piątek, 20 maja 2016

Wpis 6. Jak rozumieć obecne wydarzenia na świecie? O co tu chodzi?

Odkrywczym stwierdzenie nie jest, że wiele osób dość mocno zastanawia się nad obecnymi zdarzeniami, jakie właściwie już lawinowo występują jedne po drugich, a w dodatku zalewa nas morze wiadomości, jakie, niestety, najczęściej do tych dobrych wcale nie należą. Chcielibyśmy też zastrzec od razu na wstępie, że nie będziemy się teraz przed wszystkimi wymądrzać i chwalić, jacy to jesteśmy oświeceni, jak doskonale wszystko rozumiemy - a skoro tak, to teraz niech inni czytają, bo wszystkich będziemy łaskawie pouczać. Nie, na pewno nic z tych rzeczy, bo nie pozjadaliśmy wszystkich rozumów. Powodem, dla jakiego postanowiliśmy spróbować odpowiedzieć na to trudne pytanie jest chęć podzielenia się spostrzeżeniami, myślami i tym, co do tej pory dane nam było zrozumieć. A zajęło nam to ostatnich kilka lat. I z całą pewnością Tobie również, Droga Czytelniczko i Drogi Czytelniku, nasuwają się różne myśli związane z obecną sytuacją na świecie, co wciąż nie dają spokoju w poszukiwaniu jakiegoś dobrego wytłumaczenia, wśród tego całego natłoku bieżących wydarzeń. I nie inaczej jest z tą małą duszyczką (małą, ale na pewno nie biedną), co sama długo poszukiwała odpowiedniego znaczenia tego wszystkiego, a teraz stara się jak najlepiej przekazać te podpowiedzi, jakie stały się jej udziałem i jakie dane jej było otrzymać. Tutaj jeszcze jedna zasadnicza i bardzo ważna sprawa. Wiedzieć a wierzyć, to czasem są dwie różne rzeczy, jednak w tym przypadku obie niczym się nie różnią - wzajemnie się uzupełniają, dają wewnętrzny spokój i z całą stanowczością zapewniają, że wszystko, dosłownie wszystko co właśnie ma miejsce na tym świecie, jest potrzebne. Również i to, co tragiczne i tak bardzo bolesne. Dlaczego? Ponieważ jest to koniecznym warunkiem przyjścia, pojawienia się przyszłych a korzystnych zmian dla nas wszystkich, czyli pragnących lepszego świata i szczęśliwego życia na tej Ziemi.
.
Tylko niestety, te piękne zmiany są i będą poprzedzone różnymi bardzo wstrząsającymi zdarzeniami, jakich stale przybywa, a których największe nasilenie przewidziane jest na przyszły rok. Mówi o tym wiele przepowiedni i proroctw, a przede wszystkim przygotowuje nas na ich nadejście Duch Święty, tłumacząc już od ponad dziesięciu lat, o co tak naprawdę tutaj chodzi. Przecież Pan Jezus wyraźnie zapowiedział przyjście Pocieszyciela, który doprowadzi nas do pełnej Prawdy.

Jakiej Prawdy? Prawdy o Oczyszczaniu Ziemi, o usunięciu z niej wszystkiego, co nie powinno się na niej znaleźć po wejściu do Nowego Systemu Życia. A on się nie może zacząć z tym całym bałaganem, jaki teraz wszyscy tutaj mamy. Nadeszła więc chwila zaprowadzenia ładu w każdej dziedziny naszego życia, w czasie to którego porządkowania będą odchodzić  wszyscy ci, co nie chcą mieć swojego w tym udziału.

A możni tego świata lub inaczej mówiąc różne tajne ugrupowania, jakie w rzeczywistości rządzącą tym światem, czyli syjoniści, iluminaci, masoni i tacy tam jeszcze inni podobnej maści włodarze Trzeciego Wymiaru, starają się z wszystkich sił i za wszelką cenę utrzymywać cały ten zamęt, żeby tylko przypadkiem się nie skończył i nie zapanował względny spokój na Ziemi. W tym celu posługują się najróżniejszymi metodami, najczęściej przestępczymi. Dzięki nim dzielą nas i zawsze starają się poróżnić. Ciągle nas sobie tylko przeciwstawiają, a my niepomni tego, że „niezgoda rujnuje a zgoda buduje”, w jakimś hipnotycznym transie bezwolnie przyjmujemy zasady ich makabrycznej gry.

