poniedziałek, 6 czerwca 2016

Wpis 11. Islam i Chrześcijaństwo nie przeciwko sobie lecz razem naprzeciw swemu wspólnemu wrogowi...

Islam nie jest naszym wrogiem, lecz prawdziwymi wrogami są wszyscy ci, co nas sobie przeciwstawiają i chcą, abyśmy wzajemnie się mordowali. Tak jak my - Chrześcijanie - mamy święte prawo bronić swoich racji, przekonań, poglądów, to tak samo i oni - Islamiści - mogą w taki sam sposób postępować. To jest jak najbardziej zrozumiałe. I nie ma się tutaj co obnosić ze świętym oburzeniem, że to oni są poganami, że są jakimiś barbarzyńcami i mordercami, gdyż na tych „chrześcijańskich” rękach krew wszystkich naszych ofiar dobrze jeszcze nie wyschła i cały czas nie do końca została z nich zmyta, bo wciąż w nowej się broczą.
.

Nie chodzi tutaj o osądzanie, kto jest większym zbrodniarzem, czy też bardziej mija się z Prawdą w swoim nauczaniu i teologii. Chodzi o coś znacznie, ale to znacznie ważniejszego. Mianowicie o to, czy jest w nas umiejętność przezwyciężenia barier wzniesionych przez inny układ sił dla poróżnienia wszystkich bez wyjątku - tego samego i jednego gatunku ludzkiego. A to co widzimy i wyraźnie dostrzegamy, czyli jakimi niedoskonałymi jeszcze pozostają arabscy przybysze śmiecąc i brudząc na każdym kroku swojej obecności, może wyraźnie świadczyć tylko o jednym - takimi ich uczyniono, takimi się stali w wyniku ograniczeń narzuconych przez możnych tego świata. I to właśnie na ich przykładzie możemy wyraźnie zauważyć, przekonać się i pozbyć najmniejszych złudzeń, do czego wielcy tego świata są zdolni w upodleniu ludzi i każdego człowieka, który tak naprawdę między sobą niczym się nie różni, bo jest istotą ludzką dokładnie taką samą co my, z tą tylko różnicą, że starannie dobrane i ściśle określone rzeczy zostały jej narzucone, wpojone od dziecka, zaprogramowane w czasie całego jej życia, w takich a nie innych warunkach jej bytowania, w takiej a nie innej kulturze, zwyczajach, religii, przekonaniach, sprzyjających powstawaniu wrogości, niechęci, ograniczenia umysłowego, co ostatecznie zostało przypieczętowane kupieniem za marne pieniądze najazdu na Europę.

Tak, historia zatoczyła wielkie i sprawiedliwe koło. Kiedyś to my, wspaniali „chrześcijanie” ruszyliśmy na ich kraj, w prezencie zanieśliśmy im wojnę w imię obrony „wiary i religii”, czyniąc im piekło na Ziemi, ale przecież to nic takiego, tak trzeba było - tak chciał Kościół (inni ludzie), więc ślepo i bezmyślnie trzeba było pokazać „poganom” ogień i miecz chrześcijańskiego nawracania, a przede wszystkim jego „sprawiedliwość”. I nie ma tu najmniejszego znaczenia, kto zaczął pierwszy a kto ostatni. Kto dokonał większych i straszniejszych zbrodni, a kto był okrutniejszy i bardziej bezlitosny. Fakt jest faktem - jedni i drudzy jesteśmy siebie warci, bo śmierci, wojnie oraz innym potwornościom wiernie w zaślepieniu długo służyliśmy.

A teraz odrzucając te wszystkie naleciałości spowodowane działaniem osób trzecich (gabinetu cieni wszystkich rządów na świecie), co nad nami bezczelnie ośmielili się umieścić, a także uczynić nas takimi, jakimi tak naprawdę wcale nie jesteśmy, bo w swojej pierwotnej postaci, w swoim oryginalnym kształcie jesteśmy przeciętnymi mieszkańcami tej Ziemi i to bardzo do siebie podobnymi, o ile nie takimi samymi, ponieważ jedni i drudzy chcemy mieć dostatnie życie, spokojne i szczęśliwe. Tylko niestety, nasze drogi osiągnięcia takiego życia bardzo się od siebie różnią i są całkowicie rozbieżne.

No to teraz mamy tylko dwa wyjścia. Pierwsze: jedni i drudzy możemy iść na wojnę przeciwko sobie, albo wyjście drugie (co jest o wiele trudniejsze, ale jednocześnie i przede wszystkim znacznie, ale to znacznie groźniejsze dla tych wszystkich możnych tego świata, co bawią się naszym kosztem i mają z tego niezła uciechę) - możemy połączyć swoje siły! Tak, właśnie tak!

