sobota, 21 października 2023

Wpis 523. Siły specjalne uderzyły na posterunek nasłuchowy Ukrytego Państwa

 

Źródłowpisu i zdjęć: https://realrawnews.com/2023/10/special-forces-attack-deep-state-listening-outposts/

Michael Baxter, 14 X 2023

Oddział Sił Specjalnych Wojskowych Białych Czapek wiedzia, jak znaleźć federalny punkt nasłuchowy, który podsłuchiwał ich rozmowy z Fort Bragg, gdy polował na nieuczciwych agentów F.B.I. prawdopodobnie zamieszanych w siatkę zajmującą się handlem dziećmi.

Posterunki nasłuchowe, jak nazywają je Białe Czapki, to niewinnie wyglądające budynki – witryny sklepowe, pralnie, cukiernie, delikatesy, czasem szałasy w lesie – których liczba wzrosła po tym, jak przestępca Joseph R. Biden ukradł wybory prezydenckie i dał dyrektorowi F.B.I. Christopherowi Wrayowi carte blanche, przyzwolenie na podsłuchiwanie przestrzegających prawa obywateli, patriotów, bojówek i zwolenników Trumpa w całym kraju, bez uzasadnionego podejrzenia, prawdopodobnej przyczyny lub nakazu. Oczywiście federalni wykorzystali te sprzeczne z konstytują stacje do przechwytywania rozmów Białych Czapek w nadziei udaremnienia zadań bojowych, które zagrażają programowi reżimu. Niewidoczne dla przeciętnego obywatela stacje rozsiane są po całym amerykańskim krajobrazie, od największych metropolii po wiejskie społeczności w północnej Montanie.

Źródło w Fort Bragg powiedziało Real Raw News (Samym Suchym Faktom), iż Białe Czapki zniszczyły kilka w ciągu ostatnich trzech lat, lecz federalni, mając nieograniczone fundusze, środki płatnicze, i możliwość drukowania pieniędzy na zawołanie, po prostu wybudowali w pobliżu nowe.

W przeszłości żołnierze, którzy znaleźli te placówki, dawali federalnym podsłuchiwaczom szansę do poddania się. Kilku z nich skorzystało z okazji, przedkładając życie nad zarobieniem kulki. Niektórzy stali się służbistami Piątej Kolumny czy to z pobudek budzącego się patriotyzmu, czy to chcąc uniknąć podróży w jedną stronę do Zatoki Guantanamo i pomogli Białym Czapkom ustalić miejsce innych tajnych posterunków nasłuchowych.

Kiedy jednak generał Eric M. Smith objął dowództwo nad Białymi Czapkami, czas ultimatum dobiegł końca. Rozmawiał z dowódcą 5. Grupy Sił Specjalnych, pułkownikiem Brentem Lindemenem na temat moralności i legalności „eliminowania" członków Ukrytego Państwa bez umożliwienia im wyboru i zgodzili się, że byli zbyt pobłażliwi, zwłaszcza gdy 75% federalnych danych wywiadowczych było albo błędnie ukierunkowanych, albo przestarzałych.

Postrzegali posterunki nasłuchowe jako bezprawne, a obsługujących je funkcjonariuszy Ukrytego Państwa jako niewolników kabały.

„Nawet jeśli tylko jedna czwarta tego, co otrzymaliśmy miała wartość, było to lepsze niż nic. Nowa dyrektywa oznaczała, że musieliśmy znaleźć inne sposoby znajdowania stanowisk nasłuchowych. Nie mogę wdawać się w szczegóły, ale wymaga to żołnierzy działających w terenie, pomocy dowództwa cybernetycznego, szczęścia, a czasem tortur. Nikt tego nie lubi. Tego nie da się wyrazić. Ale jeśli pomoże to uratować dzieci lub złapać pedofilów, zrobimy to, co musimy" – powiedział nasz rozmówca.

Na początku sierpnia oddział komandosów przebywał w północnej Montanie, ścigając czterech federalnych podejrzanych o przemyt dzieci przez granicę do Kanady. Informacje wskazywały, że złoczyńcy rutynowo porywali dzieci w Parku Narodowym Glacier i przewozili je łodzią przez jezioro Upper Waterton, które graniczy z Kanadą.

Podczas przemierzania trudnego terenu w pobliżu Red Rock Point po zachodniej stronie lodowca, jednostka sił specjalnych wpadła w zasadzkę i została otoczona przez ośmiu nieznanych napastników uzbrojonych w broń automatyczną. Pomimo zaskoczenia komandosi odwrócili sytuację i zastrzelili napastników, z których żaden nie miał przy sobie dokumentu tożsamości. Mieli jednak radia, przez które wyraźny głos prosił o podanie bieżącego statusu.