I gdyby tak nie było, gdyby ten świat był zgodny i panował by tu spokój, to przecież ta cała syjonistyczna zgraja nie miała by najmniejszej racji bytu, no bo na kogo by nasłali islamistów, gdyby ich nie było - tak jak i chrześcijan ani innych religii? A tak, każde tajne ugrupowanie zaciera ręce z zadowolenia, ponieważ namnożyli najróżniejszych wyznań i Kościołów, żeby ludziska skakali sobie do oczu i wzajemnie się mordowali. No, ale my uważamy to za coś zupełnie normalnego, bo zawsze jesteśmy zwarci i gotowi do obrony „wiary naszych ojców”, nie zdając sobie najmniejszej sprawy z tego, że właśnie w taki sposób dajemy się wodzić za nos - i to od wielu tysięcy lat - tocząc między sobą, (a nie z prawdziwym wrogiem) walkę na śmierć i życie, w obronie nic nie wartych, bo przecież przez innych ludzi wymyślonych różnych religii i Kościołów.

A wystarczyłoby pójść po rozum do głowy, trochę się zastanowić, razem usiąść i spokojnie ze sobą porozmawiać, żeby dojść do prostego i podstawowego wniosku, że wszyscy ludzie na Ziemi oraz wszyscy inni ludzie w całym Wszechświecie, wraz z wszelkimi istotami inteligentnymi, są stworzeni przez Tego Samego i Jedynego Ojca Niebieskiego! A zatem, wszyscy bez wyjątku jesteśmy Jego najbardziej umiłowanymi dziećmi! I każde dziecko zna swojego Ojca i doskonale wie, jakim On jest. No tak - właściwie to wiedzieliśmy, ponieważ zamiast słuchać swojego wewnętrznego i nieomylnego głosu intuicji, to daliśmy posłuch innym ludziom, którzy natychmiast i bez żadnych skrupułów wykorzystali to przeciwko nam.

No i tak jak na tej najważniejszej płaszczyźnie naszego życia doszło do takich licznych podziałów, to tak samo stało się i z każdą inną dziedziną obecnego istnienia. Daliśmy się więc na tyle poróżnić, że bardziej już chyba nie można. I nie ma się co dziwić, że z byle jakiego powodu ze sobą walczymy, bo wystarczy, że ktoś znajdujący się w cieniu oficjalnie rządzących szepnie im coś do ucha lub pogrozi palcem, to natychmiast te kukiełki bezmyślnie uruchamiają odpowiednie mechanizmy wspomagane szerokim strumieniem pieniędzy, wskutek czego mamy fałszywe zamachy terrorystyczne, sztucznie wywoływane protesty w różnych krajach, jakieś wewnętrzne spory (o wojnach nawet nie wspominając) - zawsze w imię „demokracji” - do obrony której już nie tylko największy policjant świata, lecz również i Unia Europejska jest skora pędzić ślepo na ratunek i biec co sił w nogach, jak aportujący piesek za rzuconym kijkiem, żeby móc go potem złożyć u stóp swojego pana, wiernie i głęboko patrząc mu w oczy swoimi błyszczącymi ze szczęścia oczkami, a także merdając przy tym wesoło ogonkiem na oznakę takiego zadowolenia, jakby ów psina dokonał nie lada wyczynu, jakim za wszelką cenę pragnął przypodobać się swojemu panu i dostać od niego w nagrodę jakiś tam smakołyk, który nieprzejednanie będzie uważał za największą nagrodę, jaką kiedykolwiek w swoim wiernym a biednym pieskim życiu w ogóle otrzymał.

