Jest bardzo dobrze, ponieważ jest tak źle, że już gorzej być nie
może. Może się wydawać, że ten dzban goryczy już tak wezbrał, że każda następna
i nawet najmniejsza kropla goryczy może go przepełnić. Im bardziej wszyscy mamy
szczerze dosyć tego świata, tym szybciej on się zmieni, ale oczywiście nie
tylko dlatego. Głównym i najważniejszym powodem, dla którego tak się stanie,
jest decyzja samego Stwórcy, żeby do tego doszło. A skąd o tym w ogóle możemy
wiedzieć? Wiemy o tym od nikogo innego, jak od Jego własnego Syna. Tym razem
nie od Nauczyciela Jezusa, lecz od jego Brata, którym jest Duch Święty. Tak,
nasz Pocieszyciel jest z nami od dawna i przez ostatnich kilkanaście lat mówi
nam i cierpliwie tłumaczy, co mamy robić i jak się przygotować właśnie w Tym Czasie,
jaki teraz wszyscy mamy. Jeśli ktoś sobie życzy, to proszę - można sobie wszystko
przeczytać: http://misjafaraon.com/sesja1/
.
I właściwie ten wpis mógłby się na tym już zakończyć. Przecież
nie warto nikogo przekonywać i starać się cokolwiek udowodnić, dopóki ktoś sam
nie zechce się dowiedzieć. Po co tracić energię i czas no coś, co i tak nie
przyniesie zamierzonego skutku? Po co w ogóle męczyć się, nie dosypiać, iść
drogą trudną i pełną wyrzeczeń, pokonywać następne i coraz trudniejsze
przeszkody i różne duchowe próby na swojej drodze? Po co narażać zdrowie
własnej rodziny i własne? Po co narażać na niebezpieczeństwo własne dzieci, a
także ryzykować nasze życie? W imię czego? W jakim celu? Tylko po to, żeby
pochwalić się przed innymi, że już od co najmniej sześciu lat żyjemy dzięki
Opatrzności, bo nie mamy żadnej etatowej pracy, żadnych pieniędzy ani
perspektyw na jakąkolwiek karierę zawodową? Tylko dlatego mamy się trudzić
spisując te wszystkie słowa, żeby z takim mozołem torowały sobie drogę do serc
innych? A może po prostu darować sobie to wszystko, usunąć tę stronę i przestać
narażać się na pośmiewisko oraz na posądzenie o postradanie zmysłów?
Tak, właśnie tak było by najprościej, najłatwiej i najwygodniej.
Niech każda osoba sama zadba o siebie, niech sama szuka i wszystko sprawdza. Skoro
my mogliśmy tak zrobić, więc nic nie stoi na przeszkodzie, aby inni mogli
postąpić podobnie. Wszyscy mamy te same możliwości - potrafimy czytać, mamy
umysł, żeby myśleć i dostęp do Internetu, żeby móc z niego wybierać to wszystko,
co jest przydatne i wartościowe. Po co mamy przejmować się innymi, skoro nikt
inny o nas się nie troszczy, a tym bardziej nie wie o naszym istnieniu. Na ogół
wszystkim nam jest do twarzy z egoizmem i to jest nasz najwierniejszy „przyjaciel”
w naszym własnym i nie podważalnym świętym przekonaniu. Same i sami wiemy najlepiej
i nikt nie będzie nas pouczać ani do niczego przekonywać.
Zgadza się. Tak właśnie jest. Nikt nikogo i do niczego nie
zamierza tutaj przekonywać ani czegokolwiek udowadniać. Jest tylko pewne „ale”.
