środa, 5 lipca 2017

Wpis 35. Syn Boży Jezus żyje! Proste Prawdy wiary.

Proste Prawdy wiary takimi być przestały z jednego zwykłego powodu. Możnym tego świata chodziło o pozyskanie następnego narzędzia, za pomocą którego będą mogli sprawować nad nami dozór. I jest on tym dokładniejszy, tym większy, ponieważ dotyczy nadzoru nad sprawami życia duchowego, życia wewnętrznego człowieka. A przy okazji zdołali upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu. Drugą jest podział ludzkości na różne religie, Kościoły, więc znowu ich żelazna zasada dziel i rządź, znalazła swoje praktyczne zastosowanie. A my w świętym oburzeniu, w zaciekłym szaleństwie obrońców „wiary naszych ojców”, (bo wiadomo - Polak to tylko katolik) zajadle bronimy tych zasad „wiary”, jakie nam wtłoczono do głowy na przestrzeni ostatnich wieków. I nie ważne, że przeważająca większość tych „świętych nauk”, to takie brednie i tak śmieszne kłamstwa, że aż trudno uwierzyć w to, aby dorośli ludzie wciąż dawali się na to nabrać.
.

Kiedy drogi mojego życia zostały skierowane w stronę wyznania protestanckiego, już wtedy dane mi było nieco przejrzeć na oczy. Po zmianie wyznania z rzymsko-katolickiego na luterańskie po raz pierwszy przeczytałem całą Biblię, i to trzy razy. Tym bardziej byłem zadowolony z tej lektury, gdyż w przeciwieństwie do jej wydań katolickich, protestancka wersja nie była opatrzona żadnymi przypisami w dolnej części strony, jakich nigdy nie brakowało w tym pierwszym wydaniu. Kiedy je czytałem, to ciągle mi to przeszkadzało, bo chcąc lepiej zrozumieć tekst biblijny, zaglądałem do objaśnień i gubiłem wątek, traciłem skupienie i po prostu się rozpraszałem czytając dodatkowe objaśnienia, jakie niewiele pomagały w zrozumieniu, uchwyceniu ducha samej Biblii.

A móc ujrzeć w pełnej krasie, w pełnym blasku rodzicielską Miłość Ojca Niebieskiego do Swych wszystkich dzieci, które z taką starannością a zwłaszcza z wielką ojcowską miłością prowadzi właściwą drogą poprzez wszystkie zawiłości życia w świecie materialnym, to było naprawdę wspaniałym, cudownym i wzniosłym uczuciem.

Nasz Wielki Ojciec nie szczędzi przy tym Swoich ogromnych wysiłków, by nauczyć nas, tak - n a u c z y ć - właściwego postępowania, właściwego wierzenia, a nie karać za popełnione i najczęściej niezamierzone pomyłki na drodze poznawania siebie i życia. W Swojej wielkiej łaskawości pozwolił również, by i Jego Córki, i Jego Synowie swój w nauce nas wszystkich znaczny i niepodważalny udział też miały i też mieli.

Z kart Biblii aż biło ogromną miłością Ojca Stworzyciela do całego rodzaju ludzkiego i najwyższą troską o każdego człowieka, każdego Swego dziecka, zupełnie jak o każdą owieczkę, na pierwszym miejscu właśnie o tę, co się zgubiła i nie potrafiła odnaleźć swojej właściwej drogi. Tak, takie właśnie miałem odczucia za każdym razem, kiedy miałem to szczęście zagłębiać się w tej boskiej lekturze, a to pomimo jej największej obecnej wady, że wielokrotnie została przecież sfałszowana. Niemal każdy papież na własną modłę zmieniał wszystko to, co tylko uznał za stosowne, co było dla niego korzystne. Nie, nie, to nie jest żadne moje odkrycie. Potwierdził to sam Duch Święty. A w dodatku to ostatnio coraz więcej osób zdaje sobie sprawę z tego podłego fałszerstwa.

