wtorek, 2 sierpnia 2016

Wpis 17. Wyjście Anglii z Unii Europejskiej - Brexit oraz szczyt NATO w Polsce.

Można zatem przypuszczać, że jak na razie wszystko przebiega zgodnie z planem - zgodnie z ich planem. Jest tylko pewne „ale” - wszystko do czasu, ponieważ ciągle mamy do czynienia z oddzielaniem plew od ziarna, kozłów od owiec i wyraźnego rozgraniczenia dobra od zła. A w związku z tym nie pozostaje nam nic innego jak właśnie stwierdzić, że wszystko jest dobrze. A jest dobrze dlatego, ponieważ trwa w najlepsze (a nawet szybko zmierza ku końcowi) rozgraniczenie między kłamcami a mówiącymi prawdę, dokonuje się podział między uczciwymi a nieuczciwymi, a także rozdzielani są przewrotni od tych szczerego serca. Oddani ciemnym mocom oddalają się od tych, co w światłości wiernie podążają i czyste swe życie stale zachowują. I nikt sądu żadnego tutaj nad nimi nie czyni, bo to oni sami takowy na siebie wydają - całym swym postępowaniem. Doprawdy, nie ma innego sposobu, niż czyny właśnie, gdyż jedynie one to sprawiają i to na ich podstawie każdy człowiek niezawodnie i ostatecznie się opowie, po której stronie się znajduje. Czyny, czyny i jeszcze raz czyny. I o to tutaj w tym wszystkim chodzi. Mają powstać takie warunki, w jakich każda istota ludzka (bez najmniejszego wyjątku) jednoznacznie i ostatecznie wybierze, do jakiego świata bezpowrotnie należy. A ten wybór potwierdza całym swoim postępowaniem, jakiego nie można ani sfałszować, ani źle zrozumieć.
.
A później, to już na nic się nie zda jakieś tam błaganie, gorzki płacz lub bezsilne zgrzytanie zębami, bo po prostu będzie za późno. (Jedni pójdą na zatracenie, innym zaś dane będzie się uratować. My możemy być spokojni, bo już dużo wcześniej wybraliśmy Życie). Dlatego to wciąż pozwala się, żeby co poniektórzy dążyli do wykonania takich planów, jakie polegają na niepodzielnym panowaniu nad ludzkością, czyli po prostu na zdominowaniu jednych przez drugich. No bo gadać to sobie można różne rzeczy i różne rzeczy sobie wymyślać, co pomimo, że wystarczającym dowodem obciążającym jeszcze nie jest, to jednak swój ciężar skutków wyraźnie za sobą pociąga i w ostatecznym rozrachunku także liczyć się przecież będzie.

Tak więc trwa w najlepsze ostatnie szaleństwo śmiertelnie rannej bestii. Już sama nie wie jak nas prześladować. Sama nie wie, co jeszcze ma wymyślić. Szamota się w tych swoich nowych regulacjach, prawach i postanowieniach. Jej przeraźliwy ryk wyraźnie na to wskazuje. A wynika on bardziej ze strachu i przerażenia (bo jest w pełni świadoma swego marnego końca) niż z tego, że jest to następną próbą naszego zastraszenia, co odbija się głuchym echem w tym pustym świecie fałszu i obłudy. Świecie, jaki właśnie się kończy. (A w ogóle straszyć, to przecież my a nie nas).

I niech wielcy tego świata, ta odchodząca w niepamięć bestia, dalej sobie urządzają ten cyrk i nadal się bawią swoim teatrzykiem pełnym najrozmaitszych kukiełek. Niech dalej sobie myślą, jak to oni wszystkich przechytrzyli, bo są tacy „genialni i wspaniali”. Niech jeszcze bardziej pogrążają się w swej nieprawości, oddając się wszelkiemu złu, przybierającemu tak wiele różnych postaci. A przy okazji, to niech ze sobą wezmą tych wszystkich swoich oddanych, wiernych a bezmyślnych klakierów, sługusów czy po prostu kupionych za srebrniki, żeby żaden z nich na Ziemi dłużej już nie pozostał, kiedy nastanie dla nas nowe i lepsze życie, bo takiego to oni sami przecież nie chcą, gdyż nadzwyczaj usilnie i bez chwili wytchnienia przeciwko niemu występują i je zwalczają - na wszystkie możliwe sposoby.