Czujemy się zobowiązani do powiadomienia, do przekazania tego, co sami wiemy,
ponieważ w przeciwnym razie sumienie nie da nam spokoju i poczucie winy obciąży
nas do ostatnich dni naszego tutaj przebywania i tej reinkarnacji. A tak -
pisząc co mamy do napisania, przekazując co mamy do oznajmienia i ostrzegając -
zrzucamy z siebie ciężar odpowiedzialności za innych, ponieważ wypełniliśmy
swoje zadanie. Daliśmy znać innym oraz ich powiadomiliśmy, napisaliśmy co jest
właściwe w naszym odczuciu i jak należy postępować, więc teraz każda osoba sama
za siebie jest odpowiedzialna. To do niej należy wybór i decyzja co z tym teraz
zrobi i jak postąpi. My zrobiliśmy co do nas należało. (Czasem mamy wrażenie
pisania sobie a muzom, co nie daje spokoju i ciągle zniechęca. Jednak kilka wpisów
więcej, a potem zobaczymy - już wkrótce - co się będzie działo i czy będziemy nadal
pisać następne teksty i tutaj je publikować…)
No dobrze, koniec z tym marudzeniem i narzekaniem. Czas wracać
do pracy. Jak doskonale wiemy, końca świata nie będzie i taki wcale nam nie
grozi. Jednak nie jest powiedziane, że ten świat jaki teraz mamy, będzie sobie
tak dalej trwał i dokonywał tych wszystkich nieprawości, jakie dla Samego Ojca
Niebieskiego są obrazą. On dłużej tego znosić nie będzie. Pan Bóg położy im
ostateczny kres. A w związku z tym odejdą i wszyscy ci, co dopuszczają się tych
niskich i niegodnych czynów. Dla Świata Duchowego liczy się jakość a nie ilość.
Mamy teraz ilość, a jakość tego życia jest żadna. A jak będzie jakość zamiast
ilości, to życie tylko na tym zyska i to bardzo dużo zyska. A wraz z nim my
same i my sami.
I o to w tym wszystkim chodzi - o życie i przywrócenie mu
należytej wartości, o przywrócenie mu takiej godności, jaką zawsze mieć powinno.
A jak życiu, to razem z nim i wszystkim nam, Tobie i mnie, ponieważ do takiego
życia chcemy należeć i na takim właśnie życiu ogromnie nam zależy. Pragniemy
lepszego świata nie tylko dla siebie, lecz dla wszystkich. Zależy nam na tym i
to jest dla nas ważne, żeby inni w to uwierzyli, że jest to możliwe i że tak
się stanie. Nie ma najmniejszej wątpliwości, że lepsze życie jest wpisane w
naszą przyszłość i nasze przeznaczenie tak mocno, jak mocno odczuwamy tę
teraźniejszość, co czasem tak bardzo daje nam o sobie znać. (Czasem aż
zanadto).
A takie przeświadczenie to dopiero początek. Kiedy ten pierwszy
krok mamy już za sobą, to teraz nadeszła pora na uczynienie następnego, którym
jest wiara. Uwierzyć w opiekę i pomoc z samej Wysokości do nas wszystkich płynącą,
uwierzyć, że Pan Bóg o nas nigdy nie zapomniał i stale ma o nas Swoje
największe staranie, nie zawsze jest takie łatwe ani proste. Tak, wiemy, że
trudno w to uwierzyć i że to są tylko słowa. Tak właśnie może się nam wydawać.
Jedyna rozsądna rzecz, jaka przychodzi nam na myśl, to jedynie stwierdzenie, że
ani Pan Bóg, który jest Wszechmogący, ani tym bardziej diabeł, który został wymyślony
i w ogóle nie istnieje, nie czynią tego całego zła, jakie na co dzień ma
miejsce na całej Ziemi. To całe zło jest wynikiem działania lub zaniechania
działania wszystkich ludzi bez wyjątku - włącznie z Tobą i mną.
