https://sunman1993.wordpress.com/specnaz-rosja/
Michael Baxter, 21 X 2023
Podczas gdy świat czeka na następne posunięcie Izraela w Strefie Gazy, w Europie Wschodniej niczym niepowstrzymane piekło szaleje bitwa o równie istotnym znaczeniu: walka o ostateczne zniszczenie ukraińskich syndykatów handlu dziećmi i hodowli adrenochromu, czyli dwa cele nierozerwalnie związane ze sobą od czasu, gdy przestępczy reżim Bidena zaczął opłacać Wołodymyra Zełenskiego i jego przestępczych współspiskowców na początku 2022-go roku.
W sierpniu „Real Raw News” („Same Suche Fakty) donosiły wyłącznie o wspólnym zespole amerykańskich sił specjalnych i rosyjskiego Specnazu, który połączył siły, łącząc swoje umiejętności, w celu poszukiwania zaginionych dzieci na Ukrainie i w Polsce, za zgodą generała Erica M. Smitha i ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu. Ich rozporządzenie obejmowało także zniszczenie laboratoriów Adrenochromu wraz z ich pracownikami, pośrednikami i szefami.
Według źródeł w biurze generała Smitha oraz w F.S.B., Federalnej Służbie Bezpieczeństwa Rosji, wspólny oddział rozbił wielomiliardowy kartel Adrenochromowy, który bezkarnie działał wzdłuż granicy ukraińsko-polskiej. Źródła podają, że oddział spędził pierwszą połowę października na rozbiciu kartelu Radczenki, który porywał niezliczoną liczbę dzieci, wysysał ich nadnercza, a po przywróceniu ich do względnie dobrego stanu zdrowia sprzedawał je pedofilom i oddawał w niewolę seksualną. Według doniesień dzieci mogą być opróżniane kilka razy, zanim płyn nadnerczowy stanie się obojętny.
Federalna Służba Bezpieczeństwa Rosji stwierdziła, iż kartel Petra Radczenki był pośrednio finansowany, opłacany przez reżim Bidena i pokrywał pięćdziesiąt procent eksportu adrenochromu z Ukrainy.
„Twój fałszywy prezydent Biden daje psu Zełenskiemu pieniądze. Zełenski oddaje to kartelom. Kartele produkują i wysyłają Adrenochrom” – powiedział R.R.N. agent F.S.B. Andriej Zacharow.
Główne dane wywiadowcze prowadzące do kartelu pochodziły z urządzeń elektronicznych należących do Mykoli Tarana, handlarza adrenochromem zabitego w sierpniu przez Siły Specjalne/Spetznas. Dane na dyskach twardych Tarana doprowadziły doborowych komandosów do niestrzeżonego magazynu wysyłkowego w Uściługu na Ukrainie, niecałe półtora kilometra od granicy z Polską.
Oficjalnie budynek był wynajmowany przedsiębiorstwie Neptune Company Ltd., „jedynemu na Ukrainie krajowemu wytwórcy gumy do żucia dla dzieci z naklejkami i tatuażami, zwłaszcza dla małych dzieci poniżej 15 roku życia", jak podaje strona internetowa Ministerstwa Rozwoju Gospodarczego i Handlu Ukrainy.
Siły Specjalne/Specjalsi przeprowadzili rozeznanie budynku i nie zauważyli gumy balonowej ani tatuaży, a ktokolwiek zajmował magazyn, najwyraźniej opuścił go w pośpiechu, pozostawiając trzydzieści chłodziarek medycznych, często używanych do schładzania adrenochromu, oraz 6 tysięcy fentanylu, jednego z kilku syntetycznych środków odurzających powszechnych w preparatach adrenochromu. Znaleźli również szczątki mężczyzny w stanie rozkładu z kulą w głowie, którego dokument tożsamości i telefon komórkowy zabójcy beztrosko zostawili na miejscu zbrodni. Specnaz znał go pod nazwiskiem Sergeja Mikołaja, wydajnego ukraińskiego handlarza narkotykami mającego skłonność do sprzedaży narkotyków dzieciom w wieku szkolnym. Z nieznanych powodów kartel najwyraźniej zastrzelił swojego człowieka.
Zespół Siły Specjalne-Specnaz podłożył ładunki wybuchowe i zniszczył budynek.
Wiadomości pozyskane z telefonu Mikołaja doprowadziły zespół przez granicę do Hrubieszowa w Polsce, gdzie poszukiwano mężczyzny o imieniu Arek Ordjan i jego żony Tamary. Ci międzynarodowi pośrednicy dostarczający Adrenochrom udawali wędrownych działaczy na rzecz praw obywatelskich podczas przerwy w przewożeniu tysięcy litrów rafinowanego Adrenochromu przez Europę i do Stanów Zjednoczonych. Według F.S.B. Ordjanowie byli przyjaciółmi Zełenskiego i najlepiej zarabiającymi sprzedawcami kartelu Radczenki.
