Na ten temat nie będziemy
się zbyt dużo rozpisywać, bo i za bardzo nie ma o czym. Można odnieść wrażenie,
że babcia „królowa” wysłała młody narybek, żeby zdobywał doświadczenie w
przekazywaniu masońskich nakazów, poleceń i żądań, kierowanych do poddanych
sobie rządów poszczególnych państw. Ciekawe jakie tym razem będą rozmowy w
cztery oczy i czego tym razem będą one dotyczyć. Czy znowu są planowane jakieś
iście bałwochwalcze czary i zabobony? Dwa dni to trochę dużo jak na zwykłe
odwiedziny, zwłaszcza, że to nie jest żadna głowa państwa, ani jedna ani druga.
W niczym to jednak nie przeszkadza, by środki masowego przekazu nadały tej nieciekawej
i wręcz nudnej sprawie jakiegoś wyjątkowego znaczenia. Jest teraz wiele innych
i o wiele, o wiele poważniejszych wydarzeń, o jakich powinno się trąbić każdego
dnia i to w każdym zakątku Ziemi. (Duchowy Rozwój, Nibiru, Energia Czwartego
Wymiaru, Energomagnetyczne Zabezpieczenie Ziemi, Oczyszczanie Ziemi,
Przeobrażenie, Wolna Energia, Zmiana Kosmicznego Cyklu).
.
Tutaj krótkie wyjaśnienie, nie
mogliśmy się powstrzymać przed napisaniem w cudzysłowie „królowa” i „książęca”
para, bo zgodnie ze słowami Ducha Świętego, to nie są jacyś lepsi od nas
ludzie. (Jeśli ludźmi w ogóle można ich nazwać, a na pewno nie tę babcię, co
należy do gatunku rasy pozaziemskiej. To samo jest całkiem prawdopodobne i w
przypadku Kaśki, o ile cała ta brytyjska
rodzinka nie pochodzi z innego wymiaru). Wszyscy jesteśmy równi i nie
potrzebujemy żadnych głów państwa, ani żadnych innych głów kościelnych nad
nami. Oto następna brednia tego systemu, podstępnie ustanowionego dla naszego
gnębienia, wyzysku i zniewolenia.
A ten fałszywy, sztuczny i
wymuszony uśmiech „księżnej” jakby zdawał się to potwierdzać. To się nazywa
robić dobrą minę do złej gry. I jak dobitnie widać, to opanowała tę sztukę obłudy
w stopniu mistrzowskim, bo można ulec „czarowi” tego ciągłego i wydawałoby się
naturalnego szczerzenia zębów. Tę to dopiero wyszkolili - na szóstkę z plusem…
Znam takie małżeństwo, w
którym kobieta tak samo jak Kaśka obdarza wszystkich podobnym uśmiechem. Na
każdym przyjęciu urodzinowym szczerzy się zupełnie tak samo. To taka postawa
prosto z plastikowego, sztucznego Hollywood - pusty, sztuczny uśmiech przyklejony
do twarzy, uśmiech bez odrobiny serdecznego uczucia. A w przypadku mojej
znajomej tym bardziej zwodniczy, ponieważ nawet jej teściowa wyznała, że w
małżeństwie to dobrze się jej nie układa. Nic nie szkodzi. Ważne, żeby wszyscy
inni myśleli, że wszystko jest jak najlepiej, w czym mają wydatnie pomagać tak
zwane przyjęcia urodzinowe niespodzianki, jakie swojemu mężowi niemal co roku
ona urządza.