Jakie? A takie tam, całkiem „niewinne”, bo „tylko” ukrywanie, niszczenie i fałszowanie ogromu starożytnej wiedzy, wierzeń, praktyk i sposobu życia zgodnego z Odwiecznymi Prawami Natury. Z pełną premedytacją powolnie uśmiercają Matkę Ziemię i wszystkich jej mieszkańców. Ich codzienną praktyką jest mordowanie, torturowanie, pastwienie się i na każdym kroku maltretowanie niewinnych i całych narodów tej Ziemi - nędzą, głodem, chorobami, wojnami i wszelkimi innymi nieszczęściami, a także okrucieństwami. Prześladują Prawdę, uczciwość i dobroć. W swojej ciemnocie nie są w stanie powstrzymać się od bezczelnego i bezmyślnego urągania samemu Ojcu Niebieskiemu. Na każdym kroku walczą z pięknym postępem. Ukrywają cudowne i zbawienne dla ludzkości odkrycia i wynalazki, a ich wykonawców, prawdziwych naukowców, od razu wysyłają na tamten świat.

I niestety, lista ich przewinień na tym się nie kończy, jest bardzo długa. Ale czy potrzebne jest jej pełne przedstawienie? Czy to jeszcze mało? Czy to nie wystarczy, żeby wreszcie położyć temu kres? Z pewnością tak, tylko że wielkim tego świata najwidoczniej jeszcze mało czynienia wszelkiego zła, więc w swoim szaleńczym zaślepieniu tylko jemu niezmiennie się oddają, a czynią to całą swoją wypaczoną wolą. Naiwnie myślą, że panują nad światem, a sami stali się jego największymi niewolnikami. Głupio się łudzą, że oto zapewnią sobie wieczne trwanie a nie widzą, że ich koniec jest bardzo bliski. Z wielką arogancją zajmują niskie piedestały na swym ego pospiesznie sklecone, z jakich wkrótce z wielkim hukiem na puste głowy spadać będą. Ich wielka głupota przerosła ich chore ambicje, a nawet ich samych, więc niech tylko do siebie mają ogromny żal za to wszystko, co spotkać niechybnie ich musi a sprawiedliwie na nich przyjdzie.

I zamiast się odwrócić od swoich nieprawości, zamiast wyprostować swoje drogi i swoje życie naprawić, to nic do nich nie dociera. Głuchymi i ślepymi wciąż pozostają, a żadne Prawdy nie są w stanie rozjaśnić mroków ich zatraconej duszy. (Jeśli takową jeszcze mają, ci wszyscy sataniści - wyznawcy śmierci spod znaku rogów). Dlatego nadal błądzą w ciemnościach swojego duchowego kalectwa i na wszystkie sposoby starają się utrzymać ten świat takim, jakim jest obecnie, posługując się swoimi nieudolnymi tworami - na przykład Unią Europejską, NATO, Watykanem oraz wieloma innymi tego samego kłamliwego, wstrętnego pokroju.

