środa, 30 maja 2018

Wpis 66. Jerzy Zięba na prezydenta.


Na ogół od polityki trzymam się z daleka i niewiele mnie ona obchodzi, gdyż w takim wydaniu, w jakim obecnie ona jest, to po prostu wredne kłamstwa, krętactwa i przekręcanie wszystkich faktów w celu ogłupiania ludzi i doprowadzenia ich do całkowitego zniewolenia. Politycy różnej maści, i to na całym świecie, mizdrzą się, płaszczą i głupio uśmiechają dla zyskania poparcia, stworzenia pozorów dobrych zamiarów, a i tak swoje robią, pchając nas w łapy i sprzedając włodarzom tego świata. Zresztą, co tu dużo pisać, jak wszyscy widzimy co to za niski i podły gatunek, co dla mamony, odrobiny władzy i innych ochłapów jest w stanie zrobić wszystko, włącznie ze sprzedaniem się i zatraceniem własnej duszy. Są to tacy nędzni tchórze, jacy dla ratowania (jak się im wydaje) własnej marnej skóry, gotowi są dopuścić się każdego draństwa naszym kosztem. Ze strachu i dla własnej, samolubnej korzyści wyrzekli się siebie i własnego człowieczeństwa.
 .

I może właśnie dlatego na takim tle tym bardziej widoczne są nieliczne przykłady budującej odwagi. Ostatnio takimi dwoma wzorcami opowiadania się po stronie Prawdy jest pan Michał Kołodziejczak i właśnie pan Jerzy Zięba. Obaj panowie zyskali moje bardzo duże uznanie zwłaszcza swym działaniem, podjęciem ogromnego wysiłku zmiany zastanego stanu rzeczy w tej chorej rzeczywistości. Szczególnie ten drugi człowiek zasłużył sobie na wielkie wyróżnienie, gdyż pomimo bezpośredniej groźby odebrania mu życia, jeśli dalej będzie się zajmował czym się zajmuje, on nadal niezłomnie walczy z tym zakłamaniem i złem.

Tutaj przepraszam za pominięcie wielu innych równie odważnych osób, jakie z całą pewnością zasługują na nasze wielkie uznanie i oddzielne poświęcenie im szczególnej uwagi. Nie jesteśmy jednak w stanie opisać każdej z nich. Jednak najważniejsze jest to, że one są, działają i ponoszą ogromny trud w tej samej słusznej sprawie - pomocy innym, poprawie naszego życia. Z tym że cały czas i niezmiennie chodzi tu o nasze umysły, o zrozumienie, o dostrzeżenie tego wszystkiego, co tak często mamy przed swymi oczami, lecz dla jakiejś dziwnej przyczyny nie potrafimy tego dostrzec. Nie potrafimy, nie chcemy, czy też boimy się dostrzec to, co jest tak oczywiste, a w następstwie tego zmienić siebie, poprawić nasze postępowanie i to z ogromną korzyścią dla nas samych.

A gdybyśmy tylko potrzebowały / potrzebowali, no to przecież mamy wspaniałe przykłady do naśladowania. Mamy z kogo brać dobry przykład. Nie trzeba długo szukać, trzeba tylko chcieć. I nie wystarczy tylko pisać, gadać i wychwalać, ale trzeba nam po prostu działać i wziąć się przede wszystkim za siebie. Dość już lenistwa i rozkojarzonego umysłu. Trzeba zebrać myśli, uporządkować sprawy wewnętrzne, sprawy ducha i brać się do roboty nad właściwym postępowaniem. A to jest ciężka praca, wiadomo - bez pracy nie ma kołaczy. (Kiedyś powiedziałem tak profesorowi w technikum, który na nazwisko miał… Kołacz, no i wszyscy długo się śmialiśmy, profesor zresztą też i nie był w stanie zwrócić mi uwagi).

A co do naszego wpisu to jak najbardziej - pan Jerzy Zięba na prezydenta a nawet na króla. I jest kilka powodów takiego pomysłu. W sumie to już zostały one podane. W każdym razie główną racją przemawiającą za tym jest działanie tego człowieka na rzecz innych ludzi. I właśnie to jest takie ważne - uczynić coś dla innych, poprawić ich życie, ulżyć w ich cierpieniu i niedoli. A jak się okazuje, to nie jest to znowu takie niemożliwe. I jak wyraźnie widać można iść pod prąd i wbrew temu bezmyślnemu, stadnemu pędowi, jaki niesie ze sobą samo zło i zniszczenie.

