sobota, 15 sierpnia 2020

Wpis 92. Korona wirus i współczesny Wielki Babilon (rząd światowy).

Wszystko wskazuje na celowe posługiwanie się zarazą dla jeszcze większego zniewolenia ludzi i to na całym świecie. Trudno nie zauważyć tych samych rozwiązań, obostrzeń wprowadzanych i stosowanych w różnych krajach, w różnych miejscach Ziemi. Zupełnie tak, jakby tym wszystkim kierowali ci sami ludzie, o ile w ogóle nimi są. Możni tego świata za nic sobie mają życie tak wielu ludzi, zamykając ich w domach bez żadnej, ale to żadnej pomocy, skazując tym samym na cierpienie a nawet i śmierć. A przy okazji w środkach masowego przekazu żonglują, manipulują doniesieniami, wiadomościami według własnego, chorego uznania. A wszystko dla wprowadzenia rządu światowego, którego przymiarką było właśnie usunięcie ludzi z ulic, opustoszenie miast.

Tutaj akurat te działania częściowo obróciły się przeciwko nim samym. Chodzi o zakaz wszelkich zgromadzeń ludzi. A zatem puste kościoły, stadiony, sale koncertowe. W większości przypadków to miejsca wytwarzania złej, niskiej energii. To miejsca ziania nienawiścią i wrogością do innych, czyli sprowadzanie ludzi i utrzymywanie ich na jak najniższym poziomie świadomości, uwięzienie w jak najniższych wibracjach. Innymi słowy pisząc: zamknięcie dostępu do oświecenia.

Tylko, że w takim przypadku, kiedy tej czarnej, niskiej energii jest znacznie mniej, to tym samym na jej miejscu pojawia się więcej Energii Czwartego Wymiaru, to znaczy tej mocy sprawczej wyższego poziomu, która z każdym dniem przybliża nas do ostatecznego przesilenia sił dobra i zła, dla ostatecznego zwycięstwa tych pierwszych - rzecz jasna.

Oczywiście nie da się ukryć ogromnych strat gospodarczych, jakie przy tej okazji powstały. Ludziom znów utrudniają życie. Jednak to wcale ich nie obchodzi, lecz jednocześnie daje dużo do myślenia, ponieważ do tej pory ich najważniejsze racje i sposoby przekonywania o słuszności ich dotychczasowego postępowania, to były zawsze pieniądze. I właśnie jedynie pieniądze stanowiły dla nich wyznacznik właściwego postępowania, a także usprawiedliwiały ich wszystkie czyny, najczęściej te przestępcze i zbrodnicze.

A tak jak do tej pory zasłaniali się koniecznością uzyskania zysku zawsze i wszędzie, i to za wszelką cenę, to teraz nagle przestało to być aż tak ważne, co poskutkowało załamaniem gospodarczym w skali całego świata, czyli mogli sobie na to pozwolić, żeby tylko umocnić swoją władzę, sprowadzając na świat krach gospodarczy, jaki ostatecznie osiągnął dno tego z lat dwudziestych ubiegłego wieku, stopniowo spadając wcześniej do poziomu uwstecznienia gospodarczego z roku 2008-go, 1994-go, lat siedemdziesiątych i drugiej wojny światowej.

I nie ma najmniejszej wątpliwości, że im wcale to nie zaszkodziło, gdyż najbardziej poszkodowani są zwykli ludzie. A przy tej okazji rządy pokazują swoją „wspaniałomyślność” dając pieniądze na „ratowanie gospodarki oraz miejsc pracy”.

A to, jak oni pokazują teraz ten covid - bardziej wygląda na ich cienki skowyt.

Jedyne co ich obchodzi to ratowanie własnej skóry, a dla zmylenia ludzkości mówią choćby o wykorzystaniu komputerów o największej mocy obliczeniowej w celu szukania leków na korona wirusa, mówią o przeznaczeniu sześciu milionów euro na sprzęt medyczny do badania krwi. Co do samej krwi, to ciągle o nią żebrzą, żeby ludzie ją oddawali, bo jest im potrzebna, niezbędna, lecz tylko dla nich. Kłamią twierdząc, że to dla chorych. Chorzy nigdy jej nie dostają, no, może poza kilku wyjątkami, ale to jedynie dla potwierdzenia i tej reguły.

