Można zatem przypuszczać, że jak na
razie wszystko przebiega zgodnie z planem - zgodnie z ich planem. Jest tylko
pewne „ale” - wszystko do czasu, ponieważ ciągle mamy do czynienia z oddzielaniem
plew od ziarna, kozłów od owiec i wyraźnego rozgraniczenia dobra od zła. A w
związku z tym nie pozostaje nam nic innego jak właśnie stwierdzić, że wszystko
jest dobrze. A jest dobrze dlatego, ponieważ trwa w najlepsze (a nawet szybko zmierza
ku końcowi) rozgraniczenie między kłamcami a mówiącymi prawdę, dokonuje się podział
między uczciwymi a nieuczciwymi, a także rozdzielani są przewrotni od tych
szczerego serca. Oddani ciemnym mocom oddalają się od tych, co w światłości
wiernie podążają i czyste swe życie stale zachowują. I nikt sądu żadnego tutaj nad
nimi nie czyni, bo to oni sami takowy na siebie wydają - całym swym
postępowaniem. Doprawdy, nie ma innego sposobu, niż czyny właśnie, gdyż jedynie
one to sprawiają i to na ich podstawie każdy człowiek niezawodnie i ostatecznie
się opowie, po której stronie się znajduje. Czyny, czyny i jeszcze raz czyny. I
o to tutaj w tym wszystkim chodzi. Mają powstać takie warunki, w jakich każda istota
ludzka (bez najmniejszego wyjątku) jednoznacznie i ostatecznie wybierze, do jakiego
świata bezpowrotnie należy. A ten wybór potwierdza całym swoim postępowaniem,
jakiego nie można ani sfałszować, ani źle zrozumieć.
.
Tak więc trwa w najlepsze ostatnie
szaleństwo śmiertelnie rannej bestii. Już sama nie wie jak nas prześladować. Sama
nie wie, co jeszcze ma wymyślić. Szamota się w tych swoich nowych regulacjach,
prawach i postanowieniach. Jej przeraźliwy ryk wyraźnie na to wskazuje. A
wynika on bardziej ze strachu i przerażenia (bo jest w pełni świadoma swego marnego
końca) niż z tego, że jest to następną próbą naszego zastraszenia, co odbija
się głuchym echem w tym pustym świecie fałszu i obłudy. Świecie, jaki właśnie
się kończy. (A w ogóle straszyć, to przecież my a nie nas).
I niech wielcy tego świata, ta
odchodząca w niepamięć bestia, dalej sobie urządzają ten cyrk i nadal się bawią
swoim teatrzykiem pełnym najrozmaitszych kukiełek. Niech dalej sobie myślą, jak
to oni wszystkich przechytrzyli, bo są tacy „genialni i wspaniali”. Niech jeszcze
bardziej pogrążają się w swej nieprawości, oddając się wszelkiemu złu,
przybierającemu tak wiele różnych postaci. A przy okazji, to niech ze sobą
wezmą tych wszystkich swoich oddanych, wiernych a bezmyślnych klakierów,
sługusów czy po prostu kupionych za srebrniki, żeby żaden z nich na Ziemi
dłużej już nie pozostał, kiedy nastanie dla nas nowe i lepsze życie, bo takiego
to oni sami przecież nie chcą, gdyż nadzwyczaj usilnie i bez chwili wytchnienia
przeciwko niemu występują i je zwalczają - na wszystkie możliwe sposoby.
Jakie? A takie tam, całkiem „niewinne”,
bo „tylko” ukrywanie, niszczenie i fałszowanie ogromu starożytnej wiedzy,
wierzeń, praktyk i sposobu życia zgodnego z Odwiecznymi Prawami Natury. Z pełną
premedytacją powolnie uśmiercają Matkę Ziemię i wszystkich jej mieszkańców. Ich
codzienną praktyką jest mordowanie, torturowanie, pastwienie się i na każdym kroku
maltretowanie niewinnych i całych narodów tej Ziemi - nędzą, głodem, chorobami,
wojnami i wszelkimi innymi nieszczęściami, a także okrucieństwami. Prześladują Prawdę,
uczciwość i dobroć. W swojej ciemnocie nie są w stanie powstrzymać się od bezczelnego
i bezmyślnego urągania samemu Ojcu Niebieskiemu. Na każdym kroku walczą z pięknym
postępem. Ukrywają cudowne i zbawienne dla ludzkości odkrycia i wynalazki, a
ich wykonawców, prawdziwych naukowców, od razu wysyłają na tamten świat.
I niestety, lista ich przewinień na tym
się nie kończy, jest bardzo długa. Ale czy potrzebne jest jej pełne
przedstawienie? Czy to jeszcze mało? Czy to nie wystarczy, żeby wreszcie
położyć temu kres? Z pewnością tak, tylko że wielkim tego świata najwidoczniej
jeszcze mało czynienia wszelkiego zła, więc w swoim szaleńczym zaślepieniu tylko
jemu niezmiennie się oddają, a czynią to całą swoją wypaczoną wolą. Naiwnie
myślą, że panują nad światem, a sami stali się jego największymi niewolnikami.