Kiedyś rozmawiałem o tym z sąsiadem i powiedział mi, że jest w stanie rozróżnić prawdziwy tekst Biblii od tego sfałszowanego. Teraz wiem, że to nie on był taki zdolny, lecz otrzymywał podpowiedzi swojego Anioła Stróża, jakie mój sąsiad był w stanie właściwie tylko odbierać. Teraz to i ja jestem taki „mądry”, ponieważ dane mi jest lepiej wsłuchiwać się w wewnętrzny głos, płynący od mojego Ducha Bożego, a przynajmniej tak mi się wydaje. Niestety, faktem jest i to, jak wiele błędów jeszcze popełniam kierując się swoim niewłaściwym zapatrywaniem, albo nie zwracając odpowiedniej uwagi na podpowiedzi mojego Duchowego Przyjaciela.

Jednak nie zapomnę do końca życia, jak wspaniale było poddać się natchnieniu samego Autora  Starego Testamentu, czyli Ducha Świętego oraz natchnieniu Autora Nowego Testamentu, którym jest również Syn Boży - Jezus i chwytać w lot ich myśli, jakie postanowili nam przekazać na łamach tej Księgi Ksiąg, taj Księgi Życia i Mądrości. Kiedyś usłyszałem jedno bardzo ciekawe i trafne zdanie, charakteryzujące Biblię - omawia ona każdy przypadek życiowy. Nie ma w naszym życiu takiego zdarzenia, takiej sytuacji, jakiej Biblia by nie poruszała i nie objaśniała. W Biblii znajdziemy wskazówkę, rozwiązanie w każdej życiowej sprawie. W każdej.

Może tutaj jedno wyjaśnienie. Chciałbym się wytłumaczyć, dlaczego postanowiłem zmienić wyznanie z rzymsko-katolickiego na luterańskie. A właściwie to nie ja postanowiłem, tylko dane mi było dokonać tej zmiany, ponieważ wszystko co czynimy, to w Panu Bogu Jahwe to czynimy i dzięki Niemu jesteśmy w stanie wszystko uczynić. W największym stopniu zaważyła na tym jedna jedyna rzecz. Oczywiście było wiele innych bardzo ważnych i zasadniczych różnic natury merytorycznej, teologicznej czy liturgicznej i wszystkie one były nad wyraz ważkie, jednak ostatecznie (po wielu miesiącach ciągłego zastanawiania się nad tym i usilnego, uporczywego rozmyślania, czy to jest właściwy wybór, właściwe postanowienie) najważniejszy argument o zmianie wyznania doszedł do głosu: „Trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi”, czyli Jego nauki są przed ludzkimi.

I nagle mnie olśniło. Przecież ta cała Tradycja Kościoła, te wszystkie naleciałości - jakie się nazbierały w ciągu tak wielu, wielu wieków i w czasie najróżniejszych zawiłości, i naprawdę ostrych zakrętów historii kościoła - doprowadziły do całkowitego zatarcia się pierwotnej postaci wierzeń i bardzo zniekształciły jego pierwsze, niczym nie skażone nauki.

(A w dodatku to podobno nie tak dawno Kościół Rzymski zmienił swoją nazwę na „Apostolski”. To tak, jakby jakiś zbrodniarz chciał zerwać ze swoją nad wyraz niechlubną, a niezwykle podłą i przestępczą działalnością, i dlatego uciekając przed nią zmienia swoją tożsamość. Nic z tego, na nic im się to nie przyda).

