piątek, 24 sierpnia 2018

Wpis 72. Jedna, lecz wcale nie nowa religia.



Obrazki oraz opisy zaczerpnięte z książki „Znak Czasu”, spisanej przez Barbarę Choroszy.

1. Pieczęć sumeryjska ukazująca boga EA, czyli Pana Ziemi Enki.
2. Następna pieczęć sumeryjska z uwiecznionym stwarzaniem wzorcowego człowieka przez boga Enki i jego przyrodnią  siostrę Ninhursag.
3. Narodziny pierwszego człowieka „na obraz i podobieństwo Bogów” przedstawione na asyryjskim walcowanym obrazie.
4. Wizerunek boga Enlila z pieczęci sumeryjskich.

Kiedy Bogowie z Gwiazd doskonalili rodzaj ludzki, panował na Ziemi pokój, ład i dostatek. Cała Ziemia oddawała chwałę Jedynemu Ojcu Stworzycielowi Jahwe. Kapłani i królowie (oświeceni i wtajemniczeni właśnie przez bogów), wiedzieli bardzo dobrze o duchowym wymiarze mocy Słońca, dawcy wszelkiego Życia. Nawet prosty lud nie czcił wtedy Słońca jako takiego, lecz był święcie przekonany o jego zamieszkaniu przez samego Stwórcę Wszystkiego, więc stąd Słońca ogromna moc bijąca po całym niebie i Ziemi całej.
.

Kiedy natomiast bogowie nie mogli uniknąć uwielbienia ze strony rozwijających się duchowo mieszkańców Ziemi, przyjmowali różne imiona i ukrywali się też pod postacią różnych zwierząt. Ofiary przyjmowali, bo taka jest prawda, lecz tylko z drogich kamieni, szlachetnych kruszców, płodów rolnych, a przede wszystkim nauczali, że Bogu Wszechrzeczy ofiarą najmilszą jest zawsze ta z serc szczerych złożona, czyli samymi dobrymi uczynkami przyozdobiona - tak względem Największej Mocy na Niebiosach, jak i temu zwykłemu drugiemu człowiekowi, gdyż między wszystkimi ludźmi żadnej różnicy przecież nie masz.

Tak naprawdę to Prawa Boskie są tak przejrzyste, tak łatwo zrozumiałe, bo przecież doskonałe w swej prostocie. Wszystko sprowadza się do właściwego postępowania wobec każdego przejawu życia, a największe i jedyne uwielbienie oddać tylko Ojcu Stwórcy należy. Do tego mamy też Cztery Prawa Kosmosu, jakie obowiązują bez żadnego wyjątku. Wskazują nam one dodatkowo kierunek właściwego życia.

Dla przypomnienia Cztery Prawa Kosmosu to:

1.     Prawo Miłości
2.     Prawo Wolnej Woli
3.     Prawo Posłuszeństwa
4.     Prawo Dążenia do Doskonałości

A w uzupełnieniu można jeszcze dodać, że co sama - sam w Kosmos wysyłasz, to podwójnie do Ciebie powraca. (Taka bardzo mądra zasada odzwierciedlenia, spotęgowania własnego postępowania. To swoiste sprzężenie zwrotne najmocniej uderza sprawczynię / sprawcę czynów niskich, niewłaściwych).

Oczywiście wiemy, że powyższe i poniższe prawdy zostały nam podarowane w przekazach telepatycznych Duchowego Opiekuna Ziemi Enki. To właśnie z nich możemy ułożyć sobie obraz całości naszego religijnego życia, naszych właściwych wierzeń.

Na przestrzeni wielu lat Duchowy Opiekun Ziemi Enki odsłaniał coraz to nowe nauki i następne tajemnice, jakie do tej pory były zwalczane, ukrywane, wypaczane kłamstwami, a nawet dążono do całkowitego ich usunięcia z szerokiej przestrzeni naszego wzniosłego życia duchowego.