A świat? Cóż… Kręci się dalej tak jak się kręcił do tej pory - ciągle na tej samej karuzeli tych samych kłamstw, tej samej obłudy, fałszu i nieprawości. Jednak wszystko do czasu, aż nagle ktoś ją zatrzyma, tak, że spadną z niej te wszystkie karły rozwoju duchowego, jakie czerpały tak wiele uciechy kosztem innych z tej (ich zdaniem) świetnej zabawy. Tak - wszystko do czasu, tylko że niestety zdaniem przytłaczającej większości mieszkańców tej Planety, ta ponura tragikomedia nigdy swego końca mieć nie będzie. A kiedy to wreszcie nastąpi, to większość ludzi będzie tak zaskoczona, że nie uwierzy własnym oczom widząc to co się będzie tutaj działo, a przed czym stara się bronić i uciec od bardzo dawna, a co nieuchronnie się zbliża i u drzwi już stoi. Daremne więc nieporadne wysiłki wielkich tego świata, ponieważ nie mają oni żadnej władzy, by wpłynąć na zmianę tej odgórnej decyzji. Decyzji dotyczącej również ich samych, ponieważ dla nich dłużej miejsca nie będzie tu żadnego.

Trudno, skoro nie potrafili zmienić siebie ani swojego postępowania, no to niestety - wysiadka z tego pociągu życia. I chociaż takie stwierdzenie może wydawać się okrutne, to jednak na tym polega sprawiedliwość. Przecież sami są sobie winni, gdyż takie dusze wcześniej powinny o tym pomyśleć, zanim same zadecydowały o wyrządzaniu tych wszystkich okrucieństw i nieprawości. Dlaczego wcześniej same się nie zastanowiły nad swoimi czynami, tylko dalej w nich ślepo brnęły, zachłyśnięte chwilową władzą, panowaniem i górowaniem swoim ego nad innymi? Takie dusze same są sobie winne, bo na to się zdecydowały i na taką a nie inną drogę wkroczyły. Nikt ich do niczego nie zmuszał ani tym bardziej nie groził z przystawionym pistoletem do głowy, żeby mordowały, prześladowały, krzywdziły, rabowały, oszukiwały, wyzyskiwały i dopuszczały się jeszcze wielu innych zbrodniczych czynów.

Dlatego nie będzie dla nich już ani kawałka miejsca w Nowym Systemie, bo przecież przyszłe życie wcale takie nie będzie i w nieskończoność ten świat nie może trwać takim, jakim jest do tej pory. Wszystko ma swój czas. Wszystko ma swój początek i ma swój koniec. A to życie, jakie teraz mamy - w tym fałszywym wymiarze, w tym obłudnym kształcie - również kiedyś musi się skończyć i zmienić. Tak, w końcu ulegnie ono przeobrażeniu i przekształceniu, co właśnie teraz się dzieje. Znajdujemy się w czasie poważnych zmian. Zmian takich, jakie nawet filozofom się nie śniły. Zbudujemy lepszy świat, do którego będą należeć jedynie dusze czyste i prawe, zgodnie z tym, jak Syn Pana Boga, Jezus mówił i zapowiedział w swoim pierwszym nauczaniu na górze:

1. Błogosławieni ubodzy w duchu, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
2. Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.
2. Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.
4. Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.
5. Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.
6. Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.
7. Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.
8. Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy Królestwo niebieskie.
9. Błogosławieni jesteście, gdy wam urągają i prześladują was, i gdy z mego powodu mówią kłamliwie wszystko złe na was. Cieszcie się i radujcie, albowiem wasza nagroda wielka jest w niebie. Tak bowiem prześladowali proroków, którzy byli przed wami.

Powyższe słowa nie oznaczają nic innego jak wzniesienie się na wyżyny rozwoju duchowego, oznaczają uzyskanie takiego stanu umysłu, słów i czynów, w którym nie ma żadnej skazy niewłaściwych - niskich zachowań, niskich wibracji, ciemnej, wolnej i ociężałej energii, przeciwstawiającej się Energii Wzniosłej i dającej Życie.

„A umysł tak jak spadochron - tylko wtedy dobrze działa, kiedy jest otwarty”. Już nie pamiętam kto, ale trzeba przyznać, że trafnie to ujął. A co się stanie ze skoczkiem, któremu spadochron się nie otworzy? Nietrudno sobie to wyobrazić. A podobny los czeka kogoś, kto swój umysł również pozostawia zamkniętym i bezużytecznym. Różnica polega jednak na tym, że w tym drugim przypadku skutki są o wiele poważniejsze, ponieważ cierpi na tym dusza, co nic a nic nie skorzystała z danej reinkarnacji i nie osiągnęła wyższego stopnia swojego rozwoju, więc całe jej wcielenie poszło na marne.

