna była taka, dwie pozostałe zaś na wpół mokre. A w dzień też cały czas je mam i mniej więcej przez połowę dnia są potrzebne, a druga połowa jest spokojniejsza. Dzięki temu też rzadziej korzystam z łazienki i mogę popracować. Tylko niestety, znów się ochłodziło i w domku mamy teraz około 16-stu, 17-stu stopni Celsjusza. Jak ja już chciałbym być zdrowy. W sumie poprawa jest, ale nadal postępuje powoli, bo z dnia na dzień nieco lepsze udrożnienie i mniejszy ból, ale w łazience nadal spędzam sporo czasu za każdym razem kiedy z niej korzystam. Dzisiaj cały dzień z pieluszką, bo ciągle jest wysączanie.
* * *
Poniedziałek, dnia 28-go lutego 2022-go roku
Tak jak poprzednich nocy, to tak i tej do łazienki wstawałem tylko dwukrotnie. Raz około pierwszej – drugiej i ponownie około szóstej. Pieluszki mocno nasączone, ale już nie tak bardzo jak jeszcze dwie, trzy noce temu. Całymi dniami mam je również i w dzień. Jest to uciążliwe i męczące, jednak cały czas dochodzi do bezwiednego wysączania. Dzięki temu mniej przebywam w łazience, chociaż (głównie rano) dosyć długo to zajmuje. Dzisiaj śniadanie skończyłem jeść też dość późno, bo o 13:30, ale w sumie to nie mam nic lepszego do roboty niż zdrowieć. Dzisiaj drugi dzień bez leczenia za pomocą magnesów. Lecz mam pełne zaufanie do Duchowego Lekarza.
* * *
Czwartek, dnia 3-go marca 2022-go roku
Jak wspaniale jest pogrążyć się w błogim stanie nieświadomości w czasie snu i nie czuć żadnego bólu.
* * *
Piątek, dnia 4-go marca 2022-go roku
W nocy wstawałem cztery razy, co w porównaniu z poprzednią było niemiłą niespodzianką, bo myślałem, że i tym razem tak będzie. Pieluszki bardzo nasączone a rano, około ósmej, po wypiciu serenoi repens znów położyłem się by odespać zaległości tej nocy. I była to bardzo dobra podpowiedź, ponieważ znów zaoszczędziłem czas i odpocząłem. Bo zamiast przesiadywać w łazience pospałem, a pieluszka znów się bardzo przydała. W nocy trochę bolało, a w dzień o tyle jest lepiej, że z tyłu mniej wydzieliny, prawie wcale i rzadziej korzystam z łazienki. Ból też jest już mniejszy. Częstsze wypróżnianie, chociaż dzisiaj się ono zmniejszyło. Teraz poprawa następuje po kilku dniach.
* * *
Wtorek, dnia 8-go marca 2022-go roku
Gdyby nie pieluszki to z łazienki bym nie wychodził i przesiadywał w niej całymi dniami i nocami. Ciągły moczotok i trudności z utrzymaniem moczu. W nocy i rano ból się nasilił, że nie mogłem ani spać ani wysiedzieć na krześle. A teraz czas na tworzenie rzeczywistości z użyciem myśli i uczuć.
* * *
Czwartek, dnia 10-go marca 2022-go roku
Na skórze cewki moczowej pojawiły się odparzenia od mokrych pieluszek. Teraz mam suche, a w nocy już aż tak bardzo się nie przemaczają. Cały czas powtarzam sobie, że wszystko jest dobrze, jestem silny i jestem już zdrowy. Dobrze, że w nocy mogę sobie pospać pomimo dwukrotnego wstawania do łazienki i przesiadywania w niej po pół godziny, a czasem i dłużej. Z bólem za pan brat. Tak w dzień jak i w nocy daje o sobie znać.
* * *
Sobota, dnia 19-go marca 2022-go roku
No i stało się. Tak bardzo miłe zaskoczenie, że aż trudno mi było uwierzyć. Najpierw jedna noc przespana prawie w całości, bo sześć godzin bez wstawania do łazienki, a pieluszki w połowie wykorzystane, a następnej nocy podobnie, czyli też kilka godzin ciągłego snu, ale pieluszki już całkiem suche. No i w dzień wielka ulga, gdyż rzadko korzystam z łazienki i ból prawie żaden. Ale ulga! A jeszcze kilka dni temu przeciekałem jak stare sito. Teraz to już jest o wiele lepiej.
* * *
Niedziela, dnia 20-go marca 2022-go roku
Pierwsza noc od ponad miesiąca bez pieluszek. Trochę się obawiałem, ale wszystko jest dobrze. I znów kilka nocnych godzin bez wstawania do łazienki. Tak bardzo się cieszę i z tego powodu, i za to jestem niezmiernie wdzięczny.
* * *
Poniedziałek, dnia 21-go marca 2022-go roku
W nocy skurcze lewej stopy, a dzisiaj, też po dłuższej przerwie leczyłem się za pomocą magnesów. Czuję, że to już tym razem wreszcie odzyskam zdrowie. Jeśli tylko to jest ten czas, to tak się właśnie stanie.
* * *
Niedziela, dnia 27-go marca 2022-go roku
Ślicznie dziękuję Boże Ojcze za szybko powracające zdrowie, za kilkugodzinny, nieprzerwany sen, za nie odczuwanie bólu, za to, że mogłem pójść na zakupy i znów zaczynam żyć jak wcześniej, bo jeszcze nie tak dawno w ogóle nie nadawałem się do życia a teraz życie do mnie wraca,
* * *
Poniedziałek, dnia 4-go kwietnia 2022-go roku
Od przedwczoraj znów się zaczęło: nasiliły się objawy i znów częste bieganie do łazienki. W nocy spokojnie, dało się pospać. Tylko 2 – 3 razy wstawałem do łazienki. Pieluszki wykorzystywane, lecz w bardzo małym stopniu. A już myślałem, że jak ostatnio czułem się tak świetnie, to już jestem zupełnie zdrowy. Ale to nic. Widocznie jeszcze trochę trzeba zaczekać. Niemniej jednak jestem pełen otuchy, bo jest całkiem dobrze. Ból daje o sobie znać, jednak nie jest już tak bardzo duży.
* * *
Czwartek, dnia 7-go kwietnia 2022-go roku
Objawy w dalszym ciągu nasilone. Ostatnie noce średnio przespane, wstaję po 2, 3 razy do łazienki. Pieluszki potrzebne. Trochę bólu, ale i tak jest o dużo lepiej niż poprzednio, kiedy mnie dopadło w marcu.
* * *
Niedziela, dnia 17-go kwietnia 2022-go roku
Od kilku nocy budzę się o trzeciej, czwartej lub piątej, czyli tylko raz wstaję do łazienki. I rzeczywiście, mogę sobie dobre pospać, a w razie czego to i w dzień odsypiam, tak jak wczoraj po południu. Sen to też lekarstwo.
* * *
Wtorek, dnia 19-go kwietnia 2022-go roku
Od dziś serenoę repens piję tylko raz dziennie, wieczorem przed pójściem spać.
* * *
Czwartek, dnia 21-go kwietnia 2022-go roku
Całą noc przespałem i przeleżałem w łóżku, bez wstawania do łazienki. Już nawet nie pamiętam kiedy ostatni raz tak było. Co z ulga, co za radość!
* * *
Niedziela, dnia 24-go kwietnia 2022-go roku
Kilka nocy z rzędu to wstawania tylko raz do łazienki około czwartej rano. A potem znów błogi sen. A czasem to i w dzień mogę odsypiać i też sobie smacznie pospać. Sen to też lekarstwo.
* * *
Sobota, dnia 7-go maja 2022-go roku
Poprzednia noc niemal w całości była nieprzespaną. Ból po usunięciu korzeni dwóch zębów nie ustępował, a głowa też dokuczała. Tej nocy zaś spałem już lepiej, pomimo dwukrotnego wstawania do łazienki. Dzisiaj też częste z niej korzystanie, ponieważ objawy dość znacznie się nasiliły. Znów piekący ból. Po południu troszkę pospałem. Już mniej piję serenoi repens. W końcu jestem już zdrowy! Cały czas powtarzam to sobie, więc na pewno to się urzeczywistni i tak się stanie. Amen.
* * *
Niedziela, dnia 8-go maja 2022-go roku
Wczoraj naprawdę się spodziewałem, że dzisiaj będzie dużo lepiej, a jest dużo gorzej. Przez cały dzień większy ból i często do łazienki. Dobrze, że w nocy pospałem, czego spodziewam się i po tej nadchodzącej.
* * *
Poniedziałek, dnia 9-go maja 2022-go roku
Ta noc, na całe szczęście nie była taka zła. Tylko dwukrotnie wstawałem do łazienki. A w dzień znów często z niej korzystam. Ból nie jest już tak duży i wyraźnie widać, ze choróbsko ciągnie resztką sił i ledwo zipie. Ha!
* * *
Środa, dnia 11-go maja 2022-go roku
Noc (druga z rzędu na kanapie) gorsza od poprzedniej, bo częściej do łazienki, (średnio co półtorej godziny) i większy ból, lecz dało się pospać. Torebka serenoi repens się kończy i to już ostatnia, bo więcej mam już jej nie kupować. Wiedziałem, że ta chwila kiedyś nadejdzie no i nadeszła.
* * *
Środa, dnia 18-go maja 2022-go roku
Ostatnie noce marnie przespane. Sen przerywany co dwie, półtorej i co godzinę. Dużo bólu. Spanie w ubraniu na kanapie. W dzień też często korzystam z łazienki i niewielkie wydalanie. Pocenie się przedramion. A już myślałem, że tym razem będzie dużo lepiej.
* * *
Czwartek, dnia 19-go maja 2022-go roku
W nocy trochę wysączenia moczu i dużo bólu – z przodu i z tyłu, jednak tylko dwa razy wstawałem do łazienki, więc poprawa, powolna, lecz jest coraz lepiej. Sporo wydzieliny z tyłu.
* * *
Piątek, dnia 20-go maja 2022-go roku
W nocy pobudka dwa razy i wykorzystane jedne pieluszki. Rano znów częściej do łazienki i trochę bólu. W dzień spokojniej. Może trochę odeśpię. Przez ostatnie kilka dni wydalanie małych grudek.
* * *
Sobota, dnia 21-go maja 2022-go roku
(Wczoraj jednak nie odespałem). A dzisiaj znów lepiej i noc całkiem dobrze przespana. Sen przerwany tylko dwukrotnie. A z łazienki korzystam też krócej.
* * *
Poniedziałek, dnia 30-go maja 2022-go roku
Wczoraj znów się zaczęło – od samego rana. Dużo wydalania i krwawienie po południu z tyłu, lecz szybko minęło, bo tego samego wieczoru. Noc przespana w ubraniu na kanapie i trzy razy pobudka do łazienki. Spory ból z tyłu i z przodu. W dzień ból mniejszy, ale i tak często korzystam z łazienki. Co około pół godziny. Nie wiem, czy tę noc też prześpię na kanapie.
* * *
Poniedziałek, dnia 6-go czerwca 2022-go roku (6 VI 2022)
Przez ostatnie doby sporo wydzieliny z tyłu i spory ból. Czasem jestem cały obolały, a szczególnie rano długo przesiaduję w łazience. Jednak tej nocy słodko pospałem, bo od godziny dwudziestej drugiej do prawie czwartej rano. A potem sobie jeszcze pospałem, po godzinnej przerwie na łazienkę, do prawie dziesiątej, chociaż sen był przerywany hałasem z zewnątrz i bólem. Jednak dzięki pieluszkom więcej snu i mniej bólu. Ból ostry i z obu stron. Ledwo chodzę.
* * *
Środa, dnia 22-go czerwca 2022-go roku
Ostatnie doby to ogromna ulga. Śpię właściwie całą noc, budzę się najwyżej tylko raz, żadnego bólu a w łazience nie spędzam dużo czasu. Jak dobrze, że jest tak dobrze. Zawsze sobie powtarzam, że jestem zdrowy, więc czas już na to. Dziękuję Bogu Ojcu za tą ulgę i każdemu lekarzowi, a przede wszystkim każdemu Lekarzowi Duchowemu.
* * *
Piątek, dnia 1-go lipca 2022-go roku
Dwie poprzednie noce przespałem na kanapie, bo objawy znów się nasiliły. Tej nocy spałem już w łóżku i z pieluszkami, a ból był największy. Teraz w dzień też dość często korzystam z łazienki. I znów na krok z domu ruszyć się nie mogę. Jestem silny i zdrowy.
* * *
Czwartek, dnia 8-go lipca 2022-go roku
Przez ostatnie doby znów spory ból i częste korzystanie z łazienki, tak w nocy jak i w dzień. Ciągle pieluszki – tylko w nocy. Dużo się pocę, jak wydalam mocz. Jednak tak bardzo często z łazienki nie korzystam. Czasem, to już nie wiem, co mam myśleć, bo ciągle medytuję, słucham nagrań, stale sobie powtarzam, że jestem już zdrowy, wyobrażam sobie białe światło, i wiem, że ten czas jest bardzo bliski, kiedy jestem całkowicie zdrowy. Dzisiaj rano też mnie bolało, ale na szczęście po medytacji ból minął. Dziękuję Boże Ojcze!
* * *
Sobota, dnia 23-go lipca 2022-go roku
Wczoraj po południu znów się zaczęło częste korzystanie z łazienki. Noc niespokojna i spory ból, jednak dało się pospać. Najpierw co godzinę, a nad ranem co dwie godziny wstawałem do łazienki. I było krwawienie z tyłu. A teraz od rana znów często do łazienki. Obfite pocenie. Nieznaczna poprawa, bo trochę lepsze udrożnienie i ciut mniejszy ból. Może mi się uda co nieco odespać w ciągu dnia.
* * *
Poniedziałek, dnia 25-go lipca 2022-go roku
Od poprzedniej nocy pieluszki i tej nocy też bardzo się przydały, bo więcej mogłem pospać, chociaż ból i tak spory, jak ostatnio, jednak nie tracę czasu w łazience i niemal od razu zasypiałem. Teraz rano znów częściej do łazienki, a od około 11-tej nieco się uspokoiło, lecz ból nadal dokucza. Udrożnienie poprawia się, aczkolwiek mogłoby nieco szybciej. Wczoraj po południu podrzemałem sobie może jakieś pół godziny.
* * *
Sobota, dnia 30-go lipca 2022-go roku
Cały czas pieluszki w użyciu każdej nocy i spory ból. Tej nocy pobudka o trzeciej, a później o szóstej. Dobrze pospałem. Rano leczenie za pomocą magnesów, już trzeci dzień z rzędu. Dzień za dniem bardzo powoli wydłuża się czas między korzystaniem z łazienki. Jednak też sporo bólu. Do końca roku mniej niż do jego początku. Czasami wydaje mi się, że to ponad moje siły, ale przecież nie mogę przeczyć samemu sobie.
* * *
Niedziela, dnia 31-go lipca 2022-go roku
Noc w całości przespana w łóżku i to bez przerwy, bo od godziny 23.30 do 5,30 – dzięki pieluszkom, a potem jeszcze dospałem do godziny 8-mej. Muszę ograniczyć jedzenie wieprzowiny i ryżu. Piwo piję raz na tydzień półtorej szklanki. Chciałoby się więcej i częściej, lecz bez kłopotu jestem w stanie przestrzegać i tego ograniczenia. Ból za każdym razem, a kiedy korzystam z łazienki i w dzień muszę się do niej spieszyć by zdążyć na czas.
* * *
Środa, dnia 10-go sierpnia 2022-go roku
Znów zaskoczenie, bo dopiero co poczułem się lepiej i przesypiałem po sześć godzin bez wstawania do łazienki, a tu ponownie nasilenie objawów. Znów pieluszki w użyciu w czasie trzech ostatnich nocy, ale ból na szczęście zelżał. W dzień, pomimo, że częściej korzystam z łazienki, to jednak przerwy są pół godzinne i dłuższe. Teraz też wydaje się, jakby pogorszenie mijało znacznie szybciej. Oczywiście, że tak jest, bo jestem silny i jestem już zdrowy! Dziękuję Boże Ojcze Jahwe!!!
* * *
Poniedziałek, dnia 22-go sierpnia 2022-go roku
Już od kilku dni nie korzystam z pieluszek. To znaczy założyłem je na noc, tę i poprzednią, lecz nie były potrzebne. Wolałem w nich spać i ciągle nie myśleć czy przypadkiem nie mam wstawać do łazienki. Objawy się nasiliły, ale są o wiele łagodniejsze niż jeszcze miesiąc temu. To co trwało całymi dniami, teraz skończyło się w zaledwie kilkanaście godzin. Co za ulga, co za ulga! A tej nocy z łazienki skorzystałem tylko raz i dobrze spałem.
* * *
Środa, dnia 31-go sierpnia 2022-go roku
Ostatnie trzy doby to znów męczarnia, zwłaszcza w nocy, bo średnio co godzinę musiałem korzystać z łazienki, a w dzień jeszcze częściej. A do tego ten palący, ostry ból na końcu, głównie w nocy za każdym oddawaniem moczu. A z wysiłku oblewam się potem – prawie za każdym skorzystaniem z łazienki. Może dzisiaj będzie trochę ulgi. Jednak za każdym razem, kiedy objawy się nasilają są one łagodniejsze, chociaż i tak bardzo męczące. W te dni piję więcej wody a mniej jem.
* * *
Niedziela, dnia 4-go września 2022-go roku
Minione doby były ciężkie. Dużo bólu, cierpienia, duże zmęczenie, mało snu. Odzyskuję siły. Teraz zaczyna być już lepiej, chociaż i tak jest to nadal męczące. Byle tyko lepiej spać i się wysypiać.
* * *
Środa, dnia 7-go września 2022-go roku
Największy ból jest w nocy, ale na szczęście tylko trzy razy i głównie w czasie wydalania ostatnich kropel moczu. W łazience nocami spędzam średnio po pół godziny, jednak w dzień dużo krócej. Dlatego wstaję późno, w okolicach dziewiątej. W dzień przerwy w korzystaniu z łazienki jeszcze nie takie długie, bo w granicach czterdziestu pięciu minut, a czasem nawet krótsze. W dalszym ciągu korzystam pieluszek. Dwa razy je zmieniam, lecz nie są już tak bardzo mokre. W dzień częste odczucie potrzeby udania się do łazienki, bo wewnątrz wszystko podrażnione, a to dlatego, że każdego dnia udrożnienie się poprawia.
* * *
Czwartek, dnia 22-go września 2022-go roku
Co za ulga, co za ulga! Ostatnio sypiam bardzo dobrze. Co najwyżej tylko raz wstaję do łazienki, dziś na przykład o 4:30 a potem znów smacznie sobie spałem. W dzień tak samo duża ulga i długie przerwy. Naprawdę ogromnie dziękuję Tobie Boże Ojcze! Bardzo, bardzo Tobie dziękuję!
* * *
Środa, dnia 28-go września 2022-go roku
Wczoraj krwawienie z tyłu a ta noc z pieluszką. Tylko jedna. Pobudka co półtorej, dwie godziny. Wstałem bardzo późno, bo dopiero przed dziesiątą. A teraz, godzina 21:50, jestem już dość senny. W dzień często biegałem, musiałem się spieszyć.
* * *
Czwartek, dnia 29-go września 2022-go roku
Tej nocy sporo bólu a mało snu. Nie spałem od pierwszej trzydzieści do czwartej, ale dzięki pieluszce nie musiałem wstawać do łazienki. Jednak cały dzień nie byłem w stanie pracować. W dzień bardzo często do łazienki.
* * *
Piątek, dnia 30-go września 2022-go roku
Ta noc nie tyle przespana, co przeleżana w łóżku – dzięki szmatkom. Jeszcze więcej bólu niż poprzedniej. No, ale lepiej tak niż miałbym cały czas wstawać do łazienki. Trochę podrzemałem, może ze trzy godziny. Tak bym chciał odespać w dzień. Dzisiaj mamy robić półkę pod telewizor, bo ekran komputera szwankuje, żeby Olivia mogła pracować.
* * *
Środa, dnia 5-go października 2022-go roku
Kilka ostatnich nocy to pobudka średnio co półtorej, dwie godziny i dokuczliwy, spory ból. Pieluszki ciągle w użyciu. W dzień już nie, ale czasem częstotliwość korzystania z łazienki jest większa. Ból też cały czas daje o sobie znać. Nie ma od niego wytchnienia ani w dzień, ani w nocy. Dopiero dzisiaj po południu trochę zelżał. Nabrzmienie, a z tyłu rozprężanie. Wydalanie małych grudek i dużo mazi. I tak przez ostatnie doby.
* * *
Niedziela, dnia 9-go października 2022-go roku
Ból za każdym razem, kiedy korzystam z łazienki. Każdej nocy korzystam z pieluszek, lecz tej nocy zawiodły. W dzień nieco spokojniej. Udrożnienie się poprawia, powoli, ale jednak.
* * *
Piątek, dnia 14-go października 2022-go roku
Czasem to beton zbrojony, tak się zatyka i z przodu, i z tyłu, a przy tym okropny, rozsadzający ból. W nocy podobnie, a już myślałem, że będzie pewna ulga. Przyszła, po kilku dobach. Teraz jest nieco łatwiej. Cały czas wydzielina z tyłu. Od dwóch dni bardzo płynna. Pieluszki cały czas w użyciu. Najpierw dwie, potem półtorej a teraz jedna w ciągu nocy. Pobudka co godzinę albo dwie. Wytrzymać tylko ten ból. Widocznie tak ma być. Cały czas sobie powtarzam, że ból zaraz minie, że udrożnienie już się poprawia, że jest coraz lepiej. Nie wiem ile jeszcze przede mną tego cierpienia, czy do końca tego roku, czy może dłużej? Cały czas żywię nadzieję na całkowite wyzdrowienie.
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go października 2022-go roku
Pojawiają się uśmiechnięte buzie. Ostatnie noce to cały czas pobudka co półtorej godziny i okropny ból na końcu wydalania moczu. I każdej nocy pieluszki w użyciu. Jednak ciągła poprawa. Powolna. Już trzeci tydzień tak mnie trzyma. Cały czas wydzielina z tyłu.
* * *
Środa, dnia 19-go października 2022-go roku
Pieluszki wciąż w użyciu, właściwie tylko jedne, ale i tak pobudka co półtorej godziny przez całą noc. Gwałtowne wyrywanie ze snu jest męczące, lecz ból na szczęście stopniowo maleje. Jednak po powrocie z łazienki nie od razu mogę zasnąć, bo wszystko jest podrażnione i boli, piecze, kłuje. Byle do końca tego roku.
* * *
Poniedziałek, dnia 24-go października 2022-go roku
Jaka ulga, w nocy wstawałem tylko dwa razy do łazienki i ból właściwie żaden. Trochę czasu jeszcze w niej spędzam, bo około dwudziestu minut, ale to naprawdę nic takiego. W dzień również długie odstępy.
* * *
Czwartek, dnia 27-go października 2022-go roku
Pierwsza noc od dłuższego czasu przespana bez pieluszek. A do łazienki wstałem tylko raz o godzinie trzeciej. To nic, że spędziłem w niej ponad dwadzieścia minut. Najważniejsza jest ciągła poprawa i prawie żaden ból. Oby tak dalej. A serenoa repens jest już w drodze, więc znów zacznę ją zażywać. Do końca roku nieco ponad dwa miesiące, tylko dwa miesiące.
* * *
Sobota, dnia 29-go października 2022-go roku
Noc przespaną w miarę, bo chociaż tylko raz wstałem do łazienki, (w której spędziłem czterdzieści minut) to i tak trochę się budziłem i nie mogłem spać. Jednak to nic, bo bez bólu i jest ogromna ulga. Czuję się wypoczęty. Bolą tylko barki i dłonie, nawet zwykłe uniesienie ramion doskwiera, lecz to drobnostka. Dzisiaj albo jutro powinna dotrzeć serenoa repens. A do końca roku coraz bliżej.
* * *
Poniedziałek, dnia 31-go października 2022-go roku
W dzień całkiem spokojnie a w nocy też całkiem dobrze. Chociaż się budzę, to i tak dopiero nad ranem wstaję do łazienki. A kilkugodzinny sen to jak w raju. Do końca roku dwa miesiące, 61 dni.
* * *
Sobota, dnia 5-go listopada 2022-go roku
Tej nocy też spokojnie, bo do łazienki wstałem dopiero nad ranem. Ta dolegliwość to już prawie żaden kłopot, chociaż w łazience najczęściej przesiaduję długie minuty, po 15 – 20 minut, a niekiedy i pół godziny. To nic, ale teraz najgorszy jest ból w barkach, nadgarstkach i lewej dłoni. Czasem z trudem utrzymuję dzbanek wody a w nocy ledwo mogę wspierać się na ramionach jak wstaję z łóżka. Ten ból utrzymuje się już około trzech tygodni. Czasem maleje, ale ciągle jest odczuwalny. Nie mogę zgiąć do końca małego palca lewej dłoni, a kciuki u obu też są sztywne. Zobaczymy, czy dane mi będzie kupić następne lekarstwo, też naturalne a składające się z pięciu składników. Podobno bardzo skuteczne.
* * *
Niedziela, dnia 6-go listopada 2022-go roku
Wczoraj, zanim położyłem się spać, pomyślnie przeszedłem następną próbę. Całą godzinę przesiedziałem w łazience, bo znów objawy się nasiliły, lecz tym razem jest o wiele łatwiej, bo udrożnienie cały czas dobre a bólu niewiele. Jednak ledwo wysiedziałem, bo było późno i przysypiałem, lecz potem spałem ciurkiem cztery godziny, więc nieźle sobie pospałem. A potem to już o szóstej i znów spanko do ósmej. A w ciągu dnia nawet ból barków i dłoni był jakby mniejszy. Jestem silny i zdrowy, już jestem zdrowy!
* * *
Wtorek, dnia 8-go listopada 2022-go roku
Już się obawiałem, że noc będzie gorszą, gdyż w dzień nasilenie objawów i częste bieganie do łazienki, co pół godziny. Spać położyłem się dopiero o północy, lecz na szczęście pospałem dwie godziny, a potem do piątej i prawie do ósmej. Pieluszki tylko trochę wykorzystane. A teraz w dzień udrożnienie już się poprawia. Wczoraj lekkie zaczerwienienie z tyłu, ale bardzo szybko się skończyło. Ból jest, lecz nie taki straszny. Znośny.
* * *
Poniedziałek, dnia 14-go listopada 2022-go roku
W nocy nawet i godzinę przesiaduję w łazience, ale pieluszki bardzo pomagają, bo więcej mogę sobie pospać. W dzień łagodniej, chociaż ból całą dobę jest odczuwalny – ostry, palący. Od kilku dni ciągłe udrażnianie, a od wczoraj większe odstępy czasu w korzystaniu z łazienki. Oby i w nocy tak było, bo ciągle mniej więcej co godzinę, najwyżej co dwie budzę się i wstaję do łazienki, choć nie za każdym razem.
* * *
Niedziela, dnia 20-go listopada 2022-go roku
Przyznam się, że trochę się obawiałem tych dni, bo ochłodziło się bardzo. Teraz mamy 13 stopni Celsjusza – w domu. A w nocy jeszcze mniej, lecz na całe szczęście nie muszę tak często korzystać z łazienki i w niej marznąć. Czasem całkiem długo w niej przesiaduję, no i te pieluszki. Ale i to się wyraźnie poprawiło, bo w nocy tylko jedne są wykorzystywane. Przestało też padać, więc lepiej powinny wysychać. Za dnia też duże odstępy w korzystaniu z łazienki i bez pieluszek. Już czasem mam naprawdę dosyć tej choroby i ciągle się pocieszam, że do końca roku już tak mało czasu zostało. W Egipcie ogromny postęp. To niesamowite jak szybko się tam wszystko ruszyło z miejsca.
* * *
Czwartek, dnia 24-go listopada 2022-go roku
Od dzisiaj zażywam nowe lekarstwo, ziołowe i nie powodujące żadnych skutków ubocznych. Prostalif. Mam przyjmować je co drugi dzień. W nocy wstałem tylko raz. Ból właściwie żaden. W dzień też spokojnie. Pieluszki suche. Dalsze udrożnienie. W łazience już tak długo nie przesiaduję. Ociepliło się. W domku ponad 18 stopni Celsjusza. Żyć nie umierać.
* * *
Czwartek, dnia 1-go grudnia 2022-go roku.
Znów wydzielina z tyłu, ale znacznie mniej niż poprzednio. Pieluszki suche. Dwie pobudki w czasie ostatnich nocy. To całkiem spokojnie, choć rano nie zawsze dosypiam, bo od piątej czasem już nie mogę zasnąć. Ciągle duży ból barków, dłoni, głównie lewej. W nadgarstku i przedramieniu. Czasem trudno mi utrzymać dzbanek wody.
* * *
Poniedziałek, dnia 12-go grudnia 2022-go roku
Stało się to, czego się spodziewałem. Pieluszek używam już drugą noc a tym razem rano, kiedy zaczęło bardziej się udrażniać z tyłu, pobrudziłem się. Na szczęście bardzo mało, ale w łazience spędziłem około godziny, by się umyć i uprać bieliznę i ubranie. Tak więc doszło do następnego przykrego doświadczenia. Widocznie tak miało być i ta próba musiała być moim udziałem, skoro przechodzę przez wszystkie trudności związane z tą dolegliwością. A i tak teraz jest już dużo łatwiej, bo ból znacznie mniejszy i zdaje się, że nasilenie objawów minie znacznie szybciej. Do końca tego roku pozostało 19 dni.
* * *
Środa, dnia 14-go grudnia 2022-go roku
Już kilka dni na czerwono z tyłu, cały czas wydzielina i kilka nocy z pieluszkami.
* * *
Czwartek, dnia 15-go grudnia 2022-go roku
Do końca tego roku pozostało 16 dni. Ta noc lepiej przespaną od poprzedniej. Od rana duże krwawienie z tyłu. Teraz wieczorem niemal ustało. Ale cały czas dużo wydzieliny. Ból taki sobie, ale dokuczliwy i męczący. W łazience spędzam teraz po 20, 25 minut.
* * *
Piątek, dnia 16-go grudnia 2022-go roku
Przez całą noc moczotok, ale na szczęście ból już dużo, dużo mniejszy, prawie wcale. Pierwsza część dnia też motoczok i dalsza poprawa. Już szmatek mi brakuje na pieluszki, ale na całe szczęście deszcz nie pada, choć był zapowiadany na dzisiaj, więc powinny zdążyć wyschnąć. Nie kupuję bo zawierają azbest. Do końca tego roku pozostało 15 dni.
* * *
Niedziela, dnia 18-go grudnia 2022-go roku
Do końca tego roku pozostało dni trzynaście – 13 dni. Noc przespana w marę dobrze. Wstawałem trzykrotnie, a dwukrotnie w łazience przesiadywałem po ponad 50 minut. Pieluszki w użyciu. Można je było wyżymać. W dzień też się wysiedziałem w łazience i trochę piekącego bólu, tak z przodu jak i z tyłu. A z tyłu też wydzielina i na czerwono. Teraz wieczorem prawie wcale. Wytrzymać, wytrzymać do samego końca…
* * *
Wtorek, dnia 20-go grudnia 2022-go roku
Noc spokojna, pieluszki suche. Trzykrotnie wstawałem do łazienki. W niej krótko. Bez bólu. Rano dłużej w łazience, bo pół godziny i trochę bólu na końcu. W dzień długie przerwy między korzystaniem z łazienki. Duża poprawa i ogromna ulga. Do końca tego roku 11 (jedenaście) dni.