Tak, jak najbardziej, takie działanie oznacza przeogromną pracę i wymaga naprawdę wielu wyrzeczeń. Ale czy tylko to się liczy? Czy tylko przez wzgląd na trudności cofniemy się, zaniechamy, stchórzymy przed naszym przeznaczeniem? Nie stać nas na choć jedną iskierkę odwagi, choć na jedną kruszynę wiary? Tak, wiary i nie tylko wiary, ponieważ trzeba nam wiedzieć, że same, sami to przecież nigdy nie jesteśmy. Aż tak trudno zdać sobie z tego sprawę? W pojedynkę nigdy, ale to przenigdy nie działamy!

A jeśli tej wary tak mocnej jeszcze nie mamy, to na początku niech ją wspiera, niech ją buduje rozum, bo biorąc te sprawy na chłopski rozum, to rzecz jasna inaczej być nie może. Same i sami to jesteśmy tylko największego pożałowania godne i godni. I jak mówi bardzo mądre powiedzenie - „bez Pana Boga, ani do proga”.

Właśnie, nawet najprostszej czynności nie jesteśmy w stanie wykonać bez Jego pomocy, bez Jego opieki i tego, że po prostu ma o nas Swe Święte staranie. I to nie dlatego, bo żeśmy sobie na cokolwiek zasłużyły, zasłużyli. O, nie, nie, wcale tak nie jest, lecz „jedynie” z powodu Jego Miłości, jaką ciągle na nowo nas obdarza. Czy w takim razie nie powinniśmy postępować tak samo? Co w tym trudnego? Móc to chcieć.

Jednak miłością nie jest, kiedy się o niej mówi, a co innego robi, przecząc jej na każdym kroku, tak jak to było w przypadku poprzedniego premiera, co na to święte uczucie się powoływał. I nie tylko on, gdyż wielu polityków, zresztą tak jak i większość ludzi, nie ma żadnego pojęcia o tym najwznioślejszym odruchu serca, albo też przeciwko niemu świadomie występuje. I dla nich też przyjdzie za to czas zapłaty i „nagrody”, więc nie nam zaprzątać sobie tym myśli.

Lepiej skupić je na rzeczach budujących, dobrych i korzystnych dla wszystkich. Dlatego warto wyobrażać sobie kogoś odpowiedniego na takim stanowisku, jakim jest głowa państwa. I mniejsza o to kto to jest, bo najważniejsze jakim jest człowiekiem taka osoba i jakimi czynami może się poszczycić chcąc objąć przywództwo nad narodem.

Tutaj może lepiej mieć króla niż prezydenta, bo to drugie określenie jakoś nie zawsze dobrze się kojarzy. Król zaś, na wzór tego określanego w Biblii, to pomazaniec Boży, który w Jego Imieniu uczciwie i bogobojnie sprawuje władzę. Tak, sam król nie jest godny, by tak o sobie myśleć, ponieważ wie, Kto jest prawdziwym Władcą, a kto tylko Jego skromnym, uniżonym posłańcem.

Posłańcem, co nie stara się być na pierwszym miejscu, ale na pierwszym miejscu zawsze stawia Ojca Stworzyciela, ponieważ to miejsce jedynie Jemu przysługuje, albo Temu, Którego On wyznaczy. A jeśli zechce, by naszym Królem, Królem Ziemi był Jego Syn, Mistrz Jezus, to niech Jego Święta Wola się stanie, a wszyscy ludzie niech starannie ją wykonują będąc jej posłusznymi, by tak właśnie było.

I wcale nie chodzi tu o jakiś niewielki skrawek królestwa, czy to polskiego, czeskiego, rosyjskiego, czy jeszcze jakiegoś innego. Cały czas chodzi o jedność całej Ziemi i wszystkich ludzi ją zamieszkujących. Tak jak ma to miejsce w przypadku Innych Cywilizacji Pozaziemskich. Jak o nich mówimy, to od razu mamy na myśli kogoś z danej Planety. Nie zastanawiamy się wtedy, z jakiego państwa na tej Planecie ta istota pochodzi. Nie ma to najmniejszego znaczenia. Od razu wiemy, że to jest jakiś przedstawiciel całej swojej Planety.

Do tego też i nam dążyć trzeba, żeby tak właśnie było. Ludzkość jest jedna i jeden mamy dom, nasz wspólny dom. Dlatego nie masz w nim miejsca na żadne podziały, różnice ani nierówności. Niech wspaniałe starożytne kultury Ziemi się odrodzą i udowodnią, że jest to możliwe - życie bez najmniejszych podziałów, tak jak kiedyś już to było. Co było to będzie, bo teraźniejszość mamy wszędzie.