poniedziałek, 12 października 2020

Wpis 95. Sedno sprawy i jej dno

Wczoraj obejrzałem film polski: „Orzeł i reszka” z 1974-go roku. A co mnie najbardziej w nim poruszyło, to poniższa rozmowa z tego filmu. (Najpierw mnie to zastanowiło, a potem olśniło).

- Możemy sprzedawać prądy filozoficzne, mody kulturalne, nawet obyczaje. Pracuje nad tym sztab ludzi tu, pracują nasi… tam.

- Czy mógłby mi pan bliżej to wyjaśnić?

.

- Koronkowa robota. Niekoniecznie trzeba burzyć, czasem tylko popierać to co jest złe. Niech burzą sami. Muszą uwierzyć, że zbudowanie solidnej przyszłości można osiągnąć jedynie przez negację tradycji historycznej i własnego dorobku.

- Nie rozumiem do czego pan zmierza.

- Musimy mieć wpływ na kształtowanie mentalności Polaków. W polityce, panie Nowak, planuje się wiele lat naprzód. Obecne wydarzenia w Polsce mają charakter patriotycznych wybuchów.

- Nic nowego.

- Jak silny jest polski patriotyzm, nie muszę panu tłumaczyć.

- Historię Polski znam nieźle.

- To się dobrze składa. Polska nie jest mi tak bliska jak panu, ale wystarczająco, by jej siły patriotyczne chronić przed służbą komunizmowi.


*     *     *

 

Wspieranie zła, niech sami burzą… Jest to tak niskie, małe i płaskie jak drugi wymiar.

Kapitalizm czy komunizm, albo też watykanizm - na jedno wychodzi, to jedno i to samo. Niszczenie od środka wartości człowieczych i wypranie ludziom mózgów, by już w ogóle nie myśleli, ani tym bardziej nie byli mocni duchem, nie kierowali się najwyższymi wartościami. A są nimi jedynie te duchowe. Ten chory system na całym świecie tak bardzo już rozpowszechniony kształtuje jedynie jakieś karły człowiecze. To są jedynie jakieś namiastki ludzi, wśród których tak trudno dzisiaj o człowieka. I tylko o to im chodzi. Odcięcie ludzi od Jedynego Źródła Życia skutkuje pozbawieniem ich życia jeszcze za ich życia.

A skoro tak, to już za życia są umarli. Jednak za wszystko nie można obwiniać ten niedorzeczny, chory system na Ziemi. W parze z nim idzie ludzka głupota. Ślepa, tępa, przemądrzała i ma wyolbrzymione własne ja, postawę samolubną, skupioną na czubku własnego nosa, a coraz częściej na własnym brzuchu.

Sprowadzenie ludzi do najniższego poziomu ich istnienia, czyli do poziomu zaspokojenia tylko niezbędnych potrzeb bytowania, uwięzienia ich w pułapce doczesności, to właśnie najwyższe osiągnięcie autorów tej zakłamanej rzeczywistości, a raczej codziennej ułudy.

Tych autorów, co ciekawe, też pozyskuje się z tej bezmyślnej masy ludzkiej, ponieważ nie jest to żadną tajemnicą, że możni tego świata, syjoniści, masoni, iluminaci zarzucają na nich sieci już na studiach, a niekiedy jeszcze wcześniej. Kiedy tylko pojawia się na widoku jakiś uzdolniony młody człowiek, od razu bierze się go na celownik. Mami się go doczesnością, że będzie miał dostatnie życie w zamian właśnie za wymyślanie samych najgorszych rzeczy. Najgorszych dla nas, a sprzyjających systemowi.

Dlatego co jakiś czas pojawiają się następne zmiany w tym świecie, jednak tylko na gorsze i znów utrudniające codzienne życie. Wąskiemu gronu ich wybrańców daje się wszystko, żeby tylko innych pogrążyć coraz bardziej, coraz bardziej, aż w końcu pogrążyć w pełni i ostatecznie. Tamci rządzą sobie niepodzielnie zawłaszczając dla siebie rządy dusz oraz umysłów. (Do czasu).

Tak właśnie następuje rozwalenie od środka wartości człowieczych, a ostatecznie i tych najważniejszych, najwyższych wartości Duchowych. Jest to wyjałowienie ducha, usunięcie z niego ostatniej kruszyny dobra. Czyli wszystko zmierza w tym samym i niezmiennym kierunku, jakim jest narzucenie całej ludzkości na Ziemi życia bez Boga Ojca. Chodzi o całkowite usunięcie Jedynego Stworzyciela z naszego życia oraz zastąpienie naszego Jedynego Źródła Życia jakimś innym bożkiem. A jak łatwo się domyślić jest nim głównie pieniądz.

Żeby jednak dać mu władzę i pokazać całemu światu jego siłę, potęgę, więc nic prostszego jak ten świat urządzić właśnie w tym celu. Wszystko na tym świecie zrobione jest pod kątem pieniądza. Całe nasze życie ukształtowano z tym zamysłem, aby pieniądz był nieodzowny w tej szarej rzeczywistości.

I łatwo rozszyfrować ten mechanizm. Mianowicie, najpierw pokazuje się siłę nabywczą pieniądza, ukazuje się, po pierwsze - czego to on nie potrafi. Po drugie - rozbudza się żądzę jego posiadania, co znowu nie jest takie trudne, gdyż w pierwszym i drugim przypadku bardzo silnie oddziałuje się na wyobraźnię. Jest to potężne uderzenie skierowane w umysł człowieka. Wystarczy pokazać innych opływających we wszelkie doczesne bogactwa tego świata i już niemal cała reszta jest opętana ślepą, szaloną żądzą posiada mamony.