* * *
Wtorek, dnia 27-go grudnia 2022-go roku
Do końca tego roku pięć dni. Pięć, pięć dni! Ostatnie noce spokojne, bez pieluszek. Ból właściwie żaden. W łazience spędzam tylko od kilku do kilkunastu minut. Jedynie ten ból barków i lewej dłoni. Czasem samo mycie dłoni sprawia ból.
* * *
Piątek, dnia 30-go grudnia 2022-go roku
Do końca roku dwa dni. W dalszym ciągu ból barków. Noc całkiem znośna.
* * *
Sobota, dnia 31-go grudnia 2022-go roku
Do końca roku jeden dzień. Nie odmówiłem sobie lampki cydru.
* * *
Niedziela, dnia 1-go stycznia 2023-go roku
Zaczyna się pogorszenie. Mniejszy ból barków i lewego przedramienia.
* * *
Piątek, dnia 6-go stycznia 2023-go roku
Trzecia noc z pieluszkami. Sporo bólu, ale wstaję tylko raz żeby je zmienić. Ból barków stale się zmniejsza. W dzień też często korzystam z łazienki, ale najważniejsze, że jest dalsza poprawa. Wczoraj dotarło następne opakowanie lekarstwa, czyli powinno starczyć do końca tego miesiąca.
* * *
Niedziela, dnia 8-go stycznia 2023-go roku
Wczoraj rano moczotok i tej nocy również. Ale dobrze sobie pospałem, bo do łazienki wstałem dopiero o czwartej. A dzisiaj po południu dłuższe przerwy w korzystaniu z łazienki. Od wczoraj męczy mnie przeziębienie. Głowa trochę boli i plecy. A jaka będzie ta noc? Jaki będzie jutrzejszy dzień? Czasem się lękam, lecz staram się wytrzymać, co jest możliwe tylko dzięki pomocy z Wysokości. Dziękuję. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 9-go stycznia 2023-go roku
Szósta noc z pieluszkami. Dwie wykorzystane. Można wyżymać. Jednak sobie pospałem, chociaż ból był większy niż poprzedniej nocy. Teraz w połowie dnia spokojnie, bo rano moczotok i długie przesiadywanie w łazience.
* * *
Wtorek, dnia 10-go stycznia 2023-go roku
Dziś od rana mnie gania do łazienki. A jak do niej wejdę to nie mogę wyjść, bo w nocy jak wszedłem po pierwszej, to wyszedłem po 40-stu minutach, a w dzień siedziałem w niej od dziesiątej do jedenastej, całą godzinę. Jednak duże udrożnienie, bo i spore wypróżnienie. W nocy tylko jedna pieluszka wykorzystana.
* * *
Środa, dnia 11-go stycznia 2023-go roku
No i 59 lat skończone. A wczoraj wieczorem to się zląkłem, gdyż nie tylko z przodu częste wydalanie, ale i z tyłu było dużo lepkiej wydzieliny, a do tego jeszcze krwawienie. Przykleiłem sobie papier toaletowy z tyłu. W nocy się przydał, lecz rano zawiódł. W nocy sporo bólu. Połowa nocy nieprzespana. Znów zator, a zapowiadało się tak dobrze. Jednak wszystko wskazuje na to, że to ozdrowieńcze nasilenie objawów. W dzień znów bardzo często korzystałem z łazienki. Wydalanie po kropelce. Po południu nieco się uspokoiło. Jednak nie na długo, bo znów to samo. Na szczęście ból znacznie mniejszy. A teraz wieczorem na nowo często biegam do łazienki.
* * *
Czwartek, dnia 12-go stycznia 2023-go roku
W nocy spory ból, piekący. Ale pospałem lepiej. Siedząc na muszli sedesowej przysnąłem i o mało z niej nie spadłem. W ostatniej chwili podparłem się rękami. A rano znów się pobrudziłem. Jedna pieluszka wykorzystana. W dzień bardzo często korzystałem z łazienki. Wyżynanie się ostatnich kropel moczu. Wydzielina z tyłu wodnista.
* * *
Piątek, dnia 13-go stycznia 2023-go roku
W nocy przy zmianie pieluszek skorzystałem z łazienki, co trwało godzinę. Rano ponad godzinę. Ból nieco mniejszy. Ale i tak paląca końcówka – trzy razy za jednym posiedzeniem. Dalsze udrożnienie. Pospałem sobie całkiem dobrze. Moczotok w nocy i w pierwszej części dnia, Potem już rzadziej korzystałem z łazienki. Wydzielina z tyłu w dalszym ciągu wodnista i jest jej całkiem sporo. Teraz wieczorem znów paląca końcówka.
* * *
Środa, dnia 18-go stycznia 2023-go roku
Jeszcze dwa, trzy dni temu rano przesiadywałem w łazience po godzinie, a każdej nocy spałem z pieluszkami. Teraz druga noc kiedy pieluszki nie były potrzebne a i rano krócej korzystam z łazienki. W dzień też dłuższe odstępy między oddawaniem moczu. Ból też dużo, dużo mniejszy, choć wciąż daje o sobie znać. Jednak teraz to prawdziwa ulga, bo w nocy budzę się około czwartej a potem około siódmej, ósmej. Da się żyć.
* * *
Środa, dnia 25-go stycznia 2023-go roku
Kilka nocy temu wstawałem do łazienki dwu, trzykrotnie i przesiadywałem w niej po godzinie, co najmniej. Teraz jest lepiej, bo wstaję około drugiej – trzeciej, a potem około siódmej rano i w łazience spędzam tylko pół godziny. A w dzień przerwy między korzystaniem z łazienki są długie. Trochę bólu przy wydalaniu końcowej stróżki, która za każdym razem pojawia się szybciej i łatwiej się wydala.
* * *
Poniedziałek, dnia 30-go stycznia 2023-go roku
Ponownie dwa, trzy razy w nocy do łazienki. Czasem spędzam w niej 40-30 minut. Mały ból na końcu. W dzień w łazience jestem krócej i rzadziej. A jednej nocy to spałem ciągiem całe sześć godzin. Już nie pamiętam kiedy tak było. Na szczęście jest bardzo ciepło jak na tę porę roku, a to ogromna ulga! Nadal leczę się dźwiękami, częstotliwością i to pomaga. Mój starszy syn wyszukał dla mnie takie nagrania w Internecie. Cały czas zażywam też Prostalife.
* * *
Środa, dnia 1-go lutego 2023-go roku
I znów się ochłodziło. W nocy było 10 stopni Celsjusza – w sypialni. Trzykrotnie wstawałem do łazienki i trochę się wymarzłem, bo za każdym razem przesiadywałem w niej po pół godziny, a rano po wstaniu całą godzinę. Wydzielina z tyłu, całkiem wodnista. Trochę bólu na końcu wydalania moczu. Duże wypróżnienie. W dalszym ciągu ostry ból w barkach i lewym przedramieniu. W nocy to dodatkowe utrudnienie żeby wstać do łazienki.
* * *
Czwartek, dnia 2-go lutego 2023-go roku
Znów mnie dopadło, lecz ponownie o wiele, wiele słabsze objawy, czyli poprawa jest ogromna. Cały czas słucham nagrań z leczniczymi częstotliwościami. Jednak największa niewygoda to z ubiorem, gdy jest zimno i mam na sobie cztery warstwy spodni, kilka warstw u góry, w tym dwie kurtki i trzeci taki gruby sweter (wełniak) z barankiem i kapturem. A kiedy biegnę do łazienki to szybko zrzucam kurtkę wierzchnią zostawiając drugą, tylko żeby usiąść na desce sedesowej to wszystko podwijam i tak robię, żeby to nie opadało i nie przeszkadzało podczas wycierania. Czasem się to rozplątuje, więc wcześniej muszę dobrze sprawdzać, czy to się dobrze trzyma. Do tego rękawy. Odpowiednio wcześniej muszę też pamiętać o ich podwinięciu przed umyciem rąk, ale nie za wcześnie, bo nadgarstki marzną. Często chowam dłonie między kalesony i spodnie, bo jak przychlodzi (tej nocy mieliśmy wewnątrz 8 stopni, w dzień zaś 13, wczoraj 11), to można się wymarznąć przesiadując w łazience i po pół godziny. Brrr… Muszę też uważać żeby przedramion nie trzymać na odsłoniętych udach, bo rękawy kurtki są lodowate od zewnątrz – tak samo jak deska do siedzenia. Jednak w nocy wymiękłem i włączałem sobie piecyk elektryczny, żeby uniknąć, uchronić się przed przeziębieniem. Teraz znów idę do łazienki, więc ponownie „zabawa” z ubraniem. I tak nawet kilkadziesiąt razy w ciągu kilku dni, aż objawy ustąpią, odpuszczą i znów jest trochę odpoczynku, ulgi.
* * *
Sobota, dnia 4-go lutego 2023-go roku
W nocy pospałem, choć ból większy. Pieluszki mocno nasiąknięte, podobnie jak poprzedniej nocy. Z trudem mogę wygramolić się z łóżka, bo barki wciąż bolą. A od rana ganiam do łazienki (tak jak teraz muszę się spieszyć…). Teraz na szczęście już nie przesiaduję tak długo w łazience.
* * *
Wtorek, dnia 7-go lutego 2023-go roku
W nocy co dwie godziny budził mnie ostry, palący ból. Jednak pospałem sobie nieco więcej niż nocy poprzedniej. Wciąż z pieluszkami. To już chyba szósta noc z rzędu, a od pięciu dni nie ma wody w kranie, bo wodociągi zmieniają rury. I wcale im się nie spieszy. Ludzie tracą cierpliwość i grożą protestami, chcą zatarasować ulice w mieście. Dziś drugi raz nałapaliśmy wodę, raptem odkręcili ją na pięć minut i to ledwie płynęła. Ciśnienie wystarczyło by dosięgnęła zaledwie pół metra wysokości…
* * *
Poniedziałek, dnia 13-go lutego 2023-go roku
Pierwsza noc od dłuższego czasu, kiedy pieluszki są suche.
* * *
Wtorek, dnia 28-go lutego 2023-go roku
Do wczoraj każdej nocy pobudka co cztery godziny – niemal z zegarkiem w ręku. Ostania noc (trochę się jej obawiałem, bo znów nasilenie objawów) w miarę spokojnie, bo pobudka po pierwszej, po trzeciej i przed szóstą, ale nawet dało się pospać. Mojej umiłowanej małżonki dzisiaj urodziny i minęły całkiem przyjemnie. Świętowaliśmy skromnie, lecz szczęśliwie i w spokoju. Dużo pracy i brak snu daje o sobie znać. Zobaczymy, jaka ta noc będzie, bo wieczorem znów często i szybko muszę biegać do łazienki. Jak dobrze, że już jest ciepło. (Znów krwawienie z tyłu). Jednak teraz (23:50) jakby się uspokaja. Oby przeżyć do rana. (Jestem w trakcie przepisywania sesji). Dobrze, że ból znacznie mniejszy. Co drugi, trzeci dzień słucham uzdrawiającej muzyki o odpowiedniej częstotliwości. Ogromnie pomaga.
* * *
Piątek, dnia 3-go marca 2023-go roku
Znów się zaczęło. Pierwsza noc z pieluszkami i duży ból. Wszystkiego spałem może pięć godzin.
* * *
Sobota, dnia 4-go marca 2023-go roku
Druga noc z pieluszkami, ale nawet nie takie ogromnie nasiąknięte. Dużo rozwodnionej wydzieliny z tyłu. Więcej pospałem. Sen to także lekarstwo. Wczoraj cały dzień moczotok. W łazience przesiadywałem i po pół godziny. Korzystałem z niej dłużej niż trwały przerwy między chodzeniem do niej. Czasem taki zator jak beton zbrojony a potem wydalanie moczu po kropelce. Też duży ból.
* * *
Poniedziałek, dnia 13-go marca 2023-go roku
Pierwsza noc bez pieluszek. Tylko trzykrotnie wstawałem do łazienki. Duży ból stawów, głównie w barkach i lewym nadgarstku. Utrzymanie litrowego słoika z wodą w lewej jest sporym wyzwaniem. (Piąty dzień bez lodówki. Jest w naprawie i ma być dopiero w piątek z powrotem w domu).
* * *
Czwartek, dnia 16-go marca 2023-go roku
W nocy bardzo bolesny moczotok i męczarnie przy wyżynaniu się ostatnich kropel moczu. Malo snu, częste wstawanie do łazienki. (Spałem na kanapie). Rano ulga – rozprężenie i odstrzał. Po południu oddawanie moczu przerywane w połowie i też częstsze korzystanie z łazienki. W dzień sporo odespałem, a teraz (kwadrans po północy) znów częstsze korzystanie z łazienki i trochę bólu. (Lodówka ma być z powrotem w sobotę rano).
* * *
Niedziela, dnia 19-go marca 2023-go roku
Lodówka wróciła, obtarta i trochę uszkodzona z zewnątrz, lecz naprawiona i dobrze działająca. Fachura zrobił dwa razy mniej niż obiecał, ale wziął za naprawę tak samo drogo, jak mówił. Pracy miał na dwie, trzy godziny, a lodówkę oddał po tygodniu, że niby tak długo naprawiał…
A co do mnie, to druga noc z rzędu z pieluszkami i bardzo mało snu. Duży ból – i w nocy i w dzień. Pierwszy raz się zdarzyło, żebym w jednym miesiącu dwa razy musiał spać w pieluszkach. Często słucham leczniczej muzyki a dzisiaj po raz pierwszy trzymając w tym czasie dwudziestościan. Teraz mam pieluszki i w dzień. A w czasie spotkania na Skypie wysiedziałem całą godzinę, choć wcześniej biegałem do łazienki co kilka, kilkanaście minut. Teraz się ochłodziło. W nocy też było zimno, a spać położyłem się dopiero po pierwszej. W dzień, jak na razie nic nie odespałem. Od jutro ma się zacząć ocieplać. Oby. A w przyszłym tygodniu ma już być jednego dnia i 40 stopni Celsjusza. Byle do wiosny.
* * *
Środa, dnia 22-go marca 2023-go roku
I zrobiło się cieplej, chociaż minione dni to dużo bólu i męki, również i w nocy, bo najpierw w pieluszki główna stróżka, a potem, po kilku minutach jeszcze ostatnia stróżka i też palący ból. Już na samą myśl, że trzeba kłaść się spać obawiałem się tego cierpienia. A przez ostatnie doby wydzielina z tyłu włóknista. Dzisiaj już prawie wcale. W nocy przepełniły się pieluszki, bo nie chciałem moczyć następnych szmatek, a musiałem prać ubranie. Od trzech dni się uziemiam. Z każdym dniem ulga. Starszy syn, jak chwilę się uziemiał powiedział, że czuje jak coś z niego uchodzi oraz odczuwał jakby prąd elektryczny, słaby, ledwie wyczuwalny, niskiego napięcia. Całymi godzinami jestem podłączony do ziemi i to rzeczywiście pomaga, tyle że wolno. Jednak jest poprawa, a to najważniejsze.
* * *
Niedziela, dnia 26-go marca 2023-go roku
W dalszym ciągu poprawa, bolesna, lecz postępuje dalej. Pierwsza noc bez pieluszek. To znaczy z pieluszkami, ale suche i od trzeciej nad ranem już ich nie założyłem. Potem nie spałem od szóstej do 7:30, a następnie wstałem o 10:10. Wczesnym popołudniem też pospałem. Dzisiaj było spotkanie grupy, więc kosztowało sporo energii. Znów mogę kłaść się spać bez obawy, że coś się wysączy albo zmoczy. Bez lepkiej wydzieliny z tyłu.
* * *
Poniedziałek, dnia 3-go kwietnia 2023-go roku
Tej nocy do łazienki wstawałem co godzinę. Ostatnie dni ciągle sporo bólu, utrzymujący się przez dłuższy czas nawet po wyjściu z łazienki. Powtarzający się rano moczotok. Znów wydzielina z tyłu. W dzień też częste korzystanie z łazienki. Dzisiaj rano wydalanie większych kawałków.
* * *
Niedziela Wielkanocna, dnia 9-go kwietnia 2023-go roku
Po zaledwie kilku dniach przerwy znów muszę używać pieluszek na noc i czasem w dzień. To czwarta noc, kiedy z nich korzystam. W nocy spory ból. W łazience spędzam nawet 40 do 50-ciu minut. Dużo wydzieliny, głównie wodnista a niekiedy włóknista. W dzień, w właściwie rano moczotok. I niewiele udaj mi się odespać, prawie wcale. Jednak w ciągu dnia coraz dłuższe odstępy między korzystaniem z łazienki. Byle wytrzymać. Kilka dni lało i zrobiło się chłodno. Teraz już przestało padać i nieco się ociepla. Szmatki się suszyły w łazience przy włączonym piecyku elektrycznym. Dzisiaj jest szansa, że wyschną na dworzu.
* * *
Poniedziałek Wielkanocny, dnia 10-go kwietnia 2023-go roku
Pieluszki w dalszym ciągu w użyciu. Sporo bólu w nocy. W dzień również, chociaż czasem dłuższe przerwy między korzystaniem z łazienki. W nocy nawet pospałem a i cieplej się też zrobiło. Dzisiaj większe przejaśnienia. Proroczy, dający zadzieję sen.
* * *Wtorek, dnia 11-go kwietnia 2023-go roku
Sporo bólu w nocy, gorzej niż minionej nocy. Na ogół ciężko mi się jest wygramolić z łóżka z powody dużego bólu barków. Nawet przeżuwanie chleba jest dla mnie bolesne, bo żuchwy sprawiają cierpienie. Dzisiaj w dzień duże nasilenie objawów i ostry ból, jak żyletki. To było rano, a teraz nieco się uspokoiło, ale i tak się zapiera przy wydalaniu i często biegam do łazienki, szybciutko do niej zmierzam. A poprzednie dni jak beton zbrojony, na początku nie mogłem wydusić nawet kropelki.
* * *
Środa, dnia 12-go kwietnia 2023-go roku
Myślałem, że to wczorajsza noc była ciężka, ale ta teraz to istny koszmar. Do pierwszej w miarę pospałem, a potem się zaczęło. Wstawanie co 5 – 10 minut i beton zbrojony, czasem nawet i kropelki nie mogłem wydalić. I tak do czwartej. Duży ból spowodowany rozpychaniem, nabrzmiewaniem i brakiem udrożnienia, Dużo wydzieliny z tyłu i krwawienie. To ozdrowieńcze nasilenie objawów. Było ciężko. Potem nieco przysypiałem. Dopiero rano rozprężenie i odstrzał. Trochę odespałem. Okład z mąki razowej na kości ogonowej i uziemienie boso na ziemi. W dalszym ciągu piję pokrzywę i sok z kiszonej kapusty.
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go kwietnia 2023-go roku
Każda noc z pieluszkami, ale tylko jednymi, bo drugie nie wykorzystane. Dużo bólu w dzień, w nocy zaś mniej. Dalsza poprawa, chociaż bolesne udrażnianie, zwłaszcza przy wyżynaniu się końcowych kropel moczu. Jeszcze dwa dni temu dużo wodnistej wydzieliny z tyłu, a teraz prawie wcale. Żadnego też wypróżniania. Staram się dużo pić wody i cały czas piję ziółka z pokrzywy. Kończą się pieniądze, a mamy jeszcze przeżyć dwa tygodnie. Nie zapłacimy rachunku za elektryczność, za Internet zaś tak.
* * *
Środa, dnia 19-go kwietnia 2023-go roku
Pierwsza noc od dłuższego czasu z niewykorzystanymi pieluszkami. A jeszcze poprzedniej nocy jedne pieluszki wykorzystane na całego. A dwie noce wcześniej, zanim położyłem się spać, to przez godzinę się męczyłem, żeby je sobie założyć. Ciągle się zsuwały. Aż w końcu się udało. Jednak spałem na wznak, żeby się przypadkiem nie zsunęły i udało się. Jednak nie najlepiej przez to spałem. Po czwartej rano (tylko raz) wstałem do łazienki, tak jak i tej nocy. Już nie proszę ani się nie modlę o zaoszczędzenie mi bólu, lecz o siły żeby go wytrzymać. A ostatnio znacznie zelżał. Wszystko to jest ogromną ulgą. Dziękuję!
* * *
Sobota, dnia 6-go maja 2023-go roku
Przez ostatnie doby duża poprawa – jeszcze dwa dni temu, bo teraz znów nasilenie objawów i druga noc z rzędu ledwie przespana. Poprzedniej nocy przespałem raptem jakieś trzy godziny, a tej nocy nieco lepiej, chociaż co godzinę, dwie budził mnie ból. Było też rozprężanie. I niestety, ale nie obyło się bez pieluszek. A już myślałem, że tym razem nie będą potrzebne. Jedne wytrzymały całą noc, ale od godziny piątej już nie spałem. Trudno, może się zdrzemnę w ciągu dnia, żeby nadrobić zaległości. Teraz od rana co kilka, kilkanaście minut korzystam z łazienki, a z początkiem dnia musiałem się do niej spieszyć. Oprócz tego cały czas ból barków i lewego przedramienia.
* * *
Poniedziałek, dnia 8-go maja 2023-go roku
Trzecia noc z pieluszkami. W nocy ból budzi mnie co godzinę, półtorej, a czasem nawet co 15, 20 minut. Moje „madejowe łoże”. Wczoraj, przed położeniem się spać lękałem się tego bólu i prosiłem w modlitwie o dodane mi sił, aby go wytrzymać. Bo skoro nie da się go uniknąć, to znaczy, że trzeba przez niego przejść. I tyle już lat żyję z tym bólem, że w końcu kiedyś zostawi mnie w spokoju, ale na razie trzeba dalej się z nim zmagać i wytrzymać. Teraz udrożnienie zaczyna się poprawiać i ból zelżał. Zobaczymy jaka będzie nadchodząca noc, czy będę mógł lepiej pospać.
* * *
Wtorek, dnia 16-go maja 2023-go roku
Pierwsza noc z suchymi pieluszkami. Po dziesięciu nocach ciągłej niewygody, bólu, obawy, niewygody, niewysypiania się znów ulga i wytchnienie. Ciągłe prane pieluszek (szmatki) oraz ich suszenie (czasem sporo padało), ciągłe przygotowywanie i zakładanie na noc to naprawdę sporo kłopotu i niewygody. Spać też nie jest z nimi łatwo, bo ciągle się pilnuję, żeby w nocy się nie zsunęły pod wpływem jakiejś nieostrożnej zmiany ułożenia ciała. Najczęściej śpię na wznak, bo wtedy jest najbezpieczniej, ale gorzej się wysypiam. Jednak poprzedniej i tej nocy budziłem się tylko dwukrotnie, więc wypocząłem. I jest duża poprawa, dalsze udrożnienie. W dzień również rzadziej korzystam z łazienki a ból jest mniejszy, choć stale obecny. Do tego brak powtarzalności, regularności. Jednej nocy mocno nasączone obie pieluszki, następnej – jedna tak a druga sucha. Następnej obie wykorzystane, ale w połowie. Kolejna noc to jedna mocno wykorzystana, druga zaś wcale. Potem obie średnio wykorzystane. A poprzedniej nocy jedna. Dlatego najpierw muszę się upewnić zanim przestanę z nich korzystać w nocy.
* * *
Poniedziałek, dnia 29-go maja 2023-go roku
Od wczoraj nasilenie objawów. Noc też niespokojna i pierwsza z pieluszkami. Ostry, palący ból pojawiał się nawet co 20 minut. A najczęściej co godzinę, półtorej. W dzień też często korzystałem z łazienki. Zobaczymy ile tym razem będzie „pieluszkowych „nocy.
* * *
Wtorek, dnia 30-go maja 2023-go roku
Druga noc z pieluszkami. Spać położyłem się dopiero o pierwszej, bo cały czas często korzystałem z łazienki. W nocy też sporo bólu i przerywany sen, ale pospałem lepiej niż poprzedniej nocy. W dzień od rana bardzo często korzystam z łazienki. Słabe udrożnienie. (Dopiero teraz, dochodzi godzina 17-sta, lekka poprawa. Już wolę nie myśleć jaka będzie ta noc. Dobrze, że w dzień ból nie jest taki duży.
* * *
Sobota, dnia 3-go czerwca 2023-go roku
Szósta noc z pieluszkami, ale teraz tylko jedne wykorzystane. Ból już mniejszy. W dzień częste korzystanie z łazienki, udrożnienie cały czas się poprawia.
* * *
Poniedziałek, dnia 5-go czerwca 2023-go roku
Ostatnich kilka nocy sporo bólu przy wydalaniu, wyrzynaniu ostatnich kropli moczu. Ból palący, piekący. Ale cały czas tylko jedne pieluszki są wykorzystywane. W dzień też dosyć często korzystam z łazienki, jednak przerwy powoli są coraz to dłuższe. Niewielkie wypróżnianie. Brak kasy na lekarstwa, ale widocznie tak ma być.
* * *
Wtorek, dnia 6-go czerwca 2023-go roku
W nocy dwie pieluszki mocno nasączone, ale ból nieco zelżał. W dzień też nieco rzadziej korzystam z łazienki. Dobrze, że jest już ciepło, zwłaszcza w nocy, bo ostatnio godzinę przesiedziałem w łazience.
* * *
Piątek, dnia 9-go czerwca 2023-go roku
Po jedenastu (11) nocach z pieluszkami wreszcie nadeszła ta bez nich. Ale ulga. Do łazienki wstawałem tylko dwukrotnie, co też bardzo mile mnie zaskoczyło. W dzień również nie tak znowu często korzystam z łazienki. Jeszcz trochę bólu, lecz dużo mniejszy, na szczęście.
* * *
Czwartek, dnia 15-go czerwca 2023-go roku
Tej nocy dużo sobie nie pospałem, ale na całe szczęście udrożnienie cały czas znośne, chociaż w nocy długo przesiadywałem w łazience i sporo było przy tym bólu. W dzień jednak łatwiej, lecz spore krwawienie z tyłu. Zobaczymy, jaka będzie ta noc, czy sobie pośpię lepiej. W dalszym ciągu bardzo uciążliwy ból stawów i szyi. W tych dniach występują kilkugodzinne przerwy w dostarczaniu energii elektrycznej. Już trzeci dzień z rzędu mamy wymuszoną przerwę w pracy. Zobaczymy jak będzie jutro i czy w końcu mojej żonie dane będzie rozpocząć korepetycje z córką sąsiadki. Lato w pełni, upalne dni.
* * *
Czwartek, dnia 22-go czerwca 2023-go roku
Wczoraj najdłuższy dzień w roku – Święto Kupały. A w nocy do łazienki wstawałem trzykrotnie. W dzień korzystałem z niej częściej. Za każdym razem spory piekący ból. Udrożnienie czasem lepsze a czasem gorsze. Uciążliwy i doskwierający ból barków w nocy i w dzień. Upały. I te ciągłe awarie. Nie dość, że brak elektryczności, to zdarza się i brak połączenia z Internetem. Na szczęście jest to krótkotrwałe, lecz ostatnio awarie zdarzają się każdego dnia i to nawet dwa, trzy razy w ciągu doby. Nam nie jest tak źle, bo nie mamy klimatyzacji, natomiast sąsiedzi więcej cierpią przyzwyczajeni do niej na co dzień.
* * *
Piątek, dnia 23-go czerwca 2023-go roku
Tej nocy znów się obawiałem, gdyż przed położeniem się spać musiałem częściej korzystać z łazienki. Najpierw położyłem się na kanapie, bo łatwiej mi z niej wstawać do łazienki niż z łóżka. Myślałem też o założeniu pieluszek. Jednak po północy trochę się uspokoiło i przeniosłem się na łóżko. Budziłem się mniej więcej co godzinę a nad ranem rzadziej i dało się pospać. Udrożnienie się poprawia, choć na samym końcu wydalania moczu wciąż ten przykry i nieprzyjemny, piekący ból. Tak bym chciał móc uzbierać trochę pieniędzy i udać się do znachora, żeby w końcu być zdrowym, bo też i sztywnienie stawów coraz bardziej daje o sobie znać w sposób aż nadto nieprzyjemny.
* * *
Poniedziałek, dnia 26-go czerwca 2023-go roku
Trochę się obawiałem przyznać, ale wszystko wskazuje na to, że już drugie nasilenie objawów mija bez używania pieluszek. Tak duża poprawa bardzo cieszy. Jednak wciąż ból w końcówce. W nocy dwa, trzy razy wstaję do łazienki, a w dzień korzystam z niej średnio co godzinę. Najczęściej jestem w niej po kilkanaście minut. Tylko ten ból stawów, zwłaszcza barków – obecny przy każdym niemal poruszeniu ramion. Moja umiłowana małżonka już wyszukała jakiegoś znachora w naszym mieście. Nawet nie taki drogi. Tak bardzo chcę do niego się udać.
* * *
Wtorek, dnia 27-go czerwca 2023-go roku
Dwie, trzy godziny nieprzerwanego snu i mogłem sobie dobrze pospać. O północy, o drugiej i przed piątą wstawałem tej nocy do łazienki. Też trochę bólu, ale chyba udrożnienie znów się poprawia.
* * *
Czwartek, dnia 29-go czerwca 2023-go roku
Z tyłu wydzielina a z przodu trudności z wydalaniem moczu. Na szczęście teraz późną porą poprawa, bo w dzień dość często korzystałem z łazienki. Teraz już nawet sam nie wiem czy gorszy ból w łazience czy stawów, zwłaszcza barków, co i w nocy dokucza a spać nie daje.
* * *
Poniedziałek, dnia 3-go lipca 2023-go roku
W nocy to nawet ból barków jest gorszy od tego pierwszego. A do łazienki wstaję co dwie godziny. I tak przez ostatnich kilka nocy.
* * *Wtorek, dnia 11-go lipca 2023-go roku
Ostatnie dwie noce ogromna oprawa i ulga, gdyż śpię nawet 3-4 godziny bez wstawania do łazienki. A wcześniej przez szereg nocy pobudkę miałem co godzinę a najwyżej dwie i długo przesiadywałem w łazience. Jednak stale utrzymuje się ból barków, zwłaszcza w nocy. Za każdym razem kiedy sięgam do twarzy czy choćby szyi, jest to okupione ostrym bólem. Nawet podkoszulki nie mogę sobie zdjąć przez głowę, żeby mnie nie bolało. Jednak dzięki pomocy mojej żony jest mi o wiele, wiele łatwiej. Cały czas nie mogę też spać na boku z tego samego powodu. Dawniej nie mogłem spać na wznak, a teraz już musiałem do tego przywyknąć.
* * *
Czwartek, dnia 13-go lipca 2023-go roku
Znowu mnie dopadło. Nasilenie objawów daje się we znaki. Tak wczoraj jak i dzisiaj w dzień duża przewałka, częste wypróżnianie i trochę rozwolnienia żołądka. Bolesne wydalanie ostatnich kropelek moczu. Znów zatkane jak beton zbrojony. A noc nie najlepsza. Już się martwiłem, że bez pieluszek się nie obejdzie. A wszystkiego spałem może półtorej godziny. I też często wstawałem do łazienki. Spałem na kanapie a do łóżka położyłem się dopiero przed czwartą. I tak nie mogłem spać. Odespałem nieco w dzień, a teraz wczesnym popołudniem też często biegam do łazienki. Jak tylko nadarzy się taka możliwość, to od razu udałbym się do dobrego znachora. Jeszcze nigdy tak nie było żeby od pierwszej nocy było tak ciężko. Już pełne osiem lat tych zmagań. Jest jednak światełko w tunelu, bo jeszcze nie tak dawno czy to pogorszenie, czy to poprawa – to trwało całymi dniami, a teraz to jest kwestia godzin.