A w związku z tym, jak mają do nas powrócić nasi bogowie i mędrcy z innych Planet, co przed wieloma tysiącami lat poświęcili się naszemu tworzeniu i doskonaleniu? W jaki sposób dokończą swojego dzieła uczynienia nas doskonałymi, tak samo jak i tę Cudowną Planetę? I właśnie z tego to powodu wielcy tego świata utrzymują na nim ten cały chaos, żeby naszym bogom uniemożliwić doprowadzenie do końca ich wzniosłej misji na Ziemi. To dlatego ten cały bałagan, żeby nie dopuścić do żadnych zmian, do bardzo korzystnego wpłynięcia na naszą codzienność przez Cywilizacje spoza Ziemi, ponieważ im dłużej mamy tutaj niezgodę, to tym samym bardziej odwlekamy ogromna poprawę naszego życia.

Dajemy się manipulować i wyprowadzać w pole wszystkim tym, co pod pozorem wielkiej o nas troski, dbania i takiego „ogromnego” starania czynią dosłownie wszystko co możliwe, żeby przypadkiem nie było nam ani troszkę lepiej, a wręcz przeciwnie. Dla nich im gorzej tym lepiej. Ci, co nas uciskają dbają o małą grupę ludzi, jakiej żyje się całkiem nieźle, lecz w skali całej ludzkiej populacji tak różowo wcale już nie jest. Co z tego, że jednym całkiem dobrze się powodzi, a życie przeważającej części ludzi nie jest do pozazdroszczenia. Jest wiele różnic, wiele niesprawiedliwości i wiele niezgody. Dlatego to Ojciec Niebieski podejmie Swoje zdecydowane działania, żeby uzmysłowić wszystkim, ale to wszystkim Swoim dzieciom bez najmniejszego wyjątku, że tak dalej być już nie może, bo właśnie nadszedł ten tak bardzo wyczekiwany czas, by nastała Jego Święta Sprawiedliwość, jakiej wielu tak spragnionych ludzi wygląda z największą niecierpliwością, jakby ona była ich wybawieniem z tego okrutnego losu, jaki teraz bezlitośnie przypadł im w udziale.

I tak w istocie będzie. Wreszcie zawita i przyjdzie do nas ta dostojna Pani, jakiej Sprawiedliwość na imię. Dokona swojego dzieła i Prawda towarzyszyć jej w tym będzie. Razem też wspierać zawsze się będą oraz iść wytrwale aż do samego końca swojej drogi - stanowczo, konsekwentnie, uczciwie i dumnie. Przejmą na czas odpowiedni wszelką władzę na Ziemi. A gdy ten czas przeminie, to wtedy swoją tymczasową władzę przekażą prawowitemu Właścicielowi Ziemi - Ojcu Stworzycielowi, w wieczne już jej sprawowanie. Takie, co na wzór Królestwa w Niebie będzie również i tu na Ziemi. A im więcej nas podejmie swoją współpracę z samym Panem Bogiem, żeby jak najprędzej wykonać ten plan, to tym prędzej doczekamy się o niebo lepszego świata na Ziemi dla nas wszystkich - świata dobrobytu i szczęścia, w którym nastanie życie w zdrowiu, życie o wiele dłuższe w porównaniu do tego, jakie mamy obecnie.

Nie, to nie są żadne marzenia ani jakieś urojenia. Przekonanie o tym, że tak będzie wynika z wiedzy starożytnej, mówiącej o zmianie Energii, przynoszącej nowy cykl życia, mówiącej o końcu Ery. I o tym samym zapewniał nas Pan Jezus, kiedy powiedział, że będzie z nami po wszystkie dni, aż do skończenia Ery - nigdy świata! (Ale to jedno z wielu fałszerstw Biblii, uczynione na użytek obecnie ciemnie panujących). A kiedy do tej wiedzy dodamy wiarę, że tak właśnie się stanie, bo takie są proroctwa i obietnice, to cóż może stanąć na przeszkodzie, aby w pełni wszystkie te piękne zmiany się urzeczywistniły?

