Źródło zdjęcia: https://naukaoklimacie.pl/aktualnosci/coraz-czestsze-susze-w-polsce-konsekwencja-zmiany-klimatu-i-dzialan-anty-adaptacyjnych-417/
Ostatnio coraz częściej środki masowego przekazu powiadamiają nas o zatrważającym braku wody właściwie na całej Ziemi. Na jej brak cierpi 2 miliardy ludzi, w tym w Europie 100 milionów. Oczywiście winę za to zwala się od razu na zmiany klimatyczne, ponieważ coraz większe obszary naszej Planety zmieniają się w pustynię. Ale czy tylko zmiany klimatyczne są odpowiedzialne za tak ogromny ubytek życiodajnej wody? Czy gospodarka człowieka nie ma tym nic wspólnego?
Kiedyś, w latach 80-tych minionego stulecia, jeszcze za czasów „komuny” (a były to złote czasy satyry politycznej) bardzo dobrze był znany i taki dowcip: „wprowadzając nasz system ekonomiczny na Saharze, to po tygodniu zabrakłoby tam piachu”.
Jak wszyscy doskonale wiemy, piachu na Saharze wciąż jest pod dostatkiem, ale to nie jest zasługa tego, że nie został tam wprowadzony komunistyczny system gospodarki. Chodzi raczej o to, że woda ma najważniejszy wpływ na życie – zarówno nas wszystkich: ludzi, zwierząt i świata roślinnego, jak i samej Matki Ziemi.
Biorąc pod uwagę fakt, iż możni tego świata chcą zawładnąć całą Planetą, wszystkimi ludźmi, aby im samym żyło się dostatnio i beztrosko kosztem nas wszystkich, to można pomyśleć, że do osiągnięcia tego celu będą dążyć na wszelkie możliwe sposoby.
Nie dość, że chcą nas pozbawić wszelkiej własności to na domiar złego zawłaszczają wszystkie surowce naturalne, w tym ten najważniejszy, czyli właśnie wodę. To jest naprawdę zdumiewające żeby na Planecie, której dwie trzecie objętości stanowi woda brakowało jej dla ludzi, zwierząt i upraw.
Taka gospodarka zasobami naturalnymi, jaką uskuteczniają wyznawcy Molocha to prawdziwy kataklizm. Oni o tym doskonale wiedzą, ale dalej robią tę swoją złą robotę. Tutaj trudno nie oprzeć się wrażeniu, że energia atomowa zachwalana z takim zapałem i dzikim zachwytem jest ich następnym podstępem.
Przecież pozyskiwanie energii elektrycznej tym sposobem nie oznacza nic innego jak puszczenie z dymem, a właściwie puszczenie z parą wodną ogromnej, niebotycznej ilości wody, tej życiodajnej wody, której tak bardzo brakuje! Ale oczywiście nikt nie zwraca na to uwagi, bo to dla „rozwoju gospodarki i dobra ludzi”.
Oto następna głupota, jaką karmi się motłoch. Bo wcześniej inną głupotą było to jak przekonywano do tak pozyskiwanej elektryczności mieszkańców S.Z.A. Otóż, wmawiano im, że elektryczność wytwarzana przez elektronie tomowe będzie tak tanią, że nawet nie będzie się opłacało montować liczniki prądu. I ludzie w to wierzyli….
A teraz coraz częściej mówi się o dużym kłopocie wynikającym z konieczności składowania materiałów promieniotwórczych, zużytych prętach paliwowych, a także samej skażonej, też promieniotwórczej wody. W Fukushimie chcą to rozwiązać w prosty sposób: skażoną wodę chcą… spuścić do oceanu. I po sprawie. Nad czym się tu zastanawiać?
Źródło zdjęcia: https://elpais.com/clima-y-medio-ambiente/2021-03-09/10-anos-de-fukushima-golpe-a-la-reputacion-de-una-energia-en-retroceso.html
A z drugiej strony tak pięknie mówi się o energii z odnawialnych źródeł. Tyle farm wiatrowych się buduje, tyle ekranów słonecznych, fotowoltaicznych się podłącza. Nic tylko raj na Ziemi wydawałoby się, że już mamy. Tylko jakoś wciąż tego prądu z tych czystych źródeł mało. Wciąż zużycie energii elektrycznej jest ogromne.
Tylko czy tak ciągle ma być? Czy ciągle mamy korzystać z energochłonnych technologii, czy nie ma innych rozwiązań bardziej oszczędnych? Dlaczego nie wykorzystuje się najnowocześniejszych wynalazków? Dlaczego nie wprowadza się ich do codziennego użytku? Dlaczego ekrany słoneczne nie są montowane na wszystkich dachach? Na dachach domów, budynków użyteczności publicznej, fabrykach, halach sportowych, dworcach kolejowych, autobusowych, nad torowiskami? Dlaczego nie umieszcza się ich na samochodach, autobusach, tramwajach, pociągach? Tak pozyskana elektryczność mogłaby się przydać choćby do zasilania klimatyzacji, choćby do ruszania samochodem z miejsca, rozpędzania go, bo wiadomo, że to najwięcej zużywa paliwa.
Dlaczego nie układa się paneli słonecznych pod powierzchnią jezdni, dróg, autostrad? Przecież wykonanie takich wytrzymałych paneli to żaden kłopot.
Jednak kłopot jest w tym, że co innego się mówi a co innego się robi. To właśnie często powtarza Duchowy Opiekun Ziemi i ludzi Enki. I to jest właśnie następny tego przykład. Tyle się gada a zmian na lepsze w codziennym życiu jak nie było tak nie ma. I to wcale nie z powodu komuny jak się okazuje. Nie ważny jest system, lecz brak dobrej woli, brak działania.

