czwartek, 25 kwietnia 2024

Wpis 593. Rozterka Białych Mundurów / Uwolnienie przetrzymywanych / Pedofilska telewizja na Ukrainie

Źródło wpisów i zdjęć: https://realrawnews.com/2024/04/some-white-hats-call-for-speaker-mike-johnsons-arrest-over-ukraine-funding/

Michael Baxter, 21 IV 2024

W sobotę rano [20-go kwietnia] niektórzy członkowie Wojskowych Białych Czapek byli oburzeni po tym, jak Izba Reprezentantów zatwierdziła kolejny pakiet pomocy zagranicznej dla Ukrainy, a niektórzy członkowie rady J.A.G. – Wojskowego wydziału Dochodzeniowego i Białych Czapek domagali się natychmiastowego aresztowania przewodniczącego Mike'a Johnsona, jak podały Real Raw News [Samym suchym Faktom] liczne źródła.

Sobotnie głosowanie miało szerokie poparcie obu partii; 112 tak zwanych Republikanów głosowało za finansowaniem kryminalnego rządu, który od dawna zapełniał swój kraj laboratoriami broni biologicznej i ośrodkami wzbogacania adrenochromu, a który udziela schronienia i płaci handlarzom dziećmi i pedofilom. Kilka minut po głosowaniu Zełenski pochwalił Johnsona za bycie po właściwej stronie historii, podczas gdy mniejszość M.A.G.A. [Uczyńmy Amerykę nów Wielką] w Izbie Reprezentantów, na czele której stoi głównie Marjorie Taylor Greene, którą popierają Białe Mundury wyśmiewała decyzję, która „wspiera model biznesowy zbudowany na krwi, zabójstwach i wojnach w obcych krajach” – jak powiedziała Greene.

Powtarzając jej zdanie, Białe Mundury w Camp Pendleton, Fort Liberty i w Zatoce Guantanamo usilnie prosiły admirała Crandalla, aby oskarżył Johnsona o zdradę kraju i zmusił go do stawienia się przed sądem za pomoc i wrgie podżeganie. W Pendleton co najmniej jeden członek rady Białych Mundurów stwierdził, iż Johnson powinien zostać uwięziony za oszukanie Stanów Zjednoczonych i zdradę swoich wyborców. W Liberty dowódca sił specjalnych powiedział, że jego żołnierze są gotowi do natychmiastowego schwytania Johnsona. Natomiast w Guantanamo dwóch starszych prokuratorów powiedziało admirałowi  Crandallowi, że z przyjemnością pomogą mu w sporządzeniu formalnych zarzutów.

Jednak admirał Crandall wahał się czy podjąć działanie, źródło w Guantanamo powiedziało R.R.N.

„Zasadniczo kierujemy się Konstytucją i Ustawą Powstańczą. Nie aresztujemy ludzi pochopnie. Niemal we wszystkich przypadkach aresztowani przez nas zwolennicy Ukrytego Państwa potajemnie spiskowali przeciwko Stanom Zjednoczonym. To nie było tak, jak w przypadku Yellen, która w tajemnicy zaaranżowała przesłanie Ukrainie naszych pieniędzy – nie było o tym żadnej publicznej wzmianki. Żadnej wzmianki, z wyjątkiem dowodów, które znaleźliśmy. Nawet jeśli admirał Crandall uważa Johnsona za zdrajcę, nie może go tak po prostu aresztować. Zatrzymanie go oznacza uwięzienie każdego Demokraty i każdego Republikanina, wszystkich 112, którzy głosowali za ustawą. W tej chwili byłoby to bardzo trudne” – wyjaśnił.

Wspomniał o drugiej przeszkodzie: „czynniku Trumpa”.

12-go kwietnia prezydent Trump stanął u boku Johnsona w Mar-a-Lago [letnia posiadłość Trumpa na Florydzie] mówiąc, że Johnson wykonuje „bardzo dobrą robotę", a wysiłki podjęte do jego usunięcia za „niefortunne".

„Stoję po stronie przewodniczącego. Bardzo dobrze się dogadujemy" – powiedział prezydent Trump.

Trump jest znany z tego, że przemawia do publiczności w sposób tajemniczy, a w jego przemówieniach są ukryte wiadomości zrozumiałe tylko dla M.A.G.A. Białe Czapki również są czasami zmuszane do interpretowania ukrytego znaczenia przemówień i działań Trumpa, głównie dlatego, że rzadko otwarcie przekazuje swoje zamiary, gdy w jego obecności znajdują się jego wrogowie, tacy jak M.S.M. [media głównego nurtu], splamieni Demokraci czy R.I.N.O.S.

