środa, 29 sierpnia 2018

Wpis 74. Z ostatniej chwili…


Miesiąc wrzesień już za chwilę, za chwilę, za chwilę…
To miesiąc dziewiąty, cyfra 9 - boskości. Skrucha…

Matka Ziemia wraz z Matką Przyrodą krzyczą ostrzeżeniami - katastrofami…
Tyle ich teraz na świecie całym:
.

Trzęsienia ziemi, wulkany, wichury przeogromne i susze przemożne.
A zaraz ulewy wezbrane rwącymi rzekami i w śniegu piaski Sahary.

Rzeki nagle same znikają, a ziemia pęka i się zapada.
Ludzie szaleją i coraz więcej ich w popłoch ślepy wpada.

Na niebie też różnobarwnych i złowrogich znaków nie brakuje,
Lecz uwadze ludziom zagubionym, zatraconym wciąż to ulatuje.

Nibiru, Czyściciel wnet tutaj zawita,
Słońce i pobocznymi swymi zakwita.

Czas nieubłagany,
Kończy się nieuchronnie.

Jak minie, to bezpowrotnie!
A właściwie, to go nie mamy.

Teraz jedynie na wyrok czekamy.
Dla jednych istot to ocalenie,

Dla innych zaś niestety zatracenie.
Ale żadną miarą jakieś karcenie!

Duszo zatracona - masz co zasiałaś,
W końcu sama tego chciałaś…

A dla sprawiedliwych to wybawienie,
To zmiana całego Czasu jak marzenie.

To ulga, bo teraz już odetchnąć można,
Chwila to radosna, dla innych groźna.

Nie oczami ciała jednak trzeba to dostrzegać.
Dusza podpowiada czego się teraz wystrzegać,

Bo zło wszelkie dziać się wokoło będzie.
Ci zaś co ufają Mocy nie są w błędzie.

A kto się ostanie i wytrwa te ostatnie próby?
Ten co ocalenie znajdzie i uniknie zguby!

Teraz już za późno… za późno na żale i przepraszanie. Bez odbioru…


P.S.
To już ostatni wpis na Cyfrazie. Żegnamy. Do usłyszenia po przebudzeniu ludzkości
po olbrzymim wstrząsie, na jaki sobie już od dawna zasłużyła…