Korzystając z tej okazji Świąt
Zmartwychwstania Pańskiego, przesyłamy serdeczne życzenia niezmąconej niczym
nadziei i wiary na lepsze jutro dla nas wszystkich. Tej niezmąconej niczym
nadziei, że ten świat może być dużo lepszym dla nas wszystkich bez wyjątku oraz
że życie może być szczęśliwe i radosne, czego przecież dowodem była i powinna
być nadal ta wielka radość Zmartwychwstania naszego Wspaniałego Nauczyciela,
Pana Jezusa, która i teraz wcale nie może być pomniejszona, ale z taką samą
siłą o sobie dawać znać powinna.
.
Wiary nikt nam
nie odbierze i to jest ten skarb tak drogocenny, który wszyscy w obfitości
posiąść możemy i z niego całymi garściami czerpać zawsze powinniśmy. Wiara, nadzieja
i miłość, bo one stanowią prawdziwą treść i sens naszego życia, naszego
jestestwa i naszego wspaniałego człowieczeństwa, dającego dowód i dającego prawo,
by Dziećmi samego Ojca Najwyższego być zawsze niepodzielnie, dla Jego chwały i
dla uświęcenia Jego Świętego Imienia.
Wiemy skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy,
wiemy jaki jest sens i cel tego życia, które właśnie do tego właściwego i
wiecznego teraz prowadzi. Do tego życia, które zaczyna się ciągle na nowo z
każdym odejściem z tego świata i pozostawieniem tego - tymczasowego - bytowania.
Tymczasowego i tak krótkiego jak jedno tchnienie, jak jedno mgnienie oka, co z
pewnością takim jest właśnie, kiedy je porównamy z całą wiecznością tego
bezmiaru szczęścia i miłości, który dla nas wszystkich jest na wyciągnięcie
ręki, tak łatwo osiągalny a bez żadnego wręcz wysiłku. I szkoda czasu na te
wszystkie i takie przyziemne animozje, fochy, gniewanie się, obrażanie, dumę i
uprzedzenie. Szkoda, naprawdę ogromnie szkoda tego tak cennego czasu na jakieś
większe czy mniejsze nieporozumienia i droczenie. Właśnie tego czasu szkoda, którego
wszyscy, ale to wszyscy bez wyjątku nie mamy w nieskończoność, ale jest on
bardzo ograniczony, tak bardzo go mało, że naprawdę szkoda go na te wszystkie
niepotrzebne i w sumie błahe rzeczy, małostki.
Zapomnieć o tym co było - to jest prawdziwe
przebaczenie. Nie zwracać uwagi na to, co miało miejsce, ale z nową nadzieją
wciąż na nowo zaczynać to, co najbardziej się liczy - każdy nowy dzień z
miłością, dobrem i przede wszystkim z Panem Bogiem w sercu, a którego to serca
tak często nie okazujemy swoim najbliższym, za co ze swojej strony bardzo
przepraszamy, prosimy o wybaczenie, prosimy o pojednanie, o tę nową nadzieję, o
nowy początek budowania lepszego życia każdego dnia, co przecież jest
zrozumiałe, że od najbliższej rodziny zawsze powinno się zaczynać.
Po cóż walczyć zaraz o pokój na całym
świecie nie mając go wśród najbliższych? Po cóż się starać zmieniać choćby cały
świat na lepszy jak w najbliższych rodzinach nie ma poprawy? Po cóż poprawiać i
zmieniać innych, skoro sami takiej poprawy w sobie dokonać nie możemy? Tak,
zawsze najłatwiej jest zmieniać innych, a nawet od razu uczynić ich
doskonałymi, tylko nie siebie, bo to już inna sprawa. Właśnie, gdyby cały świat
- wszyscy ludzie zrozumieli jak to wspaniale jest pracować nad sobą, jak to
wspaniale jest doskonalić siebie, jak wspaniale zmieniać się i od siebie
zacząć, wtedy nie byłoby tego niesprawiedliwego i okrutnego świata, tworu
naszych słabości, niskich pobudek czy wręcz chorej wyobraźni podsycanej prymitywnymi
ambicjami, ale wtedy ten świat byłby naprawdę o niebo lepszy dla wszystkich nas
bez wyjątku.
