Miesiąc
wrzesień już za chwilę, za chwilę, za chwilę…
To
miesiąc dziewiąty, cyfra 9 - boskości. Skrucha…
Matka
Ziemia wraz z Matką Przyrodą krzyczą ostrzeżeniami - katastrofami…
Tyle ich
teraz na świecie całym:
.
Trzęsienia
ziemi, wulkany, wichury przeogromne i susze przemożne.
A zaraz
ulewy wezbrane rwącymi rzekami i w śniegu piaski Sahary.
Rzeki
nagle same znikają, a ziemia pęka i się zapada.
Ludzie
szaleją i coraz więcej ich w popłoch ślepy wpada.
Na niebie
też różnobarwnych i złowrogich znaków nie brakuje,
Lecz
uwadze ludziom zagubionym, zatraconym wciąż to ulatuje.
Nibiru,
Czyściciel wnet tutaj zawita,
Słońce i
pobocznymi swymi zakwita.
Czas
nieubłagany,
Kończy
się nieuchronnie.
Jak
minie, to bezpowrotnie!
A
właściwie, to go nie mamy.
Teraz
jedynie na wyrok czekamy.
Dla
jednych istot to ocalenie,
Dla
innych zaś niestety zatracenie.
Ale żadną
miarą jakieś karcenie!
Duszo
zatracona - masz co zasiałaś,
W końcu
sama tego chciałaś…
A dla
sprawiedliwych to wybawienie,
To zmiana
całego Czasu jak marzenie.
To ulga,
bo teraz już odetchnąć można,
Chwila to
radosna, dla innych groźna.
Nie
oczami ciała jednak trzeba to dostrzegać.
Dusza
podpowiada czego się teraz wystrzegać,
Bo zło
wszelkie dziać się wokoło będzie.
Ci zaś co
ufają Mocy nie są w błędzie.
A kto się
ostanie i wytrwa te ostatnie próby?
Ten co
ocalenie znajdzie i uniknie zguby!
Teraz już
za późno… za późno na żale i przepraszanie. Bez odbioru…
P.S.
To już ostatni wpis na Cyfrazie. Żegnamy. Do
usłyszenia po przebudzeniu ludzkości
po olbrzymim wstrząsie, na jaki sobie już od
dawna zasłużyła…