W tym celu (utrzymania swojego górowania, co w tak zastraszającym dla nich tempie ciągle słabnie i nieuchronnie chyli się ku ostatecznemu upadkowi) nadal odgrywają swoją tragikomiczną rolę i sprzedają nam swój następny teatrzyk kukiełkowy. Oto Anglia „demokratycznie” postanowiła opuścić Unię Europejską, by nowe i coraz gorsze postanowienia jej nie dotyczyły. Zamierza być ponad nimi, więc zajmuje dogodne dla siebie miejsce, chcąc zapewnić sobie nietykalność. Jednocześnie postanowiono przeprowadzić narady NATO, by pod pozorem (starym jak świat) - ofiarowania obrony - zdobyć następne obszary swojego panowania. A dzieje się tak dzięki marionetkowym rządom poszczególnych państw. Inaczej mówiąc sługusy i klakierzy Nowego Porządku Świata (i możnych tego świata wymienionych przykładowo w tytule tego wpisu) posługując się kłamliwymi racjami obrony wszystkich nas przed wrogiem ze wschodu czy z bliskiego wschodu, z miną niewiniątek wpuszczają innych wrogów, choćby tych z zachodu - zza Wielkiej Wody.

Zresztą, czy ze wschodu czy z zachodu, to jeden czort i to samo licho, bo wszyscy są siebie warci. A dla niepoznaki w kółko gadają jak najęci i nie mogą przestać kłamać, że to niezmiennie dla naszego dobra i dla naszego bezpieczeństwa. Dla odwrócenia naszej uwagi wciąga się nas w niepotrzebne rozważania nad przyszłością Unii Europejskiej i samej Europy, jak również dyskutuje się o ekonomicznych, gospodarczych i politycznych następstwach takiego działania. No tak, gadać i pisać to oni sobie mogą wszystko, tylko że fakty mówią same za siebie, ponieważ kilkadziesiąt milionów Islamistów w Europie, to nie jest jakiś tam mały i nic nie ważny szczegół, lecz bardzo poważny kłopot dla całej Europy. Kłopot tym większy, bo przynajmniej połowa z tych „uchodźców”, to dobrze wyszkoleni bandyci, bojownicy Państwa Islamskiego. Świadomie nie napisaliśmy żołnierze, bo ci Ojczyzny granic zawsze bronić są gotowi, a w przeszłości nie jeden raz świętą ofiarę swego życia złożyć za nią bohatersko potrafili! (Dbajmy należycie o właściwe znaczenie słów, a przede wszystkim bądźmy za nie w pełni odpowiedzialnymi).

No i znowu wszystko się powtarza. Następna powtórka z historii, a historia od tysiącleci tylko kręci się w kółko, nie mogąc wyrwać się z zaklętego wiru tego samego losu. Siły dobra są tłumione przez siły zła. Kiedy dobro choć na chwilę chce się wyrwać z bagna mroku, to zło zaraz je do niego wciąga. Jak ktoś ośmieli się wystąpić przeciwko złu, to ono wcześniej czy później i tak z nim skończy. Zło jak prymitywny walec, zgniata, spłaszcza i wyrównuje wszystko, co tylko na swojej drodze spotyka. Ciągle powoli, ociężale, lecz z bezmyślnym uporem ślepo wykonuje swoją powinność. To wszystko co się teraz dzieje jest niczym bezwolna machina, co raz wprowadzona w ruch nie jest w stanie się zatrzymać.

A przeciwstawienie się tej potężnej machinie Nowego Porządku Świata przekracza wszystkie ludzkie możliwości. Nawet gdybyśmy jakimś cudem wszyscy na tej Ziemi zdołali się zjednoczyć, to i tak nie zdołamy nic wskórać. (Na przykład sami nie jesteśmy w stanie nic zrobić z tą całą islamską szarańczą). I jak nam to uświadamia Duch Święty, jedynie interwencja samego Pana Boga może nam tutaj pomóc. Nikt inny tylko Ojciec Niebieski może zapanować nad tym całym chaosem, jaki właśnie my, Jego dzieci, tak „ładnie” sobie sprawiliśmy…

I nie ma się co dziwić, że w takim przypadku jedynie interwencja z Wysokości będzie w stanie przyjść nam z niezawodną pomocą, jakiej na marne będziemy wyglądać ze strony naszych „sojuszników”, niepomni tego, czego nauczyła nas historia z czasów wojennej zawieruchy światowej, kiedy to ci „sojusznicy” aż nadto wyraźnie ukazali swoją „wartość”, gdyż nawet nie kiwnęli dla nas palcem. No jasne, przecież ci, co mieli się wykrwawić na śmierć, nie zasługiwali na najmniejszą pomoc, bo trzeba było dbać o skórę - marną, ale zawsze własną.