Następnym takim „dobrodziejstwem”, jakie przygotowują ludzkości, to oczywiście szczepienia przeciw tej zarazie. Skoro już dostatecznie rozdmuchali jej widmo, więc nie pozostaje im nic innego jak obdarować wszystkich swoim następnym podstępnym, zakłamanym podarunkiem.

I nie da się ukryć, że robią to coraz śmielej, coraz otwarciej. Tak samo jak i wyznawcy tego Babilonu coraz to bardziej dają o sobie znać. Zupełnie tak, jak szumowiny w zupie unoszą się na jej powierzchni. Dzięki temu łatwiej je zebrać i usunąć. Dlatego niezmiennie twierdzimy, że musi być ten czas wzmożonego, nasilonego zła, jakie wreszcie zostanie zebrane i usunięte, czyli wszyscy jego wyznawcy. Wrzód musi w pełni się rozwinąć zanim dokładnie zostanie usunięty.

Na razie jednak zło w dalszym ciągu rozlewa się po tym świecie. Do tego służą mu jego wierni wyznawcy. W tym celu możni tego świata: iluminaci, masoni, syjoniści cały czas werbują aktorów, dziennikarzy, lekarzy, piosenkarzy, polityków, sportowców, uczonych oraz wszystkich innych ślepo oddanych systemowi i bezmyślnie mu służących. Przecież możni tego świata wszystkiego sami robić nie będą, czyli ogłupiać ludzi. Mają innych do tego, którzy zgorszenie sprowadzają na świat. Tak, zgorszenie i zło, bo na tym im tylko zależy.

Ich kukiełki już całkowicie się zatraciły w tym niewolnictwie dla nich i wszystko, co im się karze robią bez gadania ani najmniejszego zastanowienia. Ślepe posłuszeństwo. Oni już nie są sobą, już całkowicie są wyprani z jakichkolwiek człowieczych uczuć. Dają się wykorzystać każdej głupocie oraz każdemu zgorszeniu, jakie właśnie dzięki nim przejawia się w tej rzeczywistości i dzięki nim zyskuje swe wątpliwe prawo istnienia.

A wszystkie te kukiełki, poniekąd tak dobrze nam znane ze szklanych ekranów, są wręcz wniebowzięte, bo przecież zarabiają tyle pieniędzy… A tak naprawdę są to ostatnie niewolnice i najgorsi niewolnicy tego chorego systemu - Wielkiego Babilonu. Opłacani w największym stopniu, dostają krocie, lecz w dalszym ciągu są najpotworniej zniewoleni. Mają się zamknąć, nie gadać tylko robić, co im się karze.

Bo taka jest prawda - ci wszyscy „artyści” otrzymują tylko gotowce, wcześniej przygotowane scenariusze, gotowe piosenki i mają tylko to wykonać. A w błędzie są ci, co myślą, że to oni są autorami, że sami komponują muzykę, piszą słowa albo wymyślają filmy, że to taki ich artystyczny wyraz, gdyż w ten sposób chcą coś przekazać, powiedzieć. Właściwie tak - pokazują, lecz tylko bezmiar ludzkiej głupoty.

„Czy musicie oglądać te głupie, amerykańskie filmy?”.

Mama tak właśnie często zwracała się do mojego brata i mnie, kiedy gapiliśmy się w odbiornik, zachwycając się „mądrymi” filmami zza oceanu. Oczywiście wtedy w ogóle do mnie to nie docierało. A teraz, rzecz jasna, to już zupełnie inna sprawa.

Biada tym, przez których zgorszenie przychodzi na świat.

To oni są w służbie pozbawiania wszelkich wartości tej resztce ludzkości, jaka ma jeszcze rozum i potrafi myśleć. To oni zachęcają i skłaniają do rozwiązłości, swawoli, nieprzyzwoitości, cudzołożenia, innowierstwa, niewierności, zdrady, zbrodni i zła. Ich całe postępowanie jest zaprogramowane i podporządkowane tylko jednemu: wyznawaniu religii, której główną postacią jest Moloch. Ten zaś jest uosobieniem wszystkiego co cielesne, co przemijające, lecz na siłę nadaje się im cechy czegoś wartościowego, trwałego, co daje szczęście i dobrobyt. (Następna ułuda i zakłamanie).

