Duchowy Opiekun Ziemi EA powiedział
ostatnio, jak to rząd i Kościół ładnie idą ze sobą pod rękę. Oczywiście miał na
myśli to, jak dobrze ze sobą współpracują. Niech więc ta myśl będzie tematem
dzisiejszego wpisu. Już od jakiegoś czasu doszukiwaliśmy się podobieństw miedzy
rządem a Kościołem. Z jednej strony mamy władzę świecką, a z drugiej kościelną,
religijną. Z pozoru to są dwie zupełnie odmienne dziedziny życia i tak w sumie
powinno być. Powinno, ale nie jest. Przecież włodarze tego świata muszą zadbać
o każdy szczegół, wprowadzając swój następny bałagan światowy. Dlatego nie mogą
sobie pozwolić na jakieś uchybienia i zaniedbania.
.
Z jednej strony mamy więc rząd,
zwierzchność świecką. On to zapewnia nam pracę, dostatnie życie, niepodważalne
prawa w ramach swobód i obywatelskich obowiązków. Dba o nasze zdrowie, gospodarkę
i rolnictwo. Zapewnia nam bezpieczeństwo i nietykalność naszych granic. To tak
teoretycznie, ponieważ jak jest naprawdę, to większość z nas wie doskonale, iż
pomimo usilnych starań zachowania wszelkich pozorów, to i tak mamy piekło na
Ziemi - nie tylko w Polsce, bo i na całym świecie.
Niewolnicza praca, skrajna bieda znacznej
części ludzkości, głód i warunki życia uwłaczające ludzkiej godności. A ze
szczepionek, jakimi nas raczą, byliby też dumni i najwięksi zbrodniarze, jakich
było tak wielu w niemieckich obozach zagłady, obozach śmierci z czasów drugiej
wojny światowej.
Do tego dochodzi stałe uśmiercanie Ziemi,
Przyrody. Jak tylko mówi się o jakimś nowym przedsięwzięciu, to potem okazuje
się, że jest ono ze szkodą dla nas samych. Chociaż oczywiście przedstawia się
to nam w jak najlepszym świetle.
Jakiś przykład? Proszę bardzo, pierwszy z
brzegu - Centralny Port Komunikacyjny w Baranowie. Jak ktoś by sobie może
myślał, że to taki wspaniały pomysł, to niestety tak nie jest. Ze sprzeciwu
rolników wynika (którzy głośno mówią, jak się właśnie wykańcza polskie
rolnictwo), że w Baranowie jest wysoko rozwinięta gospodarka rolna również
dzięki urodzajnym glebom, jakich tam nie brakuje. Jeszcze nie brakuje, bo za
chwilę i tam może się to skończyć.
Nie dość, że nasi włodarze (na wzór swych
światowych odpowiedników, których papugują we wszystkim, bo im tak każą) chcą
pozbawić ludzi ich prawowitej i wielopokoleniowej własności, ich ziemi, ich
ojcowizny. A w dodatku wszystko chcą zrównać z ziemią - i nie tylko, bo jakby
tego było im jeszcze mało to i zalać betonem. Wtedy dopiero będą spokojni, że
należycie wykonali swój piekielny plan. I jak bardzo dobrze zauważyła moja
małżonka - za każdym razem, kiedy coś następnego chcą zrobić, zbudować, dać
ludziom, to musi to być związane ze złożeniem jakiejś ofiary, z uśmierceniem, z
zadaniem bólu i cierpienia. Jednym słowem musi być wyrządzone zło, muszą dokonać
zbrodni i zniszczenia.
Ich plan tego portu lotniczego to taki,
który przy okazji zakłada przybycie dogodną drogą najróżniejszego tałatajstwa,
zwanego dla niepoznaki „sojuszniczymi wojskami dla zapewnienia bezpieczeństwa”.
No ale jak się na całego dąży do zniewolenie ludzi na całej Ziemi, to przecież
jakaś tam Polska nie może być dla ich żadną przeszkodą. Jak będą chcieli to i
trampki im w tym pomogą.
Tak więc włodarze kładą swoja brudną łapę
na każdym zakątku Ziemi, w jakim tylko znajdą chociaż najmniejsze zalążki
możliwej niezależności, samowładności. Stąd taki ich wyścig, taka ich pogoń
(jak psa spuszczonego ze smyczy), by dopaść każdy kraj i odebrać mu wszystko, a
zwłaszcza złoża naturalne. A im one większe, to tym zajadlej o nie warczą nie
przebierając w środkach (tak jak tym zajadlej szczekają i gryzą psy, gdy zagłodzone
niemal na śmierć dopadną swą ofiarę).