* * *
Piątek, dnia 14-go lipca 2023-go roku
Im więcej wydzieliny z tyłu tym mniej wydalania z przodu. I niestety, już dawno nie dostałem tak do wiwatu jak ostatniej doby. Myślałem, że ta noc będzie już dużo lepsza. Wymęczyłem się bardzo, gdyż do łazienki wstawałem co… 10 – 15 minut. Co przysnąłem to już musiałem wstawać. Zaspany, półprzytomny, ale na szczęście pierwsza część nocy bez większego bólu i krótko w łazience. Dopiero potem ostry, ale krótki ból. Całą noc popijałem wodę. Ale nie mogłem się wyspać. W dzień chciałem odespać, ale niewiele się udało, gdyż tak samo, co kwadrans i co 10 minut wyrywałem się ze snu. Myślałem o użyciu pieluszek, ale jakoś nie mogłem się zdecydować, bo żołądek miałem jakiś ciężki i bałem się pobrudzić. Jednak szczęśliwie udało się przeżyć – jedynie dzięki pomocy z Wysokości. Aha, bolały mnie obydwa boki, lecz ból stawów znacznie zelżał i mogę już spać na boku, jednym i drugim. Wczoraj obiad zjadłem na kolację, a dziś śniadanie na obiad, bo wstałem około godziny 16-tej.
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go lipca 2023-go roku
Ostatnie cztery doby to było istny koszmar. Pierwsza noc niemal nie przespana, drugiej nocy wstawanie do łazienki co 10-15 minut i przysypianie na kilka chwil między tymi pobudkami. Trzecia noc to palący ból co pół godziny, a czwarta, nad ranem to rwący ból w lewym boku. Przy każdym wydalaniu moczu i zwiększonym wysiłku przy słabym udrożnieniu bolało mnie niemiłosiernie. Ból tak jak przy kolce, tyle że rozległy. Bałem się korzystać z łazienki. Już naprawdę myślałem, że nie wytrzymam i prosiłem Najwyższą Instancję o pomoc i ulgę. I stał się cud! Jeszcze tego samego dnia po południu ból ustąpił jak ręką odjął! Nie mogłem w to uwierzyć. Mało tego, nawet ból stawów, zwłaszcza barkowych prawie w całości ustąpił. Wszystkim Istotom Duchowym, które mi w tym pomogły kilkakroć za to pięknie podziękowałem. A jeszcze wczoraj nie nadawałem się do życia, gdyż byłem bardzo osłabiony i starałem się odespać braki snu. Cały dzień przeleżałem w łóżku i na kanapie. Ani razu nie włączyłem komputera, tylko na spotkanie grupy, i cały dzień nic nie jadłem. A ta noc była już o wiele lepszą i całkiem dobrze się wyspałem, wypocząłem.
* * *
Czwartek, dnia 20-go lipca 2023-go roku
Czwarta noc z pieluszkami, a właściwie to były trzy noce, gdyż tej ostatniej pieluszki nie zostały wykorzystane, a zatem następna ogromna poprawa. O jak dobrze. I tylko raz wstałem do łazienki. Ciśnienie też większe podczas wydalania moczu. W dzień kilkugodzinne odstępy między korzystaniem z łazienki. Ból prawie żaden, znikomy. Wielka ulga, już prawie zapomniałem jak to jest, kiedy nie doświadcza się tych męczarni. Tylko, że ramiona znów zaczynają boleć i w rękach trudno utrzymać różne przedmioty, nawet te niezbyt ciężkie.
* * *
Poniedziałek, dnia 24-go lipca 2023-go roku
Poprzedniej nocy do łazienki wstawałem co półtorej – dwie godziny, ale i tak mogłem pospać. Jednak martwiłem się jaka będzie ta noc. Zupełnie niepotrzebnie, gdyż korzystałem z łazienki tylko dwukrotnie i to w miarę krótko. W dzień tak samo, nawet trzygodzinne odstępy między korzystaniem z łazienki. Tylko ten ból stawów, znów daje o sobie zna i to od kilku dni. Boli też lewy nadgarstek i dłoń. Dobrze, że mogę spać na boku. Łatwiej mi zasypiać.
* * *
Środa, dnia 26-go lipca 2023-go roku
Tylko dwa razy wstaję w nocy do łazienki i jestem w niej tylko kilka – kilkanaście minut. Trochę piecze na końcu wydalania moczu, ale w dzień też jest ulga dzięki długim odstępom w udawaniu się do łazienki. Jednak ból barków cały czas daje o sobie znać, czasem bardzo, zwłaszcza przy zdejmowaniu przez głowę podkoszulki. Wtedy prawy bark bardzo mnie boli wraz z ramieniem.
* * *
Poniedziałek, dnia 31-go lipca 2023-go roku
Dziś z łózka zwlokłem się w południe a śniadanie skończyłem jeść o 14-tej, bo znów co 10 minut do łazienki. Są też i nieco dłuższe przerwy, ale niewielkie wydalanie. W nocy, tej poprzedniej pobudka co 2 godziny, a tej nocy co godzinę, półtorej. Zobaczymy, jaka będzie następna, bo teraz udrożnienie w dalszym ciągu nie za dobre.
* * *
Wtorek, dnia 1-go sierpnia 2023-go roku
Pierwsza noc z pieluszkami. Trochę piekącego bólu i trochę snu. Obfite pocenie się ramion i szyi w czasie korzystania z łazienki. I tyle co kot napłakał tego wydalania moczu. Całe szczęście, że żaden bok mnie nie boli, chociaż zaczynały o sobie dawać znać. Cały żywię nadzieję, iż w końcu nasilenie się objawów przebiegnie łagodnie, a przede wszystkim w końcu będę zdrowy!
* * *
Czwartek, dnia 3-go sierpnia 2023-go roku
Tej nocy jak i poprzedniej dużo bólu i cierpienia. W sumie ostatnie dwie doby. Na początku wydalania brak udrożnienia, zatyka się jak beton zbrojony. Jednak nad ranem tej nocy większe udrożnienie i nawet mogłem nieco pospać, miłe zaskoczenie, a w dzień coraz dłuższe przerwy, choć nadal rozsadzający ból. Całe szczęście w żadnym boku nie pojawia się ból jak kolka, chociaż jakby zaczynał dawać o sobie znać. Jestem cały obolały i niewiele mogę zrobić a do tego dochodzi zmęczenie, niewyspanie. W nocy ogromne pocenie się, siódme poty. Dużo wodnistej wydzieliny z tyłu. Udrożnienie się poprawia, lecz bardzo powoli. Na śniadanie zjadłem tylko kawałek arbuza, tak jak i wczoraj. Może dlatego miałem rozluźnienie żołądka i biegunkę.
* * *
Sobota, dnia 5-go sierpnia 2023-go roku
Wczoraj dopadł mnie ból kolki. Bardzo wstrętny. I w nocy też. To piąta noc z pieluszkami. Poprzednie cztery pieluszki (każdej nocy użyta jedna) nasączone w połowie. Tym razem dwie pieluszki, a druga bardzo nasiąknięte, tak, że można było ją wyżymać. Nic nie szkodzi, bo najważniejsze udrożnienie. Teraz już bez siłowania się żeby wydalać pierwsze, pojedyncze krople, bo od razu duża strużka. Dopiero na końcu, wydalanie ostatnich kropelek trochę z oporami. Ponownie jestem ogromnie wdzięczny za siły w przetrzymaniu tego wszystkiego i za taką ulgę. Dziękuję, dziękuję!!!
* * *
Niedziela, dnia 6-go sierpnia 2023-go roku
Duża ulga, gdyż na początku wszystko łatwo i bezboleśnie, dopiero na końcu z trudnościami i piekący ból. Ostatnie doby to od godziny a najczęściej po pół w łazience. Szósta noc z pieluszkami, ale dzięki temu do łazienki wstałem dopiero około piątej. Cały czas powtarzam sobie, że jestem silny i już jestem zdrowy – teraz, w tym czasie.
* * *
Sobota, dnia 11-go sierpnia 2023-go roku
Już cztery noce bez pieluszek. Staram się dużo spać, bo sen to też lekarstwo. Chociaż w nocy korzystam z łazienki dwa, trzy razy to w dzień są długie przerwy i nie męczę się już tak w łazience. Wolę też nie myśleć co się będzie działo jak będzie nasilenie objawów. Mam cichą nadzieję, że będzie dobrze. Tak bardzo tego chcę, żeby było bez bólu i bez cierpienia.
* * *
Poniedziałek, dnia 14-go sierpnia 2023-go roku
Ta noc, pierwsza od bardzo długiego czasu, kiedy ani razu nie wstawałem do łazienki! Co prawda budziłem się co jakiś czas, lecz co za ulga, co za ulga! Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!
* * *
Środa, dnia 16-go sierpnia 2023-go roku
Tak jak w nocy to tak samo i w dzień długie przerwy między korzystaniem z łazienki i wcale nie spędzam w niej tak dużo czasu. Już bardzo krótko to trwa, jakbym był zupełnie zdrowy!
* * *
Sobota, dnia 19-go sierpnia 2023-go roku
Ponowne nasilenie objawów. Obfite pocenie. Dwie noce źle przespane, jednak ból jest o wiele mniejszy. Męczy jednak częste korzystanie z łazienki, ale pocieszające jest to, że nie muszę korzystać z pieluszek. Gorzej przez to śpię, lecz nie trzeba ich ciągle prać. Teraz w dzień jakby spokojniej, gdyż powolutku udrożnienie zaczyna się poprawiać.
* * *
Niedziela, dnia 20-go sierpnia 2023-go roku
Jednak ta noc była pełna bólu i nie obyło się bez pieluszek. Korzystałem z nich tylko przez połowę nocy, gdyż potem rozluźnienie żołądka. Również bardzo się pociłem. Trochę odespałem – prawie do południa, a potem się znów zaczęło częste kursowanie do łazienki. Więcej wydalania z tyłu niż z przodu. Rozpychający ból. Zobaczymy, jaka będzie ta nadchodząca noc…
* * *
Poniedziałek, dnia 21-go sierpnia 2023-go roku
W nocy znów duży ostry, piekący ból. Nawet co kilkanaście minut. Madejowe łoże. Zużyte dwie pieluszki, mocno nasączone. Niewielka ulga dopiero rano, więc trochę odespałem, gdyż odstępy w korzystani z łazienki były nawet godzinne. Z łóżka zwlokłem się dopiero około jedenastej. A w dzień też duży ból. Przerwy stały się krótsze. Cały czas piję dużo wody.
* * *
Wtorek, dnia 22-go sierpnia 2023-go roku
W połowie nocy rozluźnienie żołądka. Na całe szczęście zostałem skierowany do łazienki, bo inaczej łóżko byłoby zabrudzone. Też dużo bólu i sen przerywany. Tak samo późno wstałem.
* * *
Niedziela, dnia 27-go sierpnia 2023-go roku
Znów odpuściło, gdyż noc bez pieluszek. To znaczy z pieluszkami, lecz niewykorzystana. I w dzień też ulga, mniejszy ból i w miarę długie odstępy w korzystaniu z łazienki. Znów ulga. Dużo łatwiej.
* * *
Niedziela, dnia 3-go września 2023-go roku
Cały czas bardzo dokuczliwy i uciążliwy ból stawów, lecz na całe szczęście tylko raz wstaję w nocy do łazienki. Czasem długo w niej przesiaduję, ale mały ból.
* * *
Poniedziałek, dnia 4-go września 2023-go roku
Po bardzo długim czasie całą noc przeleżałem w łóżku, ani razu tej nocy nie wstawałem do łazienki. Jak wspaniale! Dziękuję!
* * *
Piątek, dnia 8-go września 2023-go roku
Następną całą noc przeleżałem w łóżku. Co prawda budziłem się dość często z powodu bólu stawów, lecz wolę to od częstego korzystania z łazienki. W dzień też spokojnie. Cały czas sobie powtarzam, że już jestem zdrowy i wolę nie myśleć o pogorszeniu mojego zdrowia.
* * *
Środa, dnia 13-go września 2023-go roku
Dziś znowu się zaczęło – częściej do łazienki. Już zaczynam się martwić jaka będzie nadchodząca noc i następne…
* * *
Czwartek, dnia 14-go września 2023-go roku
W nocy nawet spokojnie, gdyż do łazienki wstałem tylko o drugiej, a potem po piątej. Jednak w dzień się zaczęło – częściej i dłużej. Teraz późnym wieczorem z tyłu na czerwono.
* * *
Sobota, dnia 16-go września 2023-go roku
Noc była ciężka. Ból co kilkanaście, kilkadziesiąt minut do samego rana. Niewiele pospałem. W dzień to samo, do łazienki kursowałem co kilkanaście minut. Też trochę bólu. Dziękuję za dodawanie mi sił i pomoc w wytrzymaniu tego wszystkiego.
* * *
Niedziela, dnia 17-go września 2023-go roku
Już myślałem, że nie przeżyję tej noc. Nieznośny ból co kilkanaście minut a do tego rwący ból w jednym i drugim boku. Nawet nie zmrużyłem oka do godziny mniej więcej trzeciej nad ranem. Dopiero wtedy przyszło rozprężenie i mogłem nieco pospać. Zużyte trzy pieluszki. Przed południem chciałem sobie dospać, lecz nic z tego, gdyż z łazienki korzystam co kilkanaście minut. Jednak stała poprawa.
* * *
Poniedziałek, dnia 18-go września 2023-go roku
Trzecia noc z pieluszkami. Mniej bólu więcej snu. Wczoraj nie mogłem się nadziwić, że pomimo tego, jak mało spałem to nie byłem senny przez cały dzień i nic nie odsypiałem. A przez ostatnie dwie doby dużo rozwodnionej wydzieliny z tyłu. Dziś dalsza poprawa.. Większe udrożnienie i rzadziej korzystam z łazienki, lecz na początku beton zbrojony i dopiero po długiej chwili zaczyna się wydalanie moczu. Na całe szczęście rwący ból w boku, jednym i drugim, ustał. W łazience spędzam teraz po kilkanaście minut.
* * *
Środa, dnia 20-go września 2023-go roku
W nocy zaskakująca poprawa udrożnienia i mniejszy ból. Nawet pospałem. Ale i tak spędziłem godzinę w łazience. W dzień w miarę, chociaż na początku duże zaparcie za każdym razem. Jednak już bez tak długiego korzystania z łazienki. Wydzieliny z tyłu prawie nie ma. Ta noc powinna być już bez pieluszek.
* * *
Sobota, dnia 23-go września 2023-go roku
Druga noc z rzędu w miarę przespana, ponieważ do łazienki wstawałem co półtorej, dwie godziny i długo w niej nie przesiadywałem. Mały ból na końcu, tyle co nic. Z tyłu nie ma już wydzieliny. W dzień spokojnie. Oj, jak dobrze.
* * *
Czwartek, dnia 28-go września 2023-go roku
Chociaż ostatnich kilka nocy pobudka co półtorej, dwie godziny to jednak da się pospać. Cały czas piekący ból na końcu wydalania, tak w dzień jak i w nocy oraz dotkliwy ból stawów, który też nie pozwala spać. Jak ułożę się na boku, to wkrótce muszę ułożyć się inaczej, bo stawy barkowe bardzo bolą. A zmiana położenia kosztuje dużo wysiłku i też jest dodatkowy ból. Ale w dzień jakby zelżał.
* * *
Niedziela, dnia 1-go października 2023-go roku
Chociaż w nocy wstałem tylko raz do łazienki, to i tak niewiele pospałem z powodu bólu stawów. A poza tym zasnąłem wieczorem i spasałem między godziną 19-tą a 23-cią, więc nie byłem już taki senny. Zasnąłem dopiero około trzeciej nad ranem. Olivia też nie mogła spać. W dzień wydalanie grudek, tak samo jak w ostatnich dniach.
* * *
Środa, dnia 4-go października 2023-go roku
Ostatnie doby to częstsze korzystanie z łazienki w dzień, gdyż nasiliły się objawy, lecz w nocy na szczęście rzadko wstawałem do łazienki – tylko raz. Dopiero tej nocy częściej, bo co półtorej, dwie godziny. A w dzień jeszcze częściej chodziłem za potrzebą. Zobaczymy jak będzie tej nocy. Ile zdołam posapać i jak się wyspać…
* * *
Sobota, dnia 7-go października 2023-go roku
Tak jak w ciągu ostatnich dni nasilenia objawów częściej korzystałem z łazienki, tak w nocy jakimś cudem wstawałem do niej nie tak często. Dopiero poprzedniej nocy się zaczęło. Znów duży opór i ból, co godzinę, lecz nie korzystałem z pieluszek i ledwo co pospałem. Tej nocy zaś nie omieszkałem ich używać i na całe szczęście. Zaczęło się udrażnianie i trzy zestawy pieluszek zostały wykorzystane. (Jeden zestaw składa się z kilku szmatek, więc na jedną pieluszkę.) Też dużo palącego bólu. Do drugiej właściwie nie spałem. Zobaczymy jak będzie w dzień, bo na razie i co pół godziny chodzę do łazienki. Teraz to nawet kwestia godzin jak widać poprawę. Aha, i ochłodziło się, czyli trudniej wygrzebać się z łóżka, bo więcej przykryć, narzuta, szlafrok, poncho. Jestem tak słaby i niewyspany, że chyba nic dzisiaj nie będę robić.
* * *
Niedziela, dnia 8-go października 2023-go roku
W dzień dłuższe odstępy czasu, ale za to dłużej też przesiadywałem w łazience z powodu ostatnich stróżek moczu. Nawet też odespałem, chociaż noc całkiem, całkiem. Pieluszek tylko dwa zestawy, ale za to duża poprawa udrożnienia i na szczęście ból zelżał, odpuścił. A w nocy wstałem tylko raz, a potem rano. Aha, dzisiaj następna dobra nowina. Leczenie energią na odległość. Oj, jak dobrze, jak dobrze. Znów nadzieja wstąpiła w me serce. Oby to już tym razem..
* * *
Wtorek, dnia 10-go października 2023-go roku
Ostatnie doby to długie przesiadywanie w łazience, po pół godziny. Najgorzej w nocy, bo chce się spać. Tej nocy wstawałem co godzinę żeby skorzystać z łazienki, ale spałem już bez pieluszek. W dzień może nieco odeśpię. Dziś jest już cieplej a jutro ma się wypogodzić i znów będzie widać Słońce.
* * *
Czwartek, dnia 12-go października 2023-go roku
W nocy były trzy (3) pobudki do łazienki. A w dzień nawet kilkugodzinne odstępy między oddawaniem moczu i krótsze przebywanie w łazience. Ból też prawie żaden. Tym razem tylko trzy (3) noce z pieluszkami.
* * *
Piątek, dnia 20-go października 2023-go roku
W nocy trzy, cztery pobudki do łazienki. W dzień też rzadko z niej korzystam. Końcowa stróżka nie zawsze się pojawai, a jak jest to piekąca. Najgorszy wciąż ból stawów. Powinienem pić wodę z kolagenem. Dzisiaj o tym zapomniałem. Ale skończyłem przepisywanie przekazu Duchowego Opiekuna Ziemi. A zatem to już sama końcówka tego czasu. Jak dobrze, jak dobrze.
* * *
Wtorek, dnia 24-go października 2023-go roku
Ostatnie doby to znów korzystanie z łazienki co kwadrans mniej więcej w dzień, a co dwie godziny jednej nocy. Następnej coraz częściej, aż w końcu minionej nocy spałem z pieluszkami. Dużo bólu i rozprężenia. Łóżko ocalone. Teraz w dzień większy zator, lecz powoli ustępuje. Niewiele co pospałem. Walka ze zmęczeniem to też ogromny wysiłek. Może w dzień coś odeśpię, chociaż teraz też dość często korzystam z łazienki, około co 20-25 minut. Miejmy nadzieję, że wyraźna poprawa nastąpi dość szybko.
* * *
Środa, dnia 25-go października 2023-go roku
Na początku wydalania moczu zator jak beton zbrojony. Rozsadzający ból. Ile czasu w łazience tyle trwają przerwy w korzystaniu z niej. W dzień trochę odespałem, bo noc też ciężka, choć poprawa, ale i tak bolesna. Ciągle sobie powtarzam, że będzie lepiej, będzie poprawa…
* * *
Piątek, dnia 27-go października 2023-go roku
W nocy więcej snu a mniej bólu. W dzień często do łazienki, i co pół godziny. I po pół godziny w niej przesiaduję. Dopiero wieczorem spokojniej. Wolna poprawa udrożnienia. Ból stawów mniejszy.
* * *
Sobota, dnia 28-go października 2023-go roku
Noc w miarę. Na początku wydalania zator cały czas jak beton zbrojony i po kropelce. Sporo bólu na końcu wydalania. Trzy pobudki. Ale tylko półtorej pieluszki wykorzystane. W dalszym ciągu poprawa i dłuższe przerwy.
* * *
Środa, dnia 1-go listopada 2023-go roku
Jak w dzień to tak i w nocy nie mam spokoju. Każdej nocy po trzy pieluszki. Można je wyżymać. Cały czas muszę wstawać na czas żeby je zmieniać i nie dać się pokonać senności, zmęczeniu, co czasem o włos już by się zdarzyło, lecz dzięki pomocy nie doszło do tego. W dzień co 15 – 30 minut korzystam z łazienki, a nawet częściej i muszę się do niej spieszyć. Dużo bólu i dzisiaj po południu dopiero dalsze udrożnienie. Cały czas wodnista wydzielina z tyłu. Już tak bardzo chciałbym spać bez pieluszek. Jeszcze tylko kilka tygodni tej męczarni, już tak niewiele…
* * *
Wtorek, dnia 7-go listopada 2023-go roku
Wczoraj nie mogłem położyć się spać aż do godziny pierwszej trzydzieści z powodu ciągłego wypróżniania. Pieluszki mam tylko z przodu, więc byłoby źle, gdybym na czas nie wstał do łazienki. Za to tej nocy położyłem się dużo wcześniej, gdyż o godzinie 21:22. Już myślałem, że zużyję cztery pieluszki, ale skończyło się na trzech. Najgorzej jest w nocy, bo w łazience przesiaduję i po pół godziny, a nawet i dłużej. W dzień już dużo krócej. Ale i tak jestem cały obolały. Ból barków i dłoni też większy.
* * *
Poniedziałek, dnia 13-go listopada 2023-go roku
No i doczekałem się. Po prawie trzech tygodniach (dwudziestu dniach) znów mogę spać bez pieluszek. Co prawda jest to bardziej męczące, bo za każdym razem trzeba wstawać do łazienki, średnio co półtorej, dwie godziny, lecz przede wszystkim ból prawie żaden. Tylko sporo czasu przesiaduję w łazience, gdyż średni 30-40 minut. To w nicy, bo w dzień znacznie krócej i przerwy są dłuższe, kilkugodzinne. Teraz się ochłodziło i na szczęście objawy mijają.
* * *
Niedziela, dnia 19-go listopada 2023-go roku
Tej nocy tylko raz wstałem do łazienki a w dzień też rzadko z niej korzystałem. Co za ulga, co za ulga! Dziękuję, Boże Ojcze Jahwe!!!
* * *
Wtorek, dnia 21-go listopada 2023-go roku
W nocy tylko raz wstałem do łazienki. W dzień dalsza poprawa i większe udrożnienie. Już nie przesiaduję w łazience długie kwadranse, lecz tylko minuty. Jak dobrze! Dziękuję, Boże Stworzycielu Jahwe!!!
* * *
Niedziela, dnia 26-go listopada 2023-go roku
Zaczęło się wczoraj wieczorem, dużo wypróżniania z tyłu. Już myślałem, że nie zmrużę oka przez całą noc, bo pieluszki ze szmatek mam tylko z przodu. Na szczęście o pierwszej (w nocy) się uspokoiło i mogłem położyć się spać. Dziś od rana znów to samo, mniej więcej do południa. A teraz prawie o 22-giej rozluźnienie żołądka. Sam już nie wiem, co robić. Mam grzejnik w łazience, więc przynajmniej nie zmarznę, tak jak przed wczoraj). I w ogóle teraz to jakieś gwałtowne wypróżnianie, jakby organizm pozbywał się jakieś zaległości, i to gruntownie.
* * *
Sobota, dnia 2-go grudnia 2023-go roku
No i znów się doczekałem, bo noc, chociaż częściowo z pieluszkami, to były jednak niepotrzebne. A w dzień wielka ulga również, bo bez bólu i dłuższe przerwy w korzystaniu z łazienki. Jednak kilka dni temu znów dużo bólu i rozluźnienie żołądka. Kilka razy pod rząd. Dużo zostało usunięte, jakby zaległości. I Wymiotowałem zabarwiany na różowo śluz, jakby z górnej części układu oddechowego. Duża ulga. Już naprawdę chcę być zdrowy.
* * *
Piątek, dnia 8-go grudnia 2023-go roku
Cały czas ból stawów, w barkach, nadgarstkach i prawym kolanie. Do łazienki wstaję w nocy po dwa trzy razy i przesiaduję w niej po pół godziny. W dzień krócej, ale na końcu wydalania moczu trochę piekącego bólu.
* * *
Piątek, dnia 15-go grudnia 2023-go roku
Dziękuję za dalszą poprawę.
Dziękuję za dobry sen bez szmatek.
Dziękuję za dłuższe przerwy w ciągu dnia.
Dziękuję za mniejszy ból i mniej męczarni w łazience.
Dziękuję za nadchodzący czas i nadzieję na odzyskanie zdrowia.
* * *
Niedziela, dnia 17-go grudnia 2023-go roku
Tej nocy do łazienki wstawałem tylko dwukrotnie, ale za każdym razem siedziałem w niej bitą godzinę. Trochę się zląkłem, bo znów nasilenie objawów, lecz tym razem chyba już bardzo krótkotrwałe i być może w końcu bez szmatek.
* * *
Czwartek, dnia 21-go grudnia 2023-go roku
Pierwsza noc z pieluszkami. Mało snu a sporo palącego bólu. Wczoraj w dzień korzystałem z łazienki co 15 minut a dziś co pół godziny. Do końca roku tylko 10 dni!!!
* * *
Piątek, dnia 22-go grudnia 2023-go roku
Wczoraj przed położeniem się spać przesiedziałem trzy godziny w łazience żeby przeczekać nawałnicę, bo dużo było wypróżniania z tyłu. Obawiałem się zabrudzenia łóżka, ale w końcu się uspokoiło i mając wiarę w to, że już jest dobrze założyłem pieluszki i po dłuższej chwili zasnąłem. Trzy pieluszki wykorzystane. Znów trochę bólu, ale nieco pospałem. Rano ból ustał. A teraz w dzień też jakby nieco spokojniej, choć i tak często korzystam z łazienki. Wczoraj po południu to nawet i co kilka minut mnie męczyło. Dobrze, że następny dzień minął i jeden mniej do końca tego koszmaru.
* * *
Sobota, dnia 23-go grudnia 2023-go roku
Tej nocy trochę więcej snu, lecz i więcej palącego bólu na końcu. Do końca roku tylko 9 dni…
* * *
Poniedziałek, dnia 25-go grudnia 2023-go roku (godzina druga rano)
Nie mogę się położyć spać, bo dużo wypróżniania z tyłu. Znów palący ból, nie tylko z przodu, ale i z tyłu też. Marzę żeby być już zdrowym. Do końca roku tylko siedem (7) dni, ostatnich siedem dni…
* * *
Poniedziałek, dnia 25-go grudnia 2023-go roku (już noc, godzina 22.17)
Spać położyłem się dopiero o godzinie 4-tej rano z powodu wypróżniania z tyłu. Spałem prawie do godziny 10-tej i czułem się wyspany. (Tylko jedna pobudka o siódmej na zmianę pieluszek). Wykorzystane dwie pieluszki. Dziś wydaje się być spokojniej, więc powinno się udać wcześniej udać się na spoczynek i też dobrze pospać.
* * *
Środa, dnia 27-go grudnia 2023-go roku
Jednak nową rzeczą jest to, iż kładę się spać późno z powodu częstszego korzystania z łazienki i wypróżniania z tyłu. Wczoraj i tak nie było aż tak źle, bo położyłem się spać kilka minut przed drugą. Pospałem za to do godziny 10-tej, lecz z dwoma przerwami trwającymi godzinę każda. To ta druga nowa rzecz, druga rzecz ucząca mnie pokory, spokoju, zaufania i wiary, że wszystko jest dobrze. W dzień nic nie odespałem. Nie byłem senny. Czasem wieczorem przysypiam dosłownie na kilka sekund i to wszystko. A rano znów moczotok i godzinne przesiadywanie w łazience. Dobrze, że zdążyłem narzucić kurkę na plecy, drugie spodnie od pidżamy i drugą ciepłą parę skarpet. Wolę też korzystać z mniejszej łazienki, bo łatwiej się nagrzewa jak się w niej jest i tak bardzo już nie marznę. Do końca roku cztery (4) dni…
* * *
Piątek, dnia 29-go grudnia 2023-go roku
Spać położyłem się na kwadrans przed północą, gdyż czekałem żeby więcej się zebrało do wydalenia i wypróżnienia, co też tak było. A w nocy ustanowiony nowy rekord najdłuższego przesiadywania w łazience, bo półtorej godziny. Bite półtorej godziny. Długo się wydalał ten mocz, a pod koniec na przemian: strużka większa i stróżka mniejsza, a kiedy myślałem, że to już, a tu znów to samo. I tak kilka razy. Sporo piekącego bólu. A noce teraz są chłodne, lecz na szczęście nie zmarzłem ani się przeziębiłem. Przed pójściem do łazienki zakładałem drugie spodnie od piżamy i drugą parę skarpet, a na plecy zarzucałem ciepłą kurtkę. I tylko jedna pieluszka zużyta. W sumie pospałem jakieś pięć i pół godziny, a wstałem przed dziesiątą. Zobaczymy jak będzie następnej nocy. W dzień przerwy przestały być długie, bo znów co kilkanaście minut muszę korzystać z łazienki. Do końca roku trzy dni, tylko trzy dni. Ostatnie trzy doby!
* * *
Sobota, dnia 30-go grudnia 2023-go roku
Noc była ciężka, całą przesiedziałem w łazience, bite 9 godzin. Nie tylko piekący ból z przodu i z tyłu w czasie wydalania i wypróżniania to jeszcze ból mięśni od siedzenia. Nie mogłem wyjść z łazienki, bo co chwilę musiałem z niej korzystać. A o założeniu pieluszek nie było mowy, bo wypróżnianie z tyłu. Ale żyję. Nic nie spałem, no, może wszystkiego z pięć minut, ale żyję. Nie wiem czy w dzień coś odeśpię, bo teraz do łazienki chodzę co pół godziny. Dobrze, że ból ustał, bo całą noc dokuczał. Do końca roku tylko dwie doby… Trochę się obawiam jaka będzie ta zbliżająca się noc, ale trzeba ufać i wierzyć, że będzie dobra i że sobie dobrze pośpię.