Politycy kłamią, a wybory to okazja do oszukiwania dzięki głosom ludzi do tego uprawnionych. „Lekarze” kłamią i zabijają chorych przepisując im truciznę pod postacią „leków” i zastrzyków. „Naukowcy” kłamią, gdyż chcąc zachować ułudę tego świata przez ich usta przemawiają ci, co straszą podbojem z Kosmosu, katastrofami i żywiołami, a jakieś nieistotne, wręcz śmieszne odkrycia w ich wydaniu urastają do największych na świecie. (Takimi są, ale chyba w ich małych, ciasnych umysłach).

Do tego aktorzyny, chałturnicy, mądralińscy i wszyscy inni tego samego pokroju, co szerzą kłamstwa i zło. Na przykład w filmach (tych „najmądrzejszych", bo hamerykańskich", z których zły przykład biorą teraz i te polskie) nagminnie i bez przerwy w złym świetle ukazuje się małżeństwo. Ośmiesza się i wyśmiewa zdrowe poglądy i właściwe postępowanie. Zawsze musi być też rozłąka, zdrada, a przede wszystkim niewybredne żarty poniżej pasa. Cielesność jest dla nich kluczowym narzędziem ogólnego zepsucia. Do tego mamy niewybredne piosnki, pioseneczki, w których rolę pierwszoplanową odgrywa oczywiście cielesność, zepsucie.

A zarówno w filmach, jak i w piosenkach nie przebiera się w słowach. Im więcej „wyrażania się”, tym dla nich lepiej. Dlaczego? Okazuje się, że osoby, jakie przeklinają są bardziej skłonne do popełniania przestępstw, łatwiej schodzą na złą drogę. Są podatne na zło. (Oto ich następny „podarunek”).

Bo jeśli chcesz coś osiągnąć, zajmować wysokie stanowisko, dobrze zarabiać, być sławną lub sławnym, mieć władzę to musisz się podporządkować systemowi, stać się jego ostatnim niewolnikiem, czyli musi to być ostatnie zeszmacenie się dla zła. (Chcesz należeć do nas? No to musisz oddać się całym swym ciałem, umysłem i całą duszą - „zaprzedać diabłu duszę”, dać sobą zawładnąć). Wielki Babilon cały czas potrzebuje swoich takich bezmyślnych popleczników, bo bez nich przestałby przecież istnieć i to z miejsca, od razu, w jednej chwili.

Znakiem rozpoznawczym tego Wielkiego Babilonu, a także jego wiernych sługusów jest czerń i biel, wzajemne przenikanie się tych barw na znak umiejętnego posługiwania się prawdą i kłamstwem, w czym możni tego świata osiągnęli wielką biegłość i co sprawnie wykorzystują dla własnych korzyści. Prawdę wykorzystują tylko dla przemycenia kłamstw, dla ich uprawdopodobnienia. Takie zestawienie bieli i czerni jest powszechne i występuje też w Kościele, nie tylko watykańskim, lecz i w innych także. Wielu polityków ubiera się właśnie w ten sposób na znak swojego niewolniczego poddaństwa systemowi i chęci ratowania tylko siebie. Są też i inne przejawy wielbienia Molocha, choćby posługiwanie się ułożeniem palców dłoni na znak rogów, lub układając dłonie w kształcie diamentu, pokazującego stopień wtajemniczenia danej osoby.

Uczesanie na dwa rogi to też uwielbienie Molocha. Niektóre kobiety nawet swoim umalowaniem oczu wielbią tego bożka. Tatuaż to jest już ostatni gwóźdź do trumny, jaki również jest oznaką, jakich to bożków się czci i jakim to mocom spod ciemnej gwiazdy ktoś jest bez reszty, bez opamiętania oddany. Innym zestawieniem dwóch barw jest teraz czerwień i czerń, czyli krew i śmierć. Wystarczy przy tym powiedzieć, że czarny jest modny i od razu widać stopień bezmyślności wśród ludzi. Odwrotne ułożenie krzyża - do góry nogami to też ich znak, ich religia.