R.I.N.O. oznacza członka partii republikańskiej, który jest nielojalny wobec partii lub niewystarczająco konserwatywny: republikanin tylko z nazwy.

Nasze źródło podało, iż admirał Crandall zinterpretował pozorną pogawędkę Trumpa z Johnsonem jako sygnał, aby obecnie nie podejmować działań przeciwko przewodniczącemu Izby Reprezentantów.

„Trump jest znany z tego, że trzyma swoich wrogów blisko” – podało nasze źródło. „Być może próbuje go zdemaskować w ten sam sposób, w jaki robi to z przestępcami w Nowym Jorku”.

Zapytane, dlaczego admirał Crandall lub generał Smith nie zapytali osobiście Trumpa, czy chce, aby Johnson został zatrzymany, nasze źródło odpowiedziało: „Rozmowa z nim osobiście nie zawsze jest najlepszym rozwiązaneim. Trump jest teraz zajęty prowadzeniem swojej wojny, a my toczymy swoją. Generał Smith pilnuje prezydenta Trumpa. Romieścił w terenie ogromne siły przeciwdziałające, prewencyjne".

 

*      *      *

Uwolnienie przetrzymywanych

 

Źródło wpisów i zdjęć: https://realrawnews.com/2024/04/special-forces-rescue-military-and-civilian-j6ers-from-deep-state-prison/

Michael Baxter, 22 IV 2024

Oddział komandosów Stanów Zjednoczonych 7-go kwietnia dokonał nalotu na więzienie Ukrytego Państwa na Aleutach i uwolnił 27 więźniów politycznych, których jedynym przestępstwem było wejście do Kapitolu 6-go stycznia 2021-go roku, źródła w biurze generała Erica M. Smitha powiadomiły Real Raw News [Same Suche Fakty].

Jak donosiliśmy w zeszłym tygodniu, więzień Guantanamo Matthew Graves, prokurator okręgowy w Waszyngtonie, miał skłonności do mówienia przez sen, kierowania oszczerstw przeciw prezydentowi Trumpowi i wyrażania złości wobec koalicji M.A.G.A. [Uczyńmy Ameryke Znów Wielką] Jego nocna paplanina zawierała słowa „Rura Penthe”, klingońska asteroida karna, „Adak”, wyspa Aleutów oraz dawna jednostka wojskowa położona 1200 mil [blisko 2000 kilometrów] od Anchorage. Graves wymienił także nazwisko „Matthew Bradford” – kapitana piechoty morskiej, który zniknął wkrótce po zamieszaniu na Kapitolu dnia 6-go stycznia.

Admirał Crandall znalazł sens w pełnej nienawiści paplaninie Gravesa. Podejrzewał, że Graves nieświadomie ujawnił nazwę i miejsce tajnego więzienia Ukrytego Państwa, w którym przebywały osoby po wydarzeniach z 6-go stycznia, które federalni schwytali i uwięzili bez należytej rozprawy sądowej, bezprawnie pozbawiając je wolności, mienia, a być może i życia. Podzielił się swoimi podejrzeniami dotyczącymi wyspy Adak z radą Białych Mundurów.

Dawne lotnisko Adak Navy Air Facility (N.A.F.) znajduje się pośrodku centrum łańcucha Aleutów. Zostało zbudowane w 1942-gim roku jako wysunięta baza do atakowania japońskich wysp na Pacyfiku, a w latach 50-tych XX wieku, gdy rosnące napięcie między Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim pogrążyło większość świata w zimnej wojnie. Największa działalność N.A.F. miała miejsce na początku lat 80-tych, kiedy to 6000 personelu wojskowego i cywilnego mieszkało w odosobnionej bazie o powierzchni 79200 akrów [32000 ha], która zajmowała trzy piąte wyspy Adak. Na początku 1991-go roku, gdy światowe napięcie zmniejszyło się, a zimna wojna dobiegła końca, inicjatywa Departamentu Obrony dotycząca zmniejszenia sił doprowadziła do systematycznego przenoszenia mieszkańców bazy. Departament Obrony formalnie zamknął N.A.F. 31-go marca 1997-go roku, a niegdyś słabo zaludniona tundra została ponownie wyludniona. Jej jedynymi pozostałymi mieszkańcami było 45 tubylców i wymieniające się zespoły badawcze Departamentu Ochrony Środowiska.