Zresztą i z Kościołami Protestanckimi wcale nie jest tak pięknie i różowo. One również wpisują się w tę samą retorykę fałszowania Prawd wiary, Prawd o Panu Bogu. Tak samo jak inni straszą grzechem, piekłem i szatanem. Co prawda nie tak nachalnie jak ich koledzy po fachu, jednak nie da się ukryć, że tak właśnie jest. Trzeba natomiast oddać im tutaj też sprawiedliwość i wyraźnie podkreślić jeden niezaprzeczalny fakt. Kościół Luterański i w ogóle wyznania protestanckie dokonują czegoś bardzo, bardzo istotnego i ważnego. Każdego wyznawcę zbliżają do Pana Boga. Każdy wyznawca nawiązuje z nim bezpośrednie połączenie i jest świadomy Jego obecności w swoim życiu, w codziennym postępowaniu.

Dlatego powstało takie określenie, jak protestancki etos pracy. Mówiło się - uczciwa, uczciwy jak protestant. Kiedy przed drugą wojną światową szukano pomocy domowej, to na pierwszym miejscu protestantów, ponieważ dawało to całkowitą gwarancję pozyskania sobie w pełni uczciwego pracownika. Jak ktoś spośród robotników potrafił wtedy czytać, to przeważnie protestanci, którzy przykładali wielka wagę do własnego wykształcenia. Kiedy zmieniłem wyznanie, to również starałem się podtrzymać tę tradycję protestanckiego etosu pracy i tym bardziej byłem dumny z tego, że to państwa protestanckie były najbardziej bogate i najbardziej rozwinięte pod względem gospodarczym spośród wszystkich innych na świecie.

Dopiero teraz miałem okazję wyraźnie zobaczyć i niezbicie przekonać się o tym, że te same państwa protestanckie, a właściwie ich własne (nie)rządy okazały się być tak samo podłe i niewiele warte, jak większość na tym świecie. Tak samo zdradziły swoich obywateli wpuszczając hordy imigrantów, czyli w przeważającej mierze bojowników mających wzniecić wojnę w Europie. Nie ma więc większej różnicy między protestantami a katolikami, ponieważ jak jedni, to tak i drudzy stawiają ludzi po przeciwnych stronach barykady i doprowadzają ich tylko do fanatyzmu. Podobnie jak doprowadza się do fanatyzmu i muzułmanów, co tak samo jak ci dwaj pierwsi, dali się zwieść kłamliwym naukom i są gotowi oddać swe bezcenne życie w jej obronie.

I w imię czego? Zastanówmy się tylko nad jednym. Bronimy, ale czego? No tak, bronimy swojego Pana Boga, bronimy Allaha! To Pan Bóg chce, żebyśmy się wzajemnie mordowali i tak okrutnie prześladowali? Na pewno? A może jednak nie, może nasz Ojciec Niebieski chce, aby Jego wszystkie dzieci żyły w zgodzie i miłości?! Może Ojcu Niebieskiemu bardzo zależy na tym, aby Jego dzieci poszły w końcu po rozum do głowy i przestały skakać sobie do oczu, czyli żeby nie dały sobą pomiatać, wzajemnie się napuszczać na siebie jak wściekłe psy, gdyż ślepo słuchają swojego pana! A słuchają tylko dlatego, bo daje im jeść. O, jaki „dobry” nasz pan, karmi nas, daje ochłapy, daje nam pieniążki… Jak tak, to zawsze będziemy go słuchać i zawsze będziemy robić to wszystko, co nam każe.

I tak oto „dobry” pan zastąpił Jedynego Ojca na Wysokościach. Większy posłuch mają władcy tego świata niż Najwyższa Instancja. Bardziej do nas trafia i bardziej nas przekonuje to, co słudzy zła i śmierci mają dla nas w swoim fałszywym i podstępnym podarunku. I nie ważne, że to wszystko, co nam dają przynosi szkodę na duszy. Co tam dusza, liczy się tylko to, że teraz „żyjemy” (a raczej jesteśmy martwi za życia), że teraz tutaj rządzimy (tak się im przynajmniej zdaje) i teraz to my jesteśmy górą. (Tak, ale tylko do czasu).