Sama czerwień zaś oznacza miłości. Dlatego wiele spotkań, wydarzeń, festiwali filmowych odbywa się na „czerwonym dywanie”, czyli depcze się miłość, chodzi się po niej i ją poniewiera. Zupełnie tak samo, jak to jest z kobiercami kwiatów rozściełanych na drodze procesji Bożego Ciała. Kwiaty to tylko wybieg, sztuczka dla ukrycia prawdziwego znaczenia takiego niechlubnego zwyczaju. Wśród nich znajdują się bowiem litery, i to często, jakie oznaczają Zbawiciela: JHS. A zatem chodzenie po nich, to wcale nie jest takie niewinne.

Inny sposób burzenia przez nich Boskiego Porządku to asymetria, brak osiowości. Dwie części nierówne, nieodpowiadające sobie, niepasujące do siebie. Będące w sprzeczności i kłócące się z sobą.

A tak przy okazji, to w latach szkoły powszechnej, podstawowej, kiedy wielu z nas z taką tęsknotą oglądało się na tak zwany „zachód”, czyli kraje Europy zachodniej, w jakich ludzie spokojnie i dostatnie sobie żyli (jak się nam wtedy wydawało), zwykło się mówić, że „komuna” broni nas przed „zgniłym zachodem”, ponieważ byliśmy wtedy pozbawieni życia jak w krajach zachodnich. I dopiero w ostatnich latach uświadomiłem sobie, że to właśnie jest zgnilizną to wszystko, czym karmi się teraz ludzi, tak jak kiedyś na „zachodzie”. 

I ta zgnilizna rozlewa się po świecie, bo zmarniał duch człowieczy do cna, do samego dna.

A w ślad za nią - zgnilizną, krok w krok podąża śmierć i spustoszenie. Niemal codziennie dowiadujemy się o następnych katastrofach niszczących przyrodę i Ziemię. Cały czas trwa zaplanowane i dobrze przemyślane uśmiercanie tej Planety i większości jej mieszkańców: tak ludzi, jak i roślin, i zwierząt. W ramach tego działania przeprowadzanego na jak największą skalę wpuszcza się ścieki do rzek (Gdańsk, Warszawa), mórz i oceanów „płacząc” przy tym, bo to takie nieszczęście.

Jak jest wojna, to wysyłają do walki setki samolotów, a jak jest pożar, to tylko jedną albo góra dwie maszyny do jego gaszenia. A jak zachodzi i taka potrzeba, bo gdzieś jest jeszcze za dobrze, to pośle się zbiornikowiec, żeby wpłynął na mieliznę, uszkodził się i zalał ropą naftową całą wyspę dookoła, w tym przypadku Mauritius, zabijając wszelkie życie. Potem wystarczy przeprosić za taką zbrodnię i wszystko załatwione".

I w świetle tego, to już nie wierzę w jakieś awarie oczyszczalni ścieków, platform wiertniczych, rurociągów i innych elektrowni czy, gdyż wszystko to wpisuje się w jedno i to samo działanie: zniszczenie i śmierć. Porwać się na zatrucie mórz i oceanów, wszystkich rzek i jezior to rzeczywiście wymysł ciężko chorych umysłów. Woda to Życie, więc jej uśmiercanie to walka właśnie z nim, największym dobrem i wartością. Ojciec Stworzyciel jest Źródłem wszelkiego Życia!

Daje się więc, a właściwie skazuje się ludzkość na używanie takich a nie innych technologii, rozwiązań systemowych, jakie są najbardziej trujące, szkodliwe i zabójcze. Zabija się przy tym prawdziwych wynalazców, których odkrycia są rajem dla Matki Ziemi, Matki Przyrody i wszystkich jej mieszkańców. Na światło dzienne nie przedostają się sposoby leczenia, jakie naprawdę leczą, napęd do wszelkich pojazdów, który nie zanieczyszcza środowiska, dobrobyt i szczęście, jakie są na wyciągnięcie ręki, pokój, miłość, dobro i Życie, jakie są największymi i świętymi Wartościami. (Nie mówiąc już o dobrobycie wolnej energii). 

Dlatego to każdy przejaw życia i dobra jest przez nich niszczony. Zwłaszcza śmierć jest przez nich wielbiona i umieszczona na pierwszym miejscu. Wymyślili sobie, że dobrym sposobem na uśmiercenie Planety Ziemia jest również wyczerpanie wszelkich jej zasobów. Oczywiście są one do wykorzystanie, lecz mądrego dobrego, a nie bezmyślnego zmarnotrawienia.