Trzeba umieć spojrzeć Prawdzie w oczy i przyznać się przed sobą,
że tacy idealni, doskonali to wcale nie jesteśmy. W przeciwnym razie, to ten
cały świat już dawno byłby Rajem, a skoro takim jeszcze nie jest i bardzo
daleko mu do tego, to oznacza tylko jedno, że to my nie dopuszczamy do tego i
na to nie pozwalamy. Nikt inny tylko my. A skoro same i sami nie potrafimy
zaprowadzić tutaj porządku, to w takim razie zrobi to Świat Ducha, a zwłaszcza
Ojciec Niebieski. Otrzymamy wtedy porządną lekcję człowieczeństwa, miłości
bliźniego, poszanowania Matki Natury, a przede wszystkim uświęcenia Imienia
Pana Boga. (Nie, nie jestem Świadkiem Jehowy i nie należę do żadnej formalnej
religii czy Kościoła - ani ja, ani nikt z mojej najbliższej rodziny. Moja żona,
nasze dzieci i ja sam nie wierzymy w istnienie Pana Boga, ponieważ doskonale
wiemy, że On jest i ten oczywisty fakt nie podlega dla nas najmniejszej
wątpliwości ani żadnej dyskusji. Wierzymy natomiast każdemu Jego słowu i każdemu
słowu Jego Synów i Córek do nas skierowanych. Uważamy, że większość religii i
wyznań zawiera pewną część Prawdy o Ojcu Niebieskim, więc z każdej z nich staramy
się ją wydobyć i połączyć w jedną całość. Czy to się nam udaje? Nam samym nie,
ale możemy stwierdzić, że jest to możliwe dzięki lekturze sesji przekazów
telepatycznych Ducha Świętego, w których ofiaruje nam bardzo dużo wiedzy,
wskazówek i podpowiedzi, jakie staramy się wykorzystać jak najlepiej. I poprzez
intuicję, poprzez wskazania serca tak właśnie się dzieje. Sami nic nie jesteśmy
w stanie osiągnąć, lecz cały czas mamy pomoc, która jest niezawodna. Wystarczy tylko
jej zaufać i z niej skorzystać. I chociaż z całą pewnością wciąż jeszcze daleko
nam do poznania pełnej Prawdy o naszym Wspaniałym Stworzycielu. to jednak nie
ustajemy w swoich dążeniach i wysiłkach, aby cały czas do niej zmierzać).
Wracając do przerwanej myśli. Mieliśmy bardzo dużo czasu na
poprawę naszego życia. Mieliśmy bardzo dużo czasu na czynienie dobra i
budowanie lepszego świata dla nas wszystkich. Przez całe tysiąclecia dawano nam
wiele wybornych okazji do skierowania swojego przeznaczenia we właściwym
kierunku. Otrzymaliśmy ogrom cudownej starożytnej wiedzy, nauki i mądrości
służącej wspaniałemu rozwojowi duchowemu, co w zastraszającej większości zostało
niedocenione, odrzucone, zapomniane, zaprzepaszczone, zbezczeszczone,
zmarnowane oraz zniszczone. I nie tylko chodzi o rozwój duchowy, lecz również o
olbrzymi postęp technologiczny, o dostęp do naprawdę zaawansowanych rozwiązań
technicznych, by stać się tak nowoczesną i tak doskonałą cywilizacją, jakich
nie brakuje w całym Wszechświecie. Co w tym złego, żeby tak się stało, abyśmy
się stali jedną z nich?
Chodzi o to, że zupełnie nic złego by się nie stało i nic złego
w tym nie ma. Nic nie stoi też na przeszkodzie w osiągnięciu takiego
prawdziwego postępu. A wszyscy ci, co temu się przeciwstawiają, zostaną
usunięci z drogi wiodącej do osiągnięcia tego celu. Innymi słowami mówiąc - zło
musiało dojrzeć, zło musiało obnażyć swe obłudne, fałszywe oblicze, zło musiało
do końca być złem i zebrać swoje cierpkie, niedojrzałe, niesmaczne i bezwartościowe
owoce swych postępków. To jest właśnie ta rycząca bestia, to jest właśnie ten czas
jej ostatniego ryczenia - pełnego strachu i przerażenia, bo wie, że wybiła jej
godzina, wie, że już pora na nią, więc za wszelką cenę stara się jeszcze tyle
zła wyrządzić, ile jeszcze w ostatnich konwulsjach sił jej zostało.