A jak ktoś jest na właściwej drodze takiej wiatry, to Prawda dla niej - dla niego jest prawdziwym wyzwoleniem, jakie można przyrównać do dogłębnego duszy oczyszczenia, czy też lekkiej i niczym nie spętanej wolności, jaka pozwala się unieść pod same niebiosa z otchłani zakłamania różnych religii, sekt i zabobonów.

Tak więc z nauk jednego z pierwszych Synów Ojca Stworzyciela Jahwe wynika, że przede wszystkim nie ma żadnej „Trójcy Świętej”, ponieważ jest Jedyna Moc na Wysokościach, Najwyższa Instancja, Największa Mądrość, a jest Nią nasz Pan Bóg Jahwe. I tak oto upada pierwszy dogmat rzymsko-katlickiego (watykańskiego) „chrześcijaństwa” - zresztą nie tylko watykańskiego.

A skoro dogmat o „Trójcy Świętej” nie ma już racji bytu, co burzy watykanistyczny pogląd i jego podstawę chrześcijaństwa, no to w takim znaczeniu nie ma też i samych chrześcijan.

I nie mamy się co martwić, gdyż prawdziwym chrześcijaninem jest każda osoba, co pomaga innym, bo ma serce, ma duszę - tak właśnie mówi Duchowy Opiekun Ludzkości Enki.

A do tego trzeba mieć duszę i serce, i o to w tym wszystkim chodzi - być prawdziwym człowiekiem o sercu żywym, tętniącym, a zwłaszcza czującym i wrażliwym.

Na koniec kilka prawd wiary jakie same przychodzą na myśl, na podstawie przekazów Duchowego Opiekuna Ziemi EA - ENKI, czyli jego nauk:

* * * * * *

Jeden Wszechmogący Jest - Ojciec Stworzyciel Jahwe wszystkich Światów i człowieka.

Jego Córki i Synowie dzieł Jego świadkami są naocznymi i swój udział również w nich mają.

I w dziele doskonalenia człowieka swą wielką i wspaniałą pracę wykonali, podobnymi bogom go czyniąc.

Dusza nieśmiertelną Cząstką Boskiej Energii i wielokroć wcielać się może do życia na różnych Planetach.

A Planet i Światów zamieszkałych przez dzieci tej samej Energii Najwyższej jest bez liku.

Wszyscy jesteśmy Jednością i do swego Umiłowanego Ojca Stworzyciela ciągłym doskonaleniem się niezłomnie zmierzamy.

(Nie masz zatem jakiegoś tam diabełka, piekła, grzechu, winy, śmierci ni karania. To tylko chorych myśli jest wymysłem i celowe kłamliwe podania.)

Świąteczny, to siódmy dzień tygodnia - wolnym od pracy jest sobota.

Jest ciągła nauka, jest ciągłe dążenie do doskonałości i ciężka praca nad pokonaniem swych słabości.

Święta geometria oraz inne nauki z Wysokości płynące (po Oczyszczaniu) dla ogółu są już dostępnymi.

Wolność i Prawda są wartościami przynależnymi każdej duszy wcielonej.

A każda dusza wcielona równa jest w tym świecie każdemu innemu przejawowi Boskiej Energii.

Jest z Ojcem Stworzycielem oraz bogami-Opiekunami w tym życiu święte modlitwą obcowanie.

Czystość myśli, słowa i czynu to codzienny obowiązek i rozumianą powszechnie potrzebą wystrzegania się zła wszelakiego.

Każda dusza wcielona dąży do jedności ze Swym Stwórcą Jahwe i ją osiąga przebywając w tym samym tchnieniu życia.

Wtedy każdy człowiek promieniuje iskrą wiekuistego Światła i wnosi świadomie to Światło do codziennego życia, tak innych jak i własnego.

I właśnie Światło rozświetla wszystkie nasze drogi, bo tylko takie prowadzą do Celu Ostatecznego dla dobra innych i własnego.