Otóż, w tajemnicy w jakimś z
góry upatrzonym lokalu przygotowuje przyjęcie urodzinowe dla swojego
„ukochanego” mężusia. Następnie w owym dniu i na określoną godzinę (zresztą jak
to często widać na wielu filmach) sprasza w to miejsce niemal całą rodzinę i
wielu znajomych. A później - niby to przypadkiem przechodząc przed owym przybytkiem
i z byle powodu - zaciąga do niego swoją połowicę. No i co? I już wszyscy są
szczęśliwi, a najbardziej przebiegła żonka, bo myśli sobie jak to sprytnie
wyprowadziła wszystkich w pole. Oto wszyscy są święcie przekonani, jakie to
wspaniałe, zgodne i szczęśliwe małżeństwo tworzy ona ze swoim „najukochańszym”
mężem. A że żoną jest niewierną, to już Inna sprawa. Ważne, że przed ludźmi
bardzo dobrze odgrywa swoją rolę, zupełnie jak te wszystkie gwiazdki z fabryki
bzdur i głupot.
Cóż, tak jakoś się nam to skojarzyło
z tym oficjalnym i jakimś takim aż za bardzo beztroskim, przesadzonym a wręcz
bezmyślnym śmianiem się jak głupiego do sera. A do tego zawsze taka rozmowna,
uważna i nawet jakby zalotna. Tak, tę to świetnie wyszkolili. Chyba najlepsza i
najbardziej pilna uczennica możnych tego świata. Widać wiążą z nią duże
nadzieje, a pozaziemska babcia „królowa” już zaciera swe nieludzkie kończyny na
myśl, jaka to godna następczyni jej się kroi. Żeby tylko babcia uważała, czy
jej starczy czasu. bo jak zaczną następować te wydarzenia, co tak bardzo się
zbliżają, to może się okazać, że nic z tego i babcia obejdzie się smakiem.
Wracając do samych odwiedzin,
do jakich doszło w celu okazania „szacunku i przyjaźni”… Tak, niesamowite,
wielka mi rzecz. Samo gadanie nic tutaj nie znaczy. Może sobie przyjechać nawet
i sto takich „książęcych” par, to i tak niczego nie zmieni. A jest bardzo dużo
do naprawy i poprawy przez tych z Brytanii. A w celu, żebyśmy uwierzyli, że te odwiedziny
rzeczywiście oznaczają oddanie nam Polakom wyrazów uznania, szacunku i okazania
nam przyjaźni, to ich rząd natychmiast powinien podjąć właściwe działania.
Chociażby takie jak:
1. Przede wszystkim
przeprosić Polski Naród za nikczemną, podłą i tchórzliwą zdradę w 1939-tym roku.
I nie tylko za tę zdradę, gdyż było ich całkiem sporo, chociażby te popełnione
w roku 1944-tym i w roku następnym.
2. Przeprosić Polskich
Kombatantów Wojennych i Polski Naród za wydanie zakazu - obejmującego wszystkich
naszych żołnierzy walczących w Anglii - brania przez nich udziału w uroczystym
przemarszu w Londynie, z okazji zwycięskiego zakończenia drugiej wojny światowej.
Łaskawie zezwolono na to jedynie polskim lotnikom Dywizjonu 303, którzy
jednocząc się z pozostałymi i tak niesprawiedliwie potraktowanymi rodakami, dumnie
odmówili i w defiladzie nie maszerowali.
3. Pokornie przeprosić i
głośno wyznać - tak głośno, żeby odbiło się to bardzo donośnym echem na całym
świecie - że to MY POLACY złamaliśmy szyfr Enigmy, ratując tym samym życie
trzydziestu, czterdziestu milionom istnień ludzkich, ponieważ dzięki
niezwykłemu dokonaniu trzech polskich matematyków wojna została skrócona o trzy
albo nawet o cztery lata. A jak wyliczono, to każdego roku wojny życie traciło
dziesięć milionów ludzi… Tak więc nie gdzie indziej, ale właśnie w Londynie
powinien zostać wzniesiony piękny pomnik upamiętniający naszych wspaniałych
rodaków, którymi byli: Marian Rejewski, Jerzy Różycki oraz Henryk Zegalski. A
polski film zatytułowany „Sekret Enigmy” w wersji angielskiej powinien natychmiast
zawitać do wszystkich kin tego kraju, na premierze którego obowiązkowa obecność
całego ich rządu, wszystkich tych „mądrych” polityków i „lordów” z obu izb
(przedsionków) oraz rodziny „królewskiej”.