Dlatego mamy teraz tyle dziwacznych decyzji różnych rządów na
całym świecie i tyle mocno podejrzanych, zachowań licznych (skorumpowanych) polityków,
włącznie z niektórymi zwierzchnikami Kościołów. Można odnieść wrażenie, jakby cały
ten świat zupełnie się zapomniał w tych swoich niedorzecznościach, jakie
wszyscy wyraźnie widzimy i jakie z coraz większą trudnością mieszczą się nam w
głowach. A w duchu coraz częściej zadajemy sobie pytanie, jak to możliwe, żeby
to wszystko nadal tak trwało i w takim kierunku do nikąd wciąż podążało. Coraz
częściej dochodzimy do wniosku, że dobrze by było wreszcie skończyć z tym
wszystkim co niewłaściwe i porządnie przywołać do porządku co niektórych
przedstawicieli rasy ludzkiej.
I tak właśnie się stanie. Nie wiemy dokładnie kiedy, ale widzimy
znaki i jeśli tylko potrafimy je właściwie odczytać, to wiemy, że ten czas
bardzo szybko się zbliża. A znaków nie brakuje. Otrzymujemy je od Matki Natury
- tych jest najwięcej, ale płyną one także z Wyższego Wymiaru, tak od Świata
Duchowego jak i od innych Cywilizacji.
Można zatem zaryzykować stwierdzenie, że nasza wiara w to, że
wszystkie potrzebne zamiany nastąpią i to w całkiem krótkim czasie, nie jest
wcale taka bezpodstawna, a wręcz podparta solidnymi argumentami. Szkoda tylko,
że smutnymi. Jednak pocieszające w tym wszystkim jest to, jakie korzyści ludzkości
te zmiany przyniosą.
Następna sprawa. Mamy przygotować się duchowo do tych wszystkich
wydarzeń, jakie mają nastąpić. No dobrze, duchowo, ale konkretnie jak? Nie, nie
zamierzamy nikogo pouczać ani wskazywać jakiegoś złotego środka doskonałego
przygotowania duchowego na te dni. Nic z tych rzeczy. Jedyne, co możemy zrobić,
to przedstawić nasz punkt widzenia i nasze przemyślenia, ponieważ stan
duchowego przygotowania będzie mógł być potwierdzony tylko i wyłącznie w jedyny
i niezawodny sposób. W taki, który nie polega na zapewnieniu, jaka to ja jestem
przygotowana i jaki to ja jestem przygotowany duchowo na każde tragiczne
wydarzenie, jakie być może wystąpi na tej Ziemi oraz na każdą dokonującą się
zmianę, nawet tę najbardziej nieprawdopodobną.
Najlepszym sposobem sprawdzenia tego właściwego przygotowania
duchowego będzie stawienie czoła temu, co się stanie. Właśnie to, jak sobie
poradzimy z tym wszystkim, pozwoli nam na najprawdziwsze zweryfikowanie stanu
naszego ducha - czy jest on odpowiedni czy też nie. Wtedy dopiero okaże się, na
ile wykorzystaliśmy swój czas, na ile dobrze go spożytkowaliśmy. Dotyczy to
wszystkich bez wyjątku, również piszącego te słowa i jego najbliższej rodziny.
Czas pokaże to najlepiej.
