sobota, 9 kwietnia 2016

Wpis 1. Życzenia Wielkanocne. Niedziela, 20-go marca 2016-go roku.


Korzystając z tej okazji Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, przesyłamy serdeczne życzenia niezmąconej niczym nadziei i wiary na lepsze jutro dla nas wszystkich. Tej niezmąconej niczym nadziei, że ten świat może być dużo lepszym dla nas wszystkich bez wyjątku oraz że życie może być szczęśliwe i radosne, czego przecież dowodem była i powinna być nadal ta wielka radość Zmartwychwstania naszego Wspaniałego Nauczyciela, Pana Jezusa, która i teraz wcale nie może być pomniejszona, ale z taką samą siłą o sobie dawać znać powinna.

.
Wiary nikt nam nie odbierze i to jest ten skarb tak drogocenny, który wszyscy w obfitości posiąść możemy i z niego całymi garściami czerpać zawsze powinniśmy. Wiara, nadzieja i miłość, bo one stanowią prawdziwą treść i sens naszego życia, naszego jestestwa i naszego wspaniałego człowieczeństwa, dającego dowód i dającego prawo, by Dziećmi samego Ojca Najwyższego być zawsze niepodzielnie, dla Jego chwały i dla uświęcenia Jego Świętego Imienia.



Wiemy skąd pochodzimy i dokąd zmierzamy, wiemy jaki jest sens i cel tego życia, które właśnie do tego właściwego i wiecznego teraz prowadzi. Do tego życia, które zaczyna się ciągle na nowo z każdym odejściem z tego świata i pozostawieniem tego - tymczasowego - bytowania. Tymczasowego i tak krótkiego jak jedno tchnienie, jak jedno mgnienie oka, co z pewnością takim jest właśnie, kiedy je porównamy z całą wiecznością tego bezmiaru szczęścia i miłości, który dla nas wszystkich jest na wyciągnięcie ręki, tak łatwo osiągalny a bez żadnego wręcz wysiłku. I szkoda czasu na te wszystkie i takie przyziemne animozje, fochy, gniewanie się, obrażanie, dumę i uprzedzenie. Szkoda, naprawdę ogromnie szkoda tego tak cennego czasu na jakieś większe czy mniejsze nieporozumienia i droczenie. Właśnie tego czasu szkoda, którego wszyscy, ale to wszyscy bez wyjątku nie mamy w nieskończoność, ale jest on bardzo ograniczony, tak bardzo go mało, że naprawdę szkoda go na te wszystkie niepotrzebne i w sumie błahe rzeczy, małostki.



Zapomnieć o tym co było - to jest prawdziwe przebaczenie. Nie zwracać uwagi na to, co miało miejsce, ale z nową nadzieją wciąż na nowo zaczynać to, co najbardziej się liczy - każdy nowy dzień z miłością, dobrem i przede wszystkim z Panem Bogiem w sercu, a którego to serca tak często nie okazujemy swoim najbliższym, za co ze swojej strony bardzo przepraszamy, prosimy o wybaczenie, prosimy o pojednanie, o tę nową nadzieję, o nowy początek budowania lepszego życia każdego dnia, co przecież jest zrozumiałe, że od najbliższej rodziny zawsze powinno się zaczynać.



Po cóż walczyć zaraz o pokój na całym świecie nie mając go wśród najbliższych? Po cóż się starać zmieniać choćby cały świat na lepszy jak w najbliższych rodzinach nie ma poprawy? Po cóż poprawiać i zmieniać innych, skoro sami takiej poprawy w sobie dokonać nie możemy? Tak, zawsze najłatwiej jest zmieniać innych, a nawet od razu uczynić ich doskonałymi, tylko nie siebie, bo to już inna sprawa. Właśnie, gdyby cały świat - wszyscy ludzie zrozumieli jak to wspaniale jest pracować nad sobą, jak to wspaniale jest doskonalić siebie, jak wspaniale zmieniać się i od siebie zacząć, wtedy nie byłoby tego niesprawiedliwego i okrutnego świata, tworu naszych słabości, niskich pobudek czy wręcz chorej wyobraźni podsycanej prymitywnymi ambicjami, ale wtedy ten świat byłby naprawdę o niebo lepszy dla wszystkich nas bez wyjątku.