Choć na pozbawionej dużej populacji, zamglonej wyspie znajduje się lotnisko zarządzane przez Departament Transportu Stanu Alaska, to Linie lotnicze Alaska utrzymują stałe połączenie z lotniskiem Adak dwa razy w tygodniu samolotami 737, przewożącymi głównie ładunki oraz pracowników owego Departamentu [Ochrony Środowiska].

Jak podało nasze źródło, generał Smith uruchomił swoich sojuszników, aby amerykański satelita obserwacyjny skierował swoją optykę wysokiej rozdzielczości na lotnisko i rozpadające się jednostkę wojskową pełną prefabrykowanych domów w różnych stadiach rozkładu oraz ziemnych bunkrów wykonanych ze stali i kamienia. W bazie znajdował się nawet McDonald’s ze złotymi łukami podzielonymi na pół; już nieczynne. Podczas krótkiej orbity satelity nad Adak sfotografowano tylko trzy osoby stojące obok porośniętego trawą żelbetonowego bunkra. Na pasie startowym nie było żadnych samolotów.

„Trzej strażnicy to raczej nie armia Ukrytego Państwa, lecz generał uważał, że w koszarach, do których satelita nie mógł zajrzeć, mogło być ich więcej, w tym zakładnicy” – podało nasze źródło.

Nasze źródło stwierdziło, iż taki widok utwierdził generała Smitha w pilnej potrzebie ratowania zakładników i pociągnięcia ich oprawców do odpowiedzialności.

„Jeśli zostali przeniesieni, ktoś tam będzie wiedział, gdzie się teraz znajdują” – powiedział generał Radzie Białych Mundurów.

Uzgodnił akcję ratowniczą ze swoimi sojusznikami w 1. Dowództwie Sił Specjalnych. Wykluczyli operację morską, ponieważ wysłanie statku z Guantanamo na Morze Beringa trwałoby zbyt długo i byłoby zbyt widoczne. Widzieli tylko jedno wykonalne rozwiązanie: wylądowanie samolotem, unieszkodliwienie oporu i przewiezienie więźniów w bezpieczne miejsce. Ryzykowne przedsięwzięcie, ponieważ pomiędzy pasem startowym a zniszczoną infrastrukturą N.A.F. było zaledwie trzysta metrów otwartego terenu,

Ten plan na papierze wydawał się łatwy do przeprowadzenia. Skok ze spadochronem z wysokości 6000 stóp [prawie 2 km. a dokładnie 1829 metrów]. Zabezpieczyć lotnisko, pozbyć się agentów federalnych. Uratować zakładników. W międzyczasie samolot miał krążyć nad wyspą do czasu, aż oddział specjalny zażąda ewakuacji. Wtedy samolot ląduje, aby podjąć wszystkich uwolnionych.

Generał powiedział, że zorganizuje transport: 7-go kwietnia Globemaster C-17 będzie czekać na oddział sił specjalnych na lotnisku Elmendorf w Anchorage.

„Jeden członek rady był przeciwny temu planowi i nie mogę powiedzieć kto to był, ale generał powiedział: „To jest odprawa wojskowa. Nie spodziewam się zgody”. I tym samym zamknął mu usta. Misja doszła do skutku” – podało nasze źródło.

Dodał, że lot z Anchorage na wyspę Adak o długości 1200 mil [1931 km.] przebiegł bez żadnych zakłóceń.

Komandosi wyskoczyli z C-17 o 2:00 nad ranem w ciemne niebo wypełnione lekką mżawką. Po bezpiecznym wylądowaniu i w pełnym składzie, złożyli spadochrony i przygotowali uzbrojenie przed marszem na opuszczone lotnisko, na którym było kilka wraków samochodów cywilnych oraz matowo-żółty autobus szkolny. Jego lusterka wsteczne były popękane a opony prawie bez powietrza. Wieża kontroli lotów również była pusta i czarna jak smoła.