Głupio się łudzą, że oto zapewnią sobie wieczne trwanie a nie widzą, że ich
koniec jest bardzo bliski. Z wielką arogancją zajmują niskie piedestały na swym
ego pospiesznie sklecone, z jakich wkrótce z wielkim hukiem na puste głowy
spadać będą. Ich wielka głupota przerosła ich chore ambicje, a nawet ich samych,
więc niech tylko do siebie mają ogromny żal za to wszystko, co spotkać
niechybnie ich musi a sprawiedliwie na nich przyjdzie.
I zamiast się odwrócić od swoich
nieprawości, zamiast wyprostować swoje drogi i swoje życie naprawić, to nic do
nich nie dociera. Głuchymi i ślepymi wciąż pozostają, a żadne Prawdy nie są w
stanie rozjaśnić mroków ich zatraconej duszy. (Jeśli takową jeszcze mają, ci
wszyscy sataniści - wyznawcy śmierci spod znaku rogów). Dlatego nadal błądzą w
ciemnościach swojego duchowego kalectwa i na wszystkie sposoby starają się
utrzymać ten świat takim, jakim jest obecnie, posługując się swoimi nieudolnymi
tworami - na przykład Unią Europejską, NATO, Watykanem oraz wieloma innymi tego
samego kłamliwego, wstrętnego pokroju.
W tym celu (utrzymania swojego górowania,
co w tak zastraszającym dla nich tempie ciągle słabnie i nieuchronnie chyli się
ku ostatecznemu upadkowi) nadal odgrywają swoją tragikomiczną rolę i sprzedają
nam swój następny teatrzyk kukiełkowy. Oto Anglia „demokratycznie” postanowiła
opuścić Unię Europejską, by nowe i coraz gorsze postanowienia jej nie
dotyczyły. Zamierza być ponad nimi, więc zajmuje dogodne dla siebie miejsce,
chcąc zapewnić sobie nietykalność. Jednocześnie postanowiono przeprowadzić
narady NATO, by pod pozorem (starym jak świat) - ofiarowania obrony - zdobyć
następne obszary swojego panowania. A dzieje się tak dzięki marionetkowym
rządom poszczególnych państw. Inaczej mówiąc sługusy i klakierzy Nowego
Porządku Świata (i możnych tego świata wymienionych przykładowo w tytule tego
wpisu) posługując się kłamliwymi racjami obrony wszystkich nas przed wrogiem ze
wschodu czy z bliskiego wschodu, z miną niewiniątek wpuszczają innych wrogów, choćby
tych z zachodu - zza Wielkiej Wody.
Zresztą, czy ze wschodu czy z zachodu,
to jeden czort i to samo licho, bo wszyscy są siebie warci. A dla niepoznaki w
kółko gadają jak najęci i nie mogą przestać kłamać, że to niezmiennie dla
naszego dobra i dla naszego bezpieczeństwa. Dla odwrócenia naszej uwagi wciąga
się nas w niepotrzebne rozważania nad przyszłością Unii Europejskiej i samej Europy,
jak również dyskutuje się o ekonomicznych, gospodarczych i politycznych następstwach
takiego działania. No tak, gadać i pisać to oni sobie mogą wszystko, tylko że
fakty mówią same za siebie, ponieważ kilkadziesiąt milionów Islamistów w
Europie, to nie jest jakiś tam mały i nic nie ważny szczegół, lecz bardzo
poważny kłopot dla całej Europy. Kłopot tym większy, bo przynajmniej połowa z
tych „uchodźców”, to dobrze wyszkoleni bandyci, bojownicy Państwa Islamskiego.
Świadomie nie napisaliśmy żołnierze, bo ci Ojczyzny granic zawsze bronić są
gotowi, a w przeszłości nie jeden raz świętą ofiarę swego życia złożyć za nią bohatersko
potrafili! (Dbajmy należycie o właściwe znaczenie słów, a przede wszystkim
bądźmy za nie w pełni odpowiedzialnymi).
No i znowu wszystko się powtarza. Następna
powtórka z historii, a historia od tysiącleci tylko kręci się w kółko, nie
mogąc wyrwać się z zaklętego wiru tego samego losu. Siły dobra są tłumione
przez siły zła. Kiedy dobro choć na chwilę chce się wyrwać z bagna mroku, to
zło zaraz je do niego wciąga. Jak ktoś ośmieli się wystąpić przeciwko złu, to
ono wcześniej czy później i tak z nim skończy. Zło jak prymitywny walec, zgniata,
spłaszcza i wyrównuje wszystko, co tylko na swojej drodze spotyka. Ciągle
powoli, ociężale, lecz z bezmyślnym uporem ślepo wykonuje swoją powinność. To
wszystko co się teraz dzieje jest niczym bezwolna machina, co raz wprowadzona w
ruch nie jest w stanie się zatrzymać.