4. Bezzwłocznie oddać skradzione
modele doświadczalne wykonane przez pana Lucjana Łągiewkę, a także pełną
dokumentację, które są jedyną i wyłączną własnością naszego odkrywcy i
konstruktora. Oprócz tego rząd brytyjski natychmiast winien wypłacić mu
współmierne do wyrządzonych szkód materialnych i krzywd moralnych odszkodowanie,
przepraszając go jednocześnie na forum międzynarodowym za tak karygodne dopuszczenie
się ich wobec naszego rodaka.
5. Wszystkim Polakom tymczasowo
przebywającym jak i stale mieszkającym a Anglii zapewnić pełne bezpieczeństwo.
Wyrazić oraz okazać im wielką wdzięczność za bardzo poważny wkład i ogrom pracy
przyczyniający się do wzrostu gospodarczego, wypracowania większego i stale
powiększającego się dochodu tego kraju.
To na dobry początek.
Znalazło by się jeszcze sporo innych ciekawych spraw, za jakie są nam winni nie
tylko przeprosiny. A tak w ogóle, to przyglądając się naszej powojennej
historii naznaczonej w głównej mierze trudnościami, przeciwnościami systemu i
prześladowaniami, jakimi nas raczył, to można odnieść wrażenie, że ktoś się na
nas zwyczajnie uwziął i na nas się mścił. Dlaczego? Być może z racji
pokrzyżowania planów tym wszystkim wichrzycielom tego świata, jakim tylko na
ciągłym wzniecaniu niepokojów, kłótni i wojen bez przerwy zależy. Tak sobie to
wszystko chytrze obmyślili - ilu to oni ludzi nie wymordują na tej wieloletniej
wojnie (a właściwie to nie oni, bo to my sami i to własnymi rękoma żeśmy się
zabijali ku ich uciesze), a tu nagle ci Polacy - nie dość, że w swoim kraju
ciągle walczyli a nawet jak go stracili, to jeszcze w wielu innych miejscach
mężnie do boju zawsze stawali, lejąc wrogów jak się patrzy.
Ale to nic nie szkodzi. Co
było minęło, bo teraz to mamy inne czasy, bo teraz jesteśmy nagle wspaniałymi
przyjaciółmi i wszyscy pałamy do siebie wielkim (podstępnym) uczuciem. Eh… Taki
cyrk, że aż trudno uwierzyć, że ciągle pełno bezmyślnych gapiów na widowni. To
już nawet to małe dziecko połapało się o co w tym wszystkim chodzi, bo nie
chciało wyjść z samolotu, do czego „książęcy” tatuś usilnie je namawiał. Jakoś
malcowi wcale się nie uśmiechało brać udział w tym całym pośmiewisku i
wystawiać się na śmieszność. Taki mały ciałem a duży duchem, więc nic dziwnego,
że nie chciał najeść się wstydu ani się ośmieszać, w przeciwieństwie do swoich „dostojnych”
rodziców-marionetek. A tym to wszystko jedno. Byle babcia była z nich
zadowolona i pochwaliła swoje kukiełki-maskotki.
Następna sprawa. Możni tego
świata (a nawet sama ta „królewska” rodzinka - zresztą tak jak i ten umarlacki -
satanistyczny Watykan) mają tyle nieprzebranych bogactw, a nas utrzymują w ciągłej
biedzie. W dodatku wpędzają nas w choróbska, szczepią na siłę i cały czas robią
z nas robotów - niewolników. No a potem my, niepomni tej całej obłudy, draństwa
z zadziwiającą i rozbrajającą naiwnością spieszymy na powitalne spędy naszych
nieproszonych gości, bo chcemy być w miejscu, w jakim naszym zdaniem dzieje się
coś ważnego. Chcemy być blisko gości i okazać im naszą sympatię… Ludzie!