* * *
Niedziela, dnia 31-go grudnia 2023-go roku
Ostatni dzień roku. W nocy dwukrotnie wstawałem do łazienki i dwie pieluszki wykorzystane. Spory ból, ale i dużo snu. W sumie przespałem około osiem godzin. Teraz rano znów często do łazienki, lecz zdrowienie postępuje. Za każdym razem jak korzystam z łazienki jestem coraz zdrowszy.
* * *
Poniedziałek, dnia 1-go stycznia 2024-go roku
Ten rok zaczął się dla mnie bardzo mocno. Jak wszedłem do łazienki o godzinie drugiej trzydzieści (2:30) nad ranem, tak wyszedłem z niej o godzinie… dziewiątej trzydzieści (9:30), czyli po siedmiu godzinach. (Bez odespania w dzień). Już myślałem, że tego nie przeżyję. Co kilka minut okropny, ostry i palący ból. Zmęczenie i senność też dawały o sobie znać. Nie dość, że ból z tyłu i z przodu to jeszcze bolały mięśnie od siedzenia, tak samo jak poprzednio. Jednak pocieszałem się, że cała ta wydzielina wydalana z tyłu to oznaka zdrowienia, bo organizm pozbywa się tego, co niezdrowe. Nawet troszkę przysypiałem i nawet coś mi się przyśniło. Głowę wspierałem o umywalkę podkładając dłoń a następnie zwinięte skarpety, które służyły mi za malutką poduszkę. A po raz pierwszy od bardzo długiego czasu wiedziałem, że mogę spać zupełnie spokojnie, bo pobrudzenie, zmoczenie łóżka tym razem mi nie grozi. I ufam, ufam lekarzom duchowym, gdyż wiedzą najlepiej co robią. Dla mnie jest to trudne do wytrzymania, lecz im, właśnie im w pełni mogę i w pełni ufam. I jeszcze jedno, skoro mnie to spotkało, to znaczy, że mogę to wytrzymać, bo na barki nie nakłada się ciężaru większego niż ten, który można unieść. Jednak tego wszystkiego, tej całej choroby mam szczerze dosyć i już nigdy więcej w żadnym wcieleniu nie zdecyduję się na coś tak trudnego. Mam nadzieję.
* * *
Wtorek, dnia 2-go stycznia 2024-go roku
Tej nocy jednak sobie pospałem. Tylko dwukrotnie wstawałem do łazienki. Pieluszki dość mocno nasączone. Mniej bólu i krócej w łazience. W dzień korzystam z niej mniej więcej co pół godziny, czterdzieści minut. I też krótko, i też mały ból. Dalsza poprawa. Dziękuję!
* * *
Czwartek, dnia 4-go stycznia 2024-go roku
Wczoraj jak rano wstałem, to w łazience spędziłem godzinę i 10 minut. Dzisiaj rano już tylko 40 minut. W dzień dłuższe odstępy czasu i mniejszy ból, zwłaszcza na końcu wydalania. Ból wynikający tylko z ciśnienia. Duża ulga. Tej nocy spałem bez przerwy pięć godzin. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 6-go stycznia 2024-go roku
Wczoraj przed położeniem się spać skorzystałem z łazienki i przesiedziałem w niej godzinę. Po trzeciej w nocy też spędziłem w łazience godzinę. Następnie wstałem po szóstej i podobnie przesiedziałem w łazience godzinę. Jednak w dzień już krócej z niej korzystałem. Czasem lekcje cierpliwości są trudne, lecz najważniejsze, że tym razem bezbolesne.
* * *
Wtorek, dnia 9-go stycznia 2024-go roku
Znów się doczekałem, pieluszki nie były potrzebne a i w dzień długie przerwy. W łazience trochę bólu, lecz przebywam w niej dość krótko. Dziękuję za następną ulgę!
* * *
Czwartek, dnia 11-go stycznia 2024-go roku
No i sześćdziesiąt lat stuknęło. Nawet na tyle się nie czuję, choć trochę to odczuwam. W nocy wstałem trzykrotnie do łazienki. Ból znikomy chociaż uciążliwy. W łazience spędzam po 20 - 30 minut. Za dnia dużo mniej – na całe szczęście i dłuższe przerwy między korzystaniem z łazienki, kilkugodzinne. Tak, to następna ogromna ulga. Dziękuję!!!
* * *
Sobota, dnia 13-go stycznia 2024-go roku
W nocy dwie pobudki co trzy godziny. W łazience po pół godziny, niemal bez bólu. W dzień kilkugodzinne odstępy.
* * *
Środa, dnia 17-go stycznia 2024-go roku
Poprzedniej nocy doszło do niespodziewanego wysączenia moczu. Nic na to nie wskazywało, że tak może się stać, bo założyłbym pieluszkę.. Na całe szczęście łóżko suche, tylko musiałem się przebrać w temperaturze niższej niż 10 stopni Celsjusza, gdyż w te dni bardzo się ochłodziło. Pozostała część nocy już bez niespodzianek, pieluszka sucha. A tej nocy przeleżałem w łóżku całe pięć (5) godzin. Ale ulga. Co prawda mieliśmy w sypialni 5 stopni Celsjusza i na początku w łóżku było mi bardzo zimno zanim zdążyłem się rozgrzać, co trwało przynajmniej pół godziny, o ile nie dłużej. Byle do wiosny. Już w przyszłym tygodniu ma być cieplej.
* * *
Środa, dnia 24-go stycznia 2024-go roku
Ciągle różnie przespane noce. Czasem pięć godzin snu i całkiem dobry wypoczynek, a czasem sen przerywany co dwie godziny, i to z nocy na noc. Nie ma powtarzalności, że jak jednej nocy śpi się całkiem długo, to następnej będzie tak samo. Niemniej jednak da się spać i to jest najważniejsze. Ciągle bez pieluszek i cały czas sobie powtarza, że następuje poprawa, bo jestem silny i już jestem zdrowy. Amen!
* * *
Wtorek, dnia 30-go stycznia 2024-go roku
Ciągle pobudka co dwie godziny w nocy. A dzisiaj rano nawałnica, dużo wypróżniania. Większy, piekący ból na końcu. Ale na szczęście tym razem śpię bez pieluszek. Jest trochę chłodno w dzień i w nocy, lecz na szczęście da się wytrzymać. Za kilka dni ocieplenie!
* * *
Czwartek, dnia 1-go lutego 2024-go roku
Wczoraj myślałem, że tylko w nocy była nawałnica, bo kilka godzin spędziłem w łazience, ale jeszcze w dzień co kilka minut kursowałem do łazienki. Dopiero wieczorem miałem trochę oddechu, no i zaczęły się pieluszki. Tej nocy już pospałem, chociaż było sporo bólu, aż się pociłem. Najgorszy ból był w lewym boku jak kolka, nawet i co pół godziny. Dzisiaj od rana znów co kilka minut korzystam z łazienki. Tylko po kropelce i dlatego tak często. Cóż, znów trzeba przetrzymać i wytrzymać, i doczekać się poprawy.. Za kilka dni ma być cieplej.
* * *
Sobota, dnia 3-go lutego 2024-go roku
Czasem, to aż boję się kłaść spać, gdyż i w nocy potworny ból i niepewność, lecz z pomocą z Wysokości i tylko dzięki niej żyję.
* * *
Wtorek, dnia 6-go lutego 2024-go roku
Bardzo powolna poprawa, trwająca Już kilka dni. Wciąż ból, duże ciśnienie a wydalanie po kropelce. Długie przesiadywanie w łazience, nawet i godzinne. Dobrze, że w nocy mogę pospać dzięki pieluszkom, chociaż i tak odczuwam ból. Czasem to już naprawdę mam szczerze dosyć.
* * *
Wtorek, dnia 20-go lutego 2024-go roku
W nocy ciągle pobudka co dwie, trzy godziny. Teraz już krócej w niej przesiaduję, bo tylko pół godziny, a w dzień jeszcze krócej. Najgorszy jest jednak ból stawów, głównie barków. W nocy boli, w dzień boli i tak tygodniami i miesiącami. Dotkliwy też jest ból w lewej kostce. Też czasem nie daje spać.
* * *
Poniedziałek, dnia 4-go marca 2024-go roku
Całą noc spędziłem w łazience. Rozwolnienie żołądka. Dużo bólu. Ostatnie dni to odstrzał i rozprężenie. Myślałem, że to wszystko przetoczy się bezboleśnie. Ciekawe, czy tym razem obędzie się bez szmatek. W dzień udało się nieco odespać.
* * *
Sobota, dnia 9-go marca 2024-go roku
Jeszcze kilka dni temu pół nocy przesiedziałem w łazience a do poprzedniej nocy co jakiś czas ostry ból. Tej nocy było już lepiej. W dzień również wyraźna poprawa. Rzadziej korzystałem z łazienki i dłuższe przerwy. Nie wiem jak długo jeszcze tego cierpienia…
* * *
Poniedziałek, dnia 11-go marca 2024-go roku
Do wpół do czwartej nie mogłem się położyć spać, gdyż za każdym razem jak korzystałem z łazienki było wypróżnienie. Wszystkiego spałem w nocy może jakieś cztery godziny. W dzień odespałem, a właściwie zmrużyłem oczy na kilkanaście minut. Nie wiem, o której dziś położę się spać. Cały czas dwie pieluszki są wykorzystywane. Dobrze, że nie jest już tak zimno, to w łazience przynajmniej nie marznę ani nie muszę włączać piecyka. I na szczęście ból stawów też nie jest taki duży, trochę odpuścił.
* * *
Niedziela, dnia 17-go marca 2024-go roku
Poszedłem do łazienki jakoś chyba o 23:30, a wyszedłem z niej… myślałem, że była jakaś w pół do pierwszej, lecz była 1:30. Sporo przysypiałem. „Powinienem założyć pieluszki. Le nie, bo poprzedniej nocy właściwie to nie były potrzebne, tylko małe wysączenie na samym początku snu. Niech się dzieje co chce, jestem bardzo zmęczony. Ale nie, nie tak, że niech się dzieje co chce, ale ufam i wierzę, że wszystko będzie dobrze, więc mogę być spokojny”. I rzeczywiście noc minęła szczęśliwie i sporo sobie pospałem. Ból dokuczliwy, lecz tylko na samy końcu.
* * *
Piątek, dnia 22-go marca 2024-go roku
Jak chodzę – ból,
jak siedzę – ból,
jak leżę – ból,
jak jestem w łazience – ból,
jak myję dłonie – ból,
jak jem – ból,
jak zakładam ubranie – ból,
jak zdejmuję ubranie – ból,
jak piszę na klawiaturze – ból.
Z bólem za pan brat…
Dzisiaj miała być dostarczona melasa. Dostarczono, ale co innego. Znów trzeba czekać, a miało być piękne lekarstwo na prostatę…
* * *
Sobota, dnia 23-go marca 2024-go roku
Ostatnich kilka nocy ro pobudka co dwie godziny. Dziś rano jeszcze znośnie. Nieco odespałem w dzień. A teraz wieczorem korzystam z łazienki co 15 minut. Wydalanie po kropelce moczu i dużo bólu. Więcej wypróżniania z tyłu niż wydalania z przodu i znów zapowiada się cała noc w łazience. A już myślałem, e tym razem naprawdę będzie dużo, dużo łatwiej, a tu nasilenie objawów przyszło tak szybko, zaledwie po kilku dobach jak przestałem zakładać pieluszki na noc. Stawy cały czas mocno dają o sobie znać.
* * *
Niedziela, dnia 24-go marca 2024-go roku
Całą noc znów przesiedziałem w łazience. Nie spodziewałem się takiego nasilenia objawów po tak krótkiej przerwie, zaledwie kilku dni. Nie mogłem położyć się do łóżka spać, bo bardzo dużo wypróżniania z tyłu, a mogłem założyć pieluszki tylko z przodu. Wszystkiego pospałem może pół godziny, a w dzień drugie tyle. Bardzo, bardzo dziękuję za dodawanie mi sił. Jestem za to ogromnie wdzięczny. Jak bardzo chcę być zdrowy, a lekarstwo niestety nie dotarło, bo przysłali coś innego…
* * *
Poniedziałek, dnia 25-go marca 2024-go roku
Znów noc spędzona w łazience, lecz tym razem niecała, bo do czwartej rano. Wtedy dopiero położyłem się spać. Ale w łazience też przysypiałem i nawet coś mi się śniło. Na całe szczęście bóle stawów znacznie zelżały. Dziękuję!
* * *
Wtorek, dnia 26-go marca 2024-go roku
Następna noc w łazience, ale wytrzymałem tylko do godziny drugiej, chociaż z tyłu pojawiała się wydzielina. Jednak przyszło mi na myśl zabezpieczyć się szmatką i torebką foliową, a z przodu pieluszki. I udało się, z tyłu szmatka spełniła swoją rolę i nieco pospałem, gdyż ostry ból często dawał o sobie znać, zwłaszcza rano. W dzień raczej nie odeśpię, bo z łazienki korzystam co kilkanaście minut.
* * *
Wielki Czwartek, dnia 28-go marca 2024-go roku
Ojej, znów muszę do łazienki. Gdzie ja jestem? Czy mam trzymać czy mogę popuścić? Aha, jestem w łazience, jest noc i przysnęło mi się. Jak dobrze, że nie muszę wstawać z łóżka i spieszyć się do łazienki.
* * *
Wielka Sobota, dnia 30-go marca 2024-go roku
Poprzednia noc w łazience siedziałem do godziny czwartej, tej zaś do godziny piątej. Już tak bardzo tęskniłem za łóżkiem. Nad ranem dało się nawet trochę pospać, gdyż dzisiaj nagle przestało mnie boleć i było tylko łagodne wysączenie z przodu. Jednak w nocy co kilkanaście, kilkadziesiąt piekący ból. Nie ma wytchnienia ani w dzień ani w nocy. Dzisiaj też korzystam z łazienki co pół godziny. Dużo wypróżniania z tyłu. Od czasu zażywania sody oczyszczone z miodem objawy się nasiliły, lecz nie zamierzam przerywać przyjmowania tego lekarstwa. Mam je przyjmować przez dwa tygodnie a minęły cztery dni, odkąd zacząłem się nim leczyć.
* * *
Niedziela Wielkanocna, dnia 31-go marca 2024-go roku
Znów prawie cała nos spędzona w łazience, do trzeciej nad ranem. A tyle było rozprężania, jak nigdy dotąd. Prawie cały czas potężne salwy. W sumie pospałem może ze trzy godziny. Najpierw w łazience jakieś pół, a potem od czwartej w łóżku resztę. A teraz w ciągu dnia nawet nie za bardzo jestem senny. Tyle, że znów dużo bólu przy wyżynaniu się ostatnich kropel moczu. Boli, o jak bardzo boli… Jak bardzo bym chciał żeby to już się przewaliło, bo nasilenie objawów jest duże i od rana do wczesnego popołudnia dużo wypróżniania. Jka w końcu będę zdrowy to chyba trudno będzie mi w to uwierzyć… Pocieszam się tym, że jednak będę zdrowy i duchowi żaden ból ani niewygody wcale nie szkodzą ani żadnym utrudnieniem nie są.
* * *
Poniedziałek Wielkanocny, dnia 1-go kwietnia 2024-go roku
W łazience siedziałem do godziny pierwszej dwadzieścia. Dużo palącego bólu, bardzo bolało. Potem za pięć druga położyłem się spać do łóżka. Co za ulga. Tym bardziej, że przy wysączaniu ból już zniknął i do rana miałem trochę wytchnienia. Wstałem tylko raz, kilka minut po piątej zmienić pieluszki. Wtedy tak, na końcu trochę bolało, lecz najważniejsze, że mogłem trochę pospać. Może już tej nocy od razu będę mógł położyć się do łóżka spać… Teraz w dzień męczy mnie co pół godziny, bo tak często korzystam z łazienki, ale na szczęście ból prawie ustąpił. Lepsze udrożnienie.
* * *
Wtorek, dnia 2-go kwietnia 2024-go roku
Tej nocy myślałem, że wcześniej pójdę spać. Niestety, dopiero o trzeciej nad ranem położyłem się do łóżka, a wcześniej w łazience dużo bólu i wydzieliny z tyłu. Zabezpieczyłem się szmatką zarówno z przodu jak i z tyłu, ale na szczęście z tyłu niepotrzebnie. Pospałem trochę. Pieluszki zmieniłem o szóstej i znów zapadłem w błogi sen. Jak dobrze, że nie bolało, było tylko łagodne wysączanie. Trzeci dzień leczenia z wykorzystaniem magnesów. Od rana męczy mnie co pół godziny, dwadzieścia minut – korzystanie z łazienki i sporo bólu na końcu wydalania moczu. Na szczęście udrożnienie się poprawia. Wolno, lecz stopniowo. Byle tylko przetrwać. Dobrze, że wodociągi wodę odkręciły, bo nie było jej przez ostatnich kilka dni. Była, ale co najwyżej przez 20 – 30 minut i ledwo płynęła. W łazience musiałem się gimnastykować. Jedną ręką się wycierałem, a potem drugą ręką polewałem sobie wodę do umycia tej pierwszej. Ale udręka.
* * *
Środa, dnia 3-go kwietnia 2024-go roku
Chociaż w nocy miałem trochę wytchnienia od bólu, lecz zanim położyłem się spać, nawet przyzwoicie, gdyż o północy, więc nie tak późno, to przesiedziałem dwie godziny w łazience a ból był spory. Właśnie, dlaczego nowy dzień liczy się od północy, a nie od wschodu Słońca, kiedy wstaje nowy dzień wraz z pierwszym blaskiem świtu? W dzień natomiast znów często biegam do łazienki, bo i co kilkanaście minut. I znów ten potworny, palący ból na końcu przy wyrzynaniu się ostatnich kropel moczu. A już łudziłem się, że ten etap minął i będzie dużo łatwiej. Tak, to ból i zmęczenie są najgorsze w tym wszystkim. A teraz (godzina 14:00) ból co kilkanaście minut. Oj, jak bardzo boli, tak bardzo boli, że aż trudno wytrzymać. Potworny, palący, ostry ból. Byle tylko dotrwać do poprawy i złagodzenia objawów.
* * *
Czwartek, dnia 4-go kwietnia 2024-go roku
Ulga, ulga, ulga. W nocy trochę bólu, lecz od rana w dzień prawie wcale. I już nieco rzadziej korzystam z łazienki. Udrożnienie dużo, dużo lepsze. Od kilku dni korzystam z magnesów i też cały czas zażywam sodę oczyszczoną. Muszę wytrwać do końca, bo skoro sam tego chciałem nie mogę teraz tego zaniechać, gdyż postąpiłbym wbrew sobie. Szkoda całego wcielenia żeby zmarnować wszystko to, co do tej pory zostało osiągnięte. I cały czas mam wrażenie, że to już końcówka tych moich zmagań, tego mojego cierpienia i bólu. Będę to pamiętać przez bardzo, bardzo długi czas.
* * *
Piątek, dnia 5-go kwietnia 2024-go roku
Znów przewała przez cały dzień. Częste korzystanie z łazienki i długie w niej przesiadywanie, zwłaszcza teraz późnym wieczorem. Rozwolnienie. Mam nadzieję, że noc będę mógł przespać w łóżku a nie w łazience. Stopy bardzo spuchnięte. Tak bardzo bym chciał żeby to był już ostatni raz tych nasilonych objawów, jak bardzo tego pragnę…
* * *
Niedziela, dnia 7-go kwietnia 2024-go roku
Wczoraj znów miałem dość. W łazience przesiedziałem siedem godzin, od godziny 17-tej do północy. Moczotok i spory ból co jakiś czas. Już myślałem, że nie wytrzymam. Do łazienki wstawiłem sobie mały stolik, laptop i przynajmniej sobie coś na nim porobiłem i pooglądałem. Piłem też wodę i zjadłem w łazience obiad (nie było nieprzyjemnych zapachów), bo nawet na chwilę nie mogłem z niej wyjść (wypróżnianie z tyłu). Na szczęście potem mogłem już położyć się do łóżka i trochę pospać, choć pieluszki bardzo nasączone. W nocy jednak mało bolało. Pierwsza zmiana pieluszki to ponad godzinne przesiadywanie w łazience. Potem już tylko pół godziny i dwadzieścia minut. A teraz w dzień jest już znacznie lepiej. Krócej w łazience i lepsze udrożnienie. Stopy cały czas spuchnięte.
* * *
Wtorek, dnia 9-go kwietnia 2024-go roku
Wczoraj w dzień nieco odespałem… w łazience. Kilka minut, ale zawsze coś. I wczoraj wcześniej położyłem się spać, gdyż o godzinie 23-ciej. Dziękuję Boże Ojcze za dodawanie mi sił, żeby wytrzymać to wszystko. Dziękuję Boże Ojcze za mniejszy ból i mniej cierpienia, za odzyskiwanie zdrowia. Dziękuję. (Tak sobie bardzo nieśmiało marzę, że być może to już ostatni raz tego nasilenia objawów i że wreszcie jestem zdrowy…).
* * *
Środa, dnia 10-go kwietnia 2024-go roku
Tej nocy szmatki zaczęły nasączać się mniej. Może dwa, trzy dni i już będę mógł spać bez korzystania z tych pieluszek. Jednak teraz w dzień do łazienki znów mnie gania dość często, co około pół godziny. Dobrze, że ból prawie żaden.
* * *
Sobota, dnia 13-go kwietnia 2024-go roku
Druga noc dobrze przespana i spokojna. Poprzednia – wstawałem dwukrotnie do łazienki a pieluszki wykorzystane tylko dwie i nie tak bardzo nasączone. W łazience przesiadywałem po około pół godziny. Na szczęście ból zelżał a udrożnienie się poprawiło. Tej nocy zaś też dwukrotnie wstałem do łazienki a pieluszka była prawie sucha. Potem, rano już nie wstałem do łazienki żeby sobie pospać, więc wykorzystałem pieluszkę. Tak więc tylko jedna wykorzystana. A w dzień już dużo rzadziej chodzę do łazienki. Tylko kilkanaście minut w niej przebywam a ból prawie żaden. Dzisiaj nie korzystałem z magnesów (wczoraj tak), lecz słuchałem leczniczych tonów. Dziękuję Boże Ojcze za tak wielką ulgę! Dziękuję!
* * *
Czwartek, dnia 18-go kwietnia 2024-go roku
Najgorsze teraz jest korzystanie z łazienki przed położeniem się spać, gdyż zajmuje to ponad godzinę a senność mnie ogrania tak ogromna, że z trudem jestem w stanie wysiedzieć. Męczarnia. W nocy do łazienki wstaję po dwa, trzy razy. Przesiaduję w niej i po godzinie, a tej nocy tylko po pół. Duża ulga, bez bólu i mogę sobie pospać. Odpoczynek to też bardzo ważna rzecz. Dziękuję Tobie Boże Ojcze!
* * *
Niedziela, dnia 21-go kwietnia 2024-go roku
Już trzecia noc, w czasie której śpię całych kilka godzin bez wstawania do łazienki. Tak dobre to nie spałem już od bardzo dawna. W dzień też rzadko (i w miarę krótko) korzystam z łazienki, chociaż na końcu wydalania jest trochę bólu. W dalszym ciągu poprawa.
* * *
Sobota, dnia 26-go kwietnia 2024-go roku
I znów się zaczęło. Znów nasilenie objawów. W łazience siedziałem do 1:30, gyż wypróżnianie nie powalało mi się położyć do łóżka spać. Dopiero wtedy, z założonymi pieluszkami, mogłem udać się na spoczynek. Często się budziłem, lecz trochę pospałem. Rano czułem się nawet wypoczęty. Najważniejsze, że noc spędziłem leżąc w łóżku. A w dzień od rana częste korzystanie z łazienki. Dużo wypróżniania i rozluźnienie żołądka.
* * *
Poniedziałek, dnia 29-go kwietnia 2024-go roku
A już myślałem, że ta noc będzie łatwiejszą. Niestety, zamiast łagodnego wysączania było ostre wypychanie. Palący ból co kilkanaście minut albo co pół godziny. Jak spałem godzinę to już było coś. Niestety, nie mogłem dłużej pospać, gdyż zaczęło się wypróżnianie. Nie wiem, czy w dzień coś odeśpię, chociaż w dalszym ciągu poprawa. Już czasem wydaje mi się, że powrót do zdrowia jest na wyciągnięcie ręki, lecz jeszcze do końca trzeba wytrwać. Oj, trzeba.
* * *
Wtorek, dnia 30-go kwietnia 2024-go roku
Im więcej bólu tym mniej snu, mniej bólu zaś to snu więcej. Poprzedniej nocy koszmar, tej zaś nieco wytchnienia. Czasem to naprawdę obawiam się nocy wiedząc, że będzie ból i nie da się pospać. Zmęczenie daje o sobie znać. Pieluszki też przeszkadzają w spaniu, bo uwierają i muszę się pilnować żeby się nie zsunęły, choć oczywiście jak zasnę to już nie mam na to żadnego wpływu. I tak bardzo dobrze, że dzięki nim mogę się położyć do łóżka spać aniżeli przesiadywać całą noc w łazience.
* * *
Środa, dnia 1-go maja 2024-go roku
Oj, wczoraj przed położeniem się spać spędziłem w łazience półtorej godziny. Już się nie niecierpliwię, nie złoszczę, nie denerwuję ani nie narzekam tak jak kiedyś. Po prostu taka moja teraz praca duchowa i trzeb mi przejść przez ten etap doskonalenia się. A sił oczywiście dodaje mi Sam Bóg Ojciec, bo ciągle Go o to proszę i zawsze Jemu za to jestem wdzięczny. Ale też marzy mi się tyle rzeczy, jakimi będę mógł się zajmować będąc zdrowym, a zwłaszcza wielką otuchę mam w sercu na myśl moich synów, czym będą zajmować się w życiu, jak będą sobie radzić w tym lepszym świecie, jaką pracę dla Świata Duchowego przyjdzie im wykonywać, a może i mnie dane będzie im w tym pomagać, co czynić będę z wielką radością i miłością. Tyle wspaniałych rzeczy jeszcze przed nami. Aż chce się żyć!
* * *
Piątek, dnia 10-go maja 2024-go roku
I znów się doczekałem spokojnej nocy bez pieluszek. I nawet dłuższa przerwa, bo pięciogodzinna w nocy, więc pospałem sobie, choć nie od razu usnąłem a potem się budziłem. W dzień też dłuższe przerwy a ból żaden. Leczenie Energią techniką dwoma palcami i wybieraniem zatorów energetycznych. Duża, duża ulga. Dziękuję Tobie Boże Ojcze!
* * *
Sobota, dnia 11-go maja 2024-go roku
Gdyby nie ten ból stawów, zwłaszcza barków, to byłoby już całkiem nieźle. W nocy też tylko raz wstawałem do łazienki a teraz w dzień też spokojnie.
* * *
Wtorek, dnia 14-go maja 2024-go roku
To już prawie połowa miesiąca a zaraz się skończy. Tej nocy do łazienki wstawałem co dwie, trzy godziny. Na szczęście krótko z niej korzystałem, chociaż na końcu było trochę bólu. Teraz najgorszy jest ból stawów, zwłaszcza barkowych, kolanowych, boli szyja i trochę biodra. Czasem trudno jest zasnąć z tego powodu, ale trochę sobie pospałem.
* * *
Środa, dnia 15-go maja 2024-go roku
Nowa rzecz to taka, że swędzą mnie stopy i bardzo często plecy, nawet tego samego dnia po kąpieli.
* * *
Sobota, dnia 1-go czerwca 2024-go roku
Ból stawów w dalszym ciągu dokucza najbardziej. W nocy też nie daje czasem spać. Na całe szczęście wciąż bez pieluszek, chociaż jakby objawy się nasiliły, lecz jest już o wiele, o wiele łatwiej i w łazience nie przesiaduję tak długo a w nocy budzę się ostatnio tylko raz po godzinie czwartej, więc całkiem sporo sobie śpię, bo cztery godziny bez przerwy.
* * *
Sobota, dnia 8-go czerwca 2024-go roku
Ból stawów cały czas dokucza. Od minionej nocy znów pieluszki. Dużo bólu w dzień i w nocy. Właściwie to nie spałem, lecz drzemałem, ale najważniejsze, że leżałem w łóżku a nie siedziałem w nocy w łazience. Teraz w dzień mnie męczy i z łazienki korzystam co 15 minut. Jednak jest dużo lżej niż w czasie ostatniego nasilenia objawów, chociaż ból przed, w czasie i po wydalaniu.
* * *
Środa, dnia 12-go czerwca 2024-go roku
Chyba jednak dużo szybciej przechodzi ten napad objawów. Co prawda ból nadal w nocy dawał o sobie znać, lecz na całe szczęście jest o wiele mniejszy. Jednak to męczy. Tym razem wcześniej położyłem się spać, gdyż nie było prądu elektrycznego, więc pomimo częstego budzenia się pospałem sobie całkiem nieźle. Łącznie to było tego leżenia jakieś 12 godzin.
* * *
Środa, dnia 19-go czerwca 2024-go roku
Dokładnie tydzień temu straciłem przytomność, upadłem, rozbiłem głowę. Moja żona i dwóch synów pomogli mi wstać i zaprowadzili do kanapy. Nic z tego nie pamiętałem. Ubranie poplamione krwią, duży ból głowy. Nadal byłem zamroczony, ale świadomy. Dokuczały mi zawroty głowy i męczyły wymioty. W nocy nie bardzo mogłem spać. I w dodatku ten ból przy wydalaniu moczu. Teraz opuchlizna się zmniejszyła, lecz nadal mnie boli, również z tyłu głowy i w klatce piersiowej nad sercem.
* * *
Sobota, dnia 21-go czerwca 2024-go roku
Już się przestraszyłem, gdyż poprzedniej nocy do łazienki wstawałem co dwie godziny. A tej nocy szczęśliwie przespałem bez przerwy całe pięć godzin. W dzień też długie przerwy. Wydalanie niewielkie i trochę bolesne. Gorszy ból głowy w nocy.
* * *
Niedziela, dnia 30-go czerwca 2024-go roku
W nocy wstaję przeciętnie jeden raz. Raz się nawet zdarzyło, że i całą noc przespałem bez wstawania do łazienki. Ból stawów daje czasem o sobie znać i to bardzo. Zawroty głowy mniejsze, ale nadal jestem osłabiony i odsypiam w dzień, gdyż w nocy nie zawsze mogę spać. Wciąż dźwięczy w lewym uchu. Stale zatkane. Na krótko tylko się odtyka.
* * *
Poniedziałek, dnia 1-go lipca 2024-go roku
Znów się zaczęło – nasilone objawy. Zapowiada się noc pełna bólu, chociaż nigdy nic nie wiadomo…
* * *
Środa, dnia 3-go lipca 2024-go roku
Dzisiaj są trzy tygodnie jak straciłem przytomność. Lewe uch wciąż przytkane, ból głowy zelżał, zawroty głowy prawie całkowicie minęły. Jednak cały czas dźwięczenie w uszach.
* * *
Sobota, dnia 6-go lipca 2024-go roku
Znów noce z pieluszkami, a każda przespana na madejowym łożu, dużo bólu. Nie odstępuje mnie również i w dzień. W sumie to już chyba cztery takie doby. Budzę się by odczuwać ból, bo korzystam z łazienki. Na szczęście ból stawów jest mniejszy, nawet prawego stawu kolanowego. Ciągłe dźwięczenie w lewym uchu.