Ale zaraz, zaraz. Dlaczego właśnie my? A w ogóle w jaki sposób? A czy przypadkiem nie nosi to znamion jakiejś zdrady? Pozwolimy sobie na to, żeby tak łatwo zrezygnować z wiary naszych ojców, zrezygnować z wielowiekowej tradycji i zapomnieć, że Polak to Katolik? To nie może być! To już do niczego nie podobne! Nic z tych rzeczy! Nigdy i przenigdy nie damy się zwieść i oszukać takim podstępnym knowaniom - tchórzliwym, pozbawionym honoru, a zwłaszcza pozbawionym woli obrony Boga i Ojczyzny!

Oj, tak - tak. Wielcy tego świata wiedzą co robią i z premedytacją uderzają w taki patriotyczno-religijny ton, najbardziej słaby i czuły punkt, i mistrzowsko grają na nucie zapalczywości, zaślepienia, nieprzejednania i braku zrozumienia wpojonych a fałszywych zasad (jakie sami przecież wymyślili), dzięki którym cały czas i niezmiennie osiągają jedno i to samo od całych tysiącleci skutecznego skłócania nas ze sobą, ponieważ to nikt inny, jak tylko my same i my sami pozwalamy im na to - na tak bezkarne, fałszywe, ohydne, wstrętne i właśnie tchórzliwe manipulowanie nami. Pozwalamy na to, żeby to wszystko ciągnęło się bez końca, a czemu nigdy nie będziemy się starać położyć ostatecznego kresu… To właśnie jest ta ohydna i podła zdrada, zdrada nas wszystkich.

I jak długo jeszcze historia ludzkości ma być taką, co z samych wojen, zbrojnych konfliktów się składa? Jak długo jeszcze będziemy takimi malusimi dzidziami, co tak łatwo dają się wodzić za nos, będziemy jak te niemądre i nic nie rozumiejące bobasy, którym wszystko można wmówić i do wszystkiego nakłonić? I od Arabów w niczym nie jesteśmy wcale lepsi, ponieważ to dotyczy obu stron bez wyjątku. A jakiś tam wyższy poziom życia nic jeszcze nie znaczy, bo nie w każdej dziedzinie tego życia ich przewyższamy - często jest odwrotnie, bo możemy się od nich nauczyć wielu dobrych rzeczy.

A zatem żadna strona nie jest lepszą od drugiej, gdyż stosuje przemoc, rozwiązanie siłą, prowadzi wojny i uśmierca innych. Może jedynym usprawiedliwieniem jest fakt bronienia się przed intruzami, ale tak naprawdę jakimi intruzami? Wszyscy oni dali się oszukać i wyprowadzić na bezdroża swoich - jak najbardziej wymyślonych przez innych ludzi i fałszywych - doktryn, dogmatów, kłamliwych (w przeważającej mierze) zasad wiary. A to wszystko ma miejsce i w naszym przypadku, ponieważ i nasze zasady wiary, dogmaty, przekonania zostały wymyślone, sfałszowane i sztucznie utworzone tylko w jednym i od wieków tym samym celu - wzajemnego się zwalczania, mordowania, wyzwalania wzajemnej nienawiści i wznoszenia jak największych murów wrogości.

Nie dość, że na rzeź sami tak się prowadzimy,
to we wzajemnym wyżynaniu kata wyręczymy.

Oto bezmyślne owce i barany
- nie wiemy, że się doigramy.

W głupim przeświadczeniu obrony „świętych” (wymyślonych) wartości,
jesteśmy wykorzystani do szerzenia zniszczenia oraz innych marności.

A w swoim ślepym zacietrzewieniu nie widzimy tego wcale,
myśląc, że oto czcimy swego Ojca w jak największej chwale.

Od pokoleń zwalczamy siebie w nienawiści wielkiej.
co przez tysiąclecia jest powodem nędzy wszelkiej,

co z jednakowym a mizernym skutkiem,
obdarza nas jedynie wielkim smutkiem.

Na nic się zdały całe te wysiłki różne,
bo poszły na marne i są takie próżne.

W sumie zamiast być wszystkim coraz to lepiej i lepiej,
to w mrokach nicości pogrążamy się głębiej i głębiej.

A światło poznania nie dociera tam przecież żadne,
takie to nasze nędzne wysiłki i wszystko na marne.

A kiedy to ludzkości przyjdzie zmądrzeć nieco?
Kiedy to dusze ku wysokości wreszcie wzlecą?