Wieźcie sobie jakieś porządne koło i bardzo mocno walnijcie się nim w swoje
czoło, to może wam cos pomoże! A na pewno będzie to dla was z większym
pożytkiem, niż włóczenie się za tymi, co sobie z nas drwią aż „miło”. Oprócz
tego chcą i mają z nas całkiem niezły ubaw, bo dawać się tak pomiatać na każdym
kroku, to już śmiecie na ulicy mają większą godność, bo nie leżą na niej z
własnej woli.
A tej godności to z całą
pewnością tacy „goście” wcale nie mają, ponieważ wiedząc o prowadzonej grze -
oszukańczej, niskiej, podłej i zniewalającej - to nie dość, że z niej nie
rezygnują chociażby dla okazania przynajmniej odrobiny zwykłej ludzkiej
uczciwości, to z wielką ochotą się jej oddają, oddają dla własnego i
prymitywnego egoizmu, dla własnej przyziemnej uciechy i doczesnej przyjemności,
wygody i posiadania fałszywych, chwilowych przywilejów, czy też dla tymczasowej
władzy. To są potomkowie tych samych wrednych i okrutnych wyzyskiwaczy, tych
samych najgorszych morderców i pozbawionych krzty rozumu takich prymitywów, co
w czasie brytyjskiej rewolucji przemysłowej tysiące dzieci bezdusznie skazywali
na katorżniczą harówę w kopalniach węgla, a ich matkom rozdzierali serca, zmuszając
je do odprowadzanie swych pociech wprost do czeluści samych piekieł, jakie
tamci gnębiciele ku swojej nieludzkiej radości im zgotowali, na co matki
bezsilnie i w rozpaczy patrzeć tylko mogły, załamując ręce i wznosząc swe oczy
bliskie obłędu ku niebu, błagając o rychły kres takiego życia - gorszego od
losu zwierząt. A teraz przyjeżdża takich dwoje i szczerzą te swoje zęby w
jakimś grymasie uśmiechu a nawet politowania, jakby ciesząc się na samą myśl o
następnych rzeszach swoich niewolników.
A jak powszechnie wiadomo,
to jak dawniej tak i obecnie z tej swojej władzy to oni nie czynią żadnego
dobrego użytku. Nic a nic. Mieli nawet świetną okazję żeby to zmienić, lecz
wcale z niej nie skorzystali a wręcz przeciwnie. Zawsze z US.stanami i pod
dyktando syjonistów muszą być na pierwszej linii czynienia zła. Tak było na
przykład w latach dwutysięcznych, a dokładnie w roku 2003-cim, kiedy obalono
„dyktatora” Saddama Husajna, będącego rzekomo niepoczytalnym zagrożeniem dla
bezpieczeństwa i pokoju światowego, z powodu produkcji i posiadania chemicznych
bomb masowej zagłady.
Bardzo szybko zmontowano
koalicję bandytów międzynarodowych, składających się na pierwszym miejscu z
wojsk amerykańskich, angielskich i australijskich. Oczywiście nie mogło zabraknąć
wśród nich i polskich kukiełek, pod naczelnym dowództwem Aleksandra Kwaśniewskiego,
jako zwierzchnika polskich sił zbrojnych. A tak w ogóle, to wojnę w Iraku
rozpoczęli polscy komandosi - kukiełki jednostki GROM, zajmując kluczową
platformę wiertniczą tego kraju.
Tutaj jedna uwaga, bo może
są takie osoby, co być może już tego nie pamiętają, że w Iraku to żadnego
nagromadzenia rzeczonych bomb masowej zagłady to oczywiście nie odnaleziono. I
mniejsza o to, ponieważ głównym celem haniebnych najeźdźców było zaprowadzenie
w Iraku „demokracji”. „Wyzwolono” go też spod „tyranii”. Ależ oczywiście, że i
piszący te słowa jak najbardziej był za tym wszystkim. Przecież w tamtym czasie
oglądałem jeszcze telewizję i wszystkiemu bezgranicznie wierzyłem, co tylko
wylewało się głównym ściekiem masowego przekazu.