Do tego dochodzi ograniczenie podaży pieniądza. Utrudnia się jego zdobycie, żeby wszyscy się o niego wręcz zabijali. (Rządzą ci, co je mają, więc narzucają warunki brudnej gry). A zabijają się nie tylko w przenośnym słowa znaczeniu, pracując do utraty sił, a przede wszystkim własnego zdrowia i zatracając się całkowicie, bez reszty. Nie jest też żadną tajemnicą składanie ofiar ze swoich najbliższych w zamian za uzyskanie dużych pieniędzy, sławy i władzy. Rodzice dzieci a dzieci rodziców wydają na śmierć, albo sami wzajemnie się uśmiercają. Oto mroczne życie, a właściwie nie życie tylko jego mroczna namiastka, błądzenie w ciemnościach.

Szeroka i łatwa droga wiedzie na zatracenie. W dodatku to jeszcze po równi pochyłej - „z górki na pazurki”, żeby ktoś przypadkiem nie zdążył zauważyć co się dzieje, co jest nie tak, więc to tempo życia również ciągle wzrasta. Już niemal wszyscy na tej Planecie Ziemia gonią w piętkę. Pochłonął ich szalony wir codzienności.  Sami już nie wiedzą jak żyją, bo nie mają czasu na nic.

Teraz mówią ci, co tak w pełni i z oddaniem należą do tego systemu i jemu służą, że aby żyć jak biały, to trzeba pracować jak dwóch czarnych. A to następny podstępny chwyt tego systemu. Przecież z każdym rokiem pieniądz coraz bardziej traci na wartości. Ciągle mamy zjawisko tak zwanego psucia pieniądza. Już nie będziemy zgłębiać zawiłości tej dziedziny, jaką szumnie nazywa się ekonomią, czyli nauką o pieniądzu, kiedy to pieniądz oparty był najpierw na złocie, następnie był zależny od cen ropy naftowej, później od długu publicznego, a teraz zamyśla się określanie jego wartości w zależności od inflacji, czyli ile wartości stracił pieniądz, ile stracił siły nabywczej. Tak więc zmierza się do tego, żeby jego wartość była bezwartościowa.

Jak to wygląda na co dzień, to wystarczy zauważyć dwukrotny wzrost cen na żywność w ciągu ostatniego dziesięciolecia. A czy dwukrotnie wzrosły nasze przychody?

Wyjątkowo wstrętne i odrażające działanie. Najpierw od pieniądza uzależnia się cały świat i wszystkich ludzi, a następnie pozbawia się ich, żeby mieli jak najmniej środków do życia, albo nawet wcale.

To tak jak z ugaszeniem pragnienia. Tak naprawdę, to pragnienie można ugasić jedynie prawdziwą i żywą wodą. Jest wiele studni z różną wodą. W pierwszej chwili każda wydaje się być dobra, czysta, niczym niezmącona. W stanie upojenia wodą nie gaszącą pragnienie wydawać by się mogło, że to już ta właściwa i jedyna. Niepostrzeżenie popada się w pułapkę, ponieważ pod jej zdradliwą powierzchnią, spokojną taflą jest zabójcze bagno. Kiedy wody ubywa, bo studnia nie jest bez dna, jej zasoby są ograniczone, bo taki był jej zamiar od samego początku, żeby najpierw kusić, a potem się wyczerpać i pochłonąć spragnionych, a zarazem zwabionych podstępnie na pustynię, na jakiej nie ma prawdziwego i jedynego źródła Wody Życia.

Daje się więc ludzkości środki zastępcze, nieprawdziwe, wychwalając je przy tej okazji jako coś niezastąpionego i niezbędnego. A jednocześnie wielcy tego świata przedstawiają się niemal jako dobroczyńcy wszystkich ludzi. A wielu z tych ostatnich im wierzy, ponieważ ulegli również temu wpływowi, bez przerwy wywieranemu na swój umysł. Niewiedza i ciągłe ogłupianie wciąż przynoszą te same wyniki. To tak jak jakiś organizm wystawić na stałe działanie trucizny, co kończy się jego uśmierceniem. W przeciwnym razie, gdy tylko trucizna zostanie zatrzymana, to i organizm ma się coraz lepiej, aż w końcu dochodzi do swojego właściwego stanu, pełnego zdrowia. 

Nie dziwią więc słowa, że aby naprawić ten świat należy zacząć od siebie. Nie należy oglądać się na innych, że oni jeszcze się nie wzięli za siebie. Wielu ludzi odejdzie z Ziemi, co na pewno będzie sprzyjać naprawie człowieka, podniesienie z upadku ducha człowieczego. Szkoda tylko, że musiało dojść do tego wszystkiego, co jest związane z tym mocnym Oczyszczaniem, co wymusiło to porządne potrząśnięcie ludzkością dla jej opamiętania.

Widocznie nie było innego wyjścia, skoro ludzkość sobie na to zapracowała, sama zapracowała to i sama jest sobie winna. Dlatego też mamy tutaj wyśmienitą okazję, żeby wejrzeć w swoje wnętrze oraz dostrzec swoje błędy, zaniedbania, niedoskonałości. Nikt nikogo tu nie osądza. Każdy człowiek sam stanowi o sobie, jaką drogą chce iść dalej. Może wybrać którąkolwiek sam chce, wolna wola. Jego święta wolna wola. 

A wszystko polega na tym, jakimi wartościami i jakimi wzorcami taki duch będzie się kierować. A oprócz tego czy wystarczy mu sił do pracy nad sobą. A tych sił będzie mieć wystarczająco dużo, jeśli tylko napije się Wody Życia.