I właśnie ostatnio, bo zaledwie kilka dni temu, w rozmowie z
moją żoną (na całe szczęście myślimy podobnie) daliśmy upust naszemu
rozgoryczeniu, zniecierpliwieniu, zniechęceniu i żalowi. Tak, żalowi wywołanego
brakiem choćby maleńkiego zrozumienia przez innych o co w tym wszystkich
chodzi, że znajdujemy się w czasie przeobrażenia, w czasie wielkiej zmiany -
transformacji, że nastąpią naprawdę bardzo poważne wydarzenia na Ziemi, jakie
dokonają na niej ogromnych zmian. Ale co tam, ludzie są zatopieni w swoich
sprawach, żyją w swoim świecie, z którego nawet na chwilę nie chcą wyjść ani
wystawić swojego nosa, żeby zobaczyć to, co już się dzieje dookoła nich. A
wszyscy ci, z którymi rozmawialiśmy i próbowaliśmy tłumaczyć, również swojej
rodzinie, patrzą na nas dziwnie nic nie mówiąc. W ogóle o nic nie pytają i
niczym takim się nie interesują. Nic, dosłownie nic do nich nie trafia ani nie
dociera, tak jak i do większości tej ludzkiej masy.
Dlatego dając upust także swojej złości stwierdziliśmy, że nie będziemy
się rozczulać, wzruszać ani żałować tych, co właśnie odchodzą z tego świata i
dalej będą go opuszczać, również na niewyobrażalną skalę i w zastraszającym
tempie. Przecież sami się na to zdecydowali, sami odrzucili poznanie, sami brną
w uczynkach ciemności i sami starają się utrzymać ten świat w takim wydaniu, w jakim
go teraz mamy. Nikt nikogo na siłę nie będzie uszczęśliwiał i nikt nikogo do
niczego nie będzie zmuszał. Wszyscy mamy wolny wybór i decyzja należy do nas. Jak
nie chcą słuchać, wiedzieć i wierzyć, to ich sprawa.
I niech potem nikt się nie usprawiedliwia ani nie wykręca
mówiąc, że nie starczyło mu czasu na właściwe przygotowanie, na to, żeby
dowiedzieć się tego wszystkiego, co jest teraz potrzebne. Nie, nic z tych
rzeczy. Czasu było nam dane aż nadto, by dokładnie się dowiedzieć, nauczyć, a
co najważniejsze, to zgodnie z tą wzniosłą wiedzą postępować. Pan Bóg dał nam
„zaledwie” dwa tysiące lat. Dwa tysiące lat na poprawę siebie i swojego życia.
Tyle właśnie czasu nam podarował, kiedy posłał właśnie do nas Swojego
Umiłowanego Syna. Mało tego, Ojciec Niebieski dodał jeszcze tysiąc lat, abyśmy
zdążyli się poprawić i stali się doskonałymi. A w dodatku, gdyby tego było
jeszcze mało, to cała wspaniała starożytna wiedza, tyle pięknych i
wartościowych nauk od tysięcy lat szerokim strumieniem nieprzerwanie płynęła do
rasy ludzkiej tej Ziemi. Z jakim skutkiem? Z takim, że lepiej już nic nie mówić,
bo szkoda w ogóle pisać…
Teraz (dla zwiększenia przerażenia) można by przytoczyć tu
całkiem długą listę grożących nam niebezpieczeństw oraz możliwych katastrof
naturalnych, no ale w końcu wszyscy znamy na pamięć najważniejsze przepowiednie
i proroctwa, więc nie ma potrzeby ich powtarzania. I nie ma to większego
znaczenia, czy to będą trzy dni ciemności, czy to cały świat nagle się
zatrzyma, czy meteoryty spadną na Ziemię i spowodują trzęsienia, wybuchy
wulkanów, wielkie tsunami, burze i powodzie, czy to stracimy grunt pod nogami,
bo ziemia nagle się rozstąpi, czy też będą jeszcze jakieś inne kataklizmy - tego
po prostu nie wiemy, ale z całą pewnością wiemy, że Stwórca Wszechmogący położy
ostateczny kres wszelkiemu i całemu złu, jakie tutaj ma miejsce. Już
wystarczająco długo cierpliwie czekał na opamiętanie się ludzkości. Jej
nieprzejednana część na zawsze stąd odejdzie, bo sprawiedliwości musi stać się
zadość. A w swojej miłości upomni się o Swoje wierne dzieci i nie pozwoli ich dłużej
tak traktować - nikomu i nigdy więcej!