Tutaj jeszcze mi się przypomniało. Te
marionetki, bezwolne kukiełki z polskiego nierządu, to przecież żadni Polacy, a
jedynie jakieś przybłędy i sługusy nasłane na nas, a uprzednio wyszkolone przez
iluminatów, masonów czy innych jeszcze syjonistów. Nie wiadomo skąd to
przyszło, skąd się wzięło, ale wiadomo, że działają na naszą szkodę. (Zresztą,
na ich własną też, tylko oni jeszcze o tym nie wiedzą. A jak się dowiedzą, no
to niestety - dla nich będzie już za późno… oj za późno…)
A jak się o tym przekonać? Działają na
naszą szkodę, ponieważ to nie słowa, lecz czyny najlepiej o tym świadczą, bo gadać
to oni sobie mogą wszystko. I właśnie gadają. W tym to oni są bardzo biegli i
przebiegli. A cała ich przewrotność to żonglowanie prawdą i kłamstwem. A to już
ostatnie draństwo, żeby i prawdę wykorzystywać dla swoich kłamstw, w służbie gnębienia,
jak i tego całego zła, jakie ciągle wyrządzają.
Inna sprawa. Politycy robią takie głupoty,
że większych już nie można. A to jest następny dowód w sprawie utworzenia rządu
światowego. Dlatego każde swoje dążenie do niepodzielnego panowania nad światem
tłumaczą na wszelkie możliwe sposoby, najczęściej bzdurne, żeby tylko ludzie
nie wiedzieli o co chodzi. Przecież nikt nie może być aż tak głupi, żeby
dopuszczać się takich niedorzeczności, no ale chyba, że jest to polityk, który
się sprzedał i dał zawładnąć włodarzom tego świata.
A takich nie brakuje. I nie ma się co
dziwić, że skoro sami są umarli za życia, to sprzedali się za mamonę, za nic temu
systemowi, jaki śmiało można określić mianem „wampiryczny”. Z jakiegoż to powodu? No, może
dlatego, że tak jakoś nam się skojarzyło z odsysaniem sił życiowych, energii,
wręcz kradzieżą duszy.
Oprócz tego (nie)rząd stosuje metody
przestępcze i swoją działalność opiera na postępowaniu podobnym do tego, jakie
mamy w przypadku zorganizowanych grup przestępczych. Tak więc między nimi nie
masz żadnej różnicy. No, może jedna, że ci pierwsi prawem nazywają bezprawie,
co sami wprowadzają i w świetle tego bezprawia dokonują wszelkich rozbojów i
zbrodni, a innych - rzecz mroczna - dla niepoznaki ścigają i dla odwrócenia od
siebie uwagi, no bo przecież sami zawsze stoją na straży „prawa”.
No dobrze, dajmy sobie z nimi już spokój,
bo to temat rzeka i można by tak niemal w nieskończoność. Przejdźmy zatem do
następnych „czarnych”, czyli do kapłanów. Ci to dopiero mają baaardzo szerokie
pole do popisu! Tak szerokie, że wręcz zaświatów sięgające, bo jak kogoś tutaj
załatwioną, to następstwa tego taka duszyczka będzie odczuwać jeszcze naprawdę
długo, bo i w innym świecie. Ale po kolei.
Pierwsza sprawa. Dla wyjaśnienia - nie
będziemy się posługiwać tylko nazwą Kościół Rzymsko Katolicki, lecz określeniem
religia albo kapłaństwo, bo i tak wszyscy ci „duchowni” są siebie warci i
niczym się nie różnią. Oczywiście nie zaliczamy do nich prawdziwie powołanych
służebnic i sług Ojca Stworzyciela. Takich też przecież nie brakuje, tylko że
niestety mają one i oni związane ręce, i same dużo cierpią, i sami przez
kapłaństwo są prześladowani. Jak to historia lubi się powtarzać…
Druga sprawa. Religie tak samo jak polityka
celowo zaciera granice między prawdą a kłamstwem, ponieważ nawet już i sami
kapłani się plączą i mylą, nie wiedząc co jest czym. A prawdę i fałsz tak ze
sobą zaplątali, że dotyczy to samych „prawd” wiary, jak i wszystkiego tego, co
z nich wynika. Oprócz tego na potrzeby swej władzy religie również postanowiły
wszystkich ludzi poróżnić i rozdzielić na różne kościoły, diecezje, parafie,
wyznania w myśl zasady - dziel i rządź.