Nie widzą tylko jednego ani nie są w stanie pojąć, te puste łby, że prawdziwe życie nie jest tym tymczasowym w materii, tym obecnym. Jesteśmy tutaj tylko chwilę. W tych fizycznych warunkach bytowania przebywamy bardzo króciutko. Tutaj jest tak, jakby to był nasz sen. Często bardzo koszmarny sen. A kiedy się z niego wyrwiemy, to obudzimy się do naszego właściwego życia. A wtedy znajdziemy się w prawdziwych warunkach swego istnienia. To wtedy dopiero ujrzymy bezwarunkową pełnię rzeczywistości i doświadczymy (najczęściej bardzo boleśnie) własnego stanu niedorozwoju ducha. Tak, ponieważ wtedy najlepiej się przekonamy co to znaczy rozwój duchowy i co naprawdę on nam daje. I dopiero wtedy będziemy z całych sił walić głową w mur swojej głupoty, przerażeni jak to się stało, że straciliśmy taką wymarzoną okazję do poprawy całego swojego życia. Nie będziemy mogli uwierzyć jak do tego doszło, że okazałam się i okazałem się być ostatnią i ostatnim wśród wcielonych, bo nic do mnie nie docierało.

No ale jak ma docierać, skoro na każdym kroku dajemy się okłamywać tym wszystkim satanistom - umarlakom. Tak jak nas oszukują w sprawach codziennego życia, to tak samo oszukują nas w sprawach życia przyszłego. Nie ma dla nich żadnej różnicy. Liczy się tylko to, aby utrzymywać nas w ciągłym fałszu, w ciągłej ułudzie i zakłamaniu. A wszystko to na grząskim i zdradzieckim bagnie śmierci, winy, grzechu i błagania o wybaczenie wszystkich naszych domniemanych zbrodni, zwłaszcza tych nie popełnionych.

Prosty przykład. Według ich nauki Ty i ja zabiliśmy Syna Bożego Jezusa swoim grzechem pierworodnym. To znaczy, że już w chwili narodzin jesteśmy grzesznikami, a co gorsza mordercami, bo Mistrz Jezus musiał zginąć z powodu naszych zbrodni, naszych grzechów. Musiał więc nas zbawić od śmierci i sam tę śmierć poniósł.

Śmierć, śmierć, śmierć, śmierć. Czego nas nie uczą w kościołach, to tylko śmierć. Śmierć czai się na każdym kroku i bez przerwy nas prześladuje. „Pamiętaj, że umrzesz” - „memento mori”. Już w szkole podstawowej na lekcjach religii tego nas „uczyli” - tym nas programowali. Tutaj zwróćcie uwagę na jedną ciekawa rzecz. W sumie podobnych ciekawostek jest bardzo dużo, ale teraz ta jedna. Pana Jezusa zrobili Bogiem. Zabili Syna Bożego, a teraz obnoszą się z Jego śmiercią, jakby się chełpili, że uśmiercili samego Pana Boga! To znaczy, że mamy bezwzględny przypadek satanizmu - zabić Najpotężniejszego i Jedynego Boga!

Wobec tego Pana Boga to dla nich żadnego już nie ma, bo Jedynego właśnie uśmiercili… I uwaga, następna ciekawa myśl - a skoro uśmiercili, to teraz już tylko oni sprawują jedyną i niepodzielną władzę! Władzę nad tym światem i nad nami wszystkimi. (To w ich bardzo chorym mniemaniu). A jaki władca, to taki i jego lud. Wobec tego bez żadnych przeszkód zaprowadzili swoje bezprawie i zwyrodniałe obrzędy. Swoimi satanistycznymi obrzędami, kultem śmierci jednoznacznie określili, że tylko do niej samej należą, a co gorsza i nas do tego wciągają.