Sygnał był zbyt silny, aby mógł być nadawany z daleka i jego jakość była wysoka w otoczeniu pełnym nierówności terenu i wysokich szczytów górskich, które utrudniały jego nadawanie i odbiór. Ponadto prawdopodobieństwo przypadkowego wpadnięcia w zasadzkę było niesłychanie małe, biorąc pod uwagę rozległe północne Góry Skaliste i tysiące mil szlaków turystycznych łączących niezliczone szczyty, jeziora, rzeki i strumienie. Napastnicy musieli znać trasę Sił Specjalnych; bo to nie był przypadek.

Oddział komandosów utrzymywał stałą łączność z Fortem Bragg za pośrednictwem bezpiecznego telefonu satelitarnego, co oznaczało, że pobliska jednostka mogła złamać szyfrowanie i porozumiewać się z oddziałem, który przygotował zasadzkę. Radiotelefony napastników, dostępne na rynku 8-watowe nadajniki z odbiornikiem Baofeng UV-54, których cena detaliczna wynosiła 60 dolarów, w rzeczywistości nie były w stanie złamać szyfrowania.

Słuchali powtarzających się wezwań do podania bieżącego statusu, aż w końcu głos powiedział: „Muszą znajdować się w martwej strefie”. Kiedy mówił, drugi głos w tle zapytał, czy ktoś chce coś z Abruzji.

Komandosi spędzili wystarczająco dużo czasu w Montannie, by wiedzieć, że Abruzzo to włoska knajpka w Whitefish, całorocznym mieście turystycznym położonym 50 mil (80 km.) w linii prostej na południowy zachód od ich obecnego miejsca przebywania. Doszli do wniosku, że federalni musieli użyć jednego lub więcej wzmacniaczy – urządzenia elektronicznego, które odbiera słaby lub niski poziom amatorskiego sygnału radiowego i ponownie go nadaje na wyższym poziomie lub z większą mocą, dzięki czemu sygnał może pokonywać większe odległości bez utraty jego jakości – aby utrzymać łączność z napastnikami.

„To była ta knajpka Whitefish albo wpadka" – powiedziało nasze źródło. „Siły Specjalne zachowały ciszę radiową, ponieważ wiedziały, że wróg ich podsłuchuje i doszły do wniosku, że skoro faceci, którzy próbowali ich zaskoczyć, nie zgłosili się ponownie ani nie wrócili, więc każdy członek Ukrytego Państwa w Whitefish prawdopodobnie pomyślał, że ich zasadzka się powiodła i wynieśli się stamtąd. To nie jest tak, że nasi ludzie mogli tam dotrzeć w pięć minut. Ale to jest to, nad czym musieli popracować – nad tym i z odrobiną szczęścia".

Dwóch niepozornie ubranych agentów F.B.I. stojących przed sklepem wędkarskim z 11-metrowym zestawem anten sterczącym z dachu już nigdy nie będzie wiedzieć, co ich trafiło. Siły specjalne zastrzeliły ich na miejscu. Tabliczka na stalowych drzwiach, dziwna jak na sklep wędkarski, głosiła: „zamknięte z powodu remontu”, a okna były zabite dechami, jakby miały wytrzymać huragan. Wysadzili drzwi ładunkiem wybuchowym, weszli do budynku i federalnego ubranego w trykot i krótkie spodnie khaki.

Nie było żadnego sprzętu wędkarskiego, wędek, kołowrotków ani przynęt. Ani jednej przynęty. Były tam wysokie na pół metra stojaki na radio i komputery a na podłodze znajdowała się kasa pancerna, sejf na broń palną, a kolejne stalowe drzwi prowadziły na zaplecze.

Po wejściu do środka zobaczyli dwóch federalnych kulących się za biurkiem. Obaj zostali zastrzeleni z bliska. Nie dano im szansy na poddanie się.

Siły specjalne zniszczyły sprzęt i wycofały się.

Nasze źródło powiedziało, że w końcu znaleźli i rozprawili się z porywaczami i uratowali troje dzieci, które zostałyby sprzedane i zniewolone.

"Dopóki wiemy, że federalni pomagają tym handlarzom niewolników lub sami to robią, oni i ich nielegalne placówki są ważnym celem. Żadnej litości. Te dzieci nie dostałyby żadnej litości. Przez długi czas głębokie państwo miało tę aurę niezwyciężoności. Cóż, nie są niezwyciężeni. Nie od nas" - powiedziało nasze źródło.

„Dopóki wiemy, że federalni pomagają tym handlarzom niewolników lub robią to sami, oni i ich niezgodne z prawem posterunki są ważnym celem. Żadnej litości. Te dzieci nie zaznałyby żadnej litości. Przez długi czas Ukryte Państwo otoczone było aurą niezwyciężoności. Cóż, nie są niepokonani. Przez innych nie, ale my to inna sprawa” – powiedział nasz rozmówca.

Dodał, że Białe Czapki poprawiły szyfrowanie porozumiewania się od czasu tego zdarzenia.