I tak samo tłumaczą to takimi bzdurami,
jakich świat nie widział, tworząc swoje „prawdy wiary”, jakie muszą się
oczywiście między sobą bardziej różnić niż szukać wspólnych mianowników, podobieństw,
tego co łączy a nie dzieli. Oczywiście wśród głoszonych przez siebie zasad
wiary jest trochę prawdy, lecz wiadomo - zagłuszona jest ona przez wybujałe
chwasty kłamstwa.
Trzecia sprawa. Pozbawianie ludzi sił,
chęci do życia i wpędzanie ich we wszelkie stany lękowe, a wręcz szantażowanie
swoich wiernych owieczek strachem i śmiercią. Co do pozbawiania sił, chęci do
życia, to uderzyło nas tu ogromne podobieństwo do działania polityków. Chyba
jedni i drudzy naprawdę się tutaj zmówili. Jedni zamęczają ludzi w kołchozach
pracy - trzeba pracować w świątek, piątek i niedzielę, a do tego nadgodziny i
każde zlecenie. Religie zaś nie dają ludziom wytchnienia i odpoczynku, no bo w
niedziele obowiązkowo trzeba biec do kościoła. Oprócz tego czas zabierają a to
rekolekcje, a to nieszpory, a to pielgrzymki. Do tego mamy szereg wspólnot, a
kiedyś były tak zwane „oazy”.
A od mojej kochanej teściowej dowiedziałem
się, że w jej kościele wpadli na „świetny” pomysł urządzenia jakiejś tam
procesji w sobotę o piątej rano, by wyciągać parafian z łóżek, żeby przypadkiem
za długo sobie nie pospali. Rzecz mroczna w tym wszystkim jest taka, że tak jak
moja teściowa, to tak samo inne współwyznawczynie i współwyznawcy nic złego wcale
w tym nie widzą, tylko w ślepym posłuszeństwie się słuchają. Tak więc
odbieranie snu, zmęczenie, brak odpoczynku i stały wysiłek, tak fizyczny jak i
umysłowy, oto sposoby bezpośrednio przeniesione ze wspomnianych powyżej obozów
śmierci. „Harówa was wyzwoli”.
Czwarta sprawa. Organizacja przestępcza. Chyba
nie ma nikogo na świecie, kto nie słyszałby o nikczemnych, podłych czynach
„czarnych”, czyli kapłanów. I nie mamy tu na myśli uprawianych przez nich w
nocy jakichś potwornych, zwyrodniałych satanistycznych zabobonów, lecz chodzi o
jawne łamanie prawa w biały dzień, zwłaszcza na tych niewinnych dzieciach,
istnych aniołkach, a tamci tak często pozostają bezkarni, by znowu mogli
zadawać krzywdę, ból, cierpienie. A my? Cóż, dalej wspieramy tych najgorszych
łotrów spod ciemnej gwiazdy i to swoimi ciężko zarobionymi pieniędzmi.
Piąta sprawa. Właśnie - pieniądze. Na wzór
włodarzy, co więcej zabierają niż dają (bo zawsze zanim dadzą to najpierw muszą
zabrać, jak na przykład ten ich sztandarowy program 500+), to kapłani niby
dają, ale głównie odbierają. Najpierw odbierają spokój, no bo straszą diabłem,
grzechem, piekłem. (A na końcu i śmiercią). A jak ktoś się boi, no to jest
gotowy na wszystko. I tutaj kapłani są „wspaniałomyślni”, bo wystarczy tylko
zapłacić i już po wszystkim. Pełne oczyszczenie z wszystkich przewinień i wyswobodzona
duszyczka może lecieć prościutko do nieba. A jak trzeba to się mianuje kogoś
świętą, świętym i wtedy powstaje następny łańcuszek do ściągania daniny.