Wobec tego już wcale nie dziwi ta wszechobecna konkurencja. To dzięki niej można usprawiedliwić powielanie tego samego, namnażanie bez końca różnych wyrobów, tyle, że w innym wydaniu. Zamiast jednego wytwórcy samochodów, telewizorów, sprzętów wszelkiego rodzaju zawsze jest ich kilku, kilkunastu. I wcale nie chodzi o udostępnienie jak najlepszych swoich wyrobów, by kupujący je mieli z nich pożytek, lecz o jak najszybsze zużycie zasobów Ziemi. Na przykład wiadomo o wielkich cmentarzyskach nowych samochodów, jakie właśnie zdążyły zjechać z taśm montażowych. (I muszą być drogie, słono trzeba za nie płacić). Nowiutkie egzemplarze pozostawia się żeby niszczały, a nowe rzecz jasna trzeba natychmiast wykonać, bo konkurencja, bo technologia, bo rynek… Niby wszystko pięknie ładnie, tylko akurat to nieprawda.

Innym wielkim marnotrawstwem jest wyrzucanie żywności. Tyle, ile się jej psuje na całym świecie jest to po prostu przerażające. Odraza wręcz ogarnia na myśl o tym, kiedy potrzebujących, głodujących pozbawia się podstawowych środków do życia.

„Kto jedzenie marnuje, ten świat rujnuje”. 

I takie spostrzeżenie: budowa CPK w Baranowie to służenie Molochowi i następne marnotrawstwo na Ziemi. Widocznie komuś bardzo na tym zależy i chce upiec dwie pieczenie przy jednym ogniu: zabetonować następne połacie ziemi, i to takiej, jaka jest bardzo żyzną, gdyż są to grunty rolne, czyli w dalszym ciągu zmniejszać wielkość płodów rolnych. 

Tak właśnie został wybetonowany Ursynów: na bardzo żyznych glebach, które zyskały miano owocowo-warzywnego zaplecza Warszawy. Ale niestety - to już bardzo odległa przeszłość.

Wielki Babilon jest już obecny w każdej dziedzinie naszego życia.

 

No i w dodatku to nagminne nadymanie ego, rozdmuchiwanie własnego ja. Wyolbrzymianie, wywyższanie siebie, karmienie się pychą, zarozumialstwem, nieposzanowaniem innego człowieka. „Jestem lepsza, lepszy od innych”. „ja to zrobiłam, ja tego dokonałem”. („Jam to, nie chwaląc się, sprawił„). Pieje się z zachwytu nad „bohaterami”, wychwala się ich pod niebiosa i pod niebiosa wynosi, którzy to wymyśleni zostali najczęściej dla potrzeby chwili.

A w związku z tym, to takie i takich nagradza się za ich ślepe posłuszeństwo. Nie szczędzi się im niczego i obsypuje nagrodami: nobla, oscarami, grammy, złotymi butami, złotymi piłkami, pucharami, różnymi tytułami i innymi tam jeszcze rzeczami. (Zabawki jak dla małych dzieci, co mają z nich nie lada uciechę, gdyż mogą na przykład zagrać w jakimś niemądrym filmie albo pofruwać sobie dużym samolotem).

Wychwalanie ludzi pod niebiosa - obrazą dla samego Pana Boga.

Teraz z kolei nadużywa się słowa: „stwarzać”. Wiadomo, że akt stwórczy, stwarzanie czegoś, to uczynienie czegoś z niczego. Jest to umiejętnością samego Ojca Stworzyciela. Nikt z ludzi ani z istot pozaziemskich nie jest w stanie stworzyć czegokolwiek. A używanie tego czasownika w odniesieniu do wykonania czegoś, opracowania, zrobienia, a najlepiej: „dane nam było to i tamto uzyskać” to już jest ogromne nadużycie, żeby nie napisać: jawna obraza Najwyższego Majestatu. Tutaj należy jeszcze wymienić jedno takie stwierdzenie, jakie też jest poważnym wykroczeniem: „o mój Boże”. Jest ono tak powszechnie nadużywane, że ludzie nie zdają sobie nawet sprawy z tego, co sami robią, jak nisko upadli.