Wśród ich 13 domów w siedmiu krajach znajdował się uroczy dwupiętrowy dom z przystrzyżonym trawnikiem, wypielęgnowanymi krzewami, z winoroślami, białym płotem i czterema ochroniarzami uzbrojonymi w kałasznikowy, chodzącymi wkoło posiadłości. Jednostka rozprawiła się ze strażnikami i wkroczyła do domu. Znaleźli parę naćpaną Adrenochromem w sypialni na piętrze, obok kilku zużytych woreczków z kroplówką. Kobieta próbowała coś powiedzieć, ale jej słowa były powolne, dziwnie i niespójnie, podczas gdy Arek Ordjan wykazał nienaturalną siłę, podnosząc jedną ręką ważący blisko 100 kilogramów cementowy cokół i rzucając nim w żołnierza Specnazu. Jeśli mieszanka farmaceutyczna zwiększyła siłę, to nie dała odporności na kule. Kule z AK-74 komandosa Specnazu i karabinów M4 Sił Specjalnych podziurawiły Arka jak sito. Leżał martwy na kudłatym dywanie (…). Jego żona miała twarz bez wyrazu, pozbawioną uczuć. „To tylko mały cukierek” – powiedziała. Następnie próbowała pertraktować, oferując się w zamian za jej wolność.
„Masz coś, co chcemy” – powiedział jej żołnierz Specnazu – „i nie jest to twoje ciało”.
Spojrzała na podziurawione zwłoki męża. – „I tak był tylko workiem mięsa. Znasz to powiedzenie? Nawet nie wiem, kiedy i gdzie teraz jestem”.
„Dowiemy się tego razem” – powiedział żołnierz Specnazu i wstrzyknął jej własny cukierek, Naksolon, aby przeciwdziałać oszołomieniu wskutek działania Adrenochromu oraz Polonium, wysoce radioaktywną truciznę, która w stężonej dawce może szybko zabić.
Pokazał jej strzykawkę. „To cię szybko zabije. Jeśli powiesz nam to, co chcemy wiedzieć i będziesz mówić prawdę, dam ci odtrutkę. Albo umrzesz tutaj, wykrwawiając się na śmierć – powiedzieli rosyjski komandos.
Źródła Real Raw News (Samych Suchych Faktów) w biurze generała Smitha i w F.S.B. pominęły szczegóły powyższego zajścia. Agent F.S.B. Andriej Zacharow powiedział, że dowódca amerykańskich sił specjalnych sprzeciwił się otruciu, natomiast biuro Smitha stwierdziło, że obaj dowodzący zgodzili się otruć „taką owaką".
Mimo to mówiła, ujawniając domniemane miejsce pobytu Radczenki i gdzie są przechowywane jego zapasy na Ukrainie. Zapytana o dziesiątki tysięcy zaginionych i porwanych dzieci, zamilkła na chwilę. Następnie powiedziała, że Rodczenko nie porywał dzieci ani nie wysysał adrenochromu, a jedynie rozprowadzał gotowy produkt dopiero po tym, jak „inni" wykonali najbrudniejszą robotę. Żołnierze jej nie uwierzyli, ale nie miała nic do powiedzenia poza „dajcie mi lekarstwo!".
„Ojej, nie ma antidotum" – powiedziano jej i pozostawiono na śmierć.
"Teraz już wiecie, jak działamy w Rosji" – powiedzieli komandosi Specnazu swoim amerykańskim odpowiednikom. "Nie stawiamy winnych przed sądem. To strata czasu. Ona zasługuje na coś znacznie gorszego".
Dzięki jej informacjom jednostka wróciła na Ukrainę, gdzie podzieliła się na dwa zespoły taktyczne. Jeden z nich przeniknął do przedsionka Ukrytego Państwa w Kijowie i pilnował wystawną kamienicę Radczenki w zamożnej dzielnicy Peczerskiej, wzdłuż Dniepru, regionu magicznie nietkniętego po dwóch latach rzekomych nieustannych działań wojennych.
„Nie bombardujemy cywilów, jak mówią wasze media” – powiedział żołnierz Specnazu swojemu druhowi z Sił Specjalnych. „ Robimy tak jak wy. Atakujemy tylko Ukryte Państwo.”