Szósta sprawa. Religie to władza człowieka
nad człowiekiem. Kościoły to wymysł człowieka - tak samo nie potrzebne jak
(nie)rządy wszystkich państw. Żerują na ludzkiej niewiedzy i słabości, a najczęściej
na strachu. Dawniej, jak choćby w Wielkim Królestwie Słowian, naprawdę mogącym
poszczycić się wieloma tysiącami lat wspaniałych dziejów, wszyscy byli równi,
nie było nad nimi żadnej ludzkiej zwierzchności. To stosunkowo niedawno takową
wymyślono i ustanowiono.
A tak w ogóle, to rzeczywiście trzeba iść
do kapłana, żeby porozmawiać ze swoim Ojcem Stworzycielem? To naprawdę innemu
człowiekowi trzeba wyjawiać głęboką złożoność swej duszy i swego serca, żeby
nam przebaczył coś, co nie jest naszą winą, nie jest naszym grzechem ani przestępstwem,
bo się uczymy, bo czegoś nie rozumiemy? A czy ten inny człowiek wszystko wie?
To w takim razie jak chcę porozmawiać z rodzonym
ojcem, no to najpierw muszę iść do swego stryjka albo do jakiejś cioci, żeby ci
przekazali wszystko to, co mój ojciec chce mi powiedzieć! A jak w takim razie
ojciec ma wychowywać własne dziecko? Też pośle jakiegoś stryjka, wujka, ciotkę,
pociotkę, czy kogoś tam jeszcze, jakąś dziesiątą wodę po kisielu, żeby mieć z
nim „bezpośrednią” łączeność, bezpośrednią styczność?! Od kiedy to dzieci nie maja
dostępu do swoich rodziców?
Widocznie nie mają… bo jacyś czarni stanęli
im na drodze i bardzo mocno, bardzo mocno ją wypaczyli. Tak bardzo, że bardziej
już nie można, bo prowadzi tylko na manowce.
Siódma sprawa… (Co to ja chciałem napisać…
Aha.) Wysysanie pieniędzy tak z ludzi, jak i z całych państw za pośrednictwem banku
watykańskiego. Każdy bank narodowy w danym kraju to pijawka i worek bez dna. To
wszyscy wiemy. A wszystkie drogi prowadzą do Rzym, a dokładniej do Watykanu. I
nie chodzi o to, że im ciągle mało, bo tak są pazerni na wszelkie bogactwo i
nieprzyzwoity przepych. To wcale nie o to chodzi, że oni nigdy nie mogą się
nasycić. Chodzi o to, żebyśmy to my nic nie mieli. Chodzi o to, żeby zabrać nam
jak najwięcej. No, może nie wszystkim, bo tak się nie da, ale okraść tylu ludzi,
ilu tylko się da.
A są tego różne sposoby. Takim najbardziej
drogo nas kosztującym jest pozbawienie nas zdrowia. No bo wiadomo, jak człowiek
chory, to się musi leczyć. A jak się leczy to wydaje krocie, bo leczenie jest
bardzo drogie. A jak chore ciało to i ducha też da się osłabić. A jak duch
chory, jak duch słaby, no to podatny na prowadzenie, na pułapki, na głupoty, bo
myśli, że inni ludzie chcą mu pomóc, bo wiedzą lepiej. Wtedy taka zbłąkana
dusza otrzymuje pozorną pomoc, lecz tylko do czasu, tak długo jak ktoś jest wypłacalny,
bo jak skończą się pieniądze, to nikt takiego nie chce już znać.
Tutaj, co do stosowania tych samych praktyk
w przypadku włodarzy i ściemniaczy, może posłużyć taki przykład. Otóż,
niezłomny i naprawdę odważny człowiek, jakim jest pan Jerzy Zięba, zaczął przestrzegać
przed śmiertelnym zagrożeniem wynikającym ze szczepień. Oczywiście (nie)polski
(nie)rząd w pierwszej chwili okazał wielką uwagę temu, co im powiedział, ale na
tym się skończyło. Jednak on na tym nie poprzestał. Zwrócił się do zwierzchników
kościelnych i to do tych najwyższego szczebla. I co? Pomogło? Na pewno, to… nie
pomogło! - ponieważ tak jednym jak i drugim wcale nie zależy na ulżeniu w
cierpieniu wielu, bardzo wielu bardzo chorym Polakom. Nic ich to nie obchodzi,
że w tak łatwy sposób można ich w y l e
c z y ć! A to również odnosi się do w s z
y s t k i c h cierpiących na całym
świecie.