I tak jest w rzeczywistości. Na każdym kroku szuka się okazji do obrażania Pana Boga, żeby tylko zło jak najbardziej szerzyć.

Są to dusze, jakie się zatraciły, zagubiły i utknęły w niewiedzy. Tak, w niewiedzy, nieuctwie, prostactwie oraz braku zrozumienia podstawowych Prawd Boskich. A jednocześnie dusze owe są zalęknione, ogromnie się boją o siebie uciekając się do wszystkiego, co w ich mylnym mniemaniu może je ocalić. A zamiast tego ocalenia przypieczętowują ostateczny wyrok na siebie właśnie swoimi czynami, bo tych usprawiedliwić naprawdę się już niczym nie da. Skoro czyny dobre usprawiedliwiają, a te tylko obciążają, to dla nich nie ma już choćby cienia ratunku…

Ich własne czyny bezlitośnie, lecz sprawiedliwie świadczą przeciwko nim.

I wcale mi ich nie żal. Jeśli bowiem same nie potrafią sobie pomóc takie dusze, to nie zasługują ani na współczucie, ani tym bardziej na jakąkolwiek pomoc z naszej strony. Same sobie nie chcą pomóc, więc nie ma co uszczęśliwiać ich na siłę, gdyż nie potrafią tego uszanować, docenić, a przede wszystkim skorzystać, dobrze wykorzystać.

Na zakończenie kilka cytatów z Biblii Tysiąclecia. (Przekład Stefana Wyszyńskiego.)

 

Księga Psalmów rozdział 62

8 W Jahwe jest zbawienie moje i moja chwała, skała mojej mocy, w Jahwe moja ucieczka.

 

1 Tm. 1, 17

17 A Królowi wieków, nieśmiertelnemu, niewidzialnemu, Bogu samemu - cześć i chwała na wieki wieków. Amen.


2 Księga Królewska rozdział 17

39 Czcijcie jedynie Pana, Boga waszego, a On wyzwoli was z mocy wszystkich waszych nieprzyjaciół. 

 

List do Rzymian rozdział 16

27 Bogu, który jedynie jest mądry,

przez Jezusa Chrystusa,
niech będzie chwała na wieki wieków! Amen.


KSIĘGA MĄDROŚCI, rozdział 16

Pochwała Mądrości

22 Jest bowiem w niej duch rozumny, święty,
jedyny, wieloraki, subtelny,
rączy, przenikliwy, nieskalany,
jasny, niecierpiętliwy, miłujący dobro, bystry,
23 niepowstrzymany, dobroczynny, ludzki,
trwały, niezawodny, beztroski,
wszechmogący i wszystkowidzący,
przenikający wszelkie duchy
rozumne, czyste i najsubtelniejsze.
24 Mądrość bowiem jest ruchliwsza od wszelkiego ruchu
i przez wszystko przechodzi, i przenika dzięki swej czystości.
25 Jest bowiem tchnieniem mocy Bożej
i przeczystym wypływem chwały Wszechmocnego,
dlatego nic skażonego do niej nie przylgnie.
26 Jest odblaskiem wieczystej światłości,
zwierciadłem bez skazy działania Jahwe,
obrazem Jego dobroci.
27 Jedna jest, a wszystko może,
pozostając sobą, wszystko odnawia,
a przez pokolenia zstępując w dusze święte,
wzbudza przyjaciół Bożych i proroków.
28 Jahwe bowiem miłuje tylko tego,
kto przebywa z Mądrością.
29 Bo ona piękniejsza niż słońce
i wszelki gwiazdozbiór.
Porównana ze światłością - uzyska pierwszeństwo,
30 po tamtej bowiem nastaje noc,
a Mądrości zło nie przemoże.

 

KSIĘGA PSALMÓW

Księga Pierwsza, Psalm 1

1 Szczęśliwy mąż,
który nie idzie za radą występnych,
nie wchodzi na drogę grzeszników
i nie siada w kole szyderców1,
2 lecz ma upodobanie w Prawie Pana,
nad Jego Prawem rozmyśla dniem i nocą.
3 Jest on jak drzewo zasadzone nad płynącą wodą,
które wydaje owoc w swoim czasie,
a liście jego nie więdną:
co uczyni, pomyślnie wypada.