Jakaż to radość, kiedy jest tyle niesprawiedliwości? Jakaż to radość, kiedy tyle zła? Jakaż to radość z tych pięknych świąt, kiedy tyle niewierności, brak prawdziwej wiary, czynów miłosierdzia i czynów dobrych ze szczerego serca płynących, a tak spragnionych przez wszystkich nas, którzy zawsze jak dobrego słowa tak samo i tych czynów stale łakniemy i nigdy nimi się ani nie przejemy, ani znudzić się nimi nie będziemy w stanie. Właśnie, to jest ten cud dany nam od samego Stwórcy, naszego Najwspanialszego Ojca Niebieskiego, że wzajemnie możemy się wspierać, budować, dodawać otuchy, pocieszać, doceniać, szanować, pomagać. Tyle pięknych rzeczy jest do zrobienia w tym życiu i w tym krótkim, tak krótkim czasie. Mamy - wszyscy bez wyjątku - wiele pięknych przykładów do naśladowania, a najpiękniejszym z nich jest właśnie nasz Nauczyciel, Pan Jezus. Może nie skupiajmy się na tragicznym końcu jaki go spotkał, ale przede wszystkim miejmy na uwadze jak wiele pięknych dział dokonał, jak piękne słowa nam przekazał, jak wielką otuchę nam wlał prosto w serce, co już ponad dwa tysiące lat niezmiennie i z taką mocą nas ożywia, nas wypełnia i z niesłabnącą mocą wciąż zachęca do nowego wysiłku, do prawdziwej radości. Podnosi po upadku i pomaga wyprostować się po niejednej ciężkiej porażce, by znowu we wspaniałe zwycięstwo nad swoimi wszystkimi słabościami w pełni je obrócić.



Tyle wspaniałych czynów dokonał, które już na zawsze w naszej pamięci nosimy i na naszą pamięć zawsze przywołujemy, jak najszczęśliwsze i najpiękniejsze wspomnienie naszego szczęścia, które przecież każda i każdy z nas kiedyś doświadczył i nadal doświadcza. A wszystkie one niezmiennie dowód dają tej pięknej i najwspanialszej Miłości Ojca Niebieskiego, co jak ocean nieprzebrany ma dla każdego Swego dziecięcia - i tego najmniejszego i tego największego, bez różnicy, bo każdego kocha ponad miarę. No tak, to On nas kocha, tylko że niestety my sami najczęściej nie bierzemy z Niego przykładu. I nie tylko z Niego, ale chociażby z Jego Syna również nie potrafimy czerpać natchnienia, czerpać tej siły jaką nam dał do kroczenia drogą Prawdy, Wiary, Życia. Zawsze słowa łatwo nam przychodzą, tylko jakimś dziwnym zrządzeniem losu - albo byłoby bardziej właściwym powiedzieć, jakimś dziwnym marazmem, niechceniem, lenistwem, niedbalstwem, zapomnieniem, nie przejmowaniem się losem drugiego człowieka - jakoś to wszystko jest nie tak, jakoś się nie sprawdza, a tak bardzo byśmy chcieli, żeby jednak było znacznie lepiej, za czym tak wszyscy w głębi serca tęsknimy i co nam się marzy.



Świat jest skomplikowany, bo sami go takim czynimy niedomówieniami, domysłami, nieszczerością, knowaniami, obawą, wygodnictwem, przymykaniem oczu i zrezygnowanym pogodzeniem się z nim. A wszystko mogłoby być takie proste, przejrzyste, zrozumiałe, łatwe, szczere, zgodne, przychylne, pozytywne. Trochę dobrej woli, trochę wysiłku, pracy nad sobą, otwartego serca, trochę wiary, nadziei i miłości - i gotowe. Oto ten niezwykły przepis na codzienność, w której Pan Jezus tak łatwo mógł się odnaleźć i nawet ją zmienić! A skoro Jemu się powiodło, to dlaczego i nam miało by się nie udać? Dał nam ten piękny przykład nie dla samego opowiadania o Nim i o tym przykładzie, ale dał nam wspaniały przykład do naśladowania. A kiedy byłby przez wszystkich dobrze zrozumiany i w pełni naśladowany, to wtedy nikt by się nie bał choćby takich islamistów, którzy sami niczego nie rozumiejąc dali się zmanipulować i wykorzystać w tej tragicznej farsie. A kiedy zdadzą sobie sprawę, jak łatwo uczyniono z nich kozłów ofiarnych, jak łatwo dali się zaprowadzić na rzeź, to wtedy niestety będzie dla nich już za późno, bo tylko sami są temu winni, że tak tragiczną pomyłkę popełnili, bo na usługach zła a nie dobra być się okazali. Cóż, sami są sobie winni.

 

Każda osoba ma prawo decydowania o sobie. Oby tylko we właściwy sposób. Nikogo nie ośmielamy się pouczać, zwracać uwagę czy narzekać. Jakaś przemożna chęć przelania tych wszystkich słów nagle się pojawiła i nie mogliśmy ich w sobie zatrzymać.