(Tutaj ostrzegam, bo teraz będzie mocne). Każda tak zwana msza święta we wszystkich kościołach, to czarna msza śmierci odprawiana przez umarlaków - satanistów. Każdy taki obrzęd to ponowne składanie Baranka w ofierze, więc ponowne krzyżowanie Chrystusa. Nie wierzycie? Spytajcie się pierwszego lepszego kapłana, co oznacza odprawianie mszy świętej, czego jest pamiątką. Na domiar złego taki obrządek to kanibalizm jak się patrzy. Daje się krew i ciało do spożycia. Ciało i krew - bierzcie i jedzcie. Tak czy inaczej, czy tego nie jesteśmy świadome i świadomi, to i tak robi się z nas satanistów, kanibali, co w ohydnych obrzędach, jeszcze gorszych niż bałwochwalstwo oznacza, że dopuszczamy się obrażania Najwyższej Instancji, samego Pana Boga! Już samo to mogłoby Mu wystarczyć do zdmuchnięcia nas z powierzchni Ziemi jednym Swoim mrugnięciem powiek! Ale nie, nasz Wspaniały Ojciec Niebieski cierpliwie jeszcze czeka na nasze opamiętanie.

Tylko że my, nic sobie z tego nie robiąc ani nie bacząc na własne potworne zbrodnie, dalej tkwimy w tej otchłani satanizmu, bo nasza głupota jest już tak wielka, że nam całkiem zasłoniła zdrowy rozsądek i odebrała ostatnią zdolność logicznego myślenia. I tutaj zastanówmy się nad następną sprawą. Otóż jest prawdą i trzeba szczerze przyznać, że każda religia chrześcijańska, w tym oczywiście i Kościół Rzymsko-Katolicki (Kościół „Apostolski”) uczy i wierzy, iż Jezus Chrystus żyje, pokonał śmierć i zasiadł na tronie w Niebie. Tak, to wszystko Prawda. Tylko dlaczego pomimo tej niepodważalnej Prawdy stale umieszcza się nam przed oczami krzyż?! Dlaczego pomimo tej - jak to sam Kościół mówi - radosnej nowiny zmartwychwstania, z uporem maniaka przypomina nam o śmierci Baranka, złożonego w ofierze za nasze grzechy, złożonego jako ofiara przebłagalna za nasze grzechy?! Cały czas nie pozwalają nam zapomnieć o tej strasznej zbrodni!

Takie ciągłe przypominanie o zbrodni może wpędzić w poważne zaburzenia nerwowe. (A dlaczego Syn Boży Jezus umarł na krzyżu, to w swoich sesjach Duch Święty wyraźnie to tłumaczy. Mówi, że zginął, ale w żadnym razie, żeby nas zbawić od jakiegoś wymyślonego grzechu!) Tylko że ta cała zgraja kapłanów, biskupów, kardynałów i jeszcze innych tam zakonnic i zakonników, jest skłonna dać się poplasterkować, że tak właśnie było. Im również zatruto umysł trucizną, wlewaną stopniowo przez wiele lat seminarium, a potem stale jej dolewając w czasie trwania ich „posługi”, tak kapłańskiej jak i zakonnej. Rzecz jasna są i tacy wśród nich, co świetnie zdają sobie sprawę z tego całego oszustwa, zbrodni i kanibalizmu, lecz to nie zmienia faktu, że czym prędzej trzeba nam od nich uciekać i to jak najszybciej, czyli niezwłocznie!

Dokąd uciekać? Najlepiej do swego wnętrza, do swego serca, bo w nim znajdziemy Pana Boga, bo w nim mieszka nasz Ojciec Niebieski. To jest jedyna rzecz jaką możemy zrobić. Jedynie Ojciec Niebieski może zapełnić pustkę w sercu, powstałą po tym co ludzkie. I na tym polega wiara - mieć bezpośrednią łączność, pozostawać pod bezpośrednim wpływem Pana Boga i tylko Jemu pozwolić się prowadzić! To tylko tyle i aż tyle.