Jak w telewizji powiedzieli
o mordowaniu cywilów w Kuwejcie przez Irackich okupantów, to aż we mnie zawrzało
i w świętym oburzeniu zastanawiałem się nerwowo, dlaczego nikt nie zrobi z tym
porządku i to natychmiast. Jak taki „cywilizowany” świat może w ogóle pozwolić
na coś tak strasznego? Tak, właśnie, jak ten „cywilizowany” świat mógł pozwolić
na te wszystkie kłamstwa i zbrodnie. Tylko że wtedy, to był dopiero początek
tego wszystkiego, co się potem stało w następnych krajach tamtej części świata,
a co dzisiaj mamy w Europie z wykorzystaniem opłaconych islamskich bandytów. To
był tylko niewinny wstęp do wszystkich późniejszych niebywałych podłości, wśród
których nasłanie jakichś syjońskich zbirów na mieszkańców Kuwejtu, w celu przeprowadzenia
upozorowanego ataku, fałszywej flagi był niczym wyjątkowym. Przecież takie
sposoby wywoływania wojen, rozniecania ognia rewolucji są bardzo dobrze znane
głównym (syjońsko-jankeskim) gnębicielom tego świata. O, bardzo przepraszam -
zapomniałem, ależ oczywiście - powinienem napisać - nie żadnym gnębicielom,
lecz wspaniałym przyjaciołom prezydenta Dudy, ponieważ przy każdej nadarzającej
się okazji tak właśnie bez przerwy nazywa oraz w imieniu nas wszystkich tak się
potulnie zwraca do obcych wojsk, okupujących Polskę.
A my? A my nic a nic nie
wiemy i w ogóle nic sobie z tego nie robimy. Udajemy się tylko na powitanie „dostojnych”
gości i to z wielką ochotą, i niemal z pieśnią na ustach. Najpierw należało
godnie ugościć Blondyna, a teraz rozhahaną od ucha do ucha Kaśkę i jej mężunia.
Szczęście w nieszczęściu, że tylko babcia królowa nie raczyła do nas zawitać,
gdyż wtedy z takiego zaszczytu, co by nas porządnie kopnął, to już cały naród
jak jeden pewnikiem na kolana paść by musiał.
A tak to się nam upiekło.
Przynajmniej na razie, ponieważ wkrótce zobaczymy co ci nasi włodarze, ta nasza
nie-władza pokątnie nam szykuje i przy jakim ogniu chce upiec dwie pieczenia na
raz… Miejmy nadzieję, że już nic nie zdążą zrobić z tego, co im się tam w
pustych głowach tłucze. Jak powiedział nasz Duchowy Opiekun Ziemi EA - właśnie
dlatego macie Nas, żebyśmy się wami opiekowali i was strzegli. A w związku z
tym, to nie pozostaje nam nic innego jak cały czas pielęgnować te święte słowa
w naszej pamięci, posilać nimi naszą wiarę i ufność, a zwłaszcza bezustannie i
pokornie zanosić nasze uniżone modlitwy przed Najwyższy Majestat, Majestat Największej
Mądrości i Miłości, w Jakim ośmielamy się prosić, żeby cały czas tak właśnie
było - żeby tylko Istoty Duchowe nadal zechciały łaskawie troszczyć się i mieć
nas w swojej potężnej opiece, gdyż same i sami to już zupełnie nic nie możemy
zrobić przeciwko temu rozpasanemu złu, co tak szeroko rozlało się po całym współczesnym
świecie. I może nawet dobrze, że same i sami w ogóle nie jesteśmy w stanie mu przeciwdziałać,
bo widząc jaki obrót przyjęło to nasze zwalczanie wszelkiego zła, to lepiej
żebyśmy samodzielnie więcej już tego się nie podejmowały ani nie podejmowali. Powierzmy
tę sprawę Istotom Duchowym i z całej duszy podejmujmy wszelkie własne i tylko właściwe
wysiłki, lecz tym razem już posłusznie pod Ich pełnym prowadzeniem. Po prostu
tak jest najlepiej zwłaszcza dla naszego własnego dobra.