* * * * * *

I na tym właściwie poprzestaniemy, ponieważ wydaje się nam, że to najważniejsze kwestie na chwilę obecną. Zapewne w miarę naszego duchowego rozwoju będziemy odkrywać coraz to więcej nauk, więcej tajemnic, jakie w tej chwili są przed nami zakryte. Sam też niewiele jeszcze wiem, więc nie będę się silił na przedstawianie jakichś wyszukanych nauk i to w sposób zawiły, żeby lepiej wypaść przed innymi. Nie w tym rzecz. Na pewno w miarę upływu czasu będziemy dowiadywać się tego, co dla nas jest przeznaczone. I tak mamy teraz wystarczająco dużo pracy nad sobą. Zatem najpierw zajmijmy się tym, co do nas należy, tym czym powinniśmy, a potem dopiero pomyślmy co dalej. I pamiętajmy - mamy swych Duchowych Nauczycieli, więc żadną miarę martwić się nam nie trzeba, gdyż prowadzenie z Wysokości zapewnione mamy, a to jest wszystko, czego nam potrzeba.

Jednak dobrze jest pamiętać też i o tym, iż ścieżka duchowego rozwoju łatwą wcale nie jest. Gdyby tak było, to mielibyśmy wielu, naprawdę wielu ludzi podążających nią w pracy nad sobą ku doskonałości. Zawsze łatwo jest coś mówić, a trudniej to wykonać. I tak samo jest z duchowością. Wcale nie słowa się tu liczą.

Kiedyś w dawnym Egipcie, jeszcze za panowania królów, aby dostać się na służbę w świątyni i zostać kapłanką lub kapłanem należało przejść ciężkie próby, zarówno cielesne jak i duchowe. A jeśli nawet zostały pomyślnie przebyte, to później w czasie pobierania nauk również ich nie brakowało. W taki właśnie sposób dbano o powołania właściwych dusz do tej wzniosłej służby, żeby następnie one mogły uczyć i prowadzić rzesze ludzi właściwą drogą wiary, mając pilne baczenie na wierne przestrzeganie Praw Boskich.

To była wielka odpowiedzialność, więc w stanie kapłańskim mogły się znaleźć tylko starannie wybrane i dobrane osoby, mające wyjątkowy hart ducha i szczególną jego siłę.

Nie to co teraz. W tych naszych dniach ciemności byle kto zgłosi się do seminarium albo jakiegoś zakonu i z miejsca jest przyjmowany. I w ogóle nie sprawdza się co dana osoba sobą przedstawia, jakimi wartościami osobowości może się wykazać.

To nawet do zakonów dalekowschodnich, żeby zostać przyjętą lub przyjętym, to na samym  początku (jeszcze zanim się do niego dostało) należało przejść pierwszą poważną próbę. Taki ktoś - chętna czy chętny do zgłębiania duchowych nauk, najpierw musiała i musiał odczekać swoje przed wejściem do świętego przybytku. Taki ktoś stał sobie i czekał, czekał, czekał (i nie ważne czy dzień czy noc, czy żar Słońca albo przejmujący chłód lub słota, lecz całymi dniami i nocami trzeba było udowodnić swoją wytrwałość i zacięcie w dążeniu do raz obranego celu), aż łaskawie otrzyma się zezwolenie na przekroczenie progu świątyni, gdyż jej odrzwia wreszcie zostały uchylone.

I to był rzeczywiście wielki zaszczyt, jaki spotykał taką istotę ludzką, kiedy mogła być dopuszczona do wielkiej mądrości duchowych nauk. A byle głupcom mądrość nie jest dawana. Dlaczego? Bo głupiec nie wie co z mądrością ma zrobić ani należytego użytku z niej uczynić nie potrafi. Tak właśnie uczy Biblia.

Bądźmy więc roztropne-roztropni, rozumne-rozumni oraz czujne-czujni, kiedy przed nami pojawi się możliwość wejścia na ścieżkę duchowości, na przekroczenie tego progu świątyni samych najlepszych duchowych nauk, jakie na całe życie mogą być dla nas z wielką korzyścią. A pożyteczne i zbawienne mogą być nie tylko w tym obecnym życiu, lecz i we wszystkich następnych wcieleniach również. Tego ze szczerego serca wszystkim poszukującym duszom życzymy, aby odnalazły tę wzniosłą, wspaniałą drogę do Jedynego Ojca Stworzyciela Jahwe!