Co do włodarzy, tych świeckich i czarnych,
to zawsze mówią to samo - trzeba o tym porozmawiać, zastanowić się, zwołać
konferencję, posiedzenia. Jednym słowem żadnego działania tylko same puste
słowa. W takim przypadku jedni i drudzy zawsze postępują tak samo. Zupełnie się
tym nie przejmują i uznają sprawę za nieważną, bo gdyby było inaczej, to już
dawno ta niesprawiedliwość byłoby zmienioną, czyli zabijanie ludzi w ciemności
bezprawia.
Ale co się temu dziwić, skoro mroczna
nierozłączna para doskonale wie, o co w tym wszystkim chodzi i razem do tego
zmierza. Jak się dogadali, żeby zapanować nad światem, zapanować nad wszystkimi
ludźmi, no to działają w tym kierunku w każdy możliwy sposób - d z i a ł a j ą,
a nie gadają! Działają choćby i na
ślepo, gdyż nie potrafią dostrzec istnienia Najwyższej Zwierzchności, Która już
więcej nie będzie na to pozwalać i zakończy raz na zawsze wszelkie złe zapędy różnych
nacji. I nie ważne czy tych świeckich, czy też tych tak zwanych religijnych.
Oczyszczanie już trwa i będzie się tylko nasilać, aż skutecznie usunie wszystkich
tych, co sobie na to zasłużyli - i to sami, bez niczyjej pomocy.
Wiem, powtarzam się, jednak niezmiennie
wierzę w początek olbrzymich zmian na tej Planecie Ziemia. To zrozumiałe, że w
nieskończoność być tak nie może. Nie mogą też niegodni ludzie ciągle na Ziemi
przebywać i bezkarnie przeczyć wszystkim Boskim Prawom. A w dodatku nasz Pan
Bóg weźmie nas w obronę i położy kres naszej niedoli. Trzeba nam tylko
wytrzymać i to wytrzymać bohatersko, gdyż ta prawdziwie jest zwycięską duszą i
ta jedynie dochowała wiary, co do samego końca potrafi stoczyć bój zwycięski,
bój najtrudniejszy ze wszystkich, bo z samą sobą i samym sobą, poprawiając swe
postępowanie, nieustannie się doskonaląc. A do odważnych świat należy i mężni w
wierze wiele błogosławieństw otrzymują. Nie tylko w przyszłym, ale jeszcze i w
tym życiu.
Błogosławieni
ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo Niebieskie.
Błogosławieni,
którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
Błogosławieni
cisi, albowiem oni na własność posiądą Ziemię.
Błogosławieni,
którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
Błogosławieni
miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
Błogosławieni
czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
Błogosławieni,
którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani Synami Bożymi.
Błogosławieni,
którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy
Królestwo Niebieskie.
Błogosławieni
jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z Mego powodu mówią kłamliwie
wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka
jest w Niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.
A jak powiedział Duchowy Opiekun Ziemi EA,
to nagroda i zapłata czeka nas również i za tego życia. Wytrwajmy więc, bo
naprawdę warto. Nie dla nagrody wszak, lecz by stanąć przed Duchowym Opiekunem
Ziemi EA w poczuciu właściwie przeżytego życia, w poczuciu należycie
wykorzystanego wcielenia i dobrze spełnionego obowiązku. I jak Sam powiedział, to
właśnie wtedy nie będziemy mieli się czego wstydzić, jak staniemy przed Nim,
gdy opuścimy ten świat.
Tak więc nie ważne są prześladowania i
ucisk jaki mamy z obydwu stron - tak świeckiej, tej władzy doczesnej, jak i ze
strony tych, co nam powinni nieść pomoc duchową i być przykładem właściwego
życia wypełnionego wiarą w każde Słowo Ojca Stworzyciela oraz życia wypełnionego
zaufaniem pokładanym właśnie w Nim, jak i w Jego Synach i Córkach, co rzeczywiście
pomagają nam na każdym kroku. Zechciejmy więc tę pomoc przyjąć z pokorą i
zrozumieniem - tak serca jak i umysłu, a będzie to z wielką dla nas korzyścią,
zarówno doczesną jak i przyszłą.
Dopisane 8-go czerwca 2018-go roku.