Strzelcy wyborowi prowadzili obserwację, przepatrywali teren z wieży, podczas gdy pół tuzina żołnierzy utworzyło pododdziały obronne po obu stronach pasa startowego, wypatrując ruchu pojazdów albo pieszych. Pozostali żołnierze ruszyli pochyleni na wschód w mroźnym powietrzu w kierunku bunkrów z czasów zimnej wojny oraz dwupiętrowych koszar z dwuspadowymi dachami. Pojedynczy wartownik w czarnym kombinezonie zdradził swoją obecność, zaciągając się papierosem. Zauważyli żarzącą się końcówkę papierosa, czerwoną jak światło ostrzegawcze. Karabin miał przewieszony przez ramię. Mężczyzna mówił do siebie na głos: "Nienawidzę tego".

„Będziesz tego jeszcze bardziej nienawidził” – powiedział żołnierz sił specjalnych, który zaatakował go od tyłu […].

Duszącemu się mężczyźnie postawił ultimatum: podaj rozmieszczenie sił wroga i miejsce przetrzymywania więźniów albo giń. Mężczyzna z oznakami Departamentu Bezpieczeństwa Wewnętrznego Stanów Zjednoczonych na ubiorze wykrztusił, że pięciu federalnych, z których trzech obecnie śpi, pilnuje 27 „krajowych terrorystów". Powiedział komandosom, że nie chciał być na wyspie Adak i że Departament Bezpieczeństwa Wewnętrznego wymusił na nim to zadanie. Wątpiąc w szczerość federalnego, komandosi przesłuchiwali go jeszcze dwukrotnie, lecz ten trzymał się swojej wersji. Wskazał budynki, w których spali strażnicy oraz bunkry, w których przebywali zakładnicy.

[…]

Jeden z federalnych chrapał tak głośno, że obudziłby zmarłego. Któryś z komandosów zabił go nożem. Inny wartownik został zastrzelony, gdy był na zewnątrz koszar.  A jeszcze inny został uduszony poduszką.

Ostatni strażnik patrolował otwarty teren pomiędzy trzema bunkrami do chwili, aż trafiła go kula wystrzelona przez strzelca wyborowego. […]

Komandosi usunęli zabezpieczenia i otworzyli stalowe drzwi.

Wewnątrz znajdowało się 11 mężczyzn, cywilów w wieku od 21 do 73 lat. Każdy był zamknięty w prowizorycznej celi, które ktoś zbudował wewnątrz bunkra. W drugim bunkrze znajdowały się cztery kobiety, też cywile. […] W ostatnim bunkrze przetrzymywano kapitana Matthewa Bradforda oraz 11 innych żołnierzy płci męskiej, których Głębokie Państwo zgarnęło podczas obławy na „powstańców" w Kapitolu z dnia 6-go stycznia.

Komandosi wezwali przez radio załogę C-17, aby natychmiast wylądowali.

Samolot zanurkował pod chmury i wylądował. Zakładnicy, którzy byli zbyt chorzy lub ranni, by iść o własnych siłach zostali przeniesieni na noszach na pokład samolotu.

„Nieszczęsne dusze przeszły przez piekło” – podało nasze źródło. „Nie wnikam teraz w ich indywidualne stan zdrowia, ale wszyscy żyją i znajdują się pod naszą opieką”.

Nasz rozmówca zapytany o to, co zrobiliby komandosi, gdyby zakładników było więcej niż samolot mógłby przewieźć, nasze źródło odpowiedziało: „Wtedy utrzymaliby pozycję do czasu aż C-17 by ich dostarczył do Anchorage, zatankował i wrócił".

A tak na marginesie to w następnej dzisiejszej porannej rozmowie telefonicznej poprosiliśmy naszego rozmówcę o potwierdzenie lub zaprzeczenie pogłoskom wskazującym na to, że prawdziwy Donald Trump jest „pod górą”, podczas gdy w sądzie siedzi ponury sobowtór.

„Dwa Trumpy? To najbardziej niedorzeczna rzecz, jaką kiedykolwiek słyszałem. Jesteś niespełna rozumu? Prezydent Trump to odważny przywódca. Nie ucieka przed wrogami jak przestraszone zwierzę. On na nich naciera. Nie chowa się za sobowtórami i klonami jak tchórzliwy Obama czy Biden”.

 

*      *      *

Pedofilska telewizja na Ukrainie

 

Źródło wpisów i zdjęć: https://realrawnews.com/2024/04/putin-destroys-ukrainian-pedophile-communication-network/

Michael Baxter, 24 IV 2024

Prezydent Rosji Władimir Putin rozkazał w poniedziałek zniszczenie ukraińskiej anteny telewizyjnej, której jego śmiertelny wróg, zbrodniarz Wołodymyr Zełenskij, używał jako medium do nadawania dziecięcej pornografii zamożnym handlarzom dziećmi mieszkającymi w Charkowie oraz pobliskich miastach – powiedział agent F.S.B. [Służba Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej] Andriej Zacharow Real Raw News [Samym Suchym Faktom].

