Kiedyś, jeszcze za
czasów komuny, bodajże w latach osiemdziesiątych jeden z ówczesnych satyryków był
powiedział, Iż wystarczy posłuchać polityków i już ma pomysły na swoje skecze. Wcale
nie musi się wysilać żeby coś wymyślić. A teraz, po około czterdziestu pięciu
latach okazuje się, że właściwie nic się nie zmieniło. No, może za wyjątkiem
tego, że teraz nam mniej do śmiechu, bo jakoś ta polityczna satyra w ogóle nie
istnieje, a i ludzie tacy jacyś mniej zorientowani, mniej potrafią się połapać
w tym wszystkim. Oczywiście są wyjątki, gdyż nie brak wyznawców tak zwanych „teorii
spiskowych”, które, jak to często się okazuje żadnymi teoriami wcale nie są.
Chyba jesteśmy już tym zmęczeni, że pomimo przedstawianego nam obrazu coraz
lepszego i bardziej dostatniego życia, to życie nie jawi się nam w różowych
barwach, tylko wciąż pogrąża się w coraz ciemniejszej szarości.