W naszym przypadku, moja małżonka, nasi synowie, nie chodzimy do żadnego kościoła już od wielu lat, a pomimo tego uważamy się za osoby wierzące. Kiedy zdarza się nam rozmawiać na temat wiary, to pierwszym pytaniem, jakie ze strony naszych rozmówców słyszymy, to - „do jakiego Kościoła należycie”. Raz ktoś mnie spytał, czy jestem księdzem. Mniejsza o to i na pewno nie jest to najważniejsze potwierdzenie naszej religijności. Nie ma się czym chwalić, ale przeszliśmy sporo, włącznie z narażeniem życia własnego i własnych dzieci dla potwierdzenia naszego pełnego zaufania Istotom Duchowym. I to nie raz.

Nie będę się nad tym rozpisywał. Niech mi będzie wolno tylko dodać, że na naszej drodze było dużo prób i nadal się pojawiają. W każdym razie wiara bez uczynków jest martwą. Postępowanie na co dzień świadczy, jaką wierzącą i jakim wierzącym jesteś Ty sama i Ty sam. A wszystko jest bardzo proste. Zasady wiary są bardzo proste, tak proste, że aż genialne, ponieważ to Sam Stwórca Wszechrzeczy, On - Wszechmogący - jest Genialny, jest Doskonały. Dlatego wszystkie Jego Dzieła są Doskonałe.

A z nauk samego Ducha Świętego, który tak jak Jego Brat Jezus, jest jednym z pierwszych Synów Boga Jahwe wynikają następujące Prawdy:

Pan Bóg jest Jedyny i nie ma żadnej trójcy świętej. Jego Imię Jahwe i jest Stworzycielem Świata, w tym naszego, czyli naszego Układu Słonecznego. To Pan Bóg Jahwe - wraz ze Swoimi Synami - stworzył najpierw Słońce, a następnie Ziemię i inne Planety. Nie ma innego boga ponad Ojca Stworzyciela Jahwe.

Chociaż Jego Córki i Jego Synowie za bogów przez nas w przeszłości branymi byli, to nie ma w tym nic złego ani niewłaściwego, ponieważ znajdują się już na Najwyższym Poziomie Duchowym, na poziomie Boskim. Razem z Panem Bogiem tam przebywają i tak jak On są doskonali. Osiągnęli najwyższy, doskonały poziom duchowości.

Nie wolno nam jednak do nich się modlić. Nasze pokorne modlitwy jedynie do Pana Boga mogą być kierowane, Jemu przedstawiane i tylko Jego możemy chwalić i tylko Jemu dziękować. A jeśli już innym bogom chcemy wyrazić naszą wdzięczność lub przedstawić nasze prośby, to zawsze z tą myślą, że są oni pośrednikami między Ojcem Niebieskim a nami samymi. Modlitwy zaś, jakie do Najwyższej Instancji kierujemy, Aniołowie z powierzchni naszej Planety podejmują i do Stóp Najwyższego Majestatu zanoszą.

Nie ma żadnych świętych i nikt z ludzi nie może o tym stanowić, kto spośród ludzi jest, lub nie jest wyższy, bardziej lub mniej godny, zasłużony i wykazał się większą lub mniejszą wiarą. Jedynie Ojciec Niebieski ma takie Prawo i tylko Jego osąd jest sprawiedliwy.

I tak jak nasi dostojni przodkowie dawniej wierzyć potrafili, to tak i w obecnych czasach to samo nas obowiązuje. Ich wiara polegała na zawierzeniu każdemu Słowu Ojca Niebieskiemu. W Nim pokładali całą swą ufność, nadzieję i miłość. Wszystko czynili na Jego Słowo. To co On powiedział zawsze święte i bez sprzeciwu żadnego było wykonywane w pełnej wolności, zrozumieniu i uznaniu Jego Mądrości, Sprawiedliwości, Dobroci, Miłości. Przedmiotem ich wiary nie było to, czy w ogóle On istnieje, ponieważ pod tym względem nie mieli żadnej, ani najmniejszej wątpliwości czy rozterki. Oni z całą pewnością w i e d z i e l i, że On Jest. Natomiast wierzyli każdemu Słowu Stwórcy! Wierzyli i posłuszni zawsze Mu byli!