Dzięki takim właśnie okazjom bardzo trudnym,
możemy pokój budować wysiłkiem żmudnym.

Nie jest to oczywiście takie proste
- tylko rzeczy niełatwe są wzniosłe.

Dajmy więc dowód swej boskiej naturze
i nie dajmy się pogrążyć w tej awanturze.

Nie wszystko jeszcze stracone,
bo tak wiele może być ocalone.

Wiary, nadziei i miłości ciągle nam trzeba,
w tej chwili tego przyszła ogromna potrzeba.

A jeśli Pan Bóg z nami, to któż przeciwko nam!
To najlepszy dowód pomocy, jaki od Niego mam!

I dlatego choćby z motyką na Słońce Ty i ja porwać się możemy,
a zawsze pełnić swego Ojca Niebieskiego świętą wolę będziemy.

I właśnie dzięki niej stanie się to co niewiarygodne,
a co już nigdy nie będzie takie nieprawdopodobne,

że ludzie tej Ziemi żyć w pokoju już na zawsze mogą,
co na każdym kroku potwierdzają powszechną zgodą.

I niech taka już ciągle tutaj nam panuje,
a która najwyraźniej wszystkim ukazuje,

że wszystkie rozumne dzieci Stwórcy Niebieskiego,
są do tego zdolne dla Imienia Jego tak świętego.

Możemy zatem spłatać im niezłego figla - wszyscy razem. Zamiast bezmyślnie ze sobą walczyć i wzajemnie mordować, to ruszmy na Brukselę! Przecież Islamistów, a właściwie zaślepionych Arabów - i nie bójmy się użyć tego określenia - naszych bliźnich, jest w Europie dobrych kilkadziesiąt milionów. Nas, Europejczyków również mogło by być drugie tyle i moglibyśmy się do nich przyłączyć, a wspólnie na stolicę naszego jarzma niewoli ruszyć. I już nie jako Arabowie czy Europejczycy, lecz jako jeden lud, co nie da się więcej oszukiwać, wykorzystywać ani wpuszczać w maliny. Nie da się szczuć jedni przeciw drugim, ani nastawiać jeden przeciw drugiemu. Koniec z tym!!! A straszyć to my, a nie nas! Wspólnie potrafimy stworzyć taką siłę i taką potęgę, jakiej żadna armia świata nie będzie w stanie stawić najmniejszego oporu!

GDZIE DWÓCH SIĘ BIJE, TAM TRZECI KORZYSTA… Najwyższy czas to zrozumieć i samemu na zgodzie skorzystać.

I pod żadnym pozorem nie oznacza to, że mamy z nimi walczyć! Nie, nie i jeszcze raz nie! Przecież wystarczy, żeby takie mrowie ludzi wspólnie na nich ruszyło, to z miejsca i w panice uciekną gdzie pieprz rośnie! - wszyscy ci, co tak bezpiecznie do tej pory siedzą na swoich stołkach w Brukseli - a także ci, co nimi ciągle kierują. Palcem nawet nie ruszą przeciwko nam - zjednoczonym, zgodnym, współpracującym, współdziałającym w pokoju i jednomyślnie. Nie odważą się na oczach całego świata nas mordować, a przede wszystkim dlatego, że po naszej stronie są Moce z Wysokości, jakim moce ciemności nie są w stanie się przeciwstawić.

To by dopiero wielcy tego świata potężnie się zdziwili i własnym oczom nie mogli uwierzyć. Ci, co wzajemnie mieli się zabijać, zgodnie maszerują na ich ostoję perfidnego fałszu, ohydnej manipulacji, wstrętnej dominacji i kontroli. No to mieliby niespodziankę, gdyby spod kontroli wymknęła by się taka rzesza wiernych i nie wiernych, co dla nadrzędnego celu byłaby w stanie zapomnieć o swoich różnicach (tak, to prawda, że licznych, ale i prawdą jest, że sztucznie wywołanych) i zamiast skakać sobie do oczu, to wiedząc komu to zawdzięcza, domagać się właśnie od nich pozostawienia nas w spokoju, bo my - zwykli i uciskani ludzie - sami wiemy najlepiej, jak ze sobą się dogadać i jak urządzić ten świat, żeby lepszym już był dla nas domem.

I w żadnym razie nie potrzebujemy do tego jakichś tam „wszystkowiedzących” i możnych tego świata. Ich czas minął. Już więcej nie będzie im dane rządzić, bo co z tego ich dotychczasowego rządzenia mamy, to wszyscy bez wyjątku bardzo dobrze wiemy. I więcej im na to nie pozwolimy.