W poniedziałek w Internecie pojawiło się mnóstwo nagrań ukazujących biało-czerwoną iglicę 700-metrowego masztu opadającego na ziemię, spowitego kłębami dymu.

Zełenski nazwał uderzenie atakiem na demokrację i powiedział, że Putin zakłóca komunikację jako wstęp do inwazji na Charków na pełną skalę, mimo że siły rosyjskie ostrzeliwują drugie co do wielkości miasto Ukrainy z przerwami od połowy 2022-go roku. Gubernator miasta, Oleh Siniehubow, ogłosił na „X”: „Okupanci zaatakowali obiekt infrastruktury telewizyjnej w Charkowie".

Agent Zacharow twierdzi, że zburzona antena miała inny cel niż nadawanie zachodniej propagandy i banalnych programów dla 1,4 miliona mieszkańców regionu. Z jej wykorzystaniem nadawany był także zakodowany sygnał, który po odkodowaniu umożliwiał oglądanie małych dzieci zmuszanych pod groźbą broni do wykonywania ze sobą niewyobrażalnych, poniżających aktów seksualnych, lubieżnych.

Powiedział, że 19-go kwietnia komandosi Specnazu [Wojska Specjalnego Przeznaczenia Federacji Rosyjskiej] przeprowadzili nalot na dom handlarza dziećmi Antona Doroszenki, którego F.S.B. powiązała z szeregiem porwań.

„To plugastwo porywa nasze dzieci z przygranicznych miast i miasteczek, aby sprzedawać je jako niewolników seksualnych. Prezydent Putin kazał nie okazywać tym potworom żadnej litości" – powiedział Zacharow.

Dodał, że komandosi Specnazu wtargnęli do domu i zastali Doroszenkę wraz z trzema jego towarzyszami siedzącymi na kanapie przed telewizorem. Czwórka potworów wybuchała śmiechem, wskazując na ekran, na którym wyświetlany był przekaz telewizyjny na żywo z udziałem dorastających chłopców i dziewcząt, uczestniczących w aktach seksualnych. Dzieciom założono obroże elektrowstrząsowe. Obok nich stał otyły mężczyzna z kałasznikowem w jednej ręce i pilotem w drugiej.

Rosyjscy żołnierze, powiedział Zacharow, nakazali Doroszence i jego kompanom pedofilom poddać się, ale jeden z nich sięgnął po pistolet i natychmiast… strzelił sobie w udo, gdy go wyciągał z kabury. Żołnierze otworzyli ogień, zabijając wszystkich oprócz Doroszenki, który podczas tortur powiedział komandosom, że oglądał transmisję, aby zdecydować, które dziecko wylicytować. Powiedział, że prostokątne urządzenie o rozmiarze i kształcie małego dysku SSD dekodowało zakodowany sygnał. Kiedy komandosi odłączyli dekoder, obrzydliwa scena zniknęła, zastąpiona przez wieczorne wydanie wiadomości.

„W jakiś sposób osobnik, który prowadzi tę operację, jak to się mówi, podrzuca sygnał do zwykłych wiadomości propagandowych" – powiedział Zacharow. „Przesłuchiwaliśmy tę świnię przez sześć godzin, ale powiedział, że nie wie, gdzie przetrzymywane są dzieci. Tortury wymuszają wyznanie prawdy, jeśli dana osoba ją zna. Powiedział nam, że sygnał jest przekazywany z jakiegoś miejsca do wieży w Charkowie i retransmitowany, a każdy, kto ma dekoder, może zobaczyć to, czego nie chcieliśmy widzieć i licytować nasze dzieci. Powiedział nam również, że dostał dekoder od Kyryła Oleksijowycza Budanowa, szefa ukraińskiego wywiadu. Oto jak głęboko to sięga. Robimy więc, co możemy; strzelamy rakietami w maszt".

Doroszenko był torturowany, aż błagał o śmierć i został zastrzelony – dodał Zacharow.

Rosyjska armia, powiedział na zakończenie, wyważy wszystkie drzwi w Charkowie i rozstrzela każdą osobę posiadającą dekoder, dopóki zaginione dzieci nie zostaną odnalezione.