Sesja publiczna przekazu telepatycznego nr 279
Łódź, dnia 3-go czerwca 2018-go roku
Małgorzata:
Pytanie od Wiktora z Meksyku. Witaj
Drogi Przyjacielu Enki. Jeden z czołowych polityków w Polsce trafił do szpitala
z powodu dolegliwości kolana. Jest to podejrzane, bo wszystko utrzymywane jest
w dużej tajemnicy. Czy to raczej nie Oczyszczanie upomniało się o niego?
Wiktor.
ENKI: Witaj Wiktorze. Dobrze, że… napisałeś. Wiem o jakim polityku mówisz.
Tylko jedno kolanko go boli? - czy może już dwa. Ale… to nie to. Nie, to nie w
ten sposób… będzie się Oczyszczanie upominało o tych, którzy… są winni, winni
dużego zamieszania, a zwłaszcza… to co was boli tutaj w Polsce, ale - no cóż -
ale przecież to nie Świat Duchowy wybierał tych wszystkich „mądrych” polityków.
To tacy ludzie jak wy wybieraliście. A teraz, a teraz do kogo pretensje? Do
kogo - pytam się. Pojedynczo nie będzie musiała nawet Matka Przyroda wybierać,
bo… jak przyjdzie ten dzień rozliczania, to tak jak jest podane w Apokalipsie
Jana, że ten dzień nadejdzie jak złodziej w nocy i wielu nie zdąży n a w e t
zareagować. I tak będzie. Czy to… będzie… już… w krótkim czasie? Czy to
jeszcze może się odciągnąć t r o c h
ę w czasie, ale zobaczymy. Na razie są…
ciężkie dni - przed Nami, przede Mną i przed Moim Bratem. I Wiktorze - o czym
ty mówisz? O czym ty myślisz? O politykach w Polsce? Zajmij się teraz sobą, bo
przecież… Posiedzenie Rady Bogów - to Nadzwyczajne - obejmie… całą KULĘ ZIEMSKĄ
- i po kolei ludzi. Ale masz drugie pytanie. Słucham.
A ZATEM JUŻ WIĘCEJ
ANI NA CYFRAZIE ANI W SWYCH MYŚLACH UWAGI POLITYKOM POŚWIĘCAĆ JUŻ NIE BĘDĘ. Nie
są tego warci ani nie zasługują na najmniejsza uwagę z naszej strony. A zatem
koniec o pisaniu o nich na naszej Cyfrazie! PO PROSTU CI LUDZI (JEŚLI
rzeczywiście są to ludzie, bo znamy kilka przypadków ukrywania się pod ludzką
postacią osobników innej rasy pozaziemskiej) swoim postępowaniem wyraźnie temu
przeczą. Gadać to sobie mogą wszystko, lecz w żaden sposób nie są w stanie
ukryć swoich zbrodniczych postępków, w których stale się brudzą, brodzą, paprzą
jak w najgorszym błocie.
Jednak będziemy się
przyglądać temu, co się dzieje. Będziemy się starać ukazywać wszystkie ich
niskie, podłe i podstępne zamiary pomimo tego, że będą nam je chcieli
przedstawiać w jak najlepszym świetle. Tak, to są czarodzieje niskich pobudek i
klakierzy następnego bałaganu światowego.
I nic na to nie
poradzimy, że kojarzą nam się z pewnymi postaciami, bardziej czy mniej
śmiesznymi, ale to nie nasza wina, że robią z siebie pośmiewisko i na własne
życzenie tracą resztki ludzkiej godności, jeśli takową jeszcze mają. A zatem
mamy:
Beata Szydło - No i
wyszło szydło z worka. Tak samo działa na szkodę ludzi jak i pozostali
politycy.
Duda - Maliniak.
(To akurat nie moje. Przeczytałem gdzieś w sieci, w Internecie). Ten to dopiero
wszystko wie najlepiej.
Gliński - szpieg z
krainy deszczowców. Ciągle na tropie dzieł sztuki, które kradnie… o
przepraszam, zbiera po całym świecie, by je „chronić”. Syjoniści, masoni,
iluminaci lubią różne takie „cacka”, więc nie mogą ich sobie odmówić.
Kaczyński - Kaczka
dziwaczka. Ni pies ni wydra, Taki jakiś rozlazły, nijaki. I te oczka też jakieś
dziwne, cwane, przebiegłe. Mały człowieczek.
Macierewicz - Mały król
Julian z Madagaskaru. Nic dodać nic ująć, „król pełną gębą”.