Razem jedziemy na jednym wózku, co teraz Europa się nazywa. Razem możemy się wzajemnie w pień wyżynać i bestialsko mordować, albo razem pójść po rozum do głowy możemy i wspólnie stanąć przeciw naszemu głównemu i prawdziwemu wrogowi - europejskiej masonerii, europejskim iluminatom, europejskiemu faszyzmowi, a w skrócie Unii Europejskiej.

I tak jak Islamiści są zdani na nas, to tak i my jesteśmy zdani na nich i wzajemnie możemy sobie pomóc. „Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło”. Oni są na obcym terenie i wcześniej czy później zabraknie im środków do życia, zabraknie im wielu jeszcze innych rzeczy niezbędnych do przeżycia, jakich najprawdopodobniej pozbawią ich możni tego świata, żeby doprowadzić ich do ślepej wściekłości i zwrócić przeciwko nam. Posługują się przy tym niskimi, prymitywnymi żądzami dla całkowitego zawładnięcia i kierowania tłumem imigrantów, w sposób sobie tylko wiadomy i sobie odpowiadający. A im wcześniej obie strony sobie to uświadomią, to tym lepiej.

Nie oznacza to, że imigranci muszą pozostać w Europie tak długo, jak sami zechcą. Wcale nie. Niech wracają tam, skąd przyszli, bo u siebie w domu mają jeszcze bardzo dużo do zrobienia, zresztą tak jak i my. Wszyscy zajmijmy się najpierw swoimi sprawami, a dopiero potem róbmy u kogoś porządek, jeśli okazało by się to potrzebne. I zawsze pamiętajmy o jednym, a co przecież tak bardzo trafnie zauważył Duch Święty: „Tyle już wojen ludzkość ze sobą toczyła i co dzięki nim osiągnęła?” W rzeczy samej - tyle ze sobą wojowania, toczenia bitew i wszelkich utarczek. I co? Świat dzięki temu choć o drobinę stał się lepszy? Widzimy tutaj jakiś postęp, większe bezpieczeństwo? Widzimy jak pokój obejmuje w swoje władanie coraz to większe obszary „cywilizowanej” ludzkości?

Oczywiście nic z tych rzeczy. To wszystko jest tylko śmiechu warte, to jakieś mrzonki, ponieważ manipulanci i mąciciele nadal bawią się w najlepsze i na nic (jak do tej pory) nasze wysiłki. I dalej tak będzie, dopóki nie nadejdzie pomoc z samego Nieba - tak dla jednych (Arabów) jak i dla drugich (Europejczyków) - gdyż bez niej nie jesteśmy w stanie uczynić choćby jednego wspólnego kroku naprzód. Bardzo potrzebujemy tego najważniejszego i najświętszego błogosławieństwa naszego wspólnego i Jedynego Ojca Stworzyciela! Bez Jego przychylnego spojrzenia wszystkie nasze wysiłki są jedynie nic nie znaczącymi, upośledzonymi i bezmyślnymi próbami osiągnięcia tego, co nas przerasta, a co dla naszego Wszechmogącego Stwórcy jest tak łatwe, jak łaskawe skinienie palcem. Potrzeba jednak naszej dobrej woli, potrzeba naszego działania i wspólnego dążenia na tej nieznanej drodze odkrywczego podążania w zupełnie nowym kierunku - jednak bardzo jasno określonym i doskonale znanym - bo nie na zatracenie i ku nicości ślepo prowadzącym, lecz ku istnieniu, ku lepszemu życiu śmiało i odważnie wiodącym.


I nie jesteśmy sami! Nie jesteśmy w tej wędrówce osamotnieni! Wystarczy szczerze poprosić, pokornie uznać Wyższość Największej Energii i na NIEJ w pełni polegać! Wszak nie ma większej energii od Energii Miłości! I to właśnie Ta Energia , a nie żadna inna, jest naszym Źródłem i do tego Źródła trzeba nam sięgnąć. Trzeba nam zapomnieć o tak licznych różnicach wiary, różnicach religijnych czy wszelkich innych, gdyż Źródło jest zawsze Jedno - Wspólne,  Nieskazitelnie Czyste i Takie Samo dla nas wszystkich bez wyjątku. Jest Źródłem Życia, Istnienia, Trwania i Miłości. A w Nim znajdziemy również natchnienie do przebaczenia, zgody, pokoju i lepszego jutra. A to wszystko również dzięki dotarciu do ostatecznej Prawdy, jaka w końcu nas wyzwoli.