Oprócz tych „niezawodnych” sojuszów, to jesteśmy już tak podzieleni, że w najmniejszej nawet sprawie trudno nam o jednomyślność. Do tego dochodzą też różne wątpliwości - po co przeciwstawiać się wielkim tego świata i wspólnie, zgodnie przeciw nim występować, skoro niektórym dadzą spokój, pieniądze oraz dobrobyt. I jak dbają o jednych wszystko im dając, tak innych mogą pozbawić środków do życia i samego życia. W swojej nierozumnej pysze i fałszywym poczuciu bezkarności są w pełni przekonani, że nadal mogą czynić wszelkie bezprawie. Wydaje się im, że nikogo takiego nie ma, kto by się upomniał o tych wszystkich sponiewieranych przez ten świat. Ich zdaniem nikt nie ośmieli się im pomóc. Nikt się nie odważy przeciwstawić iluminatom, masonom i jeszcze innym jakimś tam syjonistom.

Zgadza się. Nikt z ludzi - nie troszcząc się o siebie - nie stanie w obronie okradzionych, oszukanych, poniżonych, słabych, sponiewieranych, stłamszonych, wyniszczonych, wyzyskanych, wzgardzonych, zdeptanych.

Nie, nikt z ludzi na pewno tego nie dokona i w ogóle nie ośmieli się im przeciwstawić. Nikt z ludzi, ale na pewno Ktoś ze Świata Duchowego, Ktoś z Wysokości. I tak wierzymy i taką ufność mamy, że tak właśnie będzie i tak się stanie. Kiedy? Właściwie, to dokładnie przecież nie wiemy, ale sądząc po dawanych nam znakach, czas jest naprawdę bliski, bo bestia ryczy coraz bardziej w swych histerycznych konwulsjach wymyślania następnych szalonych bzdur. A to już jest najlepszy dowód, nadchodzącego wielkimi krokami, Czasu Nowych Zmian.

I żadną ludzką mocą ani siłą to się stanie, lecz dzięki Duchowi Mojemu Świętemu - takie słowa podaje Biblia i takie przesłanie do nas jest skierowane. Czy zatem mamy się poddać i biernie czekać? Na pewno nie, ponieważ nikt z nas nie jest zwolniony z duchowego przygotowania się na ten czas i ciągłej pracy nad sobą. Im więcej nas więcej rozumie, tym szybsza i łatwiejsza zmiana tej rzeczywistości, w jakiej obecnie się znajdujemy.

Cechą inteligencji jest umiejętność dostosowania się do zmiennych warunków środowiska. Wykażmy się więc tą mądrością i zdołajmy się przystosować, a zwłaszcza nadążyć za zmianami, ale nie tymi, jakie zachodzą w tym tymczasowym świecie, lecz nadążyć za tymi najważniejszymi - zmianami duchowymi, ponieważ to właśnie one zmienią ten materialny wymiar naszego istnienia. W nim nie będzie już miejsca dla żadnych ludzi, co takiej potrzeby nie widzą, ani nie chcą o niej nic wiedzieć. A jeśli nawet zdają sobie z niej sprawę, to świadomie przeciw niej występują. Pozostawmy ich samym sobie i nie uszczęśliwiajmy ich na siłę, starając się cokolwiek im tłumaczyć. Mają własną wolę i nią się kierują, zupełnie tak samo jak i my. Postępujmy więc zgodnie z nią. A skoro nasze drogi się rozchodzą, to widocznie tak być musi. I nie martwmy się tym, bo wszystko jest dobrze.