* * *
Niedziela, dnia 7-go lipca 2024-go roku
Noc już spokojniejsza, mniej bólu a więcej snu. Do łazienki wstałem tylko raz zmienić pieluszki około godziny piątej. W dzień też lepiej, gdyż dłuższe przerwy, aczkolwiek sporo cierpienia przy wyżynaniu się ostatnich kropel moczu. Wieczorem zaś trochę się zaniepokoiłem z powodu częstszego wypróżniania. Żebym tylko całej nocy nie musiał przesiedzieć w łazience… Jest godzina prawie 23-cia i już nieco się uspokoiło, więc zaczekam jeszcze trochę i może będę mógł położyć się do łóżka. Dwadzieścia minut po północy. Na razie mogę zapomnieć o łóżku, ciągłe wydalanie z tyłu. Nie mam żadnych kupowanych pieluch a o szmatkach, żeby nie pobrudzić łóżka, mogę zapomnieć. Zmęczenie coraz bardziej daje o sobie znać.
* * *
Poniedziałek, dnia 8-go lipca 2024-go roku
W nocy na kanapie i w łazience przysypiałem co jakiś czas, aż w końcu do łóżka położyłem się za dwadzieścia trzecia. Niewiele się budziłem gdyż ból na szczęście był niewielki. Spałem z małymi przerwami do godziny mniej więcej ósmej trzydzieści. W dzień tylko trochę odespałem, bo nawet nie byłem taki śpiący. W dzień też mniej bolało a przerwy miałem godzinne i nawet dłuższe. Mam nadzieję, że ta noc będzie lepszą.
* * *
Środa, dnia 10-go lipca 2024-go roku
Powolno i bolesna poprawa udrożnienia. Wczoraj przez większą część dnia z łazienki korzystałem co kilkanaście minut, tak jak i dzisiaj od rana. W nocy ból budził mnie przeciętnie co dwie godziny. W dzień raczej nie odeśpię. Dzisiaj jest miesiąc od utraty przytomności. Czasem tracę równowagę, ale tylko w niewielkim stopniu. Od tygodnia nie ma wody, gdyż wodociągi zmieniają rury. Wodę odkręcają tylko na kilka minut w ciągu doby, tyle co nic, bo prawie nie płynie. A jak już to brudna od ziemi.
* * *
Piątek, dnia 12-go lipca 2024-go roku
W nocy taż sporo bólu, tak jak i poprzedniej, lecz tym razem nad ranem poprawa i więcej pospałem. W dzień rzadziej korzystałem z łazienki, choć też bolało na końcu wydalania. Obfite pocenie. Jestem tym wszystkim ogromnie zmęczony, ale wiem, że trzeba wytrwać do samego końca. Wreszcie więcej wody w kranie, bo po ponad tygodniu wodociągi uporały się ze swoją pracą. Ale i tak opóźniają jak mogą, gdyż napisali, iż opróżnili swoje zbiorniki w obawie przed ulewami, jakie były zapowiadane, żeby i się nie przepełniło. Ulew nie było, a ludzie pozostali bez wody…
* * *
Niedziela, dnia 21-go lipca 2024-go roku
Już piąta noc bez pieluszek. Trochę więcej mogę pospać, gdyż do łazienki wstaję po dwa, trzy razy. Czasem odsypiam w dzień z powodu długiego z niej korzystania. Czasem ból, ale krótkotrwały i niewielki. Znowu ulga, Jak dobrze! Dziękuję!
* * *
Środa, dnia 24-go lipca 2024-go roku
W nocy śpię nawet i kilka godzin bez wstawania do łazienki. Teraz największym utrapieniem jest ból stawów barkowych i kolanowych. Ale i tak jest lepiej niż kilka miesięcy temu.
* * *
Poniedziałek, dnia 29-go lipca 2024-go roku
W nocy śpię całkiem dobrze. Do łazienki wstaję tylko raz, a najwyżej dwukrotnie. Czasem przesiaduję w niej i pół godziny, ale to nic. Najważniejsze, że bez bólu, albo ból prawie żaden. Teraz bardziej dokuczają stawy. Chodzę jak na szczudłach, bo stawy kolanowe też bolą. W nocy tak samo, gdyż kolana bolą. A każde mycie rąk to też ból.
* * *
Sobota, dnia 3-go sierpnia 2024-go roku
Staram się spać do oporu, ale jednocześnie nie dopuszczać do siebie myśli, że znów będzie nasilenie objawów i męczarnie dzień i noc. Tak bardzo chcę być już zdrowy. Ból stawów jest dokuczliwy, lecz nie aż tak bardzo jak ten pierwszy.
* * *
Środa, dnia 7-go sierpnia 2024-go roku
I znów się zaczęło. Pierwsza noc z pieluszkami. Ponownie ostry, piekący ból, ale na szczęście już nie taki okropny jak w poprzednim miesiącu. Niewiele pospałem, ale zawsze coś. Dziękuję Boże Ojcze.
* * *
Czwartek, dnia 8-go sierpnia 2024-go roku
W nocy dużo się pociłem i mniej spałem. Też dużo bólu. A teraz w dzień często chodzę do łazienki.
* * *
Niedziela, dnia 11-go sierpnia 2024-go roku
Tej nocy było wyjątkowo ciężko. Od godziny pierwszej do czwartej okropny ból co kilkanaście minut. W ogóle nie mogłem spać. Cały zlany potem, mokra podkoszulka. Zresztą, kilka ostatnich dni obfite pocenie w dzień i w nocy. Nie tyle, bo jest ciepło, co z wysiłku przy wydalaniu. Dopiero dzisiaj lepsze udrożnienie. Ból stawów też mniejszy, a najbardziej dokuczał ten stawów biodrowych.
* * *
Wtorek, dnia 13-go sierpnia 2024-go roku
W dalszym ciągu palący ból w łazience, w której przebywam i po pół godziny. W dzień korzystam z niej już nie tak bardzo często, bo i co godzinę, mniej więcej. W nocy też się budziłem, ale już nie tak często. Zaczyna się poprawiać, lecz i tym razem dość bolesna ta poprawa. Dziękuję Boże Ojcze za dodawanie mi sił żeby to wytrzymać. Do końca roku cztery i pół miesiąca. Piję więcej wody i wody z miodem. Jak wstałem o jedenastej to śniadanie zjadłem dopiero po dwóch godzinach, o godzinie trzynastej, bo najpierw do łazienki, potem płukanie pieluszek – szmatek, potem znów skorzystałem z łazienki, następnie posłałem łóżko, powieszenie pieluszek, poranna modlitwa, smażenie jajecznicy i ponowne skorzystanie z łazienki. I w końcu mogłem śniadać.
* * *
Niedziela, dnia 25-go sierpnia 2024-go roku
Ból za każdym razem, kiedy korzystam z łazienki. (Przeciętnie co trzy godziny w dzień i w nocy). Bolą też stawy biodrowe, stawy kolanowe, stawy skokowe i same palce u dłoni. Stawy barkowe również dają o sobie znać. Też i w nocy, gdy sięgam do twarzy albo szyi.
* * *
Czwartek, dnia 27-go sierpnia 2024-go roku
Korzystam z łazienki – ból,
myję ręce – ból,
kładę się spać – ból,
leżę w łóżku – ból,
wstaję z łóżka – ból,
przebieram się – ból,
siadam – ból,
wstaję – ból,
chodzę – ból,
coś podnoszę – ból
sięgam po coś ręką – ból,
trzymam coś w dłoni – ból,
przygotowuję posiłek - ból.
* * *
Sobota, dnia 31-go sierpnia 2024-go roku
Pospałem sobie nawet całkiem nieźle. Jednak trochę się martwiłem, gdyż częściej zacząłem korzystać z łazienki. Z braku wody nie kąpałem się i ciągle gdzieś mnie swędzi a najbardziej w stopy, chociaż ostatnio je myłem. W dalszym ciągu obfite pocenie się w dzień i w nocy.
* * *
Niedziela, dnia 1-go września 2024-go roku
Jednak niepotrzebnie się martwiłem. W nocy kilkugodzinne odstępy w korzystaniu z łazienki. Trochę długo w niej przesiaduję, lecz ból prawie żaden.
* * *
Piątek, dnia 6-go września 2024-go roku
Poprzedniej nocy korzystałem z pieluszek a tej już nie. Ale ulga! Ogromnie dziękuję Boże Ojcze za tę ulgę w cierpieniu i bez tego okropnego bólu! Dziękuję pięknie! Dziękuję. I łatwiej też mi uwierzyć, że jestem zdrowy.
* * *
Środa, dnia 11-go września 2024-go roku
Wczoraj już myślałem, że w nocy będę wstawa do łazienki dość często, bo w dzień korzystałem z niej co dwie godziny, lecz na szczęście przerwę miałem dłuższą, bo prawie pięciogodzinną, więc sobie posapałem. Zobaczymy, jak będzie tej nocy.
* * *
Piątek, dnia 13-go września 2024-go roku
Najpierw zasnąłem na kanapie, bo ległem na niej o godzinie 21:30. Potem przebudziłem się około godziny 23:30, by następnie skorzystać z łazienki mniej więcej o trzeciej nad ranem. Jednak w łóżku nie mogłem zasnąć z powodu bólu stawów, bólu jak od ukłucia igłą i swędzenia, a przecież dopiero co się kąpałem. Zasnąłem dopiero po około dwóch godzinach. Wolę jednak ten ból stawów od tego pierwszego, chociaż za każdym razem ciężko jest mi wstać, bo kolana bardzo bolą. Biec nie jestem w stanie.
* * *
Sobota, dnia 14-go września 2024-go roku
Wciąż długie przesiadywanie w łazience, lecz w nocy tylko raz do niej wstawałem. Nawet sobie pospałem a bólu nie odczuwałem aż tak bardzo.
* * *
Poniedziałek, dnia 16-go września 2024-go roku
I znów dało mi do wiwatu, jeszcze bardziej niż za ostatnim razem. W nocy budziłem się co godzinę, a nad ranem co pół godziny. Szmatki z przodu i z tyłu. A teraz w dzień do łazienki biegam co kilkanaście minut.
* * *
Środa, dnia 18-go września 2024-go roku
Ból na okrągło, dzień i noc. I nie ma przed nim ucieczki. Jak dobrze, że moja żona i synowie są zdrowi.
* * *
Sobota, dnia 21-go września 2024-go roku
Dwa miesiące. Ból w dzień i w nocy, jednak na szczęści w nocy więcej śpię pomimo piekącego bólu. Późno położyłem się spać, gdyż dopiero przed drugą i wstałem też późno, około jedenastej. W dzień zaczynają się, ale bardzo powoli jakby nieco dłuższe przerwy między jednym a drugim korzystaniu z łazienki, a i w niej zaczynam krócej przebywać.
* * *
Wtorek, dnia 24-go września 2024-go roku
Już pierwsze oznaki zakończenia tego nawrotu objawów, gdyż znów
tylko jedne pieluszki wykorzystane, a i w ciągu dnia przerwy między każdym
skorzystaniem z łazienki są coraz dłuższymi oraz samo w niej przebywanie
krótkim czasem jest tudzież. Ogromnie dziękuję Boże Ojcze za tę wielką ulgę.
Dziękuję!
* * *
Czwartek, dnia 3-go października 2024-go roku
Przerwy pomiędzy korzystaniem z łazienki nieco dłuższe. Za każdym razem trochę piekącego bólu. W łazience przesiaduję czasem ponad godzinę, a najczęściej 30-40 minut. Cały czas dotkliwy ból stawów. Ledwo chodzę. O bieganiu nawet nie ma mowy.
* * *
Sobota, dnia 5-go października 2024-go roku
W dalszym ciągu dokuczliwy ból stawów i długie przesiadywanie w łazience, z której korzystam średnio co trzy, cztery godziny. Trochę bólu na końcu wydalania moczu. Na całe szczęście lepiej i więcej sypiam. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 11-go października 2024-go roku
Wreszcie się doczekałem, gdyż znów kilka godzin przerwy a zaczęło się w nocy, więc i pospałem, i w dzień miałem łatwiej. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 13-go października 2024-go roku
Od około trzech dni męczy nas przeziębienie, lecz tym razem jest dużo łagodniejsze i słabsze. Mniejszy ból głowy i gardła, a Daniela w ogóle nie bolało ani jedno, ani drugie. Ból gardła też szybko minął. Nawet gorączka nie była tak wysoka i w moim przypadku minęła po dwóch dniach. Plecy mnie bolą jeszcze dzisiaj, ale je okrywam kamizelką i pomaga. Pawłowo też już wszystko przechodzi i już nie kaszle. Jak dobrze, że to w tym tygodnie a nie następnym, kiedy są jego urodziny. Dziękujemy.
* * *
Poniedziałek, dnia 14-go października 2024-go roku
Przeziębienie prawie minęło. Jeszcze trochę kataru, pokasływanie, ale już bez bólu głowy ani gardła – to w przypadku nas wszystkich. Mnie zaś w dalszym ciągu dokucza ból stawów i w nocy też nie daje za bardzo spać. Nasilone objawy, lecz na szczęście śpię bez pieluszek. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 17-go października 2024-go roku
I znów się zaczęło, pierwsza noc z pieluszkami. Ból nie taki ogromny, ale i tak budziłem się co pół godziny, co godzinę i nie od razu zasypiałem. Nie pospałem, lecz noc minęła szczęśliwie. Dziękuję. W dzień natomiast częste korzystanie z łazienki, przeciętnie co 15 minut. Też mniej boli.
* * *
Sobota, dnia 19-go października 2024-go roku
Już myślałem, że ta noc nigdy się nie skończy. Ból mniej więcej co 15 minut, a w porywach przerwy były może półgodzinne. Niestety, o trzeciej przeniosłem się do łazienki i w niej (6 godzin) spędziłem resztę nocy. (Wypróżnianie). Trochę przysypiałem, gdyż trudno było wysiedzieć. W dzień na szczęście ból zelżał, a z łazienki korzystam co jakieś 23 minut.
* * *
Poniedziałek, dnia 21-go października 2024-go roku
Spałem trochę lepiej, choć do godziny pierwszej piętnaście w łazience. Trochę mniej bólu i nieco dłuższe przerwy między jednym a drugim, większa ulga. Teraz w dzień przerwy między jednym a drugim skorzystaniem z łazienki stają się dłuższe. Wiem, że cierpliwie muszę czekać na poprawę i całkowite wyleczenie. Teraz, oprócz wyzdrowienia najbardziej mi się marzy to, żeby porządnie się wyspać.
* * *
Środa, dnia 23-go października 2024-go roku
W łazience przesiedziałem od godzimy 21-wszej do trzeciej nad ranem, a właściwie przespałem z jedną przerwą, kiedy z niej na krótko wyszedłem po 23-ciej, a potem budziłem się z powodu bólu, gdyż dane było mi trochę pospać. Nawet chyba głębokim snem, ponieważ coś mi się śniło. I dobrze, że nie położyłem się do łóżka, bo było wypróżnianie i łóżko by się pobrudziło, a tak szczęśliwie ocalało. Dziękuję. W dzień też trochę bólu a z łazienki korzystam co godzinę, półtorej.
* * *
Piątek, dnia 25-go października 2024-go roku
Poprzedniej nocy w łazience siedziałem do za dwadzieścia czwarta nad ranem. Tej nocy zaś tylko do godziny pierwszej trzydzieści by następnie położyć się do łóżeczka: wygodnego, przytulnego, cieplutkiego, kochanego. W dalszym ciągu trochę bólu, tak w dzień jak i w nocy.
* * *
Sobota, dnia 26-go października 2024-go roku
Tej nocy położyłem się do łóżka spać o godzinie 3:34, poprzedniej nocy o godzinie 2:05, a jeszcze poprzedniej o godzinie 4:09. Dzięki spaniu w łazience lepiej się wysypiam i w dzień nie jestem śpiący ani zmęczony. Dzisiaj przerwy stają się dłuższe, a najważniejsze, że ból zelżał i już nie przesiaduję w łazience po pół godziny, tak jak w ostatnich dniach. Dziękuję!
* * *
Niedziela, dnia 27-go października 2024-go roku
W łazience przesiedziałem do godziny szóstej. Jakoś nie mogłem się usadowić i było mi niewygodnie, więc mniej spałem. Do łóżka położyłem się o godzinie 6:34 i nieco pospałem. Trochę bólu. Cały czas mam nieodparte wrażenie jakby organizm tym razem ostatecznie pozbywał się choroby, gdyż cały czas jest wyraźna poprawa, chociaż się przedłuża w czasie. Lepiej jednak dłużej poczekać i być całkowicie już zdrowym. Amen.
* * *
Piątek, dnia 1-go listopada 2024-go roku
Zmartwiłem się trochę, gdyż poprzedniej nocy wstawałem do łazienki średnio co dwie godziny i wiele to sobie nie pospałem. Tej nocy zaś było już o wiele lepiej, bo wstawałem tylko dwa razy, a czas korzystania z łazienki zaczyna też już się skracać, więc nie jest to pół godziny, lecz kilkanaście minut. I ulga, ulga, ulga, bo przestało boleć. Dziękuję! Bolą tylko stawy, ale to nic w porównaniu z tamtym bólem. Czasem śpię na kanapie na początku nocy, gdyż wtedy odczuwam mniejszy ból stawów.
* * *
Poniedziałek, dnia 4-go listopada 2024-go roku
Poprzedniej nocy zacząłem spać na kanapie i przebudziłem się o godzinie 1:30. W łazience przesiedziałem półtorej godziny a następnie przeniosłem się do łózka spać. Sen był niespokojny, przerywany i odczuwałem sporo bólu w stawach barkowych, biodrowych, kolanowych, w nadgarstkach i bolała mnie szyja. Tej nocy położyłem się spać na kanapie o godzinie 21-wszej i smacznie spałem całe pięć godzin, czyli do drugiej. W łazience spędziłem tylko pół godziny (trochę bólu), a potem już w łóżku powtórzyło się to samo, czyli niespokojny i przerywany sen do godziny siódmej. A teraz w dzień odespałem dwie smaczne godzinki. Ale dobrze. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 12-go listopada 2024-go roku
Teraz każdą noc zaczynam na kanapie a kiedy się budzę korzystam z łazienki i przenoszę się do łóżka. Sen na kanapie z początku nieprzerywany, ciągły, głęboki, w łóżku zaś często się budzę, przysypiam i znów się budzę. Sen szarpany i z przerwami. Stawy wciąż bolą. Na całe szczęście woda znów w kranach, gdyż nie było jej przez dobry tydzień, bo wodociągi naprawiały jakieś uszkodzenie, tym razem niby coś z zasilaniem elektrycznym. Ale tym razem obyło się bez butelek, ponieważ wodę mieliśmy cały czas w kranach – ze zbiornika. Dziękujemy!
* * *
Sobota, dnia 16-go listopada 2024-go roku
W dalszym ciągu dokuczliwy ból stawów, a tej nocy do łazienki wstawałem mniej więcej co dwie i pół godziny. Cały dzień odczuwałem zmęczenie i byłem niewyspany. Nic nie udało się odespać.
* * *
Poniedziałek, dnia 18-go listopada 2024-go roku
W nocy przewałka. Nie mogłem skorzystać z pieluszek, bo dużo wypróżniania, więc całą noc przesiedziałem w łazience. Spałem w niej może z godzinę. O siódmej położyłem się na kanapie i co godzinę do godziny dziesiątej chodziłem do łazienki i nieco odsypiałem. A potem do łazienki to już chodzę ci piętnaście minut. W nocy trochę bolało, teraz już mniej. Ciekawe czy tej nocy dane mi będzie pospać dłużej i już w łóżku. Zdaje się, że nasilenie dolegliwości mija teraz szybciej i nie tak boleśnie. Dziękuję!
* * *
Środa, dnia 20-go listopada 2024-go roku
Wczoraj cały dzień biegałem do łazienki co kilka lub co kilkanaście minut. A dziś do łóżka położyłem się spać dopiero o drugiej trzydzieści nad ranem. Wcześniej nie mogłem, siedziałem w łazience. I dłużej też nie mogłem pospać, bo znów się trochę pobrudziłem. I znów boli, boli, boli. Ale jest poprawa. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 21-go listopada 2024-go roku
A już myślałem, że tej nocy wcześniej położę się spać… Niestety, w łazience przesiedziałem do czwartej trzydzieści. Dłużej już nie mogłem, bo mięsnie z tyłu już bolały dość mocno. Jednak w łazience trochę drzemałem i czas szybciej płynął. A w łóżku spałem, a właściwe leżałem do ósmej, bo sen często bólem był przerywany. Podobnie i w dzień, często korzystałem z łazienki a od około trzynastej przesiedziałem w niej dwie godziny i nieco odespałem. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 22-go listopada 2024-go roku
W łazience przesiedziałem od godziny dwudziestej pierwszej do godziny pierwszej trzydzieści (z krótkimi, kilkuminutowymi przerwami). Dłużej nie mogłem już wysiedzieć. Trochę wypróżniania z tyłu i przez to nie mogłem położyć się spać. Dopiero potem, o godzinie drugiej ułożyłem się w swoim kochanym, wygodnym, cieplutkim, przytulnym łóżeczku. Ból budził mnie średnio co godzinę, ale dało się pospać.
* * *
Sobota, dnia 23-go listopada 2024-go roku
Nowy rekord, w łazience spędziłem całą noc, łącznie 12 godzin – z krótkimi przerwami. Zaczęło się o godzinie 21:17, a skończyło o 9:17. Przerwy były mniej więcej pół godzinne, jedna o 23:30, następna o 3-ciej, potem koło godziny szóstej. Trochę zmarzłem, lecz przespałem chyba z połowę tego czasu. Nie mogłem się położyć do łóżka, bo wypróżnianie. Może w dzień nieco odeśpię (też w łazience). Ale za to jest znaczna poprawa, chociaż w nocy było sporo bólu, który nagle wyrywał mnie ze snu.
* * *
Niedziela, dnia 24-go listopada 2024-go roku
Tym razem w łazience spałem od godziny 21:15 do godziny 5:30 z jedną prawie godzinną przerwą około godziny trzeciej. Położyłem się na kanapie, ogarniała mnie senność, lecz nie chciałem zasnąć żeby nie doszło do moczenia. Wstałem, chodziłem tam i z powrotem kilka kroków z pokoju do kuchni. Tak minęło 50 minut. Już myślałem o położeniu się do łóżka, lecz znów zaskoczenie – wypróżnienie. Na szczęście noc była ciepła. A w końcu, jak spałem w łóżku, to wstałem dopiero prawie o dziesiątej. Czuję, że sobie pospałem. Trochę bólu, ale już coraz lepiej. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 25-go listopada 2024-go roku
Tej nocy też spałem głównie w łazience. (Nawet coś mi się śniło, czyli sen nie był taki krótki a dość głęboki). Od godziny 22-giej z minutami do godziny 5:30 i też z jedną przerwą pięciominutową (około godziny drugiej trzydzieści) żeby napić się wody. Potem o godzinie szóstej zero zero położyłem się do wspaniałego łóżeczka i pospałem sobie smacznie do godziny 10-tej. W nocy sporo bólu. Znów niemiła niespodzianka, bo na końcu wydalania piekło dość mocno, ale na szczęście teraz w ciągu dnia poprawa. Dziękuję!
* * *
Wtorek, dnia 26-go listopada 2024-go roku
Nigdy nie przypuszczałem, że spać w łóżku to takie szczęście. Tym razem w łazience spałem krócej, gdyż później do niej poszedłem, mianowicie o godzinie w pół do pierwszej. I wysiedziałem w niej do godziny piątej trzydzieści pięć. A do łóżka położyłem się o szóstej pięć i spałem do dziesiątej. W nocy sporo bólu, a rano już na szczęście był dużo mniejszy. Dziękuję. Tak mi się marzy, że to już ostatni raz… Teraz w dzień wszystko jest podrażnione i cały czas odczuwam jakbym miał potrzebę skorzystać z łazienki. Na razie godzinne przerwy.
* * *
Środa, dnia 27-go listopada 2024-go roku
Ta noc od godziny około 22-giej do szóstej piętnaście w łazience i tylko z jedną krótką przerwą żeby napić się wody i sprawdzić pocztę. Tym razem ciężko było wysiedzieć, niewygodnie i sporo bólu, ale też i pospałem. Wszystko staram się przyjmować ze spokojem, bo skoro tak ma być to widocznie czemuś to służy. Czasem próby są ciężkie, ale cały czas mam nadzieję, że kiedyś będzie ten ostatni raz.
* * *
Czwartek, dnia 28-go listopada 2024-go roku
A już myślałem, że pośpię sobie w łóżeczku… Niestety, było gorzej niż poprzedniej nocy, gdyż nawet o szóstej było wypróżnianie i nic z tego. Z łazienki wyszedłem przed dziewiątą cały obolały. Trochę jednak pospałem i teraz (godzina 14:30) też trochę w niej odespałem. Co się poprawi to potem większe wypróżnianie. Byle wytrwać tych kilka dni i doczekać się spania w łóżku. Przynajmniej pieluszki zaoszczędzone, bo znów nie ma wody w kranie. Ech, te tutejsze wodociągi – teraz szukają napięcia elektrycznego…
* * *
Piątek, dnia 29-go listopada 2024-go roku
Noc wreszcie przespana w łóżku, niemal cała, gdyż od godziny pierwszej z minutami, ale do godziny 9:30 rano. Jak dobrze sobie pospałem, tym bardziej, że bardzo się ochłodziło. I wodę odkręcili, jak dobrze. Dziękujemy!
* * *
Sobota, dnia 30-go listopada 2024-go roku
Trochę obawiałem się iść spać o wczesnej porze, gdyż do łóżka położyłem się o godzinie 23-ej z minutami. Jednak pieluszki wytrzymały bardzo dobrze, pierwsze zmieniłem dopiero wpół do piątej, więc po prawie sześciu godzinach. Teraz bardzo się ochłodziło i każde wstawanie w nocy do łazienki nie jest przyjemne.
Wtorek, dnia 3-go grudnia 2024-go roku
A już myślałem, że pośpię sobie bez pieluszek i wstanę późno. Niestety, nasilenie objawów i noc spędzona nie w łóżku, lecz w łazience: od godziny za piętnaście trzecia do godziny za dwadzieścia dziewiąta. Sporo bólu i dużo wypróżniania. Na szczęście nie było aż tak zimno i nawet sobie pospałem. Cóż, widocznie jeszcze muszę trochę poczekać. Już przestałem się niecierpliwić i złościć. Trzeba mi się z tym pogodzić. Niech będzie, co ma być. A teraz w dzień co kwadrans korzystam z łazienki. Trochę się obawiam nadchodzącej nocy czy znów będę musiał spać w łazience…
* * *
Środa, dnia 4-go grudnia 2024-go roku
Znów cała noc w łazience. Dużo się podgrzewałem piecykiem, gdyż zrobiło się zimno, ale dopiero nad ranem. Wcześniej trochę zmarzłem. A kiedy o czwartej już myślałem, że położę się do łóżeczka, i kiedy już się rozbierałem, i kiedy już oczami wyobraźni widziałem siebie w ciepłym, mięciutkim łóżeczku to wtedy musiałem skorzystać z łazienki i… sen prysł. Znów wypróżnianie z tyłu i znów drzemanie w łazience do samego rana, a nawet do godziny dziewiątej trzydzieści. Od tego siedzenia to już mięśnie mocno mnie bolały. Na szczęście mojej żonie zaświtał pomysł żeby deskę do siedzenia obłożyć małą płachtą pianki o grubości około dwóch milimetrów. Nie dość, że mięciutko to w dodatku cieplutko. A moja obtarta skóra już się nie raniła o deskę. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 5-go grudnia 2024-go roku
Noc znów spędzona w łazience, (od godziny 20:25 do godziny 7:35, z krótką, dziesięciominutową przerwą o pierwszej – poleżałem sobie na kanapie). Zaczynam się przyzwyczajać. Nawet pospałem pomimo tego, że ze snu byłem wyrywany bólem. (Nie wspominając już o tym drugim, co jest spowodowany długim przesiadywaniem w łazience). Po tym dość szybko zasypiałem i nawet coś mi się śniło. Myślałem żeby położyć się do łóżka w połowie nocy, ale chciałem dotrwać do rana i się udało dzięki pomocy z Wysokości. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 6-go grudnia 2024-go roku
Noc w łazience – następna, od godziny 23:15 do godziny 8:25 bez żadnej przerwy. Sporo bólu również i od siedzenia. Plecy swędzą. Stawy dokuczają już nieco mniej, aczkolwiek dłoni nie mogę zacisnąć.
* * *
Sobota, dnia 7-go grudnia 2024-go roku
Następna noc w łazience, najpierw od godziny 20:30 do godziny 21:30, bo mi się przysnęło, a potem od godziny 22:20 do godziny 7:30. Mniej bólu, lecz sen często przerywany. Już trzecią noc podgrzewam się piecykiem, gdyż przyszły chłody. Stawy bolą nieco mniej, głównie kolanowe, a plecy nadal swędzą. Codziennie czyszczone wilgotnym ręcznikiem i pomaga. Dziękuję. Może tej nocy położę się do łóżka spać…
* * *
Niedziela, dnia 8-go grudnia 2024-go roku
Do łazienki poszedłem spać przed godziną 22-gą i przesiedziałem w niej do godziny 2:40, by następnie już do łóżka położyć się spać. I szczęśliwie pospałem sobie prawie do godziny dziesiątej. Oj, jak dobrze, wygodnie, cieplutko, mięciutko i niemal bez bólu. Dziękuję!
* * *
Poniedziałek, dnia 9-go grudnia 2024-go roku
W łazience najpierw od godziny 23:23 do godziny 3:35 i nawet sporo pospałem, gdyż myślałem, że jest dopiero godzina jakaś druga. Potem w łóżku od godziny 3:45 do godziny siódmej, by w łazience przesiedzieć do godziny 8:30. I całe szczęście, bo niewielkie, ale było wypróżnianie. Wyraźna poprawa – obudziłem się rano i zdążyłem do łazienki zanim pieluszki się napełniły. W dalszym ciągu ochłodzenie i już chyba trzeci dzień bez wody, gdyż wodociągi znów męczą ludzi. Ból stawów dokuczliwy, swędzenie pleców mniejsze. Każdego wieczoru moja żona wyciera mi je wilgotną szmatką posypaną sodą oczyszczoną. Do końca roku już tak niewiele…
* * *
Wtorek, dnia 10-go grudnia 2024-go roku
Ta noc zaczęła się dla mnie o godzinie 22:50 – w łazience, do godziny trzeciej z minutami. Do łóżka położyłem się spać o godzinie 3:33 i spałem do godziny prawie szóstej, kiedy wstałem, by skorzystać z łazienki. Trwało to pół godziny i potem już leżałem sobie i dosypiałem prawie do dziesiątej. I tylko jedne pieluszki wykorzystane. Jest tylko następny kłopot, gdyż i nam woda się skończyła ze zbiornika, a wodociągi nie odkręcają jej już chyba czwarty dzień. Właściwie to odkręcają, lecz tylko na jakieś pół godziny i to w środku nocy. Moja żona tej nocy napuszczała wodę z pomocą jednego z synów, więc na szczęście mamy ją w butelkach po mleku, w wiadrach, miednicach i w wiaderkach po miodzie. No i nasz żelazny zapas w beczce 200-tu litrowej. Może wodociągi już wkrótce naprawią tą swoją „awarię”, o jakiej napisali, że mają ją w stacji uzdatniania wody. Nikt tego nie może sprawdzić, a sami nie udostępnili żadnych zdjęć, tak jak to czasami robią w przypadku uszkodzeń wodociągów, które zdarzają się na mieście.