Tylko jedna bardzo zasadnicza tutaj uwaga - oczywiście nikt nie nawołuje do jakiejś rewolucji zbrojnej i do natychmiastowego ruszania do boju przeciw wszystkim tajnym ugrupowaniom, jakie tymczasowo zawładnęły tym światem. Nie! Nic z tych rzeczy. Jeśli walka, to tylko ta wewnętrzna z własnymi ograniczeniami i słabościami, jeśli bój - to tylko o bardziej wzniesionego ducha, a jeśli rewolucja - to tylko rewolucja myśli i umysłu, to tylko i aż całkowita zmiana naszego myślenia, to tylko i aż otwarcie naszego umysłu i wpuszczenie weń światła - światła poznania i nowej wiedzy, światła nowej energii będącej w stanie sprawić ten cud i uruchomić nowe (często do tej pory ukryte i nigdy nie wykorzystywane pokłady) możliwości oraz umiejętności każdej i każdego z nas bez żadnej różnicy. Wszyscy mamy określony plan do wykonania w naszej wspólnej misji poprawy tego doczesnego świata.

A w tym celu, żeby tak się stało potrzebujemy jeszcze jednej zmiany w naszym postępowaniu. Chodzi o sposób naszego modlenia się do Pana Boga, (ponieważ już chyba wszyscy doskonale wiemy, że tylko do Ojca Niebieskiego możemy kierować nasze modlitwy, prawda? I do nikogo innego). A skoro tak, to mamy wyraźne wskazanie od Ducha Świętego, żeby zawsze modlić się własnymi słowami, a nie bezmyślnie klepać jakieś nic nie znaczące formułki. I następna bardzo ważna sprawa. Trzeba czuć w swoim sercu słowa swojej modlitwy. A wtedy taka modlitwa nie jest już samymi słowami wyrażoną, lecz jest z serca płynącym prawdziwym połączeniem z samym Stwórcą - właśnie to uczucia się liczą, jakie w chwili naszej modlitwy przekazujemy bezpośrednio swojemu Ojcu Niebieskiemu.

Kiedy tylko mechanicznie odmawiamy jakieś wyuczone modlitwy i na przykład mówimy, że kochamy Pana Boga, to tak modlitwa jest bez żadnego znaczenia i do Niego w ogóle się nie przedostaje. Natomiast, kiedy chwilę się zastanowimy nad minionym dniem, błogosławionym dniem uczciwej pracy, dniem godnie zarobionego kawałka chleba, dniem przeżytym bezpiecznie, dniem co minął w zdrowiu najbliższym - umiłowanej małżonce, umiłowanemu małżonkowi, kochanym pociechom oraz innym krewnym i przyjaciołom, to wtedy mając serce po same brzegi przepełnione wdzięcznością za ten każdy cud właśnie dokonany w tym jednym pięknym dniu, więc wystarczy, że swoje oczy uniesiemy pokornie ku niebu, spojrzymy w uniesieniu na gwiazdy i cicho szczerze westchniemy, przesyłając ku Wysokości naszą najlepszą, choć bez żadnego słowa wypowiedzianą modlitwę. Modlitwę doskonałą, bo przesyłającą same wzniosłe i szczere uczucia. Modlitwę prawdziwą choć tak powściągliwą, jednak zawsze najlepszą, gdyż prosto z serca płynącą. i niech każda taką teraz będzie - modlitwą żywych uczuć.

Następna sprawa to taka, że mamy zachować wewnętrzny spokój i nie ulegać nadmiernym wzruszeniom, gdy nadejdą naprawdę trudne dni pierwszych poważnych zmian. Przyjdzie nam się z nimi zmierzyć i trzeba będzie sobie jakoś poradzić z całym ogromem różnych tragedii, wokół właśnie się rozgrywających. Mamy nie poddawać się żadnym smutnym ani przygnębiającym uczuciom. Trzeba nam będzie umieć zobaczyć to wszystko w zupełnie innym świetle. (Tak, teraz łatwo mi to pisać, tylko że sam nie wiem jak to będzie w moim przypadku, bo sny jakie teraz otrzymuję wcale do przyjemnych nie należą. Są pełne grozy i ukazują duże spustoszenia w miejscu, w którym mieszkam z moją żoną i dziećmi…)

Jednak cały czas mamy pamiętać, że tu nie o ciało chodzi, żeby przeżyło - bo ciałem przecież nie jesteśmy - lecz o zachowanie ducha, gdyż my - to właśnie ta dusza, co tylko tymczasowo materię, czyli ciało posiada. Jak jedno ciało straci lub pozostawi, to przy okazji następnej reinkarnacji następne dusza sobie weźmie. I w takim to ujęciu powinniśmy odnieść się do tego wszystkiego, co się wkrótce stanie na Ziemi. Wielu, naprawdę wielu ludzi opuści tę Planetę w wyniku różnych kataklizmów naturalnych.