Mateusz (Mason)
Morawiecki - Harry Potter. (Przezwisko MM, lub 3M). Ten do czarowania to nawet
różdżki już nie potrzebuje i tak wszystkim wszystko wyczaruje.
Donald Tusk -
Kaczor Donald. Jak jednego tak i drugiego trudno zrozumieć.
Merkel - Makowa
panienka. Mizdrzy się na wszystkie strony a i tak wiadomo jaka to z niej
„panienka”.
Kim Dzong Un - Franek
Kimono lub Jackie Chan - jak kto woli. (Może też być Shogun Harakiri Seppuku.
Żeby tylko nie zrobił sobie jakiegoś kukku). Jednym ruchem zaszachował cały
świat, bo mu tak kazali, a teraz będzie się ze wszystkimi pojednywać. Cyrk nad
cyrkami…
Macron – Linguini
(młody kucharz z filmu Rabatuj, który w spadku otrzymał restaurację). Coś tam niby
waży, przyprawia, miesza, gotuje, ale to zupełnie ktoś inny pociąga za sznurki
i nim kieruje.
Netanjahu –
Skrzypek na dachu. Innych
za sobą ciągnie i wlecze, tylko dokąd? - a tego to już on sam dokładnie nie wie…
Putin - Wilk i
zając, dwie osobowości w jednej. Jak mu pozwolą, to krzyczy i straszy, a jak
zabronią, to uszy kładzie po sobie i chowa się do nory.
Frans Timmermans -
Robocop. Jak chodzi tak myśli - sztywno, wolno, od niechcenia, mechanicznie. A
właściwie to nic nie myśli, bo ślepo wykonuje rozkazy.
Trump - John Wayne.
(Dla młodszego pokolenia - Johnny Bravo). Dać pastuchom rewolwery (bębenkowce)
to sami się powystrzelają. A nie dość, że sami to i cały świat chętnie by
zniszczyli.
Wszyscy oni
pozbawieni są jakiejkolwiek narodowości. To nie są Niemcy, Francuzi, Szwedzi, Meksykanie,
Polacy czy jacyś tam inni, gdyż oni występują przeciwko swoim narodom (jeżeli w
ogóle za takie je uważają). Zdradzili je w najpodlejszy sposób i tylko
bezczelnie się uśmiechają. Nie ma w nich cienia uczciwości, a tym bardziej
dobrych zamiarów. Sprzedali nas z naszymi dziećmi i ich dziećmi, czyli jedno im
w głowie. Uczynić z nas ostatnich niewolników. To są prawdziwi prześladowcy, bo
czy to kapłani czy politycy, to jest to samo i sami są siebie warci. Oni -
jedynie wyznawcy śmierci i prześladowania, męczenia i utrzymywania w biedzie,
cierpieniu, nieszczęściu i wojnie wielbią bożka, jakiego sami sobie wymyślili -
błazny następnego bałaganu światowego. Właśnie - obraz tego świata jest odzwierciedleniem
ich chorych myśli, szalonego umysłu. To piekło na Ziemi to właśnie stan ich
umysłu i śmietnik jaki mają w głowie!
Tak jedni jak i
drudzy - kapłani i politycy - służą mocom ciemności, najniższym z możliwych sił
prymitywnych, wstecznych i zbrodniczych. Oni wszyscy są wyznawcami boga, ale
tego czyniącego zniszczenie i zadającego śmierć. Wzywają boga, modlą się do
niego, lecz to jest bożek wymyślony przez nich samych, jaki nikomu nie może
pomóc i wszystkich zostawi na pastwę ślepego losu, a właściwie to wszyscy oni dostaną
za swoje, ponieważ ta energia, którą wysyłają powróci do nich z podwójna siłą.
Co sieją to i zbierać będą. Burza na ich głowy i cała ta wina, w jakiej na
każdym kroku brodzą. Trzeba naprawdę być niespełna rozumu, żeby nie potrafić
zrozumieć podstawowej prawdy o Mocy dającej Życie, Istnienie i Szczęście. A
skoro te piękne Wartości sami odrzucają, to nikt nie będzie za nimi tęsknił ani
ich żałował, kiedy przyjdzie na nich kres, jaki sami ściągnęli na swoje puste
głowy. Niech siebie za to obwiniają, bo nikt inny im się do tego nie
przysłużył.