Reinkarnacje, powtórne wcielenia - prawda o nich od dawna obecną była także i wśród pierwszych chrześcijan, co w pełnym majestacie prawa powszechnie głoszoną i nauczaną była.

Dla tej przyczyny jesteśmy w drodze ku Doskonałości, jako że jest ona jednym z czterech Praw Kosmosu.

Są więc różne poziomy Świata Duchowego i różny szczebel rozwoju Istot Duchowych. Te przeciwne im to niskie energie, nie Istoty Duchowe.

Istoty Duchowe nam pomagają, co ma miejsce nie tylko z ich poziomu duchowego, lecz kiedy zachodzi taka potrzeba, to i do naszego poziomu fizycznego schodzą, gdyż tak jak my w ciało fizyczne się wcielają i wśród nas żyją. Wielokrotnie w przeszłości tak się działo i obecnie się dzieje. Zawsze między nami przebywają. Uczą nas, wspierają i bez przerwy nam pomagają. Stąd mamy wiele przekazów o bogach z czasów Starożytnych Kultur. Wielu ich było, bo wielu nam pomagało. Również Maria, Matka Jezusa wśród nas jako Piast przebywała i nam pomagała, bo tak się wcielić dla naszego dobra sama chciała.

Zawsze i wszędzie Życie największą czcią i poszanowaniem darzono. Życiem jest Źródło Życia Wszelkiego, Sam Stwórca Wszechrzeczy. Wielbiąc Życie przodkowie nasi największą chwałę samemu Stwórcy Jahwe wiernie oddawali. Matka Natura, Matka Ziemia Rodzicielka dla tej właśnie przyczyny sobie należną cześć zawsze od swych dzieci przyjmowały, co żyły według ich Świętych Praw, zgodnie z rytmem Matki Natury wyznaczającymi właściwą porę siewu, żniw, odpoczynku i przygotowań, przygotowań do nowego czasu odradzającego się wciąż na nowo Życia.

Takimi oto wierzeniami kierujmy się i teraz, i zawsze w wiecznym teraz, wiecznym dzisiaj. Wieczne Źródło Życia jest Naturą Boga Jahwe. Jego Postać to Wszelkie Życie. Dlatego Jego Dostojny Syn, Książę Pokoju, Słowo, przyszedł do nas, jest między nami, ponieważ ŻYJE! Na wieczność jest Żywy w Swoim Ojcu Jahwe, tak jak i Brat Jego EA wiecznym jest Duchem, naszym Duchowym Opiekunem Ziemi!

Dlatego żadne kościoły nie są nam do niczego potrzebne. Matka Natura jest naszą Doskonałą Świątynią. Dlatego żadni kapłani nie są nam do niczego potrzebni. Mamy Duchowych Przewodników, Nauczycieli, a na pierwszym miejscu Pana Boga w sercu mamy i On jest naszym Doskonałym Nauczycielem i całym naszym Życiem. Jemu wierzymy, Jego słuchamy. Jemu posłuszne i posłuszni jesteśmy. Wszelkimi czynami swoimi wzniosłymi to potwierdzamy, okazując miłość swą najpierw Ojcu Niebieskiemu Jahwe, a potem każdemu bliźniemu naszemu. Oprócz Miłości i Prawda w nas mieszkanie znajduje, ponieważ jak wierzymy tak na co dzień zawsze czynimy. Jak miłujemy Niebieskiego Ojca swego, którego nie widzimy, to tak samo każdego bliźniego swego, którego się nie wstydzimy. I jak mądre dzieci wstydu żadnego Ojcu swemu też nie przynosimy. Szanujemy się wzajemnie i zgodnie ten czas próby przechodzimy.