I dlatego dojdzie do porządnego, ale to naprawdę solidnego
potrząśnięcia ludźmi, żeby przebudzili się z tego jakże głębokiego snu, żeby
bardzo szeroko otworzyli swoje oczy ze zdumienia a nawet z przerażenia, żeby
wstrząsnęło nimi aż do samego dna (DNA) ich duszy i do samego gruntu ich serca,
i żeby zadali sobie sprawę jak daleko pozostawili swoje człowieczeństwo i jak bezwstydnie
zapomnieli o swoim duchowym wymiarze istnienia. Tak, Pan Bóg w końcu przywoła
nas do porządku. On wie najlepiej jak nas pouczyć, skarcić, dać nauczkę i
zawrócić z bezdroży ego, egoizmu, odczłowieczenia i wszelkiego zła. Ojciec Niebieski
ożywi nasze serca i sprawi, że nie będą już głuchym głazem nie czułym na nic, litą,
zimną, twardą skałą, jakiej kropla nie drąży wcale. Właśnie w tym celu będą te
wszystkie zmiany, żeby ludzkie serce znów było człowiecze, znów było żywe, znów
było pełne uczuć, było pełne pięknych i wzniosłych wartości oraz zdolne do
takiej miłości ku swojemu Jedynemu Ojcu, do jakiej zostaliśmy przecież
powołani, a jaką udowodnimy szanując swojego bliźniego jak siebie samego,
traktując go tak, jak sami byśmy chcieli, żeby on traktował nas i ofiarując mu
to, co w nas najlepsze, co ze szczerego serca chcemy mu podarować wiedząc, że
to jest naszą najlepszą cząstką jaką mamy a jaką właśnie jemu chcemy sprezentować,
dać w szczerym odruchu serca to co w nas najlepsze i najpiękniejsze.
Stwórca Wszechrzeczy przywróci dawny stan rzeczy, przywróci
pierwotną doskonałość i doskonały świat nam podaruje, w jakim wzajemnie serce
okazywać sobie będziemy. Przywróci to co kiedyś już było. (A będzie to niczym -
i oczywiście znacznie więcej niż - nasze powroty we wspomnieniach do lat
dziecinnych, do wspaniałych miejsc naszych dziecięcych zabaw, jakie znów w pełnej
świetności tamtych dni ujrzeć byśmy pragnęli. I tak samo będzie to dużo więcej
od tak dobrze pamiętanego smaku ulubionej i przepysznej dziecięcej potrawy albo
niezrównanego i niepowtarzalnego smaku zwykłej kromki chleba i mleka prosto od
kochanej krasuli).
Jednak zanim to nastąpi, zanim znów będzie to co kiedyś było, to
nie pozostaje nam nic innego jak wziąć się porządnie do pracy, do pracy przede
wszystkim nad samą i samym sobą. Nic nie przychodzi samo. Rozwój duchowy
najpierw, bo to najtrudniejsze zadanie i najcięższa praca pod Słońcem, a potem to
już z górki i korzystanie przez wszystkich z zaawansowanych technologii.
W sumie, to wszystkie pozaziemskie Cywilizacje, znajdujące się
już na tym doskonałym poziomie rozwoju, przechodziły to samo co nasza ziemska.
Może tylko z tą zasadniczą różnicą, że nie wszystkie w taki sposób, jaki nas
czeka. Niemniej jednak ciężko się napracowały, żeby cieszyć się tym szczęśliwym
życiem, jakie teraz przypadło im w udziale. Niech więc będzie to dla nas
zachętą oraz otuchą w ciężkich chwilach, jakie mogą na nas nadejść i niech
będzie dla nas pociechą także to, że pomimo nocy nastanie nowy dzień, a pomimo
burzy znów zaświeci Słońce, tym razem wesoło i radośnie, bo ujrzy znacznie
lepszy świat.