W międzyczasie drugi zespół wyruszył w długą podróż do historycznego Łucka w północno-zachodniej Ukrainie, gdzie osiem kilometrów na północ od miasta natrafili na dzielnicę przemysłową pełną podejrzanej działalności – ośmio osobowe zespoły pilnowały ogrodzenia z drutu kolczastego i sprawdzały tożsamość osób w pojazdach, które chciały przejechać przez pojedynczy wjazd. Co najmniej 50 samochodów i kilkanaście ciągników siodłowych było zaparkowanych na terenie obserwowanym przez kamery stałego nadzoru. Kręta żwirowa droga za ogrodzeniem prowadziła do niestrzeżonego lotniska z utwardzonym pasem startowym o długości półtora kilometra, na którym stał bezczynnie turbośmigłowy Antonow AN-140. Mężczyźni ładowali na pokład samolotu chłodnie medyczne. Po obu stronach pasa startowego strażnicy w pojazdach wojskowych – w żargonie wojskowym oznaczających lekkie pojazdy bojowe, zazwyczaj cywilne małe ciężarówki lub pojazdy z napędem na cztery koła, wyposażone w karabin maszynowy – bacznie przyglądali się załadunkowi oraz śledzili ruch pojazdów na i z lądowiska.
„Adrenochrom?” – zapytał komandos Sił Specjalnych.
„Adrenochrom” – potwierdził żołnierz Specnazu.
Jak powiedział R.R.N. agent Zacharow, oddział rozważał szturm na lotnisko i dzielnicę przemysłową, ale zawahał się, gdyż nie mógł wiedzieć, czy w środku znajdują się porwane dzieci przywiązane do noszy z igłami i poliuretanowymi rurkami wystającymi z szyi.
„Jeśli byłoby tam choć jedno dziecko, nie chcieli ryzykować” – powiedział Zacharow.
Tego wieczoru wytypowali pracownika, śledzili go od dzielnicy przemysłowej do jego mieszkania w Łucku a następnie przechwycili go na progu domu. Kiedy żołnierz sił specjalnych zagroził poderżnięciem mężczyźnie gardła (…), ten skulił się i zgodził się wyjawić żądane informacje twierdząc jednak, że w dzielnicy przemysłowej nie ma dzieci, a jedynie 250 tysięcy litrów schłodzonego Adrenochromu i siły paramilitarne wystarczająco duże do prowadzenia małej wojny. Powiedział, że jeśli nie stawi się w pracy o 6:00 następnego dnia, funkcjonariusze zbadają jego nieobecność.
„Powiedz mi prawdę o tym, ile dzieci tam jest, a pozwolimy ci żyć” – powiedział mu komandos Specnazu.
„Żadnych dzieci. Przysięgam" – odpowiedział pracownik.
„Jeśli kłamiesz, przyjdziemy po ciebie. Przyjedziemy po twoją rodzinę. Jeśli nie masz rodziny, to po twoich przyjaciół. Nikt, kogo znasz, nawet twój pies, jeśli go masz, nie będzie bezpieczny” – powiedział komandos Specnazu.
„Przysięgam" – powtórzył mężczyzna, „tam nie ma dzieci".
Komandos poderżnął mu gardło (…) i zostawili, by się wykrwawił.
Oba oddziały powiadomiły Ministra Obrony Szojgu o swoich postępach i podjęto decyzję.
O godzinie 23:00 10-go października, godzinę po tym, jak robotnik wykrwawił się na progu swojego domu, rosyjskie pociski manewrujące spadły na dzielnicę przemysłową i lotnisko, niszcząc pas startowy i zrównując z ziemią budynki, z których pozostały jedynie sterty tlącego się gruzu i poskręcanej stali.
Gdy rakiety spadły na dzielnicę przemysłową, oddział kijowski dokonał nalotu na willę Radczenki, zabijając go, jego kochankę, dwudziestu uzbrojonych strażników i, niestety, 9-letniego chłopca, którego Radczenko zgwałcił.
„Niewinni czasami wpadają w wir wojny. Nie ma czegoś takiego jak doskonały plan; to mit” – powiedziało nasze źródło w biurze generała Smitha. „To powinno poważnie ograniczyć handel Adrenochromem, ale wciąż jest tak wiele dzieci, o których nic nie wiadomo”.
"Minister obrony Siergiej Szojgu nazywa misję wielkim sukcesem", powiedział Zakharov dla RRN. "Adrenochrom zostałby wyeksportowany do USA i Rosji, wszędzie. Strata młodego chłopca jest tragiczna, ale jakie życie mógł mieć po wielokrotnym zgwałceniu przez tego potwora. On jest teraz z Bogiem - chłopiec, nie Radchenko. On jest gdzie indziej".
„Minister obrony Siergiej Szojgu nazywa tę operację dużym sukcesem” – Zacharow powiedział R.R.N. „Adrenochrom zostałby wyeksportowany do S.Z.A. i Rosji, wszędzie. Strata młodego chłopca jest tragiczna, ale jakie życie mógłby mieć po wielokrotnym zgwałceniu przez tego potwora. On jest teraz z Bogiem – chłopiec, nie Radczenko. On jest gdzie indziej”.
Według źródeł, zespół prowadzi dalsze poszukiwania uwięzionych dzieci.