A przeciwstawienie się tej potężnej
machinie Nowego Porządku Świata przekracza wszystkie ludzkie możliwości. Nawet
gdybyśmy jakimś cudem wszyscy na tej Ziemi zdołali się zjednoczyć, to i tak nie
zdołamy nic wskórać. (Na przykład sami nie jesteśmy w stanie nic zrobić z tą
całą islamską szarańczą). I jak nam to uświadamia Duch Święty, jedynie interwencja
samego Pana Boga może nam tutaj pomóc. Nikt inny tylko Ojciec Niebieski może
zapanować nad tym całym chaosem, jaki właśnie my, Jego dzieci, tak „ładnie”
sobie sprawiliśmy…
I nie ma się co dziwić, że w takim
przypadku jedynie interwencja z Wysokości będzie w stanie przyjść nam z
niezawodną pomocą, jakiej na marne będziemy wyglądać ze strony naszych „sojuszników”,
niepomni tego, czego nauczyła nas historia z czasów wojennej zawieruchy światowej,
kiedy to ci „sojusznicy” aż nadto wyraźnie ukazali swoją „wartość”, gdyż nawet
nie kiwnęli dla nas palcem. No jasne, przecież ci, co mieli się wykrwawić na
śmierć, nie zasługiwali na najmniejszą pomoc, bo trzeba było dbać o skórę -
marną, ale zawsze własną.
Oprócz tych „niezawodnych” sojuszów, to
jesteśmy już tak podzieleni, że w najmniejszej nawet sprawie trudno nam o
jednomyślność. Do tego dochodzą też różne wątpliwości - po co przeciwstawiać
się wielkim tego świata i wspólnie, zgodnie przeciw nim występować, skoro
niektórym dadzą spokój, pieniądze oraz dobrobyt. I jak dbają o jednych wszystko
im dając, tak innych mogą pozbawić środków do życia i samego życia. W swojej
nierozumnej pysze i fałszywym poczuciu bezkarności są w pełni przekonani, że
nadal mogą czynić wszelkie bezprawie. Wydaje się im, że nikogo takiego nie ma, kto
by się upomniał o tych wszystkich sponiewieranych przez ten świat. Ich zdaniem
nikt nie ośmieli się im pomóc. Nikt się nie odważy przeciwstawić iluminatom,
masonom i jeszcze innym jakimś tam syjonistom.
Zgadza się. Nikt z ludzi - nie
troszcząc się o siebie - nie stanie w obronie okradzionych, oszukanych,
poniżonych, słabych, sponiewieranych, stłamszonych, wyniszczonych, wyzyskanych,
wzgardzonych, zdeptanych.
Nie, nikt z ludzi na pewno tego nie
dokona i w ogóle nie ośmieli się im przeciwstawić. Nikt z ludzi, ale na pewno
Ktoś ze Świata Duchowego, Ktoś z Wysokości. I tak wierzymy i taką ufność mamy,
że tak właśnie będzie i tak się stanie. Kiedy? Właściwie, to dokładnie przecież
nie wiemy, ale sądząc po dawanych nam znakach, czas jest naprawdę bliski, bo
bestia ryczy coraz bardziej w swych histerycznych konwulsjach wymyślania
następnych szalonych bzdur. A to już jest najlepszy dowód, nadchodzącego
wielkimi krokami, Czasu Nowych Zmian.
I żadną ludzką mocą ani siłą to się stanie,
lecz dzięki Duchowi Mojemu Świętemu - takie słowa podaje Biblia i takie
przesłanie do nas jest skierowane. Czy zatem mamy się poddać i biernie czekać?
Na pewno nie, ponieważ nikt z nas nie jest zwolniony z duchowego przygotowania
się na ten czas i ciągłej pracy nad sobą. Im więcej nas więcej rozumie, tym
szybsza i łatwiejsza zmiana tej rzeczywistości, w jakiej obecnie się
znajdujemy.
Cechą inteligencji jest umiejętność
dostosowania się do zmiennych warunków środowiska. Wykażmy się więc tą
mądrością i zdołajmy się przystosować, a zwłaszcza nadążyć za zmianami, ale nie
tymi, jakie zachodzą w tym tymczasowym świecie, lecz nadążyć za tymi najważniejszymi
- zmianami duchowymi, ponieważ to właśnie one zmienią ten materialny wymiar
naszego istnienia. W nim nie będzie już miejsca dla żadnych ludzi, co takiej
potrzeby nie widzą, ani nie chcą o niej nic wiedzieć. A jeśli nawet zdają sobie
z niej sprawę, to świadomie przeciw niej występują. Pozostawmy ich samym sobie
i nie uszczęśliwiajmy ich na siłę, starając się cokolwiek im tłumaczyć. Mają
własną wolę i nią się kierują, zupełnie tak samo jak i my. Postępujmy więc
zgodnie z nią. A skoro nasze drogi się rozchodzą, to widocznie tak być musi. I
nie martwmy się tym, bo wszystko jest dobrze.