I nie jest to żadne straszenie, lecz spojrzenie Prawdzie w oczy i nie chowanie głowy w piasek, bo to nic nie pomoże. Matka Natura i Matka Ziemia wspólnie pozbawią się tych wszystkich swoich nieprawych dzieci, co przeciw Nim swą buńczuczną twarz w swoim nierozumnym ego zwrócić się odważyło a nierozważnie podnieść na nie swą rękę się ośmieliło. Na tym przecież polega Oczyszczanie Ziemi - na usunięciu z niej zanieczyszczeń i wszystkich tych, co tutaj je czynią. Zanieczyszczeń w znaczeniu trucia Planety i wytwarzania niskiej, ciemnej energii wokół niej i na niej samej. A Ziemia mocno zatrzęsie się w posadach i zrzuci z siebie wszystkich swoich prześladowców i krzywdzicieli.

Matka Ziemia już naprawdę ma dość tak bardzo niewłaściwego jej traktowania, eksploatowania ponad miarę, okradania jej z wszystkich bogactw naturalnych, a także bezustannego trucia i uśmiercania. Już dłużej nie będzie tego tolerować i sowicie odpłaci swoim oprawcom, w myśl jednego z Praw Kosmosu - co innym dajesz, to podwójnie do ciebie wraca. I tak właśnie będzie. Ziemia wyswobodzi się spod wszelkiego ucisku i sprawiedliwie pozbędzie uciążliwego ciężaru, jaki od tak długiego czasu nie pozwala jej normalnie żyć.

I to my, ta znacznie większa część ludzkości, zasłużyliśmy sobie na takie surowe upomnienie. Wszystkie dusze, jakie same opowiedziały się po stronie niskich uczynków, niewłaściwego postępowania, działania ze szkodą dla innych dla własnej niskiej korzyści, będą musiały opuścić tę Planetę i nigdy już na nią nie powrócą. Ziemia nie może ich dłużej już nosić, bo wcale do niej nie należą, gdyż takie dusze wybrały zniszczenie, a nie istnienie i wybrały śmierć, a nie życie. Dusze, co zamiast mocom światłości wybrały posługę mocom ciemności. A skoro takich niskich mocy więcej tu nie będzie, więc zabiorą ze sobą swoje wierne sługi, więc nad czym tu rozpaczać?

A na zakończenie również coś optymistycznego. Mianowicie trzeba pamiętać, że to nam Polakom, przypadł w udziale ten wielki zaszczyt otrzymać w przekazach to wielkie światło poznania, jakie właśnie z Polski rozejdzie się na cały świat. To właśnie my zapoczątkowaliśmy to doniosłe wydarzenie, jakim jest przekazanie innym właściwego kierunku dalszego rozwoju całej ludzkości na tej Planecie. A jest to tak wielki zaszczyt, że choćby dla tego jednego powodu warto doczekać tych lepszych dni i dla nich przejść przez te wszystkie bardzo trudne chwile, jakie jeszcze są przed nami. Tak, chwilowy ucisk musi się stać jeszcze większy, ponieważ w ten sposób zło dojrzeje i stanie się na tyle wyraźne, aby możliwym było jego oddzielenie od dobra i całkowite usunięcie go z tego świata. Nastąpi jego ostateczne usunięcie i w tym celu, aby już nigdy więcej nie stało na przeszkodzie dobru i jego wspaniałym owocom, jakimi będziemy się potem rozkoszować i z nich bardzo cieszyć.

Tak właśnie wierzymy, taką niezachwianą pewność mamy i temu wierności dochować pragniemy w naszym oczekiwaniu na lepszy świat dla wszystkich jego mieszkańców.