Jakaż to radość, kiedy jest tyle
niesprawiedliwości? Jakaż to radość, kiedy tyle zła? Jakaż to radość z tych
pięknych świąt, kiedy tyle niewierności, brak prawdziwej wiary, czynów miłosierdzia
i czynów dobrych ze szczerego serca płynących, a tak spragnionych przez
wszystkich nas, którzy zawsze jak dobrego słowa tak samo i tych czynów stale
łakniemy i nigdy nimi się ani nie przejemy, ani znudzić się nimi nie będziemy w
stanie. Właśnie, to jest ten cud dany nam od samego Stwórcy, naszego
Najwspanialszego Ojca Niebieskiego, że wzajemnie możemy się wspierać, budować,
dodawać otuchy, pocieszać, doceniać, szanować, pomagać. Tyle pięknych rzeczy
jest do zrobienia w tym życiu i w tym krótkim, tak krótkim czasie. Mamy -
wszyscy bez wyjątku - wiele pięknych przykładów do naśladowania, a
najpiękniejszym z nich jest właśnie nasz Nauczyciel, Pan Jezus. Może nie
skupiajmy się na tragicznym końcu jaki go spotkał, ale przede wszystkim miejmy
na uwadze jak wiele pięknych dział dokonał, jak piękne słowa nam przekazał, jak
wielką otuchę nam wlał prosto w serce, co już ponad dwa tysiące lat niezmiennie
i z taką mocą nas ożywia, nas wypełnia i z niesłabnącą mocą wciąż zachęca do
nowego wysiłku, do prawdziwej radości. Podnosi po upadku i pomaga wyprostować
się po niejednej ciężkiej porażce, by znowu we wspaniałe zwycięstwo nad swoimi
wszystkimi słabościami w pełni je obrócić.
Tyle wspaniałych czynów dokonał, które już
na zawsze w naszej pamięci nosimy i na naszą pamięć zawsze przywołujemy, jak
najszczęśliwsze i najpiękniejsze wspomnienie naszego szczęścia, które przecież
każda i każdy z nas kiedyś doświadczył i nadal doświadcza. A wszystkie one
niezmiennie dowód dają tej pięknej i najwspanialszej Miłości Ojca Niebieskiego,
co jak ocean nieprzebrany ma dla każdego Swego dziecięcia - i tego
najmniejszego i tego największego, bez różnicy, bo każdego kocha ponad miarę.
No tak, to On nas kocha, tylko że niestety my sami najczęściej nie bierzemy z
Niego przykładu. I nie tylko z Niego, ale chociażby z Jego Syna również nie
potrafimy czerpać natchnienia, czerpać tej siły jaką nam dał do kroczenia drogą
Prawdy, Wiary, Życia. Zawsze słowa łatwo nam przychodzą, tylko jakimś dziwnym
zrządzeniem losu - albo byłoby bardziej właściwym powiedzieć, jakimś dziwnym marazmem,
niechceniem, lenistwem, niedbalstwem, zapomnieniem, nie przejmowaniem się losem
drugiego człowieka - jakoś to wszystko jest nie tak, jakoś się nie sprawdza, a
tak bardzo byśmy chcieli, żeby jednak było znacznie lepiej, za czym tak wszyscy
w głębi serca tęsknimy i co nam się marzy.
Świat jest skomplikowany, bo sami go takim
czynimy niedomówieniami, domysłami, nieszczerością, knowaniami, obawą,
wygodnictwem, przymykaniem oczu i zrezygnowanym pogodzeniem się z nim. A
wszystko mogłoby być takie proste, przejrzyste, zrozumiałe, łatwe, szczere,
zgodne, przychylne, pozytywne. Trochę dobrej woli, trochę wysiłku, pracy nad
sobą, otwartego serca, trochę wiary, nadziei i miłości - i gotowe. Oto ten
niezwykły przepis na codzienność, w której Pan Jezus tak łatwo mógł się
odnaleźć i nawet ją zmienić! A skoro Jemu się powiodło, to dlaczego i nam miało
by się nie udać? Dał nam ten piękny przykład nie dla samego opowiadania o Nim i
o tym przykładzie, ale dał nam wspaniały przykład do naśladowania. A kiedy
byłby przez wszystkich dobrze zrozumiany i w pełni naśladowany, to wtedy nikt
by się nie bał choćby takich islamistów, którzy sami niczego nie rozumiejąc
dali się zmanipulować i wykorzystać w tej tragicznej farsie. A kiedy zdadzą
sobie sprawę, jak łatwo uczyniono z nich kozłów ofiarnych, jak łatwo dali się
zaprowadzić na rzeź, to wtedy niestety będzie dla nich już za późno, bo tylko
sami są temu winni, że tak tragiczną pomyłkę popełnili, bo na usługach zła a
nie dobra być się okazali. Cóż, sami są sobie winni.
Każda osoba ma prawo decydowania o sobie.
Oby tylko we właściwy sposób. Nikogo nie ośmielamy się pouczać, zwracać uwagę
czy narzekać. Jakaś przemożna chęć przelania tych wszystkich słów nagle się
pojawiła i nie mogliśmy ich w sobie zatrzymać.