* * *
Środa, dnia 11-go grudnia 2024-go roku
Tym razem od godziny 21:50 do godziny 1:20 noc zaczęła się w łazience, aczkolwiek wcześniej trochę przysnąłem w czasie oglądania serialu (J.A.G.). Do godziny 4:30 siedziałem przy komputerze sprawdzając pocztę i starając się otworzyć bramki żeby mieć wysokie ID w eMule. (Niestety, bez powodzenia). Ale dobrze, że przynajmniej nie traci listy serwerów, chociaż wszystkie inne ustawienia zapomina. Ciągle odnoszę wrażenie, że wszystko robią żeby tylko nam utrudnić życie, nawet takimi drobiazgami. Potem wróciłem do łazienki i drzemałem do godziny 6:30. Nawet się nie spodziewałem, że zrobiło się już tak późno (wcześnie). Jednak położyłem się jeszcze do łóżka, tym razem bez pieluszek i drzemałem do godziny prawie ósmej. Przy okazji też się rozgrzałem gdyż w nocy ochłodziło się do osiemnastu stopni. W łazience przesiedziałem następnych 40 minut i jak do tej pory (jest godzina 11:11) jeszcze nie korzystałem z łazienki.
* * *
Czwartek, dnia 12-go grudnia 2024-go roku
Pierwsza noc od dłuższego czasu w całości przespana w łóżku. Właściwie to zaczęła się wcześnie, gdyż po godzinie dwudziestej senność mnie zmogła i urwał mi się film w czasie oglądania „Bonanzy”. I tak drzemałem do godziny 23 z minutami. Potem zabezpieczony pieluszkami pospałem prawie do godziny czwartej i później pobudka co dwie godziny. Może już się skończy to moje nocowanie w łazience. Teraz jeszcze ból stawów trochę dokucz i swędzenie pleców. Ale najważniejsze, że cały czas jest lepiej i lepiej. Dziękuję!
* * *
Piątek, dnia 13-go grudnia 2024-go roku
Sen na raty, lecz na szczęście w łóżku. Najpierw od północy do godziny prawie szóstej, później zaś od godziny dziewiątej do godziny jedenastej. Oj, jak dobrze pospać sobie w łóżku. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 14-go grudnia 2024-go roku
W dzień przerwy nawet 3, 4-ro godzinne. W nocy zaś: dwie godziny na kanapie (do godziny 1:15), potem dwie godziny w łazience, następnie dwie godziny w łóżku i znów godzina w łazience, a na końcu ponownie dwie godziny w łóżku. I tak oto noc minęła spokojnie i dało się pospać. Mało bólu, trochę snu, a najważniejsze, że się ociepliło, bo w łazience zmarzłbym jeszcze bardziej.
* * *
Niedziela, dnia 15-go grudnia 2024-go roku
W łazience 2 godziny (22-24), na kanapie 3 godziny, w łazience godzina, w łóżku 3 godziny, w łazience 40 minut, przed komputerem pół godziny i na koniec w łóżku 2 godziny i tak szczęśliwie minęła cała noc. Tylko, że stawy wciąż bolą i plecy wciąż swędzą. Jutro się wykąpię. Jak dobrze, że jest ciepło. A każdego dnia eMule podłączam ręcznie, ręcznie też podłączam KAD, i łączę do serwere po uprzednim wybraniu języka polskiego i folderu przychodzących plików. To już powoli nowy zwyczaj, gdyż coś popsuli z tym programem, ale filmy na szczęście można pobierać.
* * *
Wtorek, dnia 17-go grudnia 2024-go roku
Miła niespodzianka, jak skorzystałem z łazienki o godzinie 22-giej tak miałem spokój do godziny czwartej. Całe sześć godzin. Aż poczułem, że pospałem. Tylko jeszcze te stawy dokuczają, zwłaszcza barków i kolan. I wreszcie po dwóch dniach zmagań z pomocą z Wysokości udało mi się sklonować, powielić nośnik danych. Już niemal straciłem nadzieję po licznych próbach z kilkoma programami, aż w końcu DiskGenius zadziałał i się udało. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 18-go grudnia 2024-go roku
Najpierw półtorej godziny w łazience, a potem wstawałem do niej co dwie, trzy godziny. Jednak bardzo ciekawe jest to, iż pomimo często przerywanego snu wysypiam się i nie jestem zmęczony. To tak, jakby Ktoś sprawiał, że w tym krótkim czasie snu jest on głęboki i taki kaloryczny, wydajny. W sumie śpię krótko, lecz nabieram sił i w dzień nie jestem już śpiący. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 19-go grudnia 2024-go roku
Sześć godzin w łóżku bez przerwy! Dziękuję! Indyk już kupiony, już się rozmraża i na Szczodre Gody będzie już goootowy – razem z sałatką owocową z ananasa, gruszek, jabłek, śliwek suszonych, rodzynek i orzeszków ziemnych niesolonych. A do tego murzynek z orzechami i kompot z suszonych śliwek, jabłek i trzciny cukrowej. Pycha. Raz na rok to nie grzech. Zawsze zwierzątka przepraszamy jak je zjadamy.
* * *
Piątek, dnia 20-go grudnia 2024-go roku
Czterogodzinne odstępy w korzystaniu z łazienki i po około pół godziny z niej korzystanie, jednak dało się pospać w ciepłym, wygodnym, przytulnym i kochanym łóżeczku. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 21-go grudnia 2024-go roku
W nocy spokojnie, chociaż do łóżka położyłem się dopiero o północy po uprzednim spędzeniu godziny w łazience. A potem wstawałem o godzinie 3:30 i 6:30, za to pospałem do dziesiątej. Też dużo się budziłem, ale teraz (godzina 15:35) może się położę nieco odespać. Jest trochę chłodno, ale od poniedziałku ma się nieco ocieplić. Moja żona przygotowuje dzisiaj murzynka, comber, a na śniadanie ugotowałem z pomocą kluski lane. Jutro zaś pitrasimy indyka i zaczynamy świętować Szczodre Gody.
* * *
Czwartek, dnia 26-go grudnia 2024-go roku
Mamy podwójną uroczystość w domu. I co za ulga, już nie przesiaduję w łazience po półtorej godziny, lecz jedynie kilkanaście minut. A w nocy wstawałem tylko raz, około czwartej trzydzieści i potem w łóżeczku leżałem sobie i spałem prawie do godziny dziewiątej. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 27-go grudnia 2024-go roku
W nocy tylko raz wstałem do łazienki po godzinie piątej. A od godziny trzeciej budziłem się co godzinę. Spory ból stawów, nawet w łóżku jak śpię to mnie budzi. Ale jest wyraźna poprawa, dłuższe przerwy i mniej bólu. Dziękuję. Do końca roku zostało pięć dni.
* * *
Poniedziałek, dnia 30-go grudnia 2024-go roku
Do końca roku pozostały dwa dni. Cała noc znów spędzona w łazience, gdyż przewała, dużo wypróżniania i sporo bólu. Jedna przerwa między godziną czwartą trzydzieści a piątą. W sumie nieco pospałem, ale już ogarnia mnie senność. W dzień może trochę odeśpię (też w łazience). Teraz przerwy robią się nieco dłuższe, były półgodzinne a wydłużają się do około 45-ciu minut i krócej korzystam z łazienki. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 31-go grudnia 2024-go roku
Ostatni dzień roku. Ponownie noc spędzona w łazience. Bolało sporo, również i od siedzenia. Przerwa od godziny czwartej do godziny piątej. A już myślałem, że położę się spać do łóżka, ale znów wypróżnianie z tyłu. W dzień nie mogę odespać, gdyż sąsiedzi rozkręcili głośniki na całe osiedle. Próbowałem pospać i w łazience, i w łóżku, ale z mizernym skutkiem, tym bardziej, że z łazienki korzystam co kilkanaście minut, a najdłuższa przerwa to około 40 minut. Cóż, zobaczymy ile dni tym razem to potrwa, bo jakby etapy objawów mijały nieco szybciej. Tak bardzo chciałbym być już zdrowy.
* * *
Środa, dnia 1-go stycznia 2025-go roku
Pierwszy dzień Nowego Roku. W nocy wszyscy razem troszkę świętowaliśmy, były ciasteczka własnego wypieku, winogrona i kieliszek cydru. W łazience drzemałem najpierw około 22-giej, a potem od godziny pierwszej trzydzieści do godziny dziewiątej dziesięć bez żadnej przerwy. Niewiele pospałem, sporo hałasu, bo to sztuczne ognie, petardy, wystrzały z karabinów maszynowych no i głośna mużyka. Oprócz tego sporo rozprężania, wydalania z tyłu, jak również pieczącego, palącego bólu też z tyłu. Często się budziłem, ale trochę pospałem i coś nawet mi się śniło. Dobrze, że przyszło mi na myśl żeby dołożyć jeszcze jedną gąbkę, więc mniej ostrego bólu od siedzenia. Czasem to już nie wiem jak to będzie, lecz cały czas żywię nadzieję na wyzdrowienie. Teraz w dzień też częste kursowanie do łazienki…
* * *
Czwartek, dnia 2-go stycznia 2025-go roku
Nawet wcześnie zacząłem spać w łazience, gdyż byłem już bardzo senny: o godzinie dwudziestej. Czas do godziny 23-ciej minął bardzo szybko. Potem króciutka przerwa 5-cio minutowa, bo znów musiałem się spieszyć do łazienki. Następnie przerwa między drugą a drugą trzydzieści – poleżałem sobie na kanapie i resztkami siły woli wstałem do łazienki, gdyż już zasypiałem. Następnie nie mogłem się usadowić a mięśnie już dawały o sobie znać od długiego przesiadywania. Myślałem nawet o położeniu się spać do łóżka z pieluszkami, lecz ciągła obawa przed wydalaniem z tyłu nie dawała mi spokoju i w końcu odwiodła mnie od tego pomysłu. Na całe szczęście sen znów przyszedł i bardzo szybko minęły następne trzy godziny. Z łazienki wyszedłem około godziny ósmej pięć. Trudno jest się podporządkować temu wszystkiemu, co mnie spotyka, lecz w imię właśnie posłuszeństwa, pokory, zaufania i nadziei właśnie tak postępuję. Ciekawy też jestem jak to wszystko się skończy i jak bardzo będę szczęśliwy z odzyskania zdrowia. Ta myśl stale dodaje mi sił i dziękuję za każdą nadzieję, za każdy promyk poprawy i ulgi. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 3-go stycznia 2025-go roku
W łazience przesiadywałem od godziny 21:12 do godziny mniej więcej piątej, z kilkuminutową przerw w okolicach godziny drugiej. A od godziny 5:25 znów w łóżeczku go godziny prawie jedenastej. Oczywiście z pieluszkami, bo już dłużej nie mogłem wysiedzieć w łazience, bo mięśnie bardzo mnie bolały.
* * *
Sobota, dnia 4-go stycznia 2025-go roku
W łazience zacząłem spać około godziny 21-wszej i z przerwami spałem do godziny mniej więcej pierwszej. Dużo lepkiej wydzieliny z tyłu i sporo bólu. Potem do wyra położyłem się o godzinie pierwszej minut trzydzieści pięć i spałem, leżałem prawie do godziny jedenastej. Ale sobie pospałem, dziękuję. A od rana przewała, beton zbrojony i ból. Dopiero teraz po południu jakby zaczęło się bardziej udrażniać. Przerwy między jednym a drugim skorzystaniem z łazienki to około pół godziny. Teraz sobie mówię, że do łazienki idę po zdrowie i za każdym razem jak z niej korzystam to jestem coraz bliższy wyzdrowienia.
* * *
Niedziela, dnia 5-go stycznia 2025-go roku
Najpierw drzemanie w łazience, a potem do wyra o godzinie 1:47. Nawet pospałem, gdyż wstałem dopiero o godzinie jedenastej. Jednak często się budziłem z powodu bólu. Zobaczymy jak będzie tej nocy, gdyż w dzień duże rozprężenie i wypróżnienie, aczkolwiek boli za każdym razem jak korzystam z łazienki. Pocieszam się, że z każdym dniem jest coraz to lepiej. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 7-go stycznia 2025-go roku
W nocy byłem pełen obaw, gdyż w łazience, jak nie mogłem już dłużej wysiedzieć zacząłem się zastanawiać nad położeniem się spać do łóżka. Był jednak duży kłopot z powodu wypróżniania z tyłu, grudkowanie. A bez pieluch groziło to pobrudzeniem ubrania, w którym śpię oraz samego łóżka. A teraz jest zimno (w domku ledwie 15 st. Celsjusza). Jednak przyszło mi na myśl żeby potraktować to w kwestii wiary. Zaufałem i nie bez obaw poszedłem spać do łóżka. I na całe szczęście wszystko było dobrze pomimo dużego parcia i ciśnienia z tyłu. Tylko pieluszki zostały wykorzystane. Łóżko ocalało. Dziękuję, dziękuję.
* * *
Środa, dnia 8-go stycznia 2025-go roku
Minionej nocy o godzinie 1:47, tej zaś o 0:20 położyłem się spać. Na szczęście ból mniejszy i tylko raz wstaję do łazienki na zmianę pieluszek. Zimnica. Na zewnątrz kilka stopni a wewnątrz domku mamy około 14-stu stopni Celsjusza. Lodowata woda w kranie, jednak wczoraj dane mi było nieco ją podgrzać w ogrzewaczu wody. Łóżko też lodowate i trochę czasu zajmuje żeby się w nim rozgrzać. Ocieplenie ma nadejść za około 9 dni. Jednak do tej pory było całkiem ciepło i nie można było narzekać. Dziękujemy.
* * *
Czwartek, dnia 9-go stycznia 2025-go roku
Noc znów zaczęła się dla mnie w łazience (od około 22:30 do 1:40). Zimno. W domu tylko kilkanaście stopni Celsjusza. Łazienkę musiałem mocno podgrzewać a i tak marzłem. I znów próba, gdyż wypróżnianie z tyłu, lecz przezwyciężyłem obawy i zaufałem. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 10-go stycznia 2025-go roku
Z pewnymi obawami, lecz od razu położyłem się do łóżka spać, około godziny za 10 pierwsza. Sen przerywany do godziny 4:30 a potem wstałem o godzinie 8:20, gdyż musiałem do łazienki. I całe szczęści, bo zaczęło się wypróżnianie. Nadal zimno, teraz mamy 12,8 stopni Celsjusza. Ale jutro ma się wypogodzić i ma być słonecznie. Byle do wiosny.
* * *
Poniedziałek, dnia 13-go stycznia 2025-go roku
Za tydzień zaprzysiężenie prezydenta Trumpa. Noc minęła całkiem spokojnie. Tylko raz wstałem do łazienki i tylko jeden zestaw pieluszek został wykorzystany. Z utęsknieniem czekam na spanie bez pieluszek a zwłaszcza na odzyskanie zdrowia.
* * *
Środa, dnia 15-go stycznia 2025-go roku
I znów doczekałem się, wreszcie noc bez wykorzystanych pieluch. Co prawda, to zanim położyłem się spać 2 godziny przesiedziałem i przedrzemałem w łazience, ale to i tak krótko, bo nie całą noc. Do łazienki wstawałem jeszcze dwukrotnie i przesiadywałem w niej po ponad pół godziny. Dobrze, że w dzień mogę odsypiać. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 16-go stycznia 2025-go roku
Trochę obawiałem się tej nocy, gdyż po południu było częste korzystanie z łazienki i za każdym razem wypróżnianie z tyłu. A przed położeniem się spać ponad dwie godziny przesiedziałem w łazience, prawie do godziny pierwszej. Jednak potem kilka godzin przeleżałem w łóżku i tylko jedne pieluszki były wykorzystane – mało moczu. Niewiele jednak pospałem, bolała mnie prawa strona na wysokości żeber. Dziwny to był ból, jakby w tle, ale i tak nie dawał spać. Wszystkiego pospałem sobie może jakieś trzy godziny. Zobaczymy czy w dzień da się nieco odespać.
* * *
Piątek, dnia 17-go stycznia 2025-go roku
W łazience spałem od godziny 23-ciej do godziny 2:25, a potem w łóżeczku do godziny 10-tej. Pospałem i nawet niewiele bolało. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 19-go stycznia 2025-go roku
Noc zaczęła się dla mnie najpierw w łazience, potem na kanapie, aż w końcu spałem w łóżku od godziny piątej do godziny ósmej. Pospałem a pieluszki okazały się niepotrzebne. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 22-go stycznia 2025-go roku
To już trzecia bardzo zimna noc, zaledwie kilka stopni Celsjusza ciepła. Tej nocy tylko dwa stopnie a mnie przypadło w udziale wstawać do łazienki co dwie, trzy godziny. To nic, ale łóżko tak się wychładza, że jak do niego wracam się położyć po godzinnym przesiadywaniu w łazience to jest lodowate. I przynajmniej pół godziny to trwa zanim zdołam się w nim rozgrzać. Dobrze, że w ogóle mogę w nim spać. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 25-go stycznia 2025-go roku
W łazience ciągle spędzam co najmniej godzinę. Trzy razy w nocy a potem jeszcze się rozgrzewam, co zajmuje też jakąś godzinę. Ale jednak sobie pospałem. Trochę bólu na końcu wydalania. Na szczęście jest już cieplej i coraz to większe udrożnienie. W dzień dłuższe odstępy między jednym a drugim korzystaniem z łazienki. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 27-go stycznia 2025-go roku
Nie mogę zamknąć obu dłoni ani tym bardziej ich zacisnąć. Ból stawów daje się we znaki. Przed położeniem się spać do łóżka skorzystałem z łazienki i przesiedziałem w niej, przedrzemałem 4 godziny.
* * *
Sobota, dnia 1-go lutego 2025-go roku
W nocy długie przesiadywanie w łazience i trochę zmarzłem. Niewiele pospałem, ale najważniejsze, że w ogóle w łóżku. Dziękuję. Ból stawów ciągle daje o sobie znać i zaczynam się martwić bólem zęba (zaczęło się miesiąc temu), gdyż nie wygląda to zbyt dobrze, ale wszystko jest możliwe.
* * *
Czwartek, dnia 6-go lutego 2025-go roku
Po względnym spokoju, nie licząc nie najlepiej przespanych mocach oraz ani niewielkiego bólu znów doszło do nasilenia dolegliwości. Chociaż tym razem jest ono nie tak ostre. Jednak dzisiaj po południu znów często korzystam z łazienki, co pół godziny. Zobaczymy jak szybko to minie tym razem i gdzie będzie mi dane pospać, oby nie w łazience, bo znów sporo wypróżniania – rozluźnienie żołądka.
* * *
Sobota, dnia 8-go lutego 2025-go roku
Dwie noce w łazience. Pierwsza od godziny 22:30 do godziny 8:30, druga zaś od godziny 22:50 do godziny 8:45, bez przerwy. Rozstrój żołądka, ale przynajmniej mogłem spać spokojnie (drzemać) i nie martwić się czy nie pobrudzę łóżka. Sporo bólu, lecz tym razem szybsze przechodzenie poszczególnych etapów dolegliwości, chociaż biegunka na razie nie przechodzi i się powtarza.
* * *
Poniedziałek, dnia 10-go lutego 2025-go roku
Poprzedniej nocy w łazience: 23:00 - 8:20, tej zaś: 21:00 - 8:58. Nieco mniej bólu i mniejszy roztrój żołądka. W dzień może też nieco odeśpię (w łazience).
* * *
Wtorek, dnia 11-go lutego 2025-go roku
22:15 - 8:30
* * *
Środa, dnia 12-go lutego 2025-go roku
23:00 - 6:50
* * *
Czwartek, dnia 13-go lutego 2025-go roku
23:50 - 3:40
* * *
Piątek, dnia 14-go lutego 2025-go roku
22:50 - 1:37 (Zimno, ale potem na szczęście hyc do ciepłego łóżeczka i pospałem prawie do jedenastej trzydzieści – z jedną przerwą na zmianę pieluszek.)
* * *
Sobota, dnia 15-go lutego 2025-go roku
24:00 - 1:00 (A potem w ciepłym, wygodnym, kochanym i wspaniałym łóżku leżałem, spałem do godziny 8:22 i nawet wypocząłem. Tylko jedna zmiana pieluszek o godzinie piątej i tylko jedne wykorzystane).
* * *
Środa, dnia 19-go lutego 2025-go roku
Dwie i pół godziny przesiedziałem w łazience zanim położyłem się spać, ale potem kilka godzin (pięć) leżenia w ciepłym i wygodnym łóżeczku. Potem godzina w łazience i ponownie w łóżku przez trzy godziny. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 22-go lutego 2025-go roku
22:45 - 7:10. Zimno, w domu 10,8 oraz 6, 7 st. C.
* * *
Poniedziałek, dnia 24-go lutego 2025-go roku
Teraz najbardziej dokucza ból stawów, zwłaszcza w nocy, kiedy z wielkim trudem odwracam się na bok albo na wznak, a stawy, głównie barkowe bardzo bolą. Bolą też stawy kolanowe i nadgarstki. Na szczęście przerwy w korzystaniu z łazienki trwają nawet i 5 (pięć) godzin, i tej nocy też, więc sobie pospałem. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 8-go marca 2025-go roku
Na całe szczęście jest już ciepło, w dzień i w nocy. Jednak każdej nocy, zanim położę się spać, co najmniej dwie godziny (a czasem trzy lub cztery) przesiaduję w łazience. Ostatnio w nocy wstaję by z niej skorzystać co dwie godziny. Męczące jest i ból stawów. Dokucza bardzo. Zwłaszcza w nocy, kiedy są zastałe. Najmniejszy ruch ręki to duży ból stawów barkowych. I ból w łazience, głównie na końcu.
* * *
Wtorek, dnia 11-go marca 2025-go roku
W łazience od 21:50 do 3:30 a potem hyc do łóżeczka. Tylko jedne pieluszki. Sporo bólu. Również ból stawów bardzo daje o sobie znać. Tak jak i ból zębów. Oj, co to będzie, co to będzie…?
* * *
Środa, dnia 12-go marca 2025-go roku
W łazience od godziny 23:55 do godziny 5:25. Sporo bólu, ale na szczęście w nocy nie jest już tak zimno. Od rana przewała, nawet i co dziesięć minut korzystam z łazienki. Stawy też bolą.
* * *
Czwartek, dnia 13-go marca 2025-go roku
21:30 – 1:05 a potem łóżeczko.
* * *
Piątek, dnia 14-go marca 2025-go roku
W łazience 22:00 – 5:10. Dużo bólu. Noc prawie nieprzespana.
* * *
Sobota, dnia 15-go marca 2025-go roku
22:22 – 3:20, przerwa do godziny 4:20. Następnie skorzystałem z łazienki i o godzinie 5:00 położyłem się do łóżeczka. Znów dużo bólu, oj, bolało. A teraz jeszcze ta dziura w zębie.
* * *
Niedziela, dnia 16-go marca 2025-go roku
23:20 – 4:20. Znów wydalanie z oporami i ból. W dzień trochę odespałem (też w łazience). Dalsza poprawa, powolna, lecz poprawa. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go marca 2025-go roku
23:00 – 3:00, a w łóżku do godziny siódmej.
* * *
Wtorek, dnia 18-go marca 2025-go roku
23:11 – 2:55. Jak będę zdrowy to z przyzwyczajenia też chyba będę spać w łazience…
* * *
Środa, dnia 19-go marca 2025-go roku
22:45 – 2:10. W łóżeczku do godziny 10-tej, chociaż do łazienki wstawałem co dwie godziny, lecz sporo pospałem i wypocząłem. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 20-go marca 2025-go roku
23:55 – 2:00. Jak spałem w łóżku to do łazienki wstawałem co dwie godziny i długo w niej przesiadywałem, nawet i 40 minut. Za to pieluszki suche. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 21-go marca 2025-go roku
A już myślałem, że sobie pośpię, gdyż po południu było kilka godzin przerwy, a tu… w nocy do łazienki wstawałem co godzinę, półtorej. W łazience przesiadywałem po 30, 40 minut za każdym razem. W dodatku ochłodziło się i trochę zmarzłem. Jednak nie narzekam. Widocznie tak miało być. Trochę mnie to zaskoczyło, że tak krótkie to były przerwy, lecz teraz w dzień znów poprawa, bo i kilka godzin wytrzymuję. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 22-go marca 2025-go roku
Tej nocy od razu do łóżka położyłem się spać, co prawda nastąpiło to dopiero po północy, gdyż o godzinie 0:45, ale zawsze. Wcześniej przesiedziałem 40 minut w łazience, a sen dwukrotnie przerywany wstawaniem, by z niej skorzystać. Też długo, lecz dało się pospać i nie było już tak bardzo zimno. W dzień może sobie nieco odeśpię.
* * *
Poniedziałek, dnia 24-go marca 2025-go roku
Jak wspaniale jest od razu położyć się spać do łóżka. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 25-go marca 2025-go roku
W nocy nawet i 4 godziny przerwy i krócej w łazience, bo tylko pół godziny. W dzień też spokojnie, tylko ten ból stawów. Często nie daje spać.
* * *
Sobota, dnia 29-go marca 2025-go roku
W nocy już nie korzystam z łazienki godzinami, lecz tylko 30-40minut i tylko raz albo dwa. Jednak ból stawów wciąż dotkliwy. Teraz doszedł do palców dłoni. Ale wiem, że i tak będę całkiem zdrów z pomocą Opatrzności. Amen.
* * *
Niedziela, dnia 30-go marca 2025-go roku
23:50 – 1:00 w łóżku
1:00 – 3:40 w łazience
3:40 – 5:50 w łóżku
5:50 – 7:20 w łazience
7:30 – 8:30 w łóżku
* * *
Środa, dnia 9-go kwietnia 2025-go roku
I znów się zaczęło, pierwsza noc z pieluszkami. A w ciągu dnia biegam do łazienki co kilkanaście minut i za siedem (7) dni wylatuję do Miasta Meksyk… Wierzę, że już wcześniej będę zdrowy, bo mam jeszcze pojechać do fotografa i zrobić zdjęcie.
* * *
Czwartek, dnia 10-go kwietnia 2025-go roku
Najpierw poleżałem na kanapie, potem drzemałem w łazience od godziny 24:15 do godziny za 20 czwarta. No i potem do łóżeczka. Tylko jedne pieluszki a ból już nie taki straszny jak ostatnim razem. Wczoraj w dzień przewała, dzisiaj zaś już mniejsza. Do wylotu 7 dni… Jestem silny i zdrowy.
* * *
Piątek, dnia 11-go kwietnia 2025-go roku
W łazience pospałem więcej niż w łóżku, bo w nim zaledwie trzy godziny, ale dobre i to. Sporo bólu, który nie dawał spać i budził. W dzień już nieco lżejszy. Do odlotu zostało pięć dni. Zdążymy wydobrzeć.
* * *
Niedziela, dnia 13-go kwietnia 2025-go roku
Cała noc spędzona w łazience. Dużo bólu, dużo.
* * *
Poniedziałek, dnia 14-go kwietnia 2025-go roku
W nocy wykorzystane tylko jedne pieluszki, co mile mnie zaskoczyło i nawet w połowie tylko wykorzystane. Trochę bólu, lecz prawie całą noc przespałem w łóżku, gdyż spać zacząłem na kanapie. Za półtora dnia wylot. Gdybym nie wierzył, że wszystko będzie dobrze to z domu w ogóle bym się nie ruszał. A tak to dzisiaj korzystałem z łazienki mniej więcej co godzinę. Sporo bólu, ale na szczęście krótko w niej przesiaduję. Dziękuję.
* * *
Wielki Czwartek, dnia 17-go kwietnia 2025-go roku
Szczęśliwy powrót z Miasta Meksyk, szczęśliwe wojaże po stolicy i szczęśliwe złożenie wniosku paszportowego. Jak wspaniale było znów polecieć samolotem po 17-stu latach uziemienia. Jak wspaniale jest poczuć, że znów coś się dzieje. Jak wspaniale jest korzystać z nadarzających się okazji, korzystać z tych możliwości jakie Świat Duchowy nam daje. Obawiałem się, jak bardzo się obawiałem, jak to będzie z korzystaniem z łazienki. Dwa razy już naprawdę myślałem, że nie zdążę, ale w ostatniej chwili się udało i wszystko było dobrze. I już myślałem, że nie przetrwam tej nocy na lotnisku czekając na swój poranny lot. Kryzys miałem około godziny 21-wszej, a potem, po północy było już łatwiej. Ale i tak dużo bólu i częste korzystanie z łazienki. Najgorzej pod tym względem było metro. Obraz nędzy i rozpaczy. Najważniejsze jednak, że moja rodzina była bezpieczna, sprawa załatwiona i szczęśliwie wróciłem do domu. Dziękuję, dziękuję!
* * *
Wielka Sobota, dnia 19-go kwietnia 2025-go roku
Ale sobie pospałem. Co prawda wstawałem co dwie, trzy godziny, lecz w łazience już nie przesiadywałem tak długo a ból też prawie żaden. W ciągu dnia miałem nawet pięciogodzinną przerwę. Co za ulga! Dziękuję!
* * *
Sobota, dnia 26-go kwietnia 2025-go roku
Jakie to szczęście móc spać w łóżku, chociaż nie od razu kładę się do niego. Najczęściej około pierwszej, drugiej w nocy, gdyż wcześniej kładę się na kanapie. Wtedy, po skorzystaniu z łazienki, żeby nie schodzić po schodach, kładę się już do łóżeczka. Dziękuję. A tak w ogóle to skoro to był już ostatni papież to chyba już jest ten czas…
* * *
Niedziela, dnia 27-go kwietnia 2025-go roku
Najpierw spałem na kanapie (20:40 – 23:30), następnie w łazience prawie do godziny drugiej. A potem już w łóżeczku – z jedną przerwą prawie do godziny dziesiątej. Dziękuję! Ale sobie pospałem (i znów chce mi się spać, a jest dopiero południe).
* * *
Czwartek, dnia 1-go maja 2025-go roku
Nawet sobie pospałem. Dziękuję. Najpierw na kanapie (do północy) następnie w łazience do godziny drugiej, potem zaś w łóżeczku. W dzień też nieco odespałem, też w łóżeczku. A w łazience już nie przesiaduję tak długo, całymi kwadransami, lecz już po kilka, kilkanaście minut. I prawie już nie boli. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 5-go maja 2025-go roku
A już myślałem, że tym razem przerwa będzie dłuższa, lecz zaledwie po siedemnastu dobach znów nasilenie dolegliwości i prawie cała noc przedrzemana w łazience. Tylko dwa razy położyłem się na kanapie, od godziny pierwszej do drugiej a potem po godzinie piątej – też około godziny. Ból nie taki znów ogromny, jednak dokuczliwy i męczący, a najgorsze jest to, że nie można spać w łóżeczku… Mam taką nieśmiałą nadzieję, że tym razem szybko to minie. (Poproszę).
* * *
Wtorek, dnia 6-go maja 2025-go roku
Druga noc w łazience, lecz tym razem miałem dwie przerwy gdyż dwukrotnie drzemałem na kanapie i nawet coś mi się śniło. Też trochę bólu. Całe szczęście, że już się ociepla i w nocy nie było zbyt chłodno. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 7-go maja 2025-go roku
Cała noc w łazience, bite 10 godzin. (Od godziny 21-wszej do godziny siódmej dwadzieścia z jedną, piętnastominutową przerwą na kanapie). Znów ból budził ani nie dawał spać. Dobrze, że dało się nieco pospać, bo już myślałem, że nie dosiedzę do rana. Dziękuję za dodanie mi sił, dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 8-go maja 2025-go roku
22:35 - 6:45 bez ani jednej przerwy. Ból znów często mnie budził. Może w dzień nieco odeśpię.
* * *
Piątek, dnia 9-go maja 2025-go roku
22:25 - 7:00 (bez przerwy).
* * *
Sobota, dnia 10-go maja 2025-go roku
23:11 - 7:25. Zatykało się jak beton zbrojony. Rozprężenie dopiero rano i ulga. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 11-go maja 2025-go roku
22:45 - 7:15 z jedną przerwą na kanapie między godziną druga a trzecią. Sporo bólu.
* * *
Poniedziałek, dnia 12-go maja 2025-go roku
21:30 - 6:25
* * *
Wtorek, dnia 13-go maja 2025-go roku
23:30 - 6:05
* * *
Środa, dnia 14-go maja 2025-go roku
21:15 - 22:25 w łazience.
22:35 - 24:00 na kanapie.
24:00 - 24:58 w łazience.
1:00 - 2:00 na kanapie.
2:00 - 5:40 w łazience.
5:40 - 7:00 na kanapie.
7:00 - 7:40 w łazience.
7:40 - 8:20 na kanapie.
Ból mniejszy i nieco więcej dało się pospać. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 15-go maja 2025-go roku
Następna noc w łazience, głównie w łazience. Zaczynam się łamać i zacznę chyba korzystać z pieluszek…
* * *
Niedziela, dnia 18-go maja 2025-go roku
Po tych dwunastu nocach koczowania w łazience przespanie nocy w łóżku to jak pobyt w Raju. Dziękuję, dziękuję za tę wielką ulgę.
* * *
Sobota, dnia 24-go maja 2025-go roku
Zdaje się, że po nasileniu dolegliwości, co nastąpiło kilka dni temu, teraz w dalszym ciągu następuje poprawa, czego wcześniej nie było w czasie spokojnych dni. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 26-go maja 2025-go roku
I znów mnie gania co kilkanaście minut do łazienki. Przewałka. Na szczęście noc spędzona (ma raty) na kanapie a nie w łazience. Tym razem nasilenie dolegliwości przyszło szybko, bo po półtora tygodnia, a już myślałem, że do końca maja mi się uda i spokojnie sobie dotrwam. W ogóle się tego nie spodziewałem, że tak szybko znów się pojawi. Ale jak na razie bez biegunki i w ogóle szybko wszystko przebiega i się poprawia (aczkolwiek jest trochę piekącego bólu). Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 27-go maja 2025-go roku
21:37 - 5:20 z jedną, kilkuminutową przerwą na kanapie. Ostry, palący ból przez całą noc co kilkanaście, kilkadziesiąt minut, który wyrywał mnie ze snu. Jednak bardzo miła niespodzianka, mogłem pospać na kanapie (z przerwami) prawie do godziny ósmej. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 28-go maja 2025-go roku
Tej nocy było naprawdę ciężko. W łazience od godziny 22-giej i co kilka minut palący ból. Do godziny czwartej nie zmrużyłem oka, w ogóle nie mogłem spać. (Wyżynanie się kropelek moczu, zatkane jak beton zbrojony i obfite pocenie – przedramion i szyi). Dopiero wtedy przysnąłem w łazience, a potem na kanapie po pół godziny. Ledwo żyję. Nieco odespałem w dzień, ale jestem osłabiony i bólem, i brakiem snu, gdyż teraz znów co kilkanaście minut korzystam z łazienki. A już myślałem, że tej nocy będzie lepiej… No cóż, niemiła niespodzianka i trzeba mi się z tym pogodzić. Może tej nocy będzie lepiej. Na szczęście stawy przestały boleć, więc nie cierpię z tego powodu. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 29-go maja 2025-go roku
Spałem już dużo, dużo lepiej. (22:37 - 5:20) I chociaż ból budził mnie co jakiś czas to w miarę szybko zasypiałem i noc minęła dość szybko. Rano nie dało się pospać zbyt dużo na kanapie, gdyż dość często wstawałem do łazienki przezwyciężając zmęczenie i senność.
* * *
Piątek, dnia 30-go maja 2025-go roku
22:00 - 6:50 (Jedna półgodzinna przerwa między godziną 1:15 a godziną 1:45. Sporo bólu, lecz tej nocy pospałem już znacznie więcej. Dziękuję. Staram się nie spodziewać szybkiej poprawy, gdyż wiele razy to mnie zawodziło. Ale najważniejsze to znów być zdrowym.
* * *
Sobota, dnia 31-go maja 2025-go roku
21:15 - 7:15. Przerwa: 2:30 - 3:30 (na kanapie). Nawet pospałem w tej łazience. Ból mniejszy i dłuższe przerwy. Dziękuję. Może tej nocy spać już będę w łóżku?
* * *
Niedziela, dnia 1-go czerwca 2025-go roku
21:10 - 23:15 w łazience.
23-15 - 23:40 przerw.
23:40 - 7:10 w łazience, a potem trochę odpoczynku na kanapie. Sporo bólu z przerwami przez całą noc.
* * *
Poniedziałek, dnia 2-go czerwca 2025-go roku
21:25 - 2:10 w łazience.
2:10 - 2:45 przerwa na kanapie.
2:45 - 6:10 w łazience. Już nie mogłem dłużej w niej wysiedzieć.
6:10 - 7:15 na kanapie. Nawet porządnie się zdrzemnąłem. Ale i tak sporo bólu kilka razy w nocy. Jednak cały czas poprawa, powolna, lecz poprawa. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 3-go czerwca 2025-go roku
Już zaczynam „pękać” i się „łamać”, gdyż przygotowałem sobie pieluszki do założenia i myślałem o położeniu się do łóżka spać. Jednak jeszcze wytrzymałe, chociaż mięśnie od siedzenia bolą dość mocno. Ten pierwszy ból też dużo dawał o sobie znać. Na szczęście już dłużej mogłem pospać na kanapie, po około godzinie lub pól, lecz najważniejsze, że na leżąco. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 4-go czerwca 2025-go roku
Całą noc spanie na kanapie i do łazienki wstawanie (średnio) i co godzinę. Ale już nie w łazience. Dziękuję. Tej nocy spać położę się może do łóżeczka, oj, tak, tak.
* * *
Czwartek, dnia 5-go czerwca 2025-go roku
Pospałem w łóżku, lecz nie obyło się z pewnymi trudnościami. Długo korzystałem z łazienki i trochę bólu. Dużo też nie pospałem, gdyż sen pierzchł.
* * *
Piątek, dnia 6-go czerwca 2025-go roku
Chociaż kładę się spać do łóżka to i tak dużo sobie nie pospałem z powodu bólu stawów: barkowych, biodrowych, kolanowych i bólu w nadgarstkach. Czasem w łazience lepiej się wysypiałem, ale nie narzekam, bo mogę sobie poleżeć. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 8-go czerwca 2025-go roku
Średnio z łazienki korzystam co dwie, trzy godziny. W nocy mogę trochę pospać, aczkolwiek często się budzę a ból stawów wciąż daje o sobie znać, jak też i ten pierwszy. Jednak to i tak duża ulga. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 10-go czerwca 2025-go roku
Dalsza poprawa, zaczynam mieć dłuższe przerwy i tej nocy mogłem sobie pospać w łóżku całe pięć godzin. Dziękuję. Również i w łazience krócej przesiaduję, chociaż na końcu trochę boli. Ale to nic, grunt, że jest coraz to lepiej. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 11-go czerwca 2025-go roku
Przerwa długa na ponad 6 godzin. Ale się wyleżałem, i ti w łóżku. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 12-go czerwca 2025-go roku
W łóżeczku - w łóżeczku, oj, tak, tak, i to jeszcze przed godziną 22-gą położyłem się spać. Już nie pamiętam kiedy tak było, żebym tak wcześnie się położył do łóżka i tylko raz wstałem do łazienki. Alem sobie pospał i się żem wyleżał. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go czerwca 2025-go roku
W łóżeczku od godziny 21:15 prawie do godziny piątej. Niemal osiem godzin bez wstawania do łazienki. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 21-go czerwca 2025-go roku
Zdaje się, że w ostatnich dniach było nasilenie dolegliwości a obyło się bez pieluszek ani spania w łazience, hi hi. (Niemniej zdrzemnąłem się tej nocy godzinkę, gdyż senność wzięła nade mną górę, przezwyciężyła mnie). Nawet niewiele bolało, prawie wcale. Czasem tylko, nie zawsze, w łazience przesiadywałem po pół godziny, lecz dzisiaj rano krótko z niej korzystałem. Tylko żeby jeszcze ten ból stawów minął i dało się wyleczyć zęby, gdyż kilka znów daje o sobie znać. Chyba trzy. Na całe szczęście nie bolą, tylko jeden, jak dostanie się do niego nieco jedzenia. Tak bardzo chcę być już zdrowy. Poproszę. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 25-go czerwca 2025-go roku
W nocy z łazienki korzystam co jakieś pięć, sześć godzin. Dziękuję za tę ulgę. I Prawie nic nie boli. Natomiast bardziej bolą stawy i nie mam możliwości tak się ułożyć do snu, żeby nic mnie nie bolało. Nawet jak leżę na wznak to po kilkunastu minutach zaczynają dawać o sobie znać stawy biodrowe i barkowe. Teraz najgorzej jest wtedy, jak kładę się na którymś boku. Wtedy, oprócz bólu stawów barkowych, bolą i kolana i nadgarstki. Oznacza to, że co jakiś czas się budzę i muszę zmienić ułożenie ciała, bo ból nie pozwala dalej spać. A przekręcenie się na drugi bok to też spory teraz dla mnie wysiłek i okupiony sporym tudzież bólem. Często odsypiam w dzień, może dziś też się uda.
* * *
Piątek, dnia 27-go czerwca 2025-go roku
Położyłem się spać od razu do łóżka już około godziny 21-wszej. Tylko raz wstałem do łazienki – tuż przed północą. Dokuczliwy ból stawów na razie jeszcze nie ustępuje nie dając mi za bardzo pospać, lecz i ta dolegliwość przecież wkrótce też skończyć się musi.
* * *
Poniedziałek, dnia 30-go czerwca 2025-go roku
Nawet sobie pospałem, dziękuję. Tylko ten ból stawów…
* * *
Środa, dnia 2-go lipca 2025-go roku
Znów nasilenie dolegliwości, lecz na szczęście nie takie duże, bez pieluszek, ale w ciągu dnia częste korzystanie z łazienki i trochę bólu na końcu. W nocy wstawałem dwa razy do łazienki. Zobaczymy, jak będzie tym razem. Ból stawów wciąż spory i dokuczliwy. Przeszkadza spać.
* * *
Piątek, dnia 4-go lipca 2025-go roku
A już się zląkłem, że noc będzie spędzona w łazience. Na szczęście dało się pospać w łóżku, aczkolwiek wstawałem trzy razy do łazienki i przesiadywałem w niej dość długo, raz nawet godzinę. Trochę bólu na końcu, lecz na szczęście dolegliwości zaczynają mijać. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 5-go lipca 2025-go roku
Następne miłe zaskoczenie, gdyż jak położyłem się do łóżka to na początku do łazienki wstawałem co godzinę, później zaś co dwie, wie i pół godziny i nawet pospałem. Dziękuję. Dziś jednak w ciągu dnia do łazienki kursowałem co 20 – 30 minut i teraz, przed położeniem się spać nadal korzystam z łazienki średnio co pół godziny. Ale w związku z leczeniem i z tym, że jest szklanka wody też zamierzam się kłaść spać do łóżka. Nie wiem, jeszcze nie wiem czy nie założę na noc pieluszek. Znów obawa, jak minie ta noc…
* * *
Niedziela, dnia 6-go lipca 2025-go roku
Na całe szczęście noc minęła w miarę znośnie i przespana w łóżku. Chociaż często wstawałem, gdyż średnio co godzinę to jednak dało się nieco pospać. Dziękuję. Ból jednak dokuczał, tak jak i w ciągu dnia, a często korzystałem z łazienki, i co kilkanaście minut czasami, a do tego przewała. Teraz też się zastanawiam, jaka będzie ta noc, lecz staram się być dobrej myśli.
* * *
Poniedziałek, dnia 7-go lipca 2025-go roku
W łazience koczowałem od godziny 22:15 do godziny 2:20. Zatykało się jak beton zbrojony. Sporo bólu. Dobrze, że później mogłem już spać w łóżeczku. Dziękuję. (Z łazienki korzystałem średnio co godzinę, półtorej, ale dało się pospać.) A od rana przewałka. Na całe szczęście ból stawów odpuścił, niemal całkowicie.
* * *
Wtorek, dnia 8-go lipca 2025-go roku
22:00 – 2:46. Sporo pospałem, ale i sporo bólu. Przynajmniej nie musiałem wstawać do łazienki, gdyż śpiąc w niej jest się na miejscu. W łóżku niewiele pospałem, przerwy mniej więcej godzinne i nie od razu zasypiałem. Ale zwsze trochę poleżałem i odpocząłem. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 10-go lipca 2025-go roku
Poprzednia noc: 21:00 – 0:15, na szczęście krótko, lecz potem do łazienki wstawałem co godzinę i dużo bólu. Tej nocy zaś całą już spędziłem w łóżku, aczkolwiek do łazienki też wstawałem tak samo często. Ból nieco mniejszy a udrożnienie nieco lepsze. Nad ranem, około godziny czwartej przysnąłem też w łazience przez około godzinkę. Ale tak w ogóle to sobie pospałem. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 12-go lipca 2025-go roku
Poprzedniej nocy niewiele sobie pospałem z powodu częstego wstawania do łazienki, średnio co godzinę i sporo bólu. W łazience nad ranem pospałem z godzinkę. Tej nocy zaś przerwy jeszcze krótsze i w końcu, po godzinie pierwszej skorzystałem z pieluszek, gdyż dochodziło do wysączania. Dopiero rano trochę sobie pospałem a ból zelżał. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 13-go lipca 2025-go roku
Znów pieluszki i trochę bólu, lecz dało się nieco pospać. Dziękuję. W dzień przerwy stają się dłuższe, chociaż wciąż trochę bólu na końcu. Jednak ciągle jest poprawa. Dziękuję. W dalszym ciągu bolą stawy. Śpię tylko na wznak i na prawym boku. Dokucza też ból prawej łydki, już od ponad pół roku i tudzież spać przeszkadza. Nic nie szkodzi.
* * *
Poniedziałek, dnia 14-go lipca 2025-go roku
Ależ ulga, już trzygodzinne przerwy w nocy, z tym, że pierwsza przerwa trwała półtorej godziny, gdyż od godziny pierwszej trzydzieści do godziny trzecie, nawet trochę przysnąłem, a potem o godzinie szóstej. Jeszcze trochę bólu, zwłaszcza na końcu, ale cały czas poprawa postępuje i jest coraz lepiej. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 19-go lipca 2025-go roku
Długie przesiadywanie w łazience w nocy, nawet i do półtorej godziny. Ciągle trochę bólu na końcu. Najgorsze są jednak stawy, gdyż w dzień i w nocy dają o sobie znać. Nawet stopy mnie teraz bolą. Ledwo łażę po schodach. Ale najważniejsze, że sobie pospałem, gdyż tej nocy wstałem tylko raz do łazienki i czuję się wypoczęty. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 22-go lipca 2025-go roku
W łazience spędzam najczęściej po pół godziny, choć ostatnio nieco krócej. W nocy zaś za potrzebą wstaję dwukrotnie. Już prawie nie boli. Bolą natomiast stawy – w dalszym ciągu, chociaż czasem jakby nieco mniej. Ważne, że można spać, aczkolwiek ból przerywa sen co jakieś dwie, trzy godziny. Ale i tak da się żyć. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 25-go lipca 2025-go roku
Niestety, wczoraj znów się zaczęło, przewałka przez cały dzień, lecz na szczęście noc spędzona w łóżku i to beż pieluszek, a już myślałem, że będą potrzebne. Co prawda wstawałem do łazienki mniej więcej co dwie godziny, ale liczy się, że spałem w łóżku. Dziękuję. Trochę, bólu, ale stawy na szczęście mniej dają znać o sobie. Dzisiaj od rana często korzystam z łazienki i też trochę bólu na końcu. A już myślałem, że ten miesiąc minie mi spokojnie i bezboleśnie… Trudno, trzeba i tym razem to przecierpieć i przeczekać, doczekać do następnej poprawy.
* * *
Sobota, dnia 26-go lipca 2025-go roku
20:50 – 3:10. Sporo bólu mało spania, a pociłem się bardzo. W ogóle od kilku dni, w dzień w łazience, a w nocy w łóżku byłem zlany potem. (Podkoszulkę można było wyżymać). Jak zdrzemnąłem się w łazience to potem położyłem się już na kanapie i też trochę podrzemałem. Dziękuję. Może następna noc będzie lepszą. Poproszę.
* * *
Niedziela, dnia 27-go lipca 2025-go roku
22:20 – 1:50, druga noc częściowo spędzona w łazience. Dłużej nie wytrzymałem z powodu bólu z tyłu. Trochę podrzemałem na kanapie a nad ranem nawet położyłem się do łóżeczka. W dzień nic nie odespałem, a po południu przewałka, nawet co kilkanaście minut korzystałem z łazienki. Też sporo się pocę. Zobaczymy, jaka będzie ta trzecia noc.
* * *
Poniedziałek, dnia 28-go lipca 2025-go roku
21:30 – 2:10, potem przerwa 15 minut i następnie do godziny 4-tej znów w łazience. Przerwa pół godziny i znów drzemanie w łazience, chociaż na początku nie było mowy o spaniu z powodu bólu. Jak do tej pory najgorsza z tych nocy – zatykało się jak beton zbrojony, a kiedy o godzinie czwartej myślałem o położeniu się spać do łóżka i już nawet zakładałem sobie pieluszki to zaczęło się wypróżnianie z tyłu i tyle było tego mojego spania w łóżeczku. Na szczęście poprawa następuje szybko i wręcz z każdą godziną jest lepiej. Dziękuję. (Z łazienki wyszedłem o godzinie siódmej i poleżałem sobie na kanapie żeby sobie trochę odpocząć – dwa razy po pół godziny). W nocy bardzo obfite pocenie i wypiłem co najmniej cztery szklanki wody.
* * *
Wtorek, dnia 29-go lipca 2025-go roku
Znów noc w łazience, lecz tym razem niecała. Nad ranem poleżałem na kanapie, by później przenieść się do łóżka. Wciąż sporo bólu, również tego od siedzenia. No, ale może tej nocy będzie już lepiej, powinno być lepiej, gdyż stale jest poprawa. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 30-go lipca 2025-go roku
22:15 – 2:50. Sporo bólu, gdyż zatykało się bardzo. Jednak w łazience dużo sobie posapałem, chociaż myślałem, że minęło więcej czasu. I znów obfite pocenie, ale później zdrzemnąłem się na kanapie a także pospałem w łóżku. Wyraźna poprawa. Dziękuję. I ból stawów zelżał. Dziękuję.
* * *
Czwarte, dnia 31-go lipca 2025-go roku
I od razu do łóżeczka położyłem się spać, dziękuję. Chociaż wstawałem co dwie godziny a za pierwszym razem przysnąłem w łazience półtorej godziny, to jednak sobie pospałem. Trochę też się zatykało i bolało, ale także było dużo rozprężenia i dalsza poprawa. Może w dzień sobie odeśpię. A za tydzień zaprzysiężenie Polskiej Głowy Państwa. Boże Ojcze racz sprawić żeby wszystko przebiegło jak najlepiej. Amen.
* * *
Piątek, dnia 1-go sierpnia 2025-go roku
Jak położyłem się do łóżka spać o godzinie 20:45, to po półtorej godziny musiałem już skorzystać z łazienki, w której przesiedziałem dwie godziny. Tak więc w łazience spędziłem więcej czasu niż w łóżku, he he. Ala za to później było już odwrotnie i całkiem sporo sobie pospałem. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 3-go sierpnia 2025-go roku
W nocy do łazienki wstawałem już tylko dwukrotnie. Dość długo w niej przesiadywałem i też było trochę bólu. Stawy też bolą, nawet jak leżę sobie w łóżku. Nawet jak myję dłonie to też dokuczają. Trudno. Trzeba jeszcze trochę wytrzymać.
* * *
Czwartek, dnia 7-go sierpnia 2025-go roku
Wczoraj znów się zaczęło i to zaledwie po kilku dniach przerwy. No cóż, widocznie tak ma być. Najpierw spałem na kanapie, potem w łazience między godziną 22:10 a godziną (już nawet nie pamiętam dokładnie, którą, ale chyba coś około 24-tej), a na końcu w łóżku. Przerwy były około półtoragodzinne. Nawet sobie pospałem. Dziękuję. Trochę bólu na końcu, ale już przechodzi. Teraz właściwie gorszy jest ból stawów: jak siadam – ból, jak wstaję – ból, jak ruszam ręką – ból, jak chodzę – ból, jak leżę – ból, jak się schylam – ból, jak kucam – ból, jak leżę – ból, jak myję ręce – ból, jak coś piorę – ból, jak coś zmywam – ból, jak się ubieram – ból. Ale wciąż sobie powtarzam, że kiedyś w końcu będę zdrowy.
* * *
Piątek, dnia 8-go sierpnia 2025-go roku
22:45 – 1:40, a później już w kochanym łóżeczku. Dziękuję. Znów obfite pocenie, trochę bólu, lecz już krócej korzystam z łazienki. Przerwy były około dwugodzinne, więc nawet sobie pospałem. O, jak dobrze, jak dobrze.
* * *
Sobota, dnia 9-go sierpnia 2025-go roku
Już spanie w łóżeczku, dziękuję. Do łazienki wstawanie średnio co dwie i pół godziny. Sporo bólu, gdyż się zatykało, lecz jest dalsza poprawa. Wczoraj w dzień przewałka przez większą część dnia, a później się uspokoiło.
* * *
Niedziela, dnia 10-go sierpnia 2025-go roku
Dwukrotnie wstawałem do łazienki i po godzinie w niej przesiadywałem. Obfite pocenie i trochę bólu na końcu wydalania, lecz jest poprawa a przede wszystkim pospałem sobie w łóżeczku. Dziękuję. Może w dzień odeśpię sobie co nieco.
* * *
Środa, dnia 13-go sierpnia 2025-go roku
Dwie godziny i 20 minut przesiedziałem w nocy w łazience, lecz później leżałem w łóżku i drzemałem od godziny drugiej prawie do godziny szóstej. Dziękuję. Ból mały, tylko stawy wciąż dokuczają, ale i one w końcu miną. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 15-go sierpnia 2025-go roku
Coraz dłuższe przerwy i coraz krócej korzystam z łazienki. Dziękuję. Teraz najbardziej dokuczają stawy, nie dając za bardzo pospać. (Dzisiaj spotkanie przywódcy Federacji Rosyjskiej z prezydentem Stanów Zjednoczonych).
* * *
Piątek, dnia 29-go sierpnia 2025-go roku
Ostatnimi nocami wstaję tylko raz do łazienki, chociaż czasem przesiaduję w niej i półtorej godziny, lecz ból prawie żaden. Mogę więc sobie dłużej poleżeć i więcej pospać. Dziękuję. Ból stawów ciągle mnie budzi co jakieś dwie godziny, półtorej godziny, a ból prawego łokcia jest nowy. I kiedy nawet leży sobie na materacu też pobolewa. Ale i tak się cieszę, że jest o wiele lepiej niż było pod tym pierwszym względem. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 31-go sierpnia 2025-go roku
No i znów się zaczęło – nasilenie dolegliwości. Zaczęło się w dzień i mam nadzieję, że jednak tym razem nie będę nocować w łazience ani choćby w niej drzemać. Obym mógł od razu położyć się spać do wygodnego, kochanego łóżeczka, gdyż sztywnienie stawów dokucza.
* * *
Poniedziałek, dnia 1-go września 2025-go roku
Jednak noc przespana w łóżeczku. Dziękuję, dziękuję. I tylko dwukrotnie wstawałem do łazienki i wcale tak długo w niej nie przesiadywałem. Co prawda znów było sporo bólu, lecz już nie tak okropnego jak jeszcze kilka tygodni temu. Rzeczywiście poprawa jest bardzo wyraźna. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 3-go września 2025-go roku
Już się obawiałem spania w łazience, lecz szczęśliwie mogłem pospać sobie na kanapie. Dziękuję. Wczoraj cały dzień przewałka i dziś rano również. Jednak za każdym razem, kiedy korzystałem z łazienki oblewałem się potem – ręce i szyja. W ciągu dnia wypiłem chyba z dziesięć szklanek wody, Trochę bólu, ale szybko się poprawia. Dziękuję. Nawet i ból stawów zelżał. (Pan prezydent szczęśliwie doleciał i już się spotyka z panem prezydentem. Ciekawe, co to za niespodzianka? G20?)
* * *
Czwartek, dnia 4-go września 2025-go roku
Najpierw w łóżku, potem w łazience, następnie na kanapie i znów w łóżku. Niewiele sobie pospałem, a najwięcej drzemałem w łazience. Znów trochę bólu. Jednak najważniejsze, że już jest poprawa i zaczyna przechodzić. Tak, ciało cierpi a duchowi w ogóle to nie szkodzi.
* * *
Piątek, dnia 5-go września 2025-go roku
Spałem głównie w łazience. Potem nad ranem leżałem na kanapie (chyba zacząłem od godziny czwartej), ale nie poleżałem sobie ani nie spałem – tylko godzinę odpoczywałem. Później zaś, od godziny szóstej w łóżeczku i nieco pospałem. Dziękuję. Trochę bólu a i stawy też w nocy bardziej bolą. Szósta doba nasilonych objawów.
* * *
Sobota, dnia 6-go września 2025-go roku
Czasem im bliżej końca tym trudniej. Już się wydaje, że zdrowie jest na wyciągnięcie ręki, lecz jeszcze trochę cierpliwości, trzeba jeszcze trochę zaczekać. Noc znów więcej przespana w łazience niż na kanapie czy w łóżku – od godziny szóstej dopiero. I sporo bólu, i znów zlewanie się potem ramion i szyi. W dzień nieco odespałem. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 8-go września 2025-go roku
Znów ciężka noc. Sporo bólu. Średnio co godzinę korzystałem z łazienki. Dopiero nad ranem z kanapy przeniosłem się do łóżka. Dobrze, że nie musiałem spać w łazience. Dziękuję. Jak poprawa wydalania to więcej spania. Najpierw na kanapie a potem na tapczanie.
* * *
Środa, dnia 10-go września 2025-go roku
Przerwy między poszczególnym korzystaniem z łazienki są różnej długości. Czasem krótsze, czasem dłuższe. Tej nocy wysiedziałem się w łazience zupełnie niepotrzebnie, gdyż na końcu dużo bólu i mało wydalania. Ale przynajmniej prawie cała noc przespana w łóżku. A ból stawów już mnie nie budzi i lepiej mi się śpi, lepiej się wysypiam. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 11-go września 2025-go roku
Jeszcze w łazience pobolewa i trochę długo w niej przesiaduję, lecz tylko w nocy, gdyż w dzień jest lepiej. I tylko dwukrotnie wstawałem w nocy by skorzystać z łazienki. Całkiem dobrze pospałem. Dziękuję. Jest dużo lepiej, ale już chciałbym być całkiem zdrowy. Poproszę.
* * *
Niedziela, dnia 14-go września 2025-go roku
Nie ma takiej czynności jakiej bym nie wykonywał żebym nie odczuwał bólu. Nawet zwykłe podrapanie się w głowę go sprawia. Przerwy różnej długości i długość w korzystaniu z łazienki też różna. Od ponad dwóch godzin do pół godziny. W nocy często wstawałem do łazienki, ale jednak dało się pospać. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 18-go września 2025-go roku
Ostatnie dni to jakby nasilenie dolegliwości, lecz tym razem dużo łagodniejsze a co najważniejsze bez spania w łazience. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 20-go września 2025-go roku
W nocy do łazienki wstawałem średnio co dwie godziny, ale dało się pospać. Jak się układam do snu to nie ma takiego ułożenia ciała żeby coś mnie nie bolało. Nie szkodzi. Ważne , że sobie śpię w łóżeczku i już. A nasilenie dolegliwości też zaczyna mijać. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 21-go września 2025-go roku
Tej nocy dłuższa przerwa, bo pięciogodzinna, więc sobie pospałem. Dziękuję. Niewielki ból a w łazience spędzam po około 45 minut, lecz w dzień krócej w niej przesiaduję.
* * *
Czwartek, dnia 25-go września 2025-go roku
W nocy tylko raz wstaję do łazienki i wcale tak długo w niej nie przesiaduję, najdłużej pół godziny. Czasem budzi mnie ból stawów, lecz da się pospać. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 29-go września 2025-go roku
W nocy niewiele pospałem a w dzień mało co odespałem. Ech, ten ból stawów…
* * *
Wtorek, dnia 30-go września 2025-go roku
W nocy ponad dwie godziny siedziałem i drzemałem w łazience, ale potem już w łóżeczku do samego rana. Sen trochę przerywany i trochę bólu, lecz nawet sobie pospałem i śniło mi się Nibiru – fioletowy, świetlisty obłok bezgłośnie i szybko sunący po bezchmurnym niebie. (Dziś spotkanie dowódców i generałów zwołanych przez zwierzchnika Pentagonu w Quantico w sprawie „komety Atlas”).
* * *
Środa, dnia 1-go października 2025-go roku
Obawiałem się tej nocy, gdyż poprzedniej stawy dość mocno mnie bolały. Przed położeniem się spać do łóżka ległem na kanapie żeby zaraz nie gramolić się z łóżka do łazienki. O 23-ciej z minutami poszedłem skorzystać z łazienki i trwało to do północy. Potem jednak pospałem sobie prawie do godziny czwartej, a później z przerwami do godziny siódmej trzydzieści. Dziękuję. Całe szczęście, że teraz wody nam nie brakuje a to dzięki zbiornikowi na dachu gdyż wodociągi znów na cały dzień ją zakręcają i dopiero w nocy woda znów z nich płynie. Łaskawcy…
* * *
Czwartek, dnia 2-go października 2025-go roku
Już nie układam się do snu żeby mnie stawy nie bolały, lecz żeby bolały jak najmniej. Wciąż dają o sobie znać. Ale najważniejsze, że pomimo nasilenia dolegliwości mogę spać w łóżku a nie w łazience. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 4-go października 2025-go roku
I znów nasilenie dolegliwości – od wczoraj. Większy ból i
częstsze korzystanie z łazienki, lecz na szczęście wszystko przebiega łagodniej
i nie musiałem spać w łazience. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 6-go października 2025-go roku
Spałem głównie w łazience, najpierw półtorej godziny a następnie
dwie. Jednak i na kanapie też sobie pospałem a na końcu nawet i w łóżku.
Dziękuję. Trochę bólu, lecz nasilenie dolegliwości już przechodzi.
* * *
Wtorek, dnia 7-go października 2025-go roku
Więcej spałem w łazience niż na kanapie. Co pół godziny z niej
wstawałem żeby skorzystać z łazienki. Dopiero rano hyc do łóżka. A od rana znów
co pół godziny i przewałka. Może w dzień nieco odeśpię.
* * *
Środa, dnia 8-go października 2025-go roku
W dzień udało się odespać, a w nocy pospać. Więcej spania w
łazience niż na kanapie, lecz najważniejsze jest spanie. A rano zdołałem
przespać się nawet w łóżku – około półtorej godziny.
* * *
Środa, dnia 22-go października 2025-go roku
Niemiła niespodzianka, gdyż po zaledwie pięciu dniach względnego
spokoju znów nasilenie dolegliwości. Dużo bólu, spanie w łazience, zmęczenie.
Zaletą jest to, że organizm się oczyszcza lecz kosztuje to dużo wysiłku i
cierpienia. Już nawet nie mam siły żeby dokładnie to tutaj opisywać. Ale zawsze
jestem wdzięczny za dodawanie mi sił i każdą pomoc żeby to wytrzymać. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 24-go października 2025-go roku
Znów noc przerywana wstawaniem do łazienki co dwie i co godzinę.
Mniej bólu, lecz kiedy się pojawia jest okropny. Dziękuję za przespanie nocy w
łóżku.
* * *
Poniedziałek, dnia 27-go października 2025-go roku
Tak jak i poprzedniej nocy to i tej do łazienki wstawałem co dwie godziny i za każdym razem przesiadywałem w niej dokładnie 40 minut, z zegarkiem w ręku. Na końcu ból za każdym razem. W porównaniu z poprzednią nocą poprawa, gdyż wtedy w łazience spędzałem więcej czasu. Wczoraj udało się odespać trochę w dzień, to może i dzisiaj się to uda. Bo 40 minut razy cztery to dwie godziny czterdzieści minut mniej spania. Ale na szczęście i tak śpię w łóżku. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 2-go listopada 2025-go roku
Już trzeci dzień, zanim położę się spać to korzystanie z
łazienki trwa dwie, dwie i pół godziny…
Czasem nie mam już sił. A tej nocy w dodatku też długo przesiadywałem w
łazience, ponad dwie godziny. A jak już wreszcie się położę do łóżka to już nie
wiem, jak mam się ułożyć do snu żeby stawy mnie nie bolały. Już nie tylko bolą
mnie wszystkie od szyi aż do stóp, lecz nawet same palce dłoni, które mogę
ledwo zginać. O zaciśnięciu dłoni w ogóle nie ma mowy. No cóż, najważniejsze,
że te wszystkie bolączki przechodzą i z każdym dniem, z każdą chwilą mojego
życia jestem zdrowszy i czuję się lepiej. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 4-go listopada 2025-go roku
Znów co dwie godziny wstawanie w nocy do łazienki. Trochę bólu w
łazience i w łóżku też z powodu stawów. Teraz już nie układam się do snu żeby
nic mnie nie bolało, lecz żeby bolało mnie jak najmniej. Jednak śpię w łóżku i
czasem odsypiam w dzień. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 7-go listopada 2025-go roku
Od wczoraj znów spanie w łazience z powodu nasilonych
dolegliwości i to zaledwie osiem dni od poprzedniego razu. Jednak cały czas się
pocieszam, że za każdym razem jest łatwiej i ta próba też się w końcu skończy a
zdrowie powróci.
* * *
Sobota, dnia 8-go listopada 2025-go roku
Tej nocy spałem jeszcze mniej niż poprzedniej – też w łazience.
Częsty ból. A na kanapie leżałem ledwie dwa razy po dwadzieścia minut, więcej
nie wytrzymałem, gdyż musiałem wstawać do łazienki, a kiedy sen nadchodzi i
bierze górę to nie taka łatwa sprawa. A dzisiaj bieganie do łazienki co
piętnaście minut. Czy przed nocą się uspokoi i udrożni?
* * *
Środa, dnia 12-go listopada 2025-go roku
Niestety, bardzo przykra niespodzianka, a już w sobotę miałem
być zdrowy… Otóż, okazało się, że z zabiegu wstrzyknięcia ozonu nic nie będzie,
bo to wcale nie pomaga na tę moją dolegliwość. Nawet bracia żony przyszli z
pomocą, lecz nie wchodzi to w grę a, tak samo jak i żadne zabiegi laserem,
mikrofalami, ultradźwiękami czy też parą wodną. Byłoby więcej szkód niż
pożytku. A w dodatku w Meksyku nie można już kupić naturalnego leku na tę
przypadłość. Pozostaje wiara, zwracanie uwagi na to, co się je, a przy okazji
może będzie więcej pieniędzy na warzywa i owoce żeby dalej zmniejszać obrzęk. A
już myślałem, że się uda tak szybko z tym skończyć…
* * *
Poniedziałek, dnia 17-go listopada 2025-go roku
Trzeci dzień zażywania lekarstwa i jest poprawa – krócej
przesiaduję w łazience i zaczynają być dłuższe przerwy, również i w nocy. Jest
trochę bólu na końcu, ale na szczęście niewiele. Na szczęście śpię w łóżku i
oby tak dalej. Dziękuję. (Są wyniki i obaj synowie zostali przyjęci na studia!
Dziękujemy! A dzisiaj znów potyczki z Grokiem, już trzy razy przerabiałem i
poprawiałem swój życiorys i podanie o przyjęcie do pracy.)
* * *
Poniedziałek, dnia 24-go listopada 2025-go roku
Mniejszy ból. Krócej w łazience. Dłuższe przerwy. Więcej spania.
Ciągła poprawa. A paszportu jak nie było tak nie ma. (Ale jest w drodze).
Dziękuję za ulgę w cierpieniu. Lekarstwo też działa.
* * *
Środa, dnia 26-go listopada 2025-go roku
Całe sześć godzin spałem w łóżku i nie musiałem wstawać do
łazienki. A kiedy z niej korzystam to nie na tak długo, a przede wszystkim
prawie bez bólu. Stawy też coraz lepiej. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 28-go listopada 2025-go roku
I znów się zaczęło: ból, apanie w łazience i częste z niej orzystanie aż się znów lepiej nie stanie. Tym razem było dwanaście dni przerwy, odpoczynku. Cały czas poprawa. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 1-go grudnia 2025-go roku
Więcej pospałem w łazience niż w łóżku, ale i tak spałem lepiej
jak poprzedniej nocy. Trochę i bólu i z oporami w łazience, ale jest już
poprawa i przewałka też się kończy. Znów nastały chłody, lecz za dwa dni ma
przyjść ocieplenie. Dziękujemy.
* * *
Czwartek, dnia 4-go grudnia 2025-go roku
Gdybym korzystał z moich pieluszek to tę noc całą miałbym
przespaną w łóżku. A tak spałem głównie w łazience i tym razem nie mogłem się
jakoś dobrze usadowić do spania. Jednak w jakiś sposób się wysypiam, gdyż w
dzień nie czuję potrzeby odsypiania. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 17-go grudnia 2025-go roku
Od trzech dni znów nasilenie dolegliwości i dwie noce spędzone w
łazience.Tej nocy w łóżku leżałem… 5 minut. Ale za to na kanapie półtorej
godziny i nawet sobie pospałem. Dziękuję. Tym razem wydaje się, że dolegliwości
mijają szybciej. Tak bardzo xhxę żeby tak było. A z całą pewnością ból jest
dużo mniejszy. I za to również jestem ogromnie wdzięczny. W dzień odsypiem
nieco – też w łązience, a dziś jak i wczoraj biegam do niej co kilkanaście
minut. Ale wieczorem trochę się uspokaja.
* * *
Piątek, dnia 19-go grudnia 2025-go roku
Już myślałem, że ta noc nigdy się nie skończy. Prawie nic nie
spałem, dużo piekącego bólu. Ale poprawa. Dziękuję. Tęsknym wzrokiem spoglądam
na łóżeczko – wygodne, ciepłe, mięciutkie i przytulne. A tak spanie w łazience.
Może tej nocy dane mi będzie położyć się spać do łóżka. Tak bardzo chcę byc już
zdrów.
* * *
Sobota, dnia 20-go grudnia 2025-go roku
W nocy juz dłuższe przerwy i mogłem wyjść z łazienki i poleżeć
na kanapie. Jeszcze sporo bólu, lecz w dzień też już odespałem na kanapie. Piję
dużo wody i pomaga, tak jak i lekarstwo. Dziękuję. Tak bardzo chcę być już
zdrowy!
* * *
Niedziela, dnia 21-go grudnia 2025-go roku
Już większe udrożnienie i nieco dłuższe przerwy, lecz i tak
spałem w łazience. Z tą różnicą, że częściej odpoczywałem na kanapie, po pół
godziny, ale to zawsze coś. W dzień nie odsypiałem, poleżałem sobie trochę.
Jestem cały obolały. Jednak stawy już dużo lepiej. Dziękuję.
* * *
Sobota, dnia 27-go grudnia 2025-go roku
Już bez bólu a spanie głównie w łóżku. Co prawda wstaję co dwie
godziny do łazienki, lecz to ogromna ulga leżeć sobie w nocy i smacznie spać.
Krótko, ale zawsze. (Położyłem się spać mniej więcej o godzinie 21:15, do
łazienki wstałem o godzinie 23-ciej. Drzemałem w niej do godziny drugiej.
Następnie pobudka o godzinie czwartej i po godzinie znów hyc do łóżka. O
siódmej znów do łazienki,a po pół godzinie łóżeczko i ostatecznie wstałem po
godzinie dziewiątej. A w dzień też sobie odespałem. Budziłem się, lecz łącznie
poleżałem sobie dwie godziny).
Dziękuję. Od kilku dni duża opuchlizna obu stóp, juz powoli się
zmniejsza. Stawy dają o sobie znać, ale dzięki ćwiczeniu Tai Chi jest ciągła
poprawa. Do końca roku pozostały tylko cztery dni. (Laptop jest już na lotnisku
Apodaca w Monterrey i czeka na odprawę celną).
* * *
Piątek, dnia 2-go stycznia 2026-go roku
Wreszcie kilka godzin przeleżanych w łóżku. Dziękuję. Całe
cztery godziny choć spałem mniej, gdyż ból stawów wciąż daje o sobie znać. A
zanim położyłem się do łóżka to trzy godziny przesiedziałem w łazience.
Poprzedniej nocy były dwie godziny w łazience i godzina w łóżku, i tak przez
całą noc, ale teraz jest już dużo lepiej i ogromna poprawa. W dzień długie
przerwy i wczoraj mogłem odespać. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 5-go stycznia 2026-go roku
Jak w nocy korzystam z łazienki to przesiaduję w niej po dwie,
trzy godziny, ale przed położeniem się spać jest znacznie krócej. Na całe
szczęście śpię w łóżku a ból prawie żaden. Dziękuję. Tylko stawy jeszcze
dokuczają.
* * *
Środa, dnia 14-go stycznia 2026-go roku
Wczoraj to się naprawdę przestraszyłem, gdyż znów doszło do
nasilenia objawów i myślałem, że czeka mnie cała noc w łazience. Na całe
szczęście tylko trzy godzinki a potem hyc – do łóżeczka i spanie do godziny
siódmej trzydzieści. A ból prawie żaden. Dziękuję. Dzisiaj już spokojnie i znów
dłuższe, kilkugodzinne przerwy. Tylko żeby jeszcze te stawy przestały dokuczać
i ustało swędzenie pleców, szyi, ramion.
* * *
Sobota, dnia 17-go stycznia 2026-go roku
Trzy doby temu noc spędziłem na zmianę w łazience i łóżku:
najpierw trzy godziny w łazience a następnie tyle samo w łóżku. Potem dwie
godziny w łazience i znów dwie godziny w łóżku. Następnej nocy większość czasu
spałem już w łóżeczku. Tej nocy zaś całą przespałem w łazience (dwanaście
godzin i z jedną przerwą godzinną, kiedy odpoczywałem na kanapie, bo w łazience
już nie mogłem wysiedzieć), gdyż dolegliwości znów się nasiliły. A teraz w
dzień znów często korzystam z łazienki. Na szczęście ból nie jest już tak
okropny jak poprzednio. I dziękuję za dodawanie mi sił.
* * *
Niedziela, dnia 18-go stycznia 2026-go roku
Od samego ranka znów w łazience przewałka. Co kilka minut z niej
korzystałem a około południa wygląda na to, że nieco się uspokoi. (Ale i tak
śniadanie wziąłem ze sobą do łazienki, gdyż spędzałem w niej więcej czasu niż
poza nią i co kilka, kilkanaście minut musiałem z niej korzystać, więc mogłem
spokojnie zjeść śniadanie, bo w przeciwnym razie trwałoby to ze dwie godziny,
tak jak wcześniej to się już zdarzało). Cała noc znów przespana, a czasem
przedrzemana w łazience. Trochę odpocząłem na kanapie – pół godziny, bo już nie
mogłem wysiedzieć. Ból, ale mniejszy i poprawa w czasie wydalania. Swędzenie
pleców doskwiera cały czas. Teraz dwa razy dziennie są wycierane zwilżonym
ręczniczkiem z odrobiną sody oczyszczonej. Pomaga. Ochłodzenie. Ale od jutra ma
być już nieco cieplej.
* * *
Poniedziałek, dnia 19-go stycznia 2026-go roku
Cała noc w łazience, bez przerwy. Najgorzej jest, kiedy po
przespaniu dwóch, trzech godzin już nie jestem taki śpiący i nie mogę zasnąć
przez następne dwie godziny. Ból niewygodnego siedzenia nie pozwala zasnąć. A
potem znów senność bierze górę. Potem w dzień nieco odespałem – też w łazience.
Tak samo jak w niej jadłem śniadanie i obcinałem sobie paznokcie, gdyż z
łazienki korzystałem co kilka minut i wolałem w niej dłużej posiedzieć niż
ciągle do niej biegać. Teraz, po południu nieco się uspokoiło, przerwy nawet
półgodzinne. Ból, ale nie taki okropny. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 21-go stycznia 2026-go roku
Dobrze, że w ciągu dnia już nie przesiaduję w łazience tak
długo, całymi kwadransami, lecz tylko kilka – kilkanaście minut. Noc spędzona w
łazience. Już miałem założyć sobie pieluszki, ale nie chciałem hałasować w
łóżku swoimi odgłosami w czasie nasilenia się bólu żeby żony niepotrzebnie tym
nie budzić. Natomiast rano całe dwie godziny pospałem w łóżeczku. Dziękuję za
dodawanie mi sił i za poprawę. Dziękuję.
* * *
Czwartek dnia 22-go stycznia 2026-go roku
Późno poszedłem spać – do łazienki, gdyż dopiero o godzinie
23:30, (godzinę przeleżałem na kanapie, lecz nie udało się zasnąć) ale za to
łatwiej było wytrzymać w tej łazience. Drzemałem (z przerwami na ból) do
godziny piątej minut dziesięć. Nawet sobie pospałem, ponieważ obyło się bez
dłuższej przerwy w okolicach godziny drugiej, trzeciej. A potem na kanapie i w
końcu w łóżku. O, jak dobrze. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 23-go stycznia 2026-go roku
W dzień przerwy były dłuższe, więc spać położyłem się od razu do
łóżka. Do łazienki wstawałem najpierw co dwie godziny, a rano co godzinę. Na
szczęście w miarę szybko zasypiałem i trochę sobie pospałem, wygodnie,
cieplutko, przyjemniutko i bezboleśnie. Dziękuję.
* * *
Poniedziałek, dnia 26-go stycznia 2026-go roku
I znów zaskoczenie niezbyt miłe – myślałem, że już pośpię sobie
w łóżeczku a tu znów cała noc wypadła mi spać w łazience, gdyż nasiliły się
dolegliwości i było często i sporo wypróżniania. Sporo piekącego bólu, już nie
tylko z przodu, lecz i z tyłu. W dodatku bardzo się ochłodziło, w domu około
12-stu stopni Celsjusza, a na zewnątrz było zaledwie kilka stopni ciepła. Na
szczęście w łazience dogrzewałem się piecykiem elektrycznym, bo inaczej to bym
zamarzł. Tylko niestety to swędzenie, teraz i klatki piersiowej. Ale na
szczęście swędzenie pleców już nie takie duże. A poprzedniej nocy było na
zmianę: dwie godziny w łóżku a potem dwie godziny w łazience. A potem w łóżku
tylko godzinę mogłem leżeć, gdyż musiałem wstawać do łazienki, w której
przesiadywałem nawet trzy godziny. A w łóżku było o tyle gorzej, gdyż żeby się
rozgrzać (łóżko było lodowate – byle do wiosny) zajmowało to chyba z godzinę,
więc sen był o tyle krótszy. Ale na szczęście pospałem i w dzień nieco
odespałem w łazience. Pocieszam się tym, że zdrowie wraca mimo wszystko, tak
wierzę. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 28-go stycznia 2026-go roku
Poprzednia noc w łazience od godziny 22:00 do godziny 9:00 z
kilkuminutową jedną przerwą, bo już nie mogłem wysiedzieć. Tej nocy zaś w
łazience siedziałem od godziny 21:30 do godziny 8:30, lecz od godzinie 3-ciej
miałem przerwę do godziny 5-tej. Obawiałem się zasnąć na kanapie, gdyż mógłbym
nie zdążyć do łazienki na czas. A teraz w dzień nieco spokojniej i śniadanie
mogłem zjeść bez przerywania na przesiadywanie w łazience. Dziękuję. Chociaż w
nocy było trochę piekącego bólu z przodu i z tyłu to mogłem trochę pospać.
Teraz dla odmiany bardziej mnie swędzi z przodu na klatce piersiowej niż z
tylu, bo jest dużo małych, czerwonych kropeczek. I było cieplutko, gdyż
podgrzewam łazienkę piecykiem elektrycznym. Noce teraz są chłodne, temperatura
spada do zaledwie kilku stopni Celsjusza.
* * *
Czwartek, dnia 29-go stycznia 2026-go roku
23:30-5:10. Późno poszedłem do łazienki spać, ale za to łatwiej
przetrwałem do rana i pół godziny poleżałem sobie na kanapie. Trochę
odpocząłem. A już myślałem, że tym razem nasilenie dolegliwości minie po kilku
dniach, a tu są już dwa tygodnie jak mnie to trzyma. Cóż, trzeba czekać dalej,
w końcu i tym razem odpuści. Ból nieco mniejszy. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 30-go stycznia 2026-go roku
Już wyraźna poprawa, gdyż pospałem nie tylko w łazience, lecz i na kanapie a nawet w łóżku. Co prawda dwie godziny i półtorej, ale zawsze na leżąco i to się liczy. Ból też już dużo mniejszy. Dziękuję.
* * *
Niedziela, dnia 1-go lutego 2026-go roku
Spałem więcej w łóżku niż w łazience a ból prawie żaden.
Dziękuję. W łazience przesiadywałem tylko od godziny 22:30 do godziny 1:40.
Potem do łazienki wstawałem co półtorej godziny i dość długo z niej
korzystałem, lecz jest wyraźna poprawa. Tylko to swędzenie pleców i ból stawów
dają się jeszcze we znaki. Cały czas przestrzegam zalecenia: kolagen zażywam co
drugi dzień, Tai Chi zaś ćwiczę codziennie.
* * *
Poniedziałek, dnia 2-go lutego 2026-go roku
A już myślałem, że tę noc całą prześpię w łóżeczku a tu nic z tego. Wręcz odwrotnie, cała spędzona w łazience i w dodatku było więcej bólu. Ale dało się przeżyć, na szczęście. Tylko pół godziny poleżałem sobie na kanapie, jednak trochę odpocząłem. Teraz jest już cieplej. Jak dobrze. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 4-go lutego 2026-go roku
Cała noc przeleżana i przespana w łóżku. Dziękuję. Nawet przerwy były długie, 4-ro godzinne. Sporo pospałem i dobrze wypocząłem. Dawno tak się nie wyleżałem w łóżku, jak tej nocy. Ból w łazience można powiedzieć, że żaden, tylko jeszcze ten ból stawów i swędzenie pleców.
* * *
Niedziela, dnia 8-go lutego 2026-go roku
W dalszym ciągu dokucza swędzenie pleców i ból stawów. Ale za to przerwy są dłuższe. Wieczorem nawet i osiem godzin. I bez bólu w łazience. Dziękuję. Wycieranie pleców dwa razy dziennie, gdyż bardzo swędzą.
* * *
Poniedziałek, dnia 9-go lutego 2026-go roku
Przed położeniem się spać do łóżka przesiedziałem trzy godziny w łazience, a potem skorzystałem z niej dopiero przed godziną szóstą. Po około czterdziestu minutach znów hyc do łóżeczka żeby odespać i wstałem dopiero o godzinie jedenastej, ale w dzień już nie będę odsypiać. Dziękujemy za spokojną i przede wszystkim bezpieczną noc. Teraz nie tylko wycieranie pleców, lecz i klatki piersiowej – od około dwóch tygodni też swędząca wysypka. (Komputerek Dellek śmiga jak złoto. Korzystać z niego to sama przyjemność. Dziękuję).
* * *
Sobota, dnia 14-go lutego 2026-go roku
Ostatnimi dniami, przed położeniem się do łóżka spać przesiaduję w łazience po dwie, trzy godziny. Ale i tak dobrze, że potem śpię w łóżeczku. Co prawda budzę się często z powodu bólu stawów, to i tak odpoczywam. Dziękuję. Wycieranie pleców tylko raz dziennie, wysypka zanika. Nigdy nie przypuszczałem, że uczenie się duchowości może sprawiać tyle bólu i przysporzyć tyle cierpienia.
* * *
Niedziela, dnia 15-go lutego 2026-go roku
Teraz częściej korzystam z łazienki, a zwłaszcza w nocy, nawet i co dwie godziny. I w nocy też trochę zmarzłem, lecz nie mam kataru. Wczoraj obyło się bez wycierania pleców, bo już tak nie swędzą, tylko szyja jeszcze troszeczkę. Ale jest znaczna poprawa i ulga. Dziękuję.
* * *
Środa, dnia 18-go lutego 2026-go roku
Przez ostatnie trzy doby, zanim położę się do łóżka spać, spędzam trzy godziny w łazience. Nie mogę wcześniej z niej wyjść, gdyż czekam aż mi się wszystko uzbiera i nic nie wysączy w łóżku. Pieluszek z przodu już nie zakładam, ponieważ może dojść do wypróżnienia z tyłu, a tam pieluszek nie mam. Wolę więc się przemęczyć i potem spać spokojnie. Co prawdo budzę się po około czterech godzinach i wstaję do łazienki, ale potem już mogę doczekać do rana, jak jest już widno. Czasem, jak do łóżka kładę się o godzinie drugiej, to po pięciu godzinach jest już widno i od razu jest raźniej. A wczoraj jakby objawy nasilenia dolegliwości, lecz na szczęście bardzo łagodne i prawie nie ma bólu przy wydalaniu. Dobrze, że w dzień w łazience nie przesiaduję już tak długo. Dziękuję. A paszportu w dalszym ciągu ani widu ani słychu. A to już dziewięć miesięcy minęło odkąd ambasada wprowadziła wniosek do swojego elektronicznego rejestru. A paszport miał być wydany w ciągu najwyżej trzech miesięcy…
* * *
Wtorek, dnia 24-go lutego 2026-go roku
Znów nasilenie dolegliwości, lecz tym razem nie nocuję już w łazience. Najwyżej dwie – trzy godziny a potem hyc do łóżeczka. Tej nocy zaś najpierw spałem na kanapie, gdyż czekałem żeby pójść do łazienki, potem w niej dwie godziny i dwadzieścia minut, a następnie w łóżku spałem do godziny siódmej trzydzieści. Nawet pospałem. Dziękuję. W nocy tylko trochę zmarzłem w łazience i minęło trochę czasu zanim się rozgrzałem leżąc w łóżku, lecz na razie nie chce mi się spać.
* * *
Sobota, dnia 28-go lutego 2026-go roku
Przedwczoraj już naprawdę myślałem, że znów czeka mnie noc w łazience, gdyż w ciągu dnia często z niej korzystałem. Jednak miła niespodzianka, ponieważ w nocy się uspokoiło, więc nie wstawałem do niej tak często i nie musiałem w niej nocować. Nawet nieźle sobie pospałem. Dziękuję. Jednak tej nocy było gorzej, bo najpierw trzy godziny w łazience, następnie trzy godziny w łóżku lecz bez spania i dopiero nad ranem znów senność przezwyciężyła ból stawów. Już teraz nie układam się tak żeby nic nie bolało, ale w taki sposób, żeby bolało mnie jak najmniej. Na całe szczęście jest cieplutko. (A paszportu jak nie było tak nie ma. Minęło już dziesięć miesięcy...)
* * *
Poniedziałek, dnia 2-go marca 2026-go roku
Dwie godziny w łazience (22:00 – 24:00). Dwie godziny na kanapie. Nieco ponad trzy godziny w łazience. Prawie trzy godziny w łóżku. A już się obawiałem, że będę nocować w łazience. Dziękuję. Przewałka w dzień, więc chyba nie będę odsypiać. Stawy wciąż bolą, ale jakby mniej.
* * *
Wtorek, dnia 3-go marca 2026-go roku
Tej nocy jednak było gorzej, gdyż spałem więcej w łazience niż na kanapie czy w łóżku. W tej pierwszej po trzy godziny, na kanapie zaś i w łóżku po półtorej godziny, lecz dzięki temu mogłem odpocząć od ciągłego przesiadywania i pospać na leżąco. Dziękuję. Stawy dokuczają, lecz wydaje mi się, że ich stan jest taki sam, nie pogarsza się. Dzisiaj kupujemy chia, zawierającą duuużo kolagenu.
* * *
Czwartek, dnia 5-go marca 2026-go roku
Poprzedniej nocy ledwo, co pospałem. Najwyżej dwie, trzy godziny. Tej nocy zaś, skoro późno udałem się na spoczynek (przygotowania do złożenia wniosku patentowego L.O.P.U.) noc minęła dość szybko i w miarę bezboleśnie, gdyż jak wyszedłem z łazienki to była już godzina prawie szósta, więc ległem na kanapę i o dziwo pospałem ponad dwie godziny. Dziękuję. Chociaż rano przewałka, to teraz po południu nieco się uspokoiło. (Żeby tylko ten paszport już dotarł. Poproszę.)
* * *
Poniedziałek, dnia 9-go marca 2026-go roku
Jeszcze trwa nasilenie dolegliwości, lecz w łazience przesiaduję mniej i wcześniej kładę się spać na kanapę i do łóżka. Co prawda to wstaję do łazienki co dwie godziny i trochę w niej przysypiam, ale i tak rano jestem wyspany a ból stawów już tak bardzo nie dokucza i nie płoszy snu. Dziękuję. Niemniej każdego wieczoru, jak mam spać to zastanawiam się jaka będzie ta noc i czy sobie trochę pośpię, czy będzie dużo bólu. Ostatnimi dniami sporo bólu na końcu wydalania, ale udrożnienie już się poprawia.
* * *
Czwartek, dnia 12-go marca 2026-go roku
Już od razu położyłem się do łóżka spać a w nocy do łazienki wstawałem tylko raz. Co prawda zdrzemnąłem się w niej dwie godzinki, ale potem znów hyc do łóżeczka i spanie do samego rana. I dobrze sobie pospałem. Dziękuję. Stawy wciąż bolą, lecz najważniejsze, że dało się pospać.
* * *
Niedziela, dnia 15-go marca 2026-go roku
Jak to wspaniale od razu do łóżka móc położyć się spać. Chociaż potem w łazience i tak przesiedziałem ponad dwie godziny to jednak pospałem, gdyż po powrocie do łóżka mogłem zasnąć prawie od razu. Dziękuję. Może tylko w dzień nieco się zdrzemnę, tak jak wczoraj w łazience. Tylko żeby już ten ból stawów ustąpił i przestał mnie męczyć. Oby tylko Bracia Persowie mężnie wytrwali i przetrwali – z pomocą Boga Ojca - prosimy pokornie.
* * *
Wtorek, dnia 17-go marca 2026-go roku
Trochę się ochłodziło. W nocy nieco zmarzłem, ale głównie spałem w łóżku. Przerwy już czterogodzinne. Dziękuję.
* * *
Czwartek, dnia 19-go marca 2026-go roku
Noc minęła spokojnie i szczęśliwie. W łazience przesiedziałem tylko półtorej godziny. Trochę bólu na końcu, lecz przerwy dość długie, kilkugodzinne. Dziękuję. Całe szczęście, że lekarstwo znów udało się kupić. Nieco drożej, ale najważniejsze, że dalej mogę je zażywać. Żeby tylko te stawy przestały dokuczać… (Paszportu w dalszym ciągu nie ma i ciekawe co też się stało z tym premierem z bliskowschodniego, wichrzącego, wojennego kraju? Przeżył?)
* * *
Piątek, dnia 20-go marca 2026-go roku
Tej nocy nieco się obawiałem, gdyż wcześnie udałem się do łazienki spać, około godziny dwudziestej pierwszej piętnaście. Jakoś tak. Ale na szczęście po trzech godzinach hyc do łóżeczka i aż całe pięć godzin sobie leżałem. Trochę się budziłem, lecz dobrze sobie pospałem. A potem jeszcze znów, po skorzystaniu z łazienki – tylko niecałą godzinę to trwało – wróciłem do łóżka i jeszcze z godzinkę odpoczywałem. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 24-go marca 2026-go roku
I znów się zaczęło. Druga noc spędzona przeważnie w łazience. Na kanapie leżałem łącznie cztery razy po jakieś pół godziny. Dzisiaj przewałka od samego rana. Ostatnia przerwa między nasileniem się dolegliwości trwała ledwie dziesięć dni. Trudno. Wcześniej się zaczęło tym razem to i wcześniej się skończy. (Paszportu wciąż nie ma. Bracia Persowie też sprzątają u siebie i usuwają ukryte państwo. Dziękujemy.)
* * *
Czwartek, dnia 26-go marca 2026-go roku
Trzecia noc w łazience. Sporo bólu, lecz nieco więcej snu niż poprzedniej nocy. Od rana przewałka i udrożnienie się poprawia. Dziękuję. Wczoraj cały dzień biegałem do łazienki jak kot z pęcherzem, co kilka, kilkanaście minut. Ból stawów też jakby zelżał. Dziękuję.
* * *
Piątek, dnia 27-go marca 2026-go roku
Cała noc znów spędzona w łazience, z dwoma krótkimi, dwudziestominutowymi przerwami na kanapie, gdyż więcej się nie dało poleżeć, ale i tak mogłem odpocząć i mięśnie mogły przestać boleć od tego ciągłego przesiadywania. Tym razem nie było możliwe, żeby którejś nocy zrobić hyc do łóżeczka, lecz dzisiaj rano to się udało. Chyba z godzinę leżałem i nawet nieco przysypiałem, gdyż ból i zachowywanie czujności nie pozwalało na głębszy i dłuższy sen. Jednak poleżałem sobie całkiem wygodnie i przyjemnie. Ból stawów też mniej dokucza a plecy w ogóle już nie swędzą. Ale ulga. Dziękuję!
* * *
Sobota, dnia 28-go marca 2026-go roku
Tej nocy spałem na leżąco już więcej niż na siedząco. Ból też zelżał. Stawy lepiej, też mniej dokuczają. Dziękuję.
* * *
Wtorek, dnia 31-go marca 2026-go roku
Już od razu do łóżka położyłem się spać kwadrans na godzinę dwudziestą trzecią. Tylko raz wstawałem do łazienki i po godzince znów hyc do łóżeczka. Nawet pospałem pomimo bólu stawów. W dzień też